1
Niemiecka polityka zagraniczna na rozdrożu

Rok temu prezydent Niemiec Joachim Gauck wezwał rodaków do aktywniejszej roli w świecie nie przypuszczając, że jego kraj szybko stanie wobec nowych i trudnych wyzwań w polityce międzynarodowej: działań dżihadystów w Syrii i Iraku, kryzysu na Ukrainie i eboli.

Podczas minionego weekendu niemieccy politycy uczestniczący w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa zapewniali raz po raz, że „Germany is ready to lead” (Niemcy są gotowe by przewodzić). RFN żegna się z rolą „politycznego karła”, jaką była przez wiele powojennych dziesięcioleci ograniczonej suwerenności, ale i po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku, jakby nie wierząc w swoją siłę.

Jednak proces przejmowania pozycji lidera przebiega powoli i nie bez oporów, a jedną z najpoważniejszych przeszkód jest postawa niemieckiego społeczeństwa. Papierkiem lakmusowym zdolności Berlina do przewodzenia jest postawa w kryzysie ukraińskim.

Przed rokiem w Monachium Gauck przestrzegał, że Niemcy nie mogą być „dekownikami”, którzy uchylają się przed trudnymi wyzwaniami. Iluzją jest – mówił – nadzieja, że Niemcy są „bezpieczną wyspą”, wolną od problemów nękających inne części świata. Podkreślał, że czasami jako środek ostateczny konieczna jest interwencja wojskowa. Piętnował „fałszywych pacyfistów”, którzy wykorzystują niemiecką winę, by wygodnie schować się za nią przed światem i jego problemami.

Wystąpienie Gaucka przyjęte zostało przez Niemców z mieszanymi uczuciami; nie brak było zarzutów o „podżeganie do wojny” i „powrót do militaryzmu”.

Po roku niemieccy politycy, tacy jak minister obrony Ursula von der Leyen czy szef dyplomacji Frank-Walter Steinmeier, bez oporów mówią „Germany is ready to lead”, podkreślając, że nie chodzi o powrót do pikelhauby (symbolu pruskiego militaryzmu) czy też o „wybieganie przed szereg”, lecz o przejmowanie odpowiedzialności w ramach sojuszy, których Berlin jest członkiem. Pamiętamy o przeszłości, przede wszystkim o niemieckich zbrodniach – zapewniają politycy w Berlinie.

“Bilans tego roku dla polityki niemieckiej, jeżeli uwzględnić skalę trudności, nie jest najgorszy” – powiedział PAP Janusz Reiter, były ambasador RP w Bonn i do niedawna prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych. „W przypadku wojny z Państwem Islamskim (IS) Niemcy rzeczywiście angażują się bardziej niż wydawało się to jeszcze niedawno możliwe. Tu widać wyraźną zmianę” – ocenia były dyplomata.

Po długich debatach rząd w Berlinie postanowił w lecie 2014 roku wesprzeć dostawami broni walczących z IS w Syrii i Iraku kurdyjskich peszmergów łamiąc zasadę, że Niemcy nie wysyłają broni do stref, gdzie toczą się walki.

„W przypadku Ukrainy proces przebiega wolniej, gdyż jest to najtrudniejszy orzech do zgryzienia, gdyż chodzi o Rosję” – tłumaczy Reiter. To jeden z najwrażliwszych punktów nie tylko niemieckiej polityki, psychologii i symboliki. To wyjątkowo trudna próba” – ocenia. