1
Wędrówki ulicami wileńskimi: Bernardyńska – kręta i malownicza

W dawnym domu Zawadzkich dziś znajduje się hotel „Shakespeare” Fot. Justyna Giedrojć

W dawnym domu Zawadzkich dziś znajduje się hotel „Shakespeare” Fot. Justyna Giedrojć

Do II wojny światowej jej nazwa brzmiała: zaułek Bernardyński, po wojnie nazwano go zaułkiem Zamkowym (Pilies skr.).  Dziś to ulica Bernardyńska (Bernardinų g.).
Prowadzi od ulicy Zamkowej do gotyckiego kościoła św. Anny oraz pomnika Adama Mickiewicza.
 
Jest to jedna z najbardziej uroczych uliczek wileńskich o długości 240 metrów. Wszystkie dwukondygnacyjne budynki pochodzą z XVI-XVIII w. (niektóre później przebudowane), mają wartość zabytkową. Ich bramy zdobią barokowe portale, bardzo interesujące są też podwórka.
Wchodząc w ulicę Bernardyńską od ulicy Zamkowej, idzie się najpierw wzdłuż gołych murów, po obu stronach, które obecnie są pokryte graffiti. W latach 70. i następnych ub. wieku mury te służyły jako galeria pod gołym niebem. Bardzo często odbywały się tu wystawy malarstwa.

Wielki miłośnik i znawca Wilna, a zwłaszcza jego architektury, Juliusz Kłos w swoim przewodniku, wymieniając najpiękniejsze uliczki wileńskie, pisze: „Pierwsze miejsce między nimi zajmuje bezsprzecznie zaułek Bernardyński, rysowany i fotografowany nieskończoną ilość razy. Wąski i kręty, za każdym krokiem otwierający nowe niespodziewane obrazy i perspektywy, zamknięty częściowo gładkimi, zupełnie ślepymi ścianami, stanowiącymi czarujący kontrast do dalszych planów; obramowany staroświeckimi domami o bogatych barokowych portalach, oddziela się od ul. Zamkowej, jak i placyku Świętomichalskiego, daje niewyczerpaną ilość wrażeń artystycznych, polegających na bezwiednym zresztą działaniu kontrastów naturalnych, nagromadzonych tu jakby naumyślnie w sposób pełen prostoty i niewysłowionego wdzięku”.

Powędrujmy dziś tą uliczką. A przewodnikiem w dużej mierze będzie książka autorstwa prof. Tadeusza Kowzana pt. „Ślady pamięci Moje dwadzieścia dwa lata w Wilnie”. Ukazała się ona w 2006 roku nakładem Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w Bydgoszczy w serii „Biblioteka Wileńskich Rozmaitości”. Kilka słów o autorze. Tadeusz Kowzan urodził się 9 lutego 1922 roku w Wilnie, w mieszkaniu przy zaułku Bernardyńskim 3. Pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Trąby. Uczył się w Gimnazjum OO. Jezuitów i Liceum im. Śniadeckich w Wilnie. Podczas drugiej wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. W 1943 roku został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec, skąd w 1944 r. udało mu się wrócić do Wilna. Wznowił działalność w AK, brał udział w walkach o Wilno.

Ulica Bernardyńska — jedna z najbardziej uroczych uliczek wileńskich Fot. Justyna Giedrojć

Ulica Bernardyńska — jedna z najbardziej uroczych uliczek wileńskich Fot. Justyna Giedrojć

W 1939 r. podjął studia romanistyczne na USB, skąd został usunięty w 1942 z powodu narodowości polskiej. W 1945 wyjechał do Polski. Kształcił się w Lublinie, Krakowie, Warszawie, gdzie w 1963 zrobił doktorat, a w 1969 – habilitację. Pracował w Paryżu, potem na stałe wyemigrował do Francji. W latach 1975-1991 był profesorem na uniwersytecie w Caen, gdzie dodatkowo pełnił funkcję dyrektora Departamentu Literatury Francuskiej i Porównawczej. Był wykładowcą na wielu europejskich i amerykańskich uczelniach. Napisał kilka książek, m. in. „Wilno-Polska-Litwa”, „Francja w Wilnie” i wyżej wymienioną wspomnieniową, która stała się swego rodzaju pożegnaniem Tadeusza Kowzana z Wilnem. Zmarł w 2010 r. w Caen.

Często przyjeżdżał do swego rodzinnego miasta. Przede wszystkim szedł na swoją ulicę. „A więc dom przy zaułku Bernardyńskim nr 3, w samym sercu starego miasta, około stu metrów od placyku otoczonego trzema kościołami, św. Anny, Bernardynów i św. Michała, zaś w przeciwnym kierunku dziewięćdziesiąt metrów od ulicy Zamkowej, skąd widziało się pobliską katedrę i Górę Zamkową. Był to tak zwany dom kapitulny, to znaczy należący do kapituły katedry wileńskiej, jak wiele zresztą domów okolicznych. Były one oddawane w dożywotnie użytkowanie członkom kapituły – prałatom i kanonikom – i stanowiły dodatkowe źródło ich dochodów.

Rodzice moi z rozrzewnieniem wspominali pierwszego „odnajemcę”, księdza prałata Bajko, „świętego człowieka”, który pobierał komornego tyle, ile kto mógł płacić, najuboższym pozwalając mieszkać za darmo. Gdy na Zaduszki bywaliśmy na Rossie, zawsze stawiało się świeczkę na grobie prałata Bajko”.
Dom nr 3 jest właściwie posesją składających się z kilku przylegających do siebie budynków, z różnych zresztą epok. Od ulicy fasada XVIII-wiecznej budowli, a w niej szeroka długa brama, przeznaczona kiedyś dla pojazdów konnych. Można się domyślić, że kiedyś była piękna, do dziś na suficie i po bokach zachowały się ciekawe elementy dekoracyjne. „Wnętrze tej bramy, spora przestrzeń o drewnianej nawierzchni była ulubionym miejscem zabaw licznej dzieciarni, szczególnie przy złej pogodzie”.

