0
Polak z Wileńszczyzny pobił rekord Guinnessa

Walerian Romanowski pobił rekord Guinnessa w nieprzerwanej jeździe rowerem górskim przez 48 godzin Fot. archiwum

Walerian Romanowski pobił rekord Guinnessa w nieprzerwanej jeździe rowerem górskim przez 48 godzin Fot. archiwum

Polak z Wileńszczyzny, Walerian Romanowski, pobił rekord Guinnessa w nieprzerwanej jeździe rowerem górskim przez 48 godzin. Swój wyczyn zadedykował chorym na nowotwory krwi. Został także nominowany do tytułu Człowiek Roku 2014 w plebiscycie Echa Dnia w kategorii debiut/odkrycie.

— Urodziłem się na Litwie w Wileńszczyźnie nieopodal miejscowości Mejszagoła we wsi Gudele. Uczęszczałem do polskiej szkoły w podwileńskich Awiżeniach, gdzie rozpocząłem swoją przygodę ze sportem. W szkole uprawiałem lekkoatletykę — opowiada Walerian Romanowski.

Jak zaznaczył, niezręcznie się czuł, gdy na zawodach sportowych był drugi. Zawsze chciał być najlepszy, wygrywać. Nieraz pokonywał go brat bliźniak Leszek. W takich sytuacjach był spokojniejszy, bo wiedział, że medal zostanie w rodzinie.

Do Polski Walerian wyjechał w 1992 roku, był to okres przejściowy na Litwie. Były to bardzo trudne czasy, gdyż powstawało nowe państwo. Nie mógł znaleźć pracy w zawodzie wyuczonym, skończył technikum rolnicze w Bujwidziszkach i zdobył zawód technika weterynarii.

— W Polsce osiedliłem się w uzdrowiskowej miejscowości Busko-Zdrój. Jak się z czasem okazało, okolica, w której zamieszkałem, miała duży wpływ na mój dalszy rozwój sportowy. Piękna uzdrowiskowa okolica zachęcała do wycieczek rowerowych, więc nic dziwnego, że w czasie wypadu rowerowego spotkałem peleton kolarski, do którego oczywiście musiałem się dołączyć i spróbować swoich sił. Po kilku latach trenowania w klubie kolarskim zdobyłem swój pierwszy medal na Mistrzostwach Polski w kategorii masters (zawody odbojów) — mówi Romanowski.

Po pierwszym większym sukcesie w kolarstwie uświadomił sobie, że jest już za „stary”, aby zawodowo uprawiać kolarstwo — miał wtedy 25 lat. Zaczął się rozglądać za dyscypliną sportową, gdzie jego wiek byłby zaletą, a nie wadą.

— Wystartowałem w zawodach Mazovia Marathon 24 H. Wyścig był organizowany przez jednego z wybitniejszych zawodników kolarstwa, Cezarego Zamanę. Do tej pory jest to jedyny w Polsce wyścig 24-godzinny. Startując corocznie u Cezarego Zamany uczyłem się słuchać swego organizmu, co chce mi powiedzieć, co muszę poprawić w przygotowaniach, podziwiałem kunszt kolarski Zamany — opowiada.

W ciągu 7 lat startów doprowadzał rzemiosło do perfekcji, aż w końcu wygrał w swojej kategorii wiekowej oraz w kategorii open. W końcu osiągnął swój cel, do którego dążył przez tyle lat. Jak mówi, zwycięstwo to było jak zdobycie ośmiotysięcznika. Tylko po wejściu na ośmiotysięcznik człowiek się rozgląda za nowym wyzwaniem, za wyzwaniem trudniejszym.

— Po kilku miesiącach powstał nowy projekt, atak na rekord świata (Guinnessa) w jeździe ciągłej na rowerze górskim przez 48 godzin na trasie MTB. Rekord należał do Dave Buchanana i wynosił 571 km/48 godz., rekordzista kontynuował jazdę do 59 godzin i w sumie przejechał 721 km. Postanowiłem pobić rekord i przyjechać dystans powyżej 721 km w ciągu 48 godziny — powiedział rekordzista.
W celu optymalnego przygotowania stworzył zespół składający się z profesjonalistów z konkretnych dziedzin sportu.

— Aby pobić rekord świata, trzeba zmienić tryb życia, całe życie musi być podporządkowane do osiągnięcia celu, przygotowania wymagają 24 godzin na dobę. Należy się skupić na przygotowaniu fizycznym, treningu psychicznym, odpowiednim żywieniu oraz właściwej regeneracji (snu) — opowiada Walerian.

Znajomość organizmu pozwoliła mu zrozumieć, jak on funkcjonuje, co chce powiedzieć, czego się domaga i co oznacza ból fizyczny.

— Ze swoim organizmem trzeba nawiązać kontakt jak z inną osobą, bo inaczej odmówi posłuszeństwa w czasie bicia rekordu. Na przekór zmęczeniu trzeba zmusić ciało do wysiłku fizycznego i ma to zrobić głowa. To w głowie się rozgrywa walka z samym sobą, a jest to najtrudniejszy przeciwnik. Nogi mają jedynie wykonać polecenie wysłane siłą woli, siłą charakteru. Ze zmęczeniem można się zaprzyjaźnić, a ból wykorzystać na swoją korzyść, ból zwalcza senność, a ja w tym czasie jadę dalej, do swego celu — tłumaczy Walerian Romanowski.

Rekord został pobity 25-27 lipca w miejscowości Krubin koło Wiliszewa na wyścigu Mazovia Marathon 24H — w ciągu 48 godzin przejechał 748 km. Pobicie rekordu nie byłoby możliwe bez pomocy osób i firm zaangażowanych w dany projekt. W czasie bicia rekordu miał w swoim zespole 10 osób, które pomagały mu w serwisie sprzętu rowerowego, szykowaniu właściwych posiłków, analizowały dane pomiarów jego organizmu oraz dystansu w kontaktach z mediami.

— W czasie bicia rekordu musiałem mieć wsparcie duchowe, bo nie można pokonać takiego dystansu jedynie korzystając z możliwości ciała ludzkiego i siły mięśni. Bo sam człowiek jest słaby, zbyt słaby, aby pokonać samego siebie. Z pomocą przyszła fundacja DKMS (Baza Dawców Komórek Macierzystych), dzięki fundacji miałem świadomość, że nie jadę dla własnej satysfakcji, aby zaspokoić chore ambicje. Jadę, bo na mnie liczą chore osoby, chore na białaczkę, osoby, które walczą z chorobą nie 48 godzin, lecz o wiele dłużej. Ich wyścig trwa nieraz kilka lat, a przegrana z chorobą często wynika z obojętności ludzkiej. Dziś jestem zdrowy, mogę pobijać rekordy, ale nie zawsze tak musi być, za jakiś czas może też będę potrzebował pomocy w zwalczaniu choroby, białaczki krwi –  mówi Walerian Romanowski, zdobywca rekordu Guinnessa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.