4
Zwiedzając rejon solecznicki: Republika Pawłowska

Dzisiaj w Pawłowie możemy oglądać resztki zabudowań Republiki Pawłowskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Dzisiaj w Pawłowie możemy oglądać resztki zabudowań Republiki Pawłowskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Rejon solecznicki, położony w południowo-wschodniej Litwie, kryje w sobie wiele niespodzianek i ciekawych miejsc. To nie tylko piękne krajobrazy, ale też zabytki sławnej, bohaterskiej, czasami niesłusznie zapomnianej historii. W dziejach tych okolic zapisali się złotymi zgłoskami niezwykli ludzie.

Stąd pomysł na przywołanie na łamach „Kuriera” miejsc i osobistości związanych z Ziemią Solecznicką. W części pierwszej cyklu znalazła się Republika Pawłowska księdza Pawła Ksawerego Brzostowskiego.

„Mówiono, że w państwie istnieją trzy republiki: Polska, Litewska i Pawłowska. Powiedzenie to pokazuje, jak wielkie znaczenie miało niewielkie przecież Pawłowo. Zjawisko to nie miało precedensu na skalę Europy Środkowej, była to jedna z najbardziej radykalnych reform chłopskich w państwie polsko-litewskim drugiej połowy XVIII wieku” — stwierdza w swej książce „Wielkie Księstwo Litewskie. Wspólna historia, podzielona pamięć” historyk Alfredas Bumblauskas.

— Znanym powszechnie faktem jest, że w XVIII w. 30 km od Wilna na terytorium dzisiejszego starostwa Turgiele w miejscowości Merecz powstała Republika Pawłowska — opowiada Łucja Jurgielewicz, dyrektorka Gimnazjum im. Pawła Ksawerego Brzostowskiego w Turgielach, kustosz szkolnego muzeum, wraz z Aurelią Arlauskienė i Ramunė Šmigelskytė-Stukienė współautorka książki „Povilas Ksaveras Bžostovskis. Paulavos Respublika”. — Będąc znanym działaczem, kanclerzem Wielkiego Księstwa Litewskiego, mecenasem kultury, tłumaczem literatury teologicznej, filozoficznej, pochodzący z bogatego rodu Paweł Ksawery Brzostowski kupuje posiadłość. Chciał urzeczywistnić ideę uszczęśliwienia prostego człowieka poprzez polepszenie stosunków włościańskich dla przeprowadzenia reform demokratycznych.

Paweł Ksawery Brzostowski herbu Strzemię urodził się 30 marca 1739 r. w Mosarzu koło Duniłowicz na Wileńszczyźnie. Jego rodzicami byli Józef Brzostowski, pisarz wielki litewski, i Ludwika z Sadowskich, starościanka słonimska. Wybrał stan duchowny, otrzymując godność kanonika katedry wileńskiej. Studia odbywał w Akademii Wileńskiej u księży jezuitów, potem w Warszawskiej Akademii Księży Misjonarzy, w Rzymie w Collegium Clementinum. Posiadał godność pisarza wielkiego litewskiego i deputatora do trybunału wileńskiego.

Republika Pawłowska istniała w latach 1767-1794. „W 1767 r. ks. Paweł Brzostowski nabył od Korsaków majętność Merecz koło Turgieli. Nazwał ją Pawłowem od swego imienia. Majątek zajmował obszar 140,3 włóki litewskiej (3 040 ha), z tego w 1/3 pokryte były przez lasy Puszczy Mereckiej. Posiadłość ta znajdowała się w stanie upadku, sam Brzostowski pisał w swojej „Historii Pawłowa” (1811r.): „W roku 1767 znalazł ziemię lasem zarosłą, rzekę mającą Mereczankę do Niemna wpadającą, nieludną. I tych garstkę ludzi zdziczałych szukać trzeba było po lasach, którzy w nędzy i mizeryi żyli obciążeni robociznami w stanie niewolniczym podług zwyczaju powszechnego w tym kraju”. „Zakup dóbr mereczańskich, znajdujących się w ruinie, zadziwił środowisko szlacheckie” — pisze w swej książce „W dolinie Mereczanki” Mieczysław Machulak.

Staraniami samorządu rejonu solecznickiego umieszczono tablicę pamiątkową, zadbano o uporządkowanie terenu Fot. Marian Paluszkiewicz

Staraniami samorządu rejonu solecznickiego umieszczono tablicę pamiątkową, zadbano o uporządkowanie terenu Fot. Marian Paluszkiewicz

— Brzostowski był duchownym, teologiem, w każdym człowieku widział boski początek — mówiła Łucja Jurgielewicz. — Otrzymał dobre wykształcenie. Studiował w Rzymie, był doktorem teologii. Poznał filozofię francuskich demokratów. To, co było postępowe, próbował na tym terenie wcielić i zreformować dotychczasowy układ.