Tadeusz Kowzan pamięta wszystkich lokatorów tego obszernego domu, stanowiącego prostokąt. Mieszkali tu ludzie, którzy stanowili szeroki wachlarz społeczny: prałat, lekarz, ziemianin, właściciel sklepu, właściciel zakładu introligatorskiego, nauczycielka, szewc, garbarz, stolarz. Wszyscy bez wyjątku byli Polakami. Gdy Tadeusz Kowzan przyjechał do Wilna w 1970 r., nikogo z dawnych lokatorów już nie było. Mieszkania zajmowali głównie Litwini. Ci, którzy mieszkali w dawnym lokalu Kowzanów, bardzo serdecznie zaprosili gościa do siebie. Okazało się, że 6-pokojowe mieszkanie zostało podzielone na dwa osobne.
„Pamiętam czasy, kiedy jezdnia »naszego« zaułka była brukowana, zaś chodnik drewniany. Dopiero około 1930 zaułek Bernardyński podobnie jak ulica Zamkowa i kilka innych przyległych uliczek wyłożony został tzw. klinkierem, ciemnożółtą kostką ceramiczną. Roboty te, a szczególnie potężny walec parowy budziły sensację wśród okolicznych dzieciaków”.

Na rogu ulicy Bernardyńskiej i zaułka Oranżeryjnego (Šiltadaržio skg.)  pod nr 8 stoi pałac hrabiów Olizarów z drugiej połowy XVIII stulecia z motywami architektonicznymi typowymi dla okresu przejściowego od rokoka do klasycyzmu.  W XIX wieku mieszkała tu rodzina słynnego księgarza Józefa Zawadzkiego, wydawcy pierwszych poezji Adama Mickiewicza. Dom ten czy raczej zespół domów ma bogatą przeszłość historyczną. Oto co pisze o nim Władysław Zahorski w swym „Przewodniku po Wilnie”: „Dom nr 8, Zawadzkich należał do XVIII w. do Łopacińskich, od których nabył go słynny biskup wileński Jan Nepomucen Kossakowski i urządził tu domową kaplicę. Po śmierci biskupa kupił dom hr. Olizar – a od roku 1820 należał on do Zawadzkich”. Dziś w budowli tej znajduje się 4 gwiazdkowy hotel „Shakespeare”.

Inne miejsce historyczne — to położony po drugiej stronie ulicy dom nr 11. Dwujęzyczna tablica pamiątkowa nad bramą budynku przypomina o obecności Adama Mickiewicza w Wilnie. Tu poeta mieszkał od Wielkanocy do czerwca 1822 roku, przygotowywał poemat „Grażyna” do druku. Dzisiaj znajduje się tu wileńskie muzeum Adama Mickiewicza.

 W podwórku domu nr 11 czynne jest wileńskie muzeum Adama Mickiewicza Fot. Justyna Giedrojć

W podwórku domu nr 11 czynne jest wileńskie muzeum Adama Mickiewicza Fot. Justyna Giedrojć

W 1911 roku kamienicę wykupił Jan Obst, redaktor, wydawca, historyk, członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W byłym mieszkaniu poety Obst udostępnił zwiedzającym prywatną ekspozycję poświęconą pamięci wieszcza.
W czasie II wojny światowej ekspozycja została częściowo rozgrabiona, część jednak udało się zachować, została przechowana przez pracowników Uniwersytetu Wileńskiego.
W 1955 roku, w setną rocznicę śmierci poety muzeum zostało ponownie otwarte. Jednakże okres radziecki nie sprzyjał rozwojowi tej placówki. Muzeum, chociaż oficjalnie prowadziło swą działalność, dla zwiedzających nie było dostępne. Sytuacja radykalnie zmieniła się w 1990 roku, gdy dyrektorem wileńskiego muzeum został poeta i publicysta Rimantas Šalna.
Idąc od muzeum w stronę zakątka gotyckiego, widoczny jest pomnik Adama Mickiewicza.
***
Odsłonięcie pomnika dłuta litewskiego rzeźbiarza Gediminasa Jokūbonisa odbyło się przed 30 laty – 18 kwietnia 1984.
Rzeźba przedstawia Adama Mickiewicza opierającego się na złamanej kolumnie. Ma wysokość 4,5 m. W 1996 dookoła pomnika umieszczono granitowe płyty z przedwojennego, niedokończonego pomnika Adama Mickiewicza dłuta polskiego rzeźbiarza Henryka Kuny. Obecnie znajduje się tam 6 płyt, przedstawiających sceny z „Dziadów”.To elementy zaprojektowanego w latach 30. XX w. pomnika Mickiewicza, który nigdy nie powstał.
Dzisiejszą wędrówką po ulicy Bernardyńskiej pożegnamy się ze Starówką Wileńską. W następną sobotę powędrujemy na Antokol. Zwiedzimy ulicę Michała Kleofasa Ogińskiego. Rok 2015 został ogłoszony na Litwie Rokiem tego wielkiego polskiego kompozytora.

Jedna odpowiedź do Wędrówki ulicami wileńskimi: Bernardyńska – kręta i malownicza

  1. wilga mówi:

    Jak bardzo tęsknię za moim rodzinnym miastem to trudno wyobrazić i to,że już nigdy do niego nie wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.