0
Wtorek z nauczycielem historii Romualdem Piotrowskim

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Romuald Piotrowski jest przekonany, że ucząc się historii, należy wiedzieć, gdzie się toczy akcja i dlatego jego gabinet posiada kolekcję około 50 map

„Dzień z nauczycielem” zaprasza do bliższego zapoznania się z codzienną pracą nauczyciela oraz tym, czym żyją szkoły Litwy.

„Cieszą mnie zachodzące obecnie zmiany w szkole. Zmiany — to życie. Wszystko się zmienia nie tylko u nas, w Trokach, czy na Litwie, ale też w Europie i na całym świecie. Nie możemy więc pozostać w tyle” — mówi nauczyciel historii i wychowania obywatelskiego szkoły średniej w Trokach Romuald Piotrowski, który obowiązki nauczycielskie pełni już 23 lata i zgodził się, aby z bliska spojrzeć na jeden dzień swej pracy — wtorek.
„Pracowałem w kilku szkołach. Przez pewien również nie w systemie oświaty, co, a propos, uważam za największy swój plus, pozwalający obiektywnie ocenić pracę pedagoga” — tak rozpoczyna rozmowę energiczny i tryskający humorem rozmówca.

Godz. 7.10. Nauczyciel historii jest już w drodze ze swego domu w Wilnie do pracy w Trokach. „Policzyłem, że od drzwi mojego domu do szkoły jest 20 minut drogi”. Tuż po przybyciu do szkoły śpieszy do swego gabinetu na drugim piętrze. „Zaglądać do pokoju nauczycielskiego tak często, jak niegdyś, nie ma potrzeby, ponieważ dziennik elektroniczny stał się podstawowym źródłem komunikacji” — mówi Piotrowski wchodząc do klasy historii, którą żartem nazywa swoim domem. Pomieszczenie zdobią portrety prezydentów Litwy i kolorowe mapy. „Map mamy z pięćdziesiąt, całą kolekcję. Jakże uczyć się historii nie wiedząc, gdzie są miejsca wydarzeń” — objaśnia z humorem.

Godz. 8.00-8.45. Pierwsza lekcja. W klasie do lekcji przygotowują się 12-klasiści. Nauczyciel mówi, że największe wymagania stawia tym uczniom, którzy będą zdawali egzamin państwowy z historii. Toteż uczniowie klas ostatnich pracują nie tylko ze źródłami historycznymi, ale też z mapami, innymi pomocami naukowymi. W przygotowaniu do egzaminów pomocne jest również i to, że od klasy piątej dzieci terminów i pojęć uczą się również po litewsku, wykonują zadania z litewskich ćwiczeniówek. Co do edukacji dzieci w języku litewskim, nauczyciel mówi, że gorzej się powodzi raczej najmłodszym — piątakom.

„Należy więcej tłumaczyć na język polski, wyjaśniać. Jeśli w starszych klasach narzekają, że nie rozumieją niektórych pojęć, a ja podejrzewam, że się lenią zajrzeć do słownika, to mówię im: „wyjaśnić musicie sami”. W klasie są słowniki litewsko-polskie. Ponadto ustaliliśmy, że korzystać ze smartfonów na lekcji można tylko w celu przetłumaczenia. Jednakże na co dzień takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko. Ponadto sporo dzieci pochodzi z rodzin mieszanych. Od dzieciństwa swobodnie posługują się one zarówno językiem polskim, jak i litewskim, toteż nie mamy większych problemów językowych” — mówi nauczyciel.

Godz. 8.55-9.40. Lekcja druga. Na lekcję historii przychodzą uczniowie klasy szóstej. Nauczyciel mówi, że już się przyzwyczaił do nagłych zmian wieku uczniów. Wszak historii uczy wszystkie klasy — od 5 do 12. „Wiadomo, że z dwunastoklasistami rozmawiam jak z dorosłymi, natomiast szóstoklasiści są ruchliwi, mają mnóstwo pytań. Z uczniami starszych klas już można dyskutować na tematy historyczne, a w młodszych klasach należy podać podstawową wiedzę, punkt startowy, toteż podczas lekcji młodsi wykonują więcej zadań praktycznych. Kiedy próbujemy rozmawiać, starają się powtórzyć to, co przeczytali w podręczniku. Liczą na lepszy stopień. A wtedy pytam ich: „Ale co było najważniejsze w tym teście? Chcę, aby się nauczyli samodzielnie myśleć, wyrażać myśli własnymi słowami”. Po zakończeniu lekcji nauczyciel idzie z kolegami na kawę, by „omówić aktualne problemy”.