Wprowadzając samorząd w swoim majątku Brzostowski wydał broszurę „Ustawy stosujące się do dobrego porządku i powinności osiadłych ludzi w dobrach Pawłowie, czyli Mereczu przepisane w 1769 r.”. Była to słynna Republika Pawłowska składająca się z obywateli czynszowych, bojarów, ciągłych i kątników. Ustawa znosiła poddaństwo i nadawała chłopom wolność osobistą. Otaczała włościan i ich majątki opieką i gwarancją prawną, wspartą siłą zbrojną. Chłopi otrzymali ziemię w wieczyste użytkowanie z prawem dziedziczenia przez potomków. Stopniowo powstawały bogate gospodarstwa chłopskie z postępową agrotechniką. Chłopi mogli swobodnie sprzedawać własną produkcję, zajmować się rzemiosłem, zaszczepianiem nowych upraw w sadzie, hodowlą zwierząt.

— Reformy napotkały wielu przeciwników, to było oczywiste, gdyż w latach funkcjonowania Republiki Pawłowskiej to właśnie do Brzostowskiego uciekali wieśniacy z okolicznych miejscowości. Okoliczne dwory były niezadowolone z takiego stanu rzeczy — opowiada Łucja Jurgielewicz.
Republika Pawłowska posiadała swego prezydenta (był nim sam właściciel majątku), sejm, sąd, milicję ludową, wojsko, monetę, herb i flagę, szkołę, lekarza. Był również „bank miłosierdzia”, czyli rodzaj kasy zapomogowo-pożyczkowej. Była stworzona umundurowana i uzbrojona w karabiny i kilka armat chłopska milicja (ok. 150 ludzi).
Zdobycze ekonomiczne i socjalne mieszkańców Republiki Pawłowskiej nie miały sobie równych w ówczesnym świecie. W olbrzymim pałacu, wzniesionym przez ks. Pawła Brzostowskiego, w każdą niedzielę po mszy odbywały się wykłady dla chłopów. W 1770 r. założono szkołę w Rzeczypospolitej Pawłowskiej. Szkoła miała szerzyć oświatę rolniczą, a także uczyć „pracowitości i zadowolenia ze swego pana”. Sam Brzostowski napisał pracę pt. „O rolnictwie dla wygody gospodarzy w Pawłowie mieszkających”. Był to pierwszy podręcznik rolniczy dla chłopów. Ksiądz był również popularyzatorem wiedzy medycznej i higienicznej — wydał pracę „Lekarstwa dla wygody gospodarzy w Pawłowie mieszkających”.

Wiele uwagi skierowano w Pawłowie również na naukę dzieci. Uczono ich czytania, pisania i rachowania. Uczyły się na pamięć krótkiego, specjalnie dla nich sporządzonego, katechizmu, w którym przejrzyście były wytłumaczone prawdy wiary i obowiązki chrześcijanina. Poznawały Stary i Nowy Testament, geografię Pawłowa, kalendarz gospodarczy, podstawowe miasta wileńskiego województwa, sentencje, pieśni, chwalące pracę na roli, a potępiające lenistwo i pijaństwo. Na końcu dzieci uczono policzyć domowy inwentarz, roczne dochody i wydatki. Po złożeniu egzaminu wracały do domu i zastosowywały wiedzę w gospodarstwie.

Przedsięwzięcie Brzostowskiego spowodowało wzrost zaludnienia tych obszarów, a pod względem ekonomicznym nastąpił wzrost wydajności pracy.
— Jeżeli na początku istnienia republika liczyła 270 mieszkańców, w końcu (w roku 1794) — już 800 obywateli Republiki Pawłowskiej. W 80 proc. umieli czytać, pisać, posiedli umiejętność gospodarowania. Co ważne, zostali wychowani jako lojalni obywatele, którzy podjęli w decydującej chwili walkę z carskim wojskiem pod nieobecność Brzostowskiego — opowiadała Łucja Jurgielewicz.

— Był to cały system wychowawczy: wychowanie dobrych gospodarzy, obywateli. Dbano tu o rozwój duchowy i kulturalny. Istniał tu teatr, dla którego Brzostowski pisał swoje dzieła. Jeden z takich rękopisów, komedia grana w Pawłowie w 1791 r., znajduje się w bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego.

