1
Pomniki wileńskie, czyli Wilno w pomnikach

Giedymin na Placu Katedralnym był pierwszym monumentalnym pomnikiem odsłoniętym w niepodległej już Litwie   Fot. Marian Paluszkiewicz

Giedymin na Placu Katedralnym był pierwszym monumentalnym pomnikiem odsłoniętym w niepodległej już Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Wileńskie „zielone ludziki” – posowieckie rzeźby na Zielonym Moście wciąż budzą kontrowersje. Zwolennicy ich usunięcia odnieśli niedawno małe zwycięstwo.

Centrum Dziedzictwa Kulturowego uznało, że nie podlegają one już ochronie zabytków, co dotychczas chroniło rzeźby przed ich usunięciem. Sprawa ich „obalenia” ma jednak charakter polityczny, więc chyba upłynie trochę czasu, zanim „zielone ludziki” z Zielonego Mostu trafią do Leninów, Stalinów, Czerniachowskich i Kapsukasów w muzeum postsowieckich rzeźb w parku Grūtas.

„Kurier” tymczasem przyjrzał się historii wileńskich pomników i pierwsze, co najwyraźniej z niej wynika, że zrujnowane powstawały z popiołów i przetrwały do naszych dni te najważniejsze, monumentalne twory rąk wybitnych wileńskich architektów – kościoły, pałace i kamienice. Posągi zaś, monumenty i popiersia, wysławiające nieraz zaborców Ziemi Wileńskiej, zawsze były przelotnym akcentem, dodatkiem architektury często szpecącym nieskazitelne oblicze Wilna.

Najwięcej takich pomników stawiali rosyjscy, później sowieccy zaborcy, którzy szeroko wykorzystywali propagandę monumentalną do umocnienia swojej władzy na zajętych terenach. Opuszczając okupowane tereny, często sami demontowali swoje pomniki i zabierali je ze sobą, bo wiedzieli, jaki los czeka te postumenty. Wybitnym tego przykładem był pomnik Michaiła Murawjowa, carskiego gubernatora w latach 1863-1865, którego na Litwie nazywano po prostu „Wieszatiel”. Ten przydomek gubernator otrzymał za krwawe rozprawienie się z bohaterami Powstania Styczniowego. Po zakończeniu swojego krwawego dzieła na Litwie „Wieszatiel” w 1866 roku wrócił do Rosji. Ale w 1889 roku tzw. społeczny komitet zwrócił się do ówczesnego cara Aleksandra III o pozwolenie na postawienie w Wilnie pomnika byłemu gubernatorowi. W uzasadnieniu pisano: „(…) żeby na wieki wieczne upamiętnić dzieło historyczne Michaiła Nikolajewicza Murawjowa, który utrwalił tu początki rosyjskości”.

Mieszkańcy Wilna uczcili też pamięć niezwiązanego z tym miastem, ale zasłużonego dla świata muzyka Franka Zappę     Fot. Marian Paluszkiewicz

Mieszkańcy Wilna uczcili też pamięć niezwiązanego z tym miastem, ale zasłużonego dla świata muzyka Franka Zappę Fot. Marian Paluszkiewicz

Pomnik postanowiono wybudować przed ówczesnym Pałacem Gubernatora (obecnie Pałac Prezydenta Litwy) w tym miejscu, gdzie dziś znajduje się kasztanowy skwer. Na potrzeby pomnika przywieziono z Finlandii marmur, a sam posąg z brązu odlano w Petersburgu. Uroczyste otwarcie pomnika nastąpiło 8 (20) listopada 1898 roku. Ale już nazajutrz ktoś wysmarował pomnik wilczym tłuszczem i wszystkie wileńskie bezdomne psy wyjąc, zbierały się pod pomnikiem.

Pomnik Murawjowa w Wilnie przetrwał do roku 1915. Wtedy carskie wojsko opuszczając Wilno, zabrało ze sobą posąg „Wieszatiela”. Znamienne było to, że demontując posąg, żołnierze zarzucili pętlę posągowi na szyję, co zostało utrwalone na fotografii, a po mieście rozniosła się wieść, że „Wieszatiel” został sam powieszony.
W tym samym czasie do Rosji wywieziono również pomnik carycy Katarzyny II. Tego wileński żywot okazał się jeszcze krótszy, bo dopiero postawiony w 1904 roku, po 10 latach musiał wraz z wojskiem zaborczym „uciekać” do Rosji.