Nad zadaniami uczniowie pracują w klasie parami

„Na początku roku sadzę uczniów w ten sposób, aby mogli sobie nawzajem pomagać. Kieruję się zasadą, że dwie głowy lepiej niż jedna. Mogą radzić się ze sobą” — mówi Piotrowski

Godz. 9.55-10.40. Lekcja trzecia. W klasie są jedenastoklasiści i nauczyciel mówi o programie z historii. „W klasach 5 i 6 mamy czytanki historyczne. To jeszcze nie historia. Historia rozpoczyna się później, kiedy dzieci już mogą traktować tę naukę jako całość, zrozumieć, że historia — to niczym życie człowieka. Ona również ma własną młodość i dojrzałość”.
Godz. 10.55-11.40. Lekcja czwarta. Rozpoczyna się lekcja historii dla klasy dziewiątej. Nad zadaniami uczniowie pracują w klasie parami. Romuald Piotrowski tłumaczy, że posiada własny system: „Na początku roku sadzę uczniów w ten sposób, aby mogli sobie wzajemnie pomagać. Kieruję się zasadą, że dwie głowy, to nie jedna. Uczniowie mogą się ze sobą naradzać. Na lekcji nie jest tak, że wszyscy mają jednakowe zadania. Jedni potrzebują więcej zadań praktycznych — pracy z mapami, na których muszą znaleźć i zaznaczyć granice państw. Inni analizują źródła, szukają powiązań”.

Godz. 11.55-12.40. Lekcja piąta. Lekcja dla klasy siódmej. Nauczyciel snuje krótkie rozważania o różnicach pokoleń:  „Gdzieś przez dziesięciu laty zaczęło się kształtować to, co można nazwać prawdziwym „pokoleniem niepodległości”. Współczesne dzieci mają pragmatyczne zapatrywania na życie. Powiedziałbym, że ich ideały bardzo się różnią od ideałów poprzednich pokoleń. Swoją drogą, bardzo szybko opanowują technologie. I bardzo dobrze, ale jest jeden minus. Wielu z nim zaczyna mniej czytać i ma trudności z wyrażeniem swoich myśli. Zachęcam dzieci, aby nie porzucały książek, polecam lekturę. Niekiedy stwierdzam, że uczniowie coś czytali w internecie, obejrzeli jakiś film i sądzą, że już się zapoznali. Ponadto w internecie faktycznie jest sporo niedokładnych związanych z historią materiałów. Należy więc zadbać o to, aby dzieci potrafiły wybrać jakościową informację”.

Godz. 12.50-13.35. Lekcja szósta. „O! Przychodzi najweselsza kompania” — mówi Romuald Piotrowski o zbierających się piątakach. „Mają teraz okres adaptacyjny po szkole początkowej. Przyzwyczajają się do tego, że każdą lekcję prowadzi inny nauczyciel. W pierwszym trymestrze stopnie stawiamy bardzo oględnie, więcej zachęcamy słownie, zabawiamy się w różne gry. Na przykład niedawno mówiliśmy o człowieku pierwotnym. Próbowaliśmy ubrać go i nakarmić. Sklepów jeszcze nie ma, toteż musimy iść na polowanie do lasu. Dzieci mówią, że można przecież jeść pomarańcze i banany. Zaczynam więc rozmowę. Wszak mieszkamy na Litwie, czyż w naszych lasach można znaleźć takie rzeczy? Zastanawiają się. Tak oto stopniowo od spraw bytowych zmierzamy do prawdziwej historii” — objaśnia nauczyciel.

Godz. 13.45-14.30. Lekcja siódma. Przychodzą uczniowie klasy dwunastej i nauczyciel stwierdza, że dla nich siódma lekcja — to już nie żarty. Nierzadko bywają zmęczeni: „Wszystko ułożyłem w ten sposób, aby nie musieli zbyt wiele pracować samodzielnie. Czasami obejrzymy jakiś film dokumentalny, mamy niezłą wideotekę. Próbujemy pracować inaczej”.

Godz. 14.40-15.25. Lekcja ósma. Uczniowie różnych klas czekają na zajęcia kółka dziennikarskiego. „Już tak się złożyło, że kieruję kółkiem nie mającym wiele wspólnego z historią. Mamy dwie szkolne gazetki — w języku litewskim i polskim. Robimy gazetkę polską” — wyjaśnia Romuald Piotrowski. Nad wydaniem gazetki pracuje 12 uczniów. „W naszej redakcji wiek jest różny — od klasy 8 do 12. W kółku są oczekiwani nie tylko chętni do pisania, ale też obdarzeni innymi umiejętnościami, potrafiący zobrazować świat z pomocą fotografii, rysunków” — wyjaśnia pedagog. Nauczyciel mówi, że zajęcia w kółku nierzadko nie kończą się razem z dzwonkiem. „Kto może, ten zostaje i pracujemy dalej”.