Józef Wybicki wyraził zdziwienie i zachwyt nad tym dziełem Brzostowskiego. Pozytywnie oceniali reformy Brzostowskiego Joachim Chreptowicz, Andrzej Zamojski, Stanisław Małachowski, Feliks Potocki, bp Ignacy Jakub Massalski, książę Adam Czartoryski, księżna Anna Jabłonowska. Król Stanisław August Poniatowski wręczył twórcy Republiki Pawłowskiej najwyższe państwowe odznaczenia: Order Orła Białego i Order Świętego Stanisława.

W 1791 r. Sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów oficjalnie uznał republikę i zatwierdził jej konstytucję, co miało być odpowiedzią na ten patriotyczny czyn pawłowian.

— Wielu naukowców twierdziło, że Brzostowski „bawił się” tymi chłopami, porzucił ich, wyjechał, oni musieli przyjąć walkę i ponieśli klęskę. Brzostowski rzeczywiście wyjechał przed ostatnim rozbiorem do Warszawy, do króla. Kiedy dosięgła go wiadomość o tragicznych wydarzeniach, bardzo to przeżywał, opisywał to w swoim pamiętniku — twierdzi Łucja Jurgielewicz.

Milicja pawłowska brała czynny udział w powstaniu kościuszkowskim, dzielnie walczyła z regularnymi wojskami carskimi. W czerwcu 1794 r. w Pawłowie przebywał płk Jakub Jasiński, naczelny wódz insurekcji litewskiej. W tym czasie Pawłów był najsilniejszą warownią na Litwie. Ponad 5 tys. żołnierzy rozłożyło się obozem naokoło jego wałów obronnych. W połowie lipca, gdy nic jeszcze nie wskazywało na klęskę powstania, Brzostowski wyjechał do Warszawy. Po kilkunastu dniach oddziały milicji pawłowskiej skutecznie stawiały czoła atakom niewspółmiernie liczniejszych wojsk carskich. Rzeczpospolita Pawłowska musiała upaść. Wojska rosyjskie zrabowały cały dobytek pawłowian. Rzeczpospolita Pawłowska przestała istnieć po klęsce powstania kościuszkowskiego i ostatnim rozbiorze Rzeczypospolitej Polskiej. Następny właściciel, hrabia Fryderyk Moszyński przywrócił pańszczyznę, niszcząc tym samym dokonania poprzedniego właściciela.

Brzostowski wyjechał najpierw do Drezna, potem do Włoch. W 1800 r. znowu wrócił do Turgiel, już schorowany i bez środków do życia. „Cały swój majątek oddałem kochanej Ojczyźnie” — pisał.

— Kupił tu sobie malutki domek, już nie pałac. Chłopi przyszli do niego z prośbą, by zabrał 20 tys. złotych z funduszu. Odpowiedział: „Wasze wykształcenie i wasze zdrowie już mi są zapłatą”. Proboszczował skromnie w Turgielach do 1824 r. — opowiada Łucja Jurgielewicz.
Ks. P. Ks. Brzostowski zmarł w wieku 88 lat 17 listopada 1827 roku. Został pochowany w kościele w Rukojniach, gdzie był proboszczem. Po klęsce powstania listopadowego władze carskie zamieniły kościół w Rukojniach na cerkiew, nagrobek reformatora został zniszczony, sam grób zrównany z ziemią. Władze carskie nie mogły wybaczyć pawłowianom ich udziału w walce narodowo-wyzwoleńczej w 1794 r. i w 1831.

— Mamy wyniki badań archeologicznych Arimety Vojevodskaitė, które nie były wcześniej nigdzie publikowane. Wynika z nich, że dwór Brzostowskiego znajdował się po prawej stronie Mereczanki na wzniesieniu, otoczony wałem, zaś centrum administracyjne — Pawłów — znajdowało się po lewej. W Pawłowie stał kościół pw. św. Piotra i Pawła oraz piętrowy ratusz z mieszczącą się w nim szkołą. Między miasteczkiem a dworem stał młyn. Wiadomo, że dzisiejsze ruiny pałacu nie są budowlą Brzostowskiego. Przypuszcza się, że są to resztki pałacu późniejszych właścicieli, Kobylińskich — zdradza szczegóły Łucja Jurgielewicz.