W okresie międzywojennym, nazywanym w historiografii litewskiej „okresem polskiej okupacji Wilna”, „polscy okupanci” nie stawiali pomników swoim wodzom i przywódcom. Być może dlatego, że wcale nie musieli wysławiać „utrwalaczy początków polskości na tej ziemi”, która tu była zawsze. Rozbudowywano natomiast samo miasto, które wyładniało zwłaszcza wzdłuż ówczesnej alei Mickiewicza, dziś Giedymina. Jedyny pomnik polskim żołnierzom pojawił się na Placu Łukiskim – był to obelisk z Orłem w Koronie na górze. Jednak po zajęciu Wilna przez sowietów pomnik ten został zniszczony.
Okres okupacji niemieckiej nie przyniósł większych zmian w wyglądzie architektonicznym miasta. Być może dlatego, że nie było czasu na stawianie pomników. A koniec okupacji pozostawił miasto w ruinach.
Sowieccy okupanci wraz z odbudową miasta wznosili też pomniki swoim wodzom.
W tym właśnie okresie w Wilnie ustawiono najwięcej monumentalnych rzeźb i pomników — poczynając od Lenina na Placu Łukiskim aż do rzeźb na Zielonym Moście.

Pomnik króla Mendoga odsłonięto w 2003 roku, w 750. rocznicę jego koronacji  Fot. Marian Paluszkiewicz

Pomnik króla Mendoga odsłonięto w 2003 roku, w 750. rocznicę jego koronacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Po obaleniu w latach 1989-1991 sowieckiej władzy zlikwidowano też większość pomników, które wywieziono do muzeum w parku Grūtas. Tylko „zielone ludziki” na Zielonym Moście wciąż pozostają na miejscu. Najwcześniej zdemontowano pomnik Stalina. Ustawiony w roku 1950 przed Wileńskim Dworcem Kolejowym stał tam zaledwie 6 lat. Najpóźniej, bo w roku 1993 usunięto pomnik „wyzwolicielowi” Wilna generałowi Czerniachowskiemu. Zdemontowany pomnik przekazano do muzeum w Woroneżu (Rosja), tam też dokonano ponownego pochówku sowieckiego generała, który początkowo spoczął w Wilnie.
Obecnie w tym miejscu stoi pomnik twórcy litewskiego hymnu — Vincasa Kudirki.

Z okresu sowieckiego pozostał nam też pomnik Adama Mickiewicza, który odsłonięto w roku 1984, a który już w 1987 roku stał się symbolem i świadkiem odrodzenia litewskiej niepodległości. W tym roku, 23 sierpnia, przed pomnikiem zebrało się około 3 tys. osób, którzy potępili pakt Ribbentrop-Mołotow. Ten dzień jest uznawany faktycznie za początek litewskiego ruchu niepodległościowego.

W Wilnie był też przedwojenny „Mickiewicz”. Ustawiony w roku 1924 nad brzegiem Wilii drewniany posąg Wieszcza był prototypem przyszłego pomnika. Jednak projekt nie doczekał realizacji, a drewniany pomnik w 1938 roku bezpowrotnie porwały często wzbierające wtedy wody Wilii.
W ciągu 25 lat samodzielnego żywota Litwy, w stolicy przybyło sporo nowych pomników. Bardzo monumentalnych i tych kameralnych. Upamiętniających wybitnych synów i córy miasta, litewskich bohaterów narodowych, pamiętne wydarzenia czy też zwyczajne. Pojawił się pomnik Syrenki i Anioła na Zarzeczu czy też Pisanka na postumencie przy ul. Zawalnej (Pylimo g).

Jeden z pierwszych monumentalnych pomników w Wilnie został wzniesiony w roku 1996 na Placu Katedralnym. Autorami pomnika księcia Giedymina są amerykańscy Litwini Vytautas Kašuba i Mindaugas Šnipas. W 2003 roku, z okazji 750. rocznicy koronowania księcia Mendoga, 6 lipca u podnóży Góry Zamkowej odsłonięto pomnik Mendoga.
Nieprawdą jest, że w Wilnie nie ma ani jednego pomnika wielkiego księcia Witolda, który jest szczególnie szanowany przez Litwinów. Naliczyliśmy aż 4. Co prawda, są one bardzo skromne i znajdują się nie na szlakach turystycznych, jak, na przykład, ten drewniany przy szpitalach w Santaryszkach. Największy miał powstać na dziedzińcu odbudowanego Pałacu Władców.
W 2009 roku, z okazji 600. rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, powstał nawet jego projekt, ale do dziś jest on niezrealizowany.

Pomniki zaborców w Wilnie zawsze były tymczasowym elementem architektury miejskiej    Fot. Marian Paluszkiewicz

Pomniki zaborców w Wilnie zawsze były tymczasowym elementem architektury miejskiej Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Spacerując ulicami miasta nieoczekiwanie można napotkać małe pomniki wielkim ludziom Wilna jak, na przykład, skromna rzeźba małego chłopca na Pohulance. Jest to pomnik poświęcony Romanowi Kacewowi, czyli pochodzącemu z Wilna słynnemu francuskiemu pisarzowi Romain Gary’emu. Niedaleko, bo w sąsiedniej uliczce znajdziemy popiersie muzyka Franka Zappy. Z Wilnem raczej mało związany, ale uhonorowany przez mieszkańców Wilna za zasługi dla współczesnej muzyki. Na Starówce możemy spotkać starszego pana w kapeluszu rozmawiającego z dziewczynką. Jest to pomnik Cemacha Szabada, pochodzącego z Wilna żydowskiego lekarza, działacza społecznego, który jest prototypem bohatera książek dla dzieci „Doktor Ojboli”.

Współczesne wileńskie pomniki mogą często zaskakiwać swoją formą, jak też miejscem, w którym możemy je znaleźć. Kamienny kot w jednym z podwórzy wileńskich to pomnik poświęcony współczesnej pisarce Jurdze Ivanauskaitė, a pomnik przypominający pozostałości po Stonehenge, to jeden z pomników Chiune Sugihara, japońskiego ambasadora, który w okresie II wojny światowej uratował od zagłady 6 tys. Żydów.

W kraju, w którym koszykówka uważana jest za drugą religię, nie mogło zabraknąć pomnika tej dziedzinie sportu. Pomnik ten odsłonięto w 2007 roku w pobliżu ówczesnej Siemens Areny. Był to pierwszy na Litwie, ale też i na świecie pomnik koszykówce.
Wileńska społeczność, głównie Polacy, wciąż czekają na powstanie w Wilnie pomnika Papieżowi św. Janowi Pawłowi II. Na razie Jego postać upamiętnia parking przed kościołem św. Piotra i Pawła gromko nazwany Placem im. Jana Pawła II.
W Wilnie, podobnie jak i w całej Litwie, nie znajdziemy też pomnika króla Jagiełły.

Jedna odpowiedź do Pomniki wileńskie, czyli Wilno w pomnikach

  1. Introligator mówi:

    Do niedawna zdecydowanie najbardziej „awangardowym” pomnikiem wileńskim był „pomnik rury” nad Wilią (nie wiem, czy jeszcze stoi) zwany oficjalnie „Arką nadbrzeża”. Wykonano go chyba na obchody „Wilno Europejską Stolicą Kultury”. Rura wspinająca się zawijasami od brzegu rzeki na nadbrzeże symbolizowała zapewne skomplikowane problemy kanalizacyjne miasta, a będąc coraz bardziej zardzewiałą, przypominała o upływie czasu. Po jakimś czasie przy rurze postawiono toaletę przenośną Toi Toi, która doskonale wpisywała się w przesłanie rzeźby. Kiedy pierwszy raz ją ujrzałem, pomyślałem: dlaczego ktoś poprowadził rurę kanalizacyjną górą a nie dołem?

    Jeśli chodzi o wileńskie pomniki postaci historycznych, to „walczący z wiatrem” Giedymin na Placu Katedralnym jest dla mnie numerem jeden. Nie bardzo wiadomo jednak, dlaczego Giedymin stoi obok konia, patrząc w dół, zamiast dumnie siedzieć na koniu i patrzeć w dal, to znaczy w przyszłość, jak na wodza przystało. Dodatkowo Giedymin wyciąga jakoś bezradnie ręce do przodu, jakby chcąc uchronić się przed upadkiem, a miecz trzyma nie za rękojeść, a za głownię, co jest trochę dziwne i niebezpieczne, bo w ten sposób łatwo się skaleczyć. Przekaz tego pomnika jest zatem dla mnie trochę nieczytelny.

    Inny pomnik, który mnie zainteresował, to pomnik Kudirki przy Prospekcie Giedymina, który nie byłby zły sam w sobie, a nawet dobry, gdyby nie postawiony za jego plecami koszmarny „komin” zwężający się ku górze, wykonany z czarnego granitu, symbolizujący Słupy Giedymina. Monumentalny „komin” zdecydowanie przytłacza fajną lekką postać Kudirki, stojącą w niedbałej pozie spacerowicza, który przystanął sobie na chwilę przyjrzeć się komuś/czemuś lub odpocząć.

    Podoba mi za to się pomnik Mickiewicza, stojący w sąsiedztwie kościoła bernardyńskiego – jego współczesna, lecz lekka forma ożywiona jest skośnie złamaną kolumną, na której opiera się postać wieszcza, co nadaje całej bryle pewnej lekkości i dynamizmu, choć Wieszcz zamyślony, czy zapatrzony, to nie monumentalny i pompatyczny – nie pomnikowy – dostępny dla każdego. Przeciwieństwo strasznego „chudego” Mickiewicza z Solecznik, wyprężonego na baczność „ze smartfonem” w łapkach, ale to już inna historia.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.