Podobnie jest podczas przygotowania uczniów do olimpiady z historii. Olimpiady uważa on za doskonały sposób motywacji „zdolnych leniuchów”. „Jak zauważyłem, najlepiej się spisują niekoniecznie ci, którzy najlepiej odpowiadają w klasie. Gdy zaproszę mniej aktywnego ucznia do udziału w olimpiadzie, uczeń z miejsca poczuwa się do większej odpowiedzialności i wykazuje większe zainteresowanie” — mówi nauczyciel historii.

Co prawda, nie liczy on na szybkie sukcesy swych uczniów: „Jeśli uczeń po raz pierwszy uczestniczył w olimpiadzie w klasie 10, to w przyszłym roku jego możliwości wzrosną. Już będzie miał doświadczenie, jakieś pojęcie. Zazwyczaj najlepsze wyniki są osiągane w klasie 12, gdy już nie brak bagażu wiedzy i doświadczenia. Uczniowie naszej szkoły nierzadko zdobywają rejonowe wyróżnienia. Nigdy nie bywa tak, żebym mógł stwierdzić, iż „nie mam żadnego wyboru”. W olimpiadzie historycznej uczestniczymy rokrocznie, żartując, że jest to największe wydarzenie roku dla nauczycieli historii. Innym ważnym dla szkolnej wspólnoty wydarzeniem z czynnym udziałem nauczyciela historii jest wycieczka.

„Uważam, że co najmniej raz na miesiąc należy wyruszać na wycieczkę. Nie sposób wszystkiego nauczyć się z książek, trzeba poznać żywą historię, jej relikty, poznać historię miejscowości, w której się mieszka. Otóż na najbliższą wycieczkę wybieramy się do rejonu wileńskiego, a zimą odwiedzimy Sejm, będziemy się interesowali sprawami euro” — opowiada historyk. Nauczyciel akcentuje, że zarówno na lekcjach historii, jak i wychowania obywatelskiego o patriotyzmie stara się mówić nie abstrakcyjnie, lecz konkretnie — zaczynając od ziemi ojczystej — Trok, rodziny, szkoły. „Pytam, czym jest dla nich demokracja? A samorząd? Otóż mieszkamy w Trokach. Kto i jak podejmuje decyzje? Co byśmy chcieli zaproponować sami? I tak stopniowo wgłębiamy się w te tematy. Dzieci bardzo kochają strony rodzinne, gdzie mieszkają ich rodzice, dziadkowie, kilka starszych pokoleń. Jednocześnie staramy się, aby nie zapominały one o swych korzeniach, o swojej narodowości”.
Na wieńczące rozmowę pytanie, na czym polega tajemnica sukcesu nauczyciela, Romuald Piotrowski z miejsca odpowiada: „Pod tym względem wszystko pozostało bodaj bez większych zmian. I za moich czasów, i 20 lat temu, i teraz uczniowie nie lubili i nie lubią nauczycieli-prokuratorów. Uważam, że sprawą najważniejszą jest atmosfera w klasie. Nauczyciel powinien być życzliwy, a uczniowie muszą to odczuwać. Przede wszystkim należy stworzyć sprzyjającą nauce atmosferę. Bez niej dzieciom trudno jest i uczyć się, i zachować dyscyplinę”.

Doskonalenie kwalifikacji nauczycieli na Litwie.

Wykwalifikowani nauczyciele z prawdziwego zdarzenia są nieodłączną częścią dobrej edukacji. Pomyślne warunki doskonalenia kwalifikacji nauczycieli i ich przekwalifikowania umożliwiła realizacja projektu „Rozwój systemu doskonalenia kwalifikacji i przekwalifikowania pedagogów”, finansowany z funduszy strukturalnych UE. W ramach tego projektu nauczyciele z całej Litwy mogli doskonalić swe nawyki zawodowe z pomocą najnowszych form podnoszenia kwalifikacji pedagogicznej.
Szczególną uwagę na III etapie tego projektu zwraca się na lituanistów ze szkół z litewskim, rosyjskim i polskim językami wykładowymi. Stworzono dla nich warunki do wymiany wiedzy zawodowej z kolegami i wzajemnego uczenia się w ramach trzymiesięcznego stażu. Takie staże pomagają nauczycielom zobaczyć, jak języka litewskiego uczą się uczniowie zarówno szkół litewskich, jak i mniejszości narodowych, mogą oni bliżej poznać kulturę innej szkoły i narodu oraz nowe metody nauczania i uczenia się.

szkol

Zam. 1582

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.