Łucja Jurgielewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Łucja Jurgielewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Do dzisiejszych czasów przetrwało szereg wioseczek, należących niegdyś do Republiki Pawłowskiej: Wołokienniki (Valakininkai), Gołąbszczyzna (Balandiškių), Małachowo (Malakonių), Uściszki (Ustiškių), Zamejdziuki (Žemaitiskių), Merecz (Merkinė). Dzisiaj w Pawłowie możemy oglądać resztki zabudowań Republiki Pawłowskiej, m. in. pałacyku, stajni, kuźni, skarbczyka. Widoczne są ślady fortyfikacji i umocnień ziemnych, którymi otoczona była rezydencja. Zostały jeszcze resztki alei lipowej. Pozostały brama wjazdowa i kapliczka stojąca kiedyś przy wjeździe na teren majątku. Prace porządkowe i częściowo rekonstrukcyjne zostały wykonane za pośrednictwem samorządu rejonu solecznickiego ze środków funduszy strukturalnych UE.

Ruiny Republiki Pawłowskiej od listopada br. zostały wpisane na listę zabytków chronionych przez państwo.
„Nikt nie przypuszczał, że będzie tutaj przeprowadzony niespotykany w świecie eksperyment, w którym zorganizowana społeczność chłopska osiągnie wyżyny szczęścia i dobrobytu” — pisał Julian Bartyś.

— Najbardziej dziwi postawa obywatelska ks. Brzostowskiego. Trudno dziś znaleźć wzory podobnego zachowania: w trosce o dobro innych ludzi oddać majętność, samemu zaś zostać biednym i cieszyć się z dokonań — podsumowuje Łucja Jurgielewicz. Cóż za przykład dla współczesnych polityków, deklarujących na słowach zaledwie szacunek, miłość i troskę o obywateli.

4 odpowiedzi to Zwiedzając rejon solecznicki: Republika Pawłowska

  1. Połaniec mówi:

    Był też Pawłów taki:
    3 maja 1944 r. 3 Brygada „Szczerbca” stacjonowała w Turgielach. Wzięła udział w uroczystej mszy świętej, a po niej w defiladzie. Na nocleg Brygada przeszła do Małachowców i pobliskich zaścianków. Rankiem 4 maja pluton stacjonujący nieopodal Pawłowa stoczył walkę z 3 kompanią 310 batalionu
    litewskiego korpusu posiłkowego z Jaszun (dowódca mjr Gantautas). Żołnierze litewscy zamordowali kilkanaście osób, nie szczędząc kobiet i starców. Nakazywali skazańcom wieszać się wzajemnie. Spalili 5 domów i 3 stodoły. Zastrzelono m.in. młodą kobietę Stefanię Prokopowicz, która uciekała z dziewięciomiesięcznym dzieckiem na ręku. Na litewską kompanię uderzył pluton z brygady „Szczerbca”, zmuszając ją do wycofania się z Pawłowa. Na wycofującą się kompanię uderzyły też inne pododdziały brygady. W czasie walk zginęło około 20 Litwinów, wielu trafiło do niewoli. Z wyroku sądu polowego,za mordowanie ludności cywilnej, zostało rozstrzelanych 8 oprawców, wśród nich dowódca kompanii 310 batalionu kpt. Markevičius. Jeden z żołnierzy został zwolniony z listem skierowanym do dowództwa litewskiego batalionu.
    Wspomina Marian Korejwo z 3 Brygady:
    …Początek akcji był następujący: z rana drużyna ckm-ów w składzie „Mirek” – d-ca plutonu,Cygan celowniczy ckm-u, „Hek” i „Żuraw” – amunicyjni oraz Śmiały koniowodny udali się do Pawłowa do tamtejszego kowala, z biedką do ckm-u by ja zreperować i podkuć konia. Kuźnia stała na skraju wioski nad rzeką Mereczanką. Kowal rozpoczął reperację biedki, a do pomocy pozostał mu koniowodny „Śmiały”. Reszta drużyny poszła do sąsiedniej chaty, by sporządzić sobie śniadanie. Byli na swoim terenie, więc nie wystawili żadnego ubezpieczenia ani warty.
    W tym czasie do drugiego końca wsi, od strony Jaszun, weszła jednostka wojska litewskiego.
    Ilu ich było dokładnie nie wiadomo. Jedni twierdzą, że to był batalion, a inni że dwie kompanie. Litwini, wbrew sztuce wojskowej, nie przeszedłszy całej wsi, ani nie wystawiwszy ubezpieczenia, żeby zobaczyć co się dzieje na drugim końcu wsi, rozsypali się po domach i zaczęli palić domy i katować mieszkańców Pawłowa. Zdążyli podpalić dwa domy i powiesić jednego z polskich działaczy.
    Jeden z naszych, wyjrzał oknem i zobaczył ulicę pełną mundurów. Zaalarmował pozostałych i wybiegli na zewnątrz. Zajęli stanowisko i „Cygan” z „Murzynem” (taśmowy ckm-u) zaczęli po nich kosić z ckm-u. Część Litwinów zaatakowała kuźnię. Tam ranili „Śmiałego”. Był to wysoki i bardzo silny chłopak wiejski, który pochodził z tamtych terenów i pomimo rany
    w brzuch i wypływających jelit, ostrzeliwał się im a następnie nie wypuszczając z rąk karabinu, przeszedł przez Mereczankę i z kolei przelazł przez wysoki mur dworu. W tym czasie drużyna ckm-ów pod silnym ogniem plechavičiusów również się wycofała i przekraczając Mereczankę zajęła stanowiska w parku dworskim za murem. Tam “Cygan” znalazł dobre stanowisko i zaczął po nich kosić z góry.
    W tym momencie z pomocą przyszła im nasza kawaleria (jedna sekcja). Konie pozostawili i spieszeni podbiegli do „Cygana”. Był tam „Rekin”, „Hans” (Alzatczyk – dezerter z armii nie mieckiej) oraz jeden z kawalerzystów z rkm-em. Po chwili dołączył do nich pluton „Dżumby”, który kwaterował w pobliżu Pawłowa. Gdy główne siły Brygady, a między innymi kompania szturmowa z moim plutonem, zdyszane i bez sił dobiegły do Pawłowa, trwała tam walka od dłuższego czasu. Rozwinęliśmy się w tyralierę i zobaczyliśmy Litwinów uciekających w popłochu szosą. Komendant rozkazał „Buremu”, by kompania szturmowa, biegła na przełaj skrótami i zaszła drogę plechavičiusom. Kapitalnie wyglądała szosa od Pawłowa do Jaszun (odległość jakieś 10-12 km), cała zasłana porzuconym przez plechavičiusów sprzętem wojskowym, jak broń, maski gazowe (po co one im były), koce, płaszcze, mundury itp. Niektórzy z nich zrzucali buty (widocznie były za ciasne) i w koszulach, boso uciekali do zbawczych Jaszun, gdzie spodziewali się osłony od znajdującego się tam silnego garnizonu niemieckiego.
    W efekcie jednostka litewska została kompletnie rozbita, całe jej dowództwo, łącznie z dużą ilością żołnierzy wzięte do niewoli…

