0
W sporze o mięso politycy „rzucają mięsem” wyborczym

Minolta DSC
image-70180

KE zgodziła się, żeby Rosja w trybie dwustronnych rozmów ustalała, które z państw unijnych zostanie wyjęte spod zakazu sprzedaży mięsa do Rosji Fot. Marian Paluszkiewicz

Ubiegłotygodniowe spotkanie w Berlinie przedstawiciela Komisji Europejskiej (KE) Ladislava Miko z szefem rosyjskiej służby weterynaryjnej „Rosselchoznadzor” Siergiejem Dankwertem wywołało polityczną burzę w Wilnie.

Poszło o eksport mięsa do Rosji.
Pojawiła się bowiem informacja, że KE zgodziła się, żeby Rosja w trybie dwustronnych rozmów ustalała, które z państw unijnych zostanie wyjęte spod zakazu sprzedaży mięsa do Rosji.
Prezydent Dalia Grybauskaitė nazwała te ustalenia „godnymi pożałowania” i obwiniła komisarza ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisa Andriukaitisa, że sprzyja rosyjskim zapędom rozbijania unijnej solidarności.
„Bardzo żałosny początek pracy naszego komisarza” – oceniła doradczyni prezydent Virginija Būdienė.
Również premier Algirdas Butkevičius uznał wiadomości z Berlina za zły sygnał dla jedności unijnej i przyznał, że był „przygnębiony” tą informacją.
Tymczasem okazało się, że nie ma i jak zapewnia komisarz Andriukaitis, nie będzie zgody Brukseli na dwustronne porozumienia krajów członkowskich z Rosją w obejście solidarności unijnej.

Komisarz Andriukaitis przyznał, że jest świadom stale podejmowanych przez Rosję prób, mających na celu podział unijnej jedności.
„Komisja nie będzie tolerować żadnych dyskryminacyjnych praktyk Rosji wobec jakiegokolwiek państwa UE” – zapewnił jednak Andriukaitis. Mówił on o tym podczas poniedziałkowego spotkania ministrów rolnictwa państw UE w Brukseli. Komisarz wyjaśnił, że w Berlinie odbyto z rosyjskim przedstawicielem „rozmowy techniczne” dotyczące możliwości zniesienia rosyjskiego embarga na unijne mięso. Andriukaitis zapewnił jednak, że rozmowy nie były owocne i będą kontynuowane.

Niepokój poszczególnych państw wzbudziły ubiegłotygodniowe doniesienia z Francji, że kraj ten w trybie dwustronnym porozumiał się z Moskwą o zniesieniu rosyjskiego embarga na francuski eksport niektórych produktów mięsnych.
Jednak na poniedziałkowym spotkaniu komisarz Andriukaitis zapewniał, że nie było zgody na to, by państwa UE indywidualnie prowadziły negocjacje z Rosją.
Naradę ministrów rolnictwa zwołano na wniosek Polski po niepokojącej informacji z Paryża.

Vytenis Andriukaitis
image-70181

Vytenis Andriukaitis

Tamtejszy resort rolnictwa miał poinformować o rzekomym porozumieniu z Rosją w sprawie wznowienia eksportu świń, tłuszczu wieprzowego i podrobów wieprzowych. Według francuskiej informacji, KE miała zgodzić się na dwustronne negocjacje z Rosją w sprawie złagodzenia rosyjskiego embarga.
Zdaniem Polski, byłoby to jednak złamanie unijnej solidarności.

Rosja zamknęła swój rynek dla wieprzowiny z UE po wykryciu na początku 2014 roku przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF) na Litwie. Potem przypadki ASF wykryto także u dzików w Polsce. W sierpniu Moskwa wprowadziła zaś szerokie embargo na produkty rolno-spożywcze z UE w odpowiedzi na zachodnie sankcje nałożone na Rosję w związku z kryzysem na wschodzie Ukrainy. Embargo zostało rozszerzone w październiku ubiegłego roku.

Według unijnego komisarza ds. rolnictwa Phila Hogana, w tych rozmowach nie osiągnięto na razie postępu i będą one kontynuowane. Przyznał jednak, że z prawnego punktu widzenia nie ma przeszkód, by kraje UE prowadziły z Rosją dwustronne negocjacje.
„KE nie może tego zabronić” – powiedział Hogan. Podkreślił jednak, że najważniejszą  będzie decyzja polityczna UE.
Według komisarza ds. rolnictwa, około 77 proc. mięsa wieprzowego, które wcześniej trafiało do Rosji, udało się skierować na inne rynki. Hogan przyznał jednak, że cena wieprzowiny na unijnym rynku stale spada, co stanowi poważny problem dla producentów w niektórych krajach UE.

Tymczasem komisarz Andriukaitis uważa, że na Litwie reakcja na zamieszanie wokół rzekomego porozumienia francusko-rosyjskiego jest przesadzona na tle toczącej się właśnie kampanii wyborczej do samorządów lokalnych. Potwierdzają to nieprzychylne Andriukaitisowi komentarze jego byłych litewskich oponentów politycznych. W tym też prezydent Grybauskaitė, która nie szczędziła słów krytyki podczas swojej kampanii prezydenckiej sprzed roku.
Wtedy prezydent zarzucała Andriukaitisowi, ówczesnemu ministrowi zdrowia, że nie dba należycie o służbę zdrowia. Krytykowała też jego poczynania ws. reformy tej służby. Po wygranych wyborach prezydent zgodziła się jednak, że najlepszym kandydatem na unijnego komisarza od Litwy jest właśnie Andriukaitis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.