2
Wędrówki ulicami wileńskimi: Pelczar — postać warta pamięci

W budynkach przy ulicy Połockiej przed wojną mieścił się Zakład Leczniczo-Badawczy Chorób Nowotworowych Fot. Marian Paluszkiewicz

W budynkach przy ulicy Połockiej przed wojną mieścił się Zakład Leczniczo-Badawczy Chorób Nowotworowych Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed kilkunasty laty w pobliżu wileńskiej dzielnicy Santoryszki powstało wiele nowych ulic. Jednej z nich w 2011 roku nadano imię Polaka, wybitnego specjalisty — onkologa, profesora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, Kazimierza Pelczara.

Stało się tak nieprzypadkowo. W pobliżu znajduje się nowoczesny Instytut Onkologii, a Pelczar tworzył podstawy tej dziedziny. W Instytucie Onkologii znajduje się portret profesora. Na ulicy noszącej jego imię rozlokowały się liczne instytucje naukowo-badawcze.

Kazimierz Pelczar urodził się 2 sierpnia 1894 roku w Truskawcu, niedaleko Lwowa.
Studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie I wojny światowej został powołany do armii austro-węgierskiej, został wzięty do niewoli przez armię rosyjską . Po I wojnie światowej wstąpił do armii polskiej. W 1920 powrócił do niepodległej Polski, gdzie służył w wojsku jako lekarz oraz kontynuował studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując doktorat w październiku 1925 roku.
Następnie pracował w Collegium Medicum w Krakowie, gdzie prowadził badania nad nowotworami. Po uzyskaniu państwowego stypendium wyjechał na studia do Berlina, gdzie specjalizował się w hematologii i przeszczepianiu tkanek nowotworowych. W Instytucie Pasteura w Paryżu studiował biologię nowotworów oraz zajmował się badaniami nad odpornością w chorobach nowotworowych.

W 1930 został zaproszony przez Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. Radość z odzyskanej niepodległości oraz wiele innych czynników decydowało o tym, że wiele wybitnych osobistości osiedlało się w przedwojennym Wilnie. Pelczar kierował tu Katedrą Patologii Ogólnej Wydziału Medycznego oraz Wydziałem Bakteriologii USB. Sprawował też funkcję dziekana Wydziału Medycznego uczelni. W 1936 roku zorganizował 4. Międzynarodowy Kongres Walki z Rakiem w Wilnie. W okresie tym oprócz zagadnień dotyczących nowotworów, zajmował się również problematyką innych chorób m. in. gruźlicy oraz cukrzycy. W tym celu eksperymentował z nowymi lekami o działaniu antynowotworowym.

Zastrzyki z kefaliny na zlecenie Pelczara produkowano w Berlinie w zakładach Chemische Grünau Fabrik, a ampułki z lekiem były opatrzone napisem Nach K. Pelczar (pol. według receptury K. Pelczara). Praktyczne zastosowanie powyższych terapii na szerszą skalę umożliwiła Pelczarowi nowa placówka medyczna, którą sam założył w grudniu 1931 — Zakład Leczniczo-Badawczy dla Chorych na Nowotwory przy ul. Połockiej 6 w Wilnie. W latach 30. zakład zdołał pozyskać do leczenia nowotworów promieniotwórczy rad. Pelczar osobiście angażował się w pracę w zakładzie, równolegle jako organizator, lekarz oraz opiekun chorych.

Kazimierz Pelczar (1894-1943) Fot. archiwum

Kazimierz Pelczar (1894-1943) Fot. archiwum

W okresie międzywojennym Kazimierz Pelczar był aktywnym uczestnikiem życia społecznego i naukowego w kraju i za granicą. Biegle władał kilkoma językami obcymi, co pozwoliło mu na swobodny udział w międzynarodowych konferencjach medycznych w Anglii, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, gdzie wygłaszał referaty naukowe. Często jego artykuły nagłaśniane były przez radio i prasę krajową.
Stanisław Lorentz, przedwojenny konserwator zabytków województwa wileńskiego i nowogródzkiego, wykładowca Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie pisze w „Albumie Wileńskim”: „Kazimierz Pelczar, onkolog, profesor USB od roku 1930, wybitny uczony światowej miary. W roku 1940 proponowano mu wyjazd do New Yorku, katedrę na Uniwersytecie w Londynie, wyjazd do Rzymu — wszędzie na odpowiedzialne stanowiska. Ale nie chciał opuścić Wilna. Był przewodniczącym Sekcji Polskiej Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz Komitetu Polskiego w Wilnie, zasłużył się ratując tysiące uchodźców polskich, ukrywał Żydów i członków Armii Krajowej. Jako zakładnik rozstrzelany przez Litwinów w grupie dziesięciu Polaków na Ponarach pod Wilnem 17 września 1943 roku. Człowiek niezwykły, wielkiej dobroci.

Janina (Dzidka), jego żona (bliska krewna Józefa Dietla, prezydenta Krakowa), piękna, postawna i zgrabna blondynka — kiedy przyjechali do Wilna w roku 1930, była niedawno po ślubie, w ciąży z Zofią. Niedługo po przyjeździe przyszli do cukierni Rudnickiego w niedzielę w południe i tam się z nimi poznaliśmy, a bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy”.

W 2003 roku odsłonięto dwujęzyczną tablicę pamiątkową na domu nr 6 przy ul. Połockiej Fot. Marian Paluszkiewicz

W 2003 roku odsłonięto dwujęzyczną tablicę pamiątkową na domu nr 6 przy ul. Połockiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Janina i Kazimierz Pelczarowie, zresztą jak cała inteligencja wileńska, brali czynny udział w życiu kulturalnym i towarzyskim Wilna. Należeli m. in. do klubu „Smorgonia”. Kazimierz Pelczar działał w Towarzystwie Przyjaciół Nauk, był prezesem Wileńsko-Nowogródzkiej Izby Lekarskiej. W Wilnie przyszło na świat, oprócz wspomnianej Zofii, jeszcze dwoje dzieci państwa Pelczarów: Zenon i Maria. Maria, która w dniu śmierci ojca miała zaledwie osiem miesięcy, obecnie mieszka w Paryżu.
Wojciech przyszedł na świat w Krakowie, bowiem ojciec musiał wyjechać na konferencję międzynarodową we Włoszech i zostawił żonę w Krakowie pod opieką profesora Szymanowicza.

Masowe areszty w nocy z 16 na 17 września 1943 roku były akcją odwetową za zabicie parę dni wcześniej niejakiego Marijonasa Padaby, funkcjonariusza litewskiej „Saugumy”. Został on zastrzelony przy ul. Kalwaryjskiej.
W odwecie za wykonanie wyroku AK na funkcjonariuszu aresztowano 140 zakładników. 10 z nich rozstrzelano w Ponarach. Są to ludzie, o których warto pamiętać: Kazimierz Pelczar, prodziekan Wydziału Lekarskiego USB, profesor patologii ogólnej; Mieczysław Gutkowski, prawnik, profesor skarbowości i prawa skarbowego na USB; Mieczysław Engiel, adwokat, przewodniczący Stowarzyszenia Chrześcijańskich Związków Zawodowych, członek zarządu Akcji Katolickiej, wybitny i zasłużony działacz społeczny; Kazimierz Antuszewicz, inżynier; Eugeniusz Biłgorajski, kapitan, pracownik Powiatowej Komendy Uzupełnień Wilno; Stanisław Grynkiewicz, chemik; Kazimierz Iwanowski, porucznik rezerwy; Tadeusz Lothe, aktor; Władysław Manrik, urzędnik; Aleksander Orłowski, mistrz rusznikarski.

Pozostałych 90 zakładników wywieziono do obozu w Prowieniszkach (Pravieniškes) na Litwie.

Zwłaszcza haniebne było rozstrzelanie Pelczara, europejskiej sławy uczonego, specjalisty od walki z rakiem, człowieka stanowiącego prawdziwy moralny autorytet… Telefonicznie zawiadomiony o fakcie aresztowania Pelczara Berlin zdecydował się wydać rozkaz jego natychmiastowego zwolnienia. Jednak egzekucja nastąpiła kilka godzin wcześniej.
Po rozstrzelaniu polskich zakładników wielu wilnian nosiło czarne żałobne opaski.
W miesiąc po tragicznej śmierci męża, Janina Pelczarowa z czwórką dzieci wyjechała do Polski. Zatrzymała się u rodziców. Janina Pelczarowa (później Umiastowska) z ogromnym sentymentem wspominała gród nad Wilią, mimo tragedii, którą tu przeżyła. Jej dzieci, gdy po raz pierwszy tu przybyły, dzięki tym opowiadaniom poczuły się w Wilnie, jakby je znały doskonale.
***
Zachowanie w Wilnie pamięci o prof. Kazimierzu Pelczarze zawdzięczamy wilniance dr Krystynie Rotkiewicz, lekarzowi-onkologowi. Z jej inicjatywy w 2003 roku odsłonięto dwujęzyczną tablicę pamiątkową przy ul. Połockiej 6, gdzie przed wojną mieścił się zorganizowany przez Pelczara Zakład Leczniczo-Badawczy Chorób Nowotworowych. Pani Krystyna była także inicjatorką zorganizowania w październiku 2003 roku międzynarodowej konferencji poświęconej 60. rocznicy zamordowania w Ponarach profesora Kazimierza Pelczara. Dzięki jej staraniom imię sławnego Polaka nadano jednej z ulic wileńskich.

2 odpowiedzi to Wędrówki ulicami wileńskimi: Pelczar — postać warta pamięci

  1. ozol mówi:

    czy faszysci litewskojezyczni jeszcze nie postawili w Wilnie pomnik szatana padaby?

  2. zbyszko mówi:

    Owej nocy z 16 na 17 września 1943 przyszli również po profesora interny na USB, Zenona Orłowskiego, kierownika kliniki chorób wewn. u św Jakuba. Profesor był w domu (Kościuszki 14a, teraz 30)) ale świeżo po operacji .brzucha. Jego żona, na oczach gości, ściągnęła nagle kołdrę i koszulę z chorego. Z brzucha wystawały przebite przez jego ścianę rurki gumowe odprowadzające wysięk do wiszącej przy łóżku butelki. Ingerenci byli jakby zszokowani, długo dzwonili ze znajdującego się w mieszkaniu telefonu. Weszcie zrezygnowali. Po ogłoszeniu listy rozstrzelanych wielu było przekonanych, że Aleksandra Orłowskiego zamordowano “zamiast” Zenona Orłowskiego, tak, żeby statystyka i nazwisko zgadzały się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.