  2. Maur mówi:

    Taki tekst dobrze nastraja człowieka. Miło i fascynujące jest poczytać o ludziach dobrej woli, którym ich wrodzony imperatyw nakazywał czynić dobro powszechne kosztem własnym. Przy tym satyfakcją był wzbogacony świat wartości gdzie korzyść wielu na wartość główną się składała.
    Sielankowy obraz. Nie do pomyślenia i dziś.

    “Połaniec” też dokłada, jak widzę, swoją cenną cegiełkę by świat nie zapomniał o tym wielkim dziele i jego późniejszych losach.

    Pozdrawiam świątecznie.
    Oby naszym udziałem były nie mniej fascynujące przeżycia.

  3. józef III mówi:

    Piękna sprawa ! Pogrom ‘plechawicziusów” – też !

  4. Wereszko mówi:

    “Cały swój majątek oddałem kochanej Ojczyźnie”
    Przeczytałem uważnie cały artykuł p. Anny Pieszko i… nie widzę ani słowa POLSKA, POLSKI, no niechby było RZECZPOSPOLITA. Nie ma! Jest za fotka tablicy pamiątkowej z napisem po polsku i po … lietuvsku. Co wspólnego z LIETUVĄ miał ks. Brzostowski, do q. nędzy?!
    Pani Anno, mam pytanie: Jakiej to OJCZYŹNIE służył i “majątek oddał” ks. Brzostowski? o jaką to OJCZYZNĘ walczyli pawłowscy chłopi w Powstaniu Kościuszkowskim? Dlaczego tego Pani nie napisała? polityczna poprawność? obawa przed zarzutem o polski nacjonalizm? a może, wg Pani, ks. Brzostowski był … Lietuvisem, no bo skoro mieszkał na… przepraszam… W Lietuvie?
    Jestem po prostu zszokowany, jak można pisać o tak wybitnej POLSKIEJ postaci i nie wspomnieć słowem o POLSCE.
    Uważam, że ta sprawa wymaga zdecydowanego zajęcia stanowiska przez kierownictwo Kuriera Wileńskiego. Czy właściciel tej gazety popiera p. Pieszko milczącą o POLSKOŚCI ks. Brzostowskiego?
    Czy p. Pieszko jest antypolskim lietuvskim agentem wpływu czy może tylko “pożyteczną idiotką”?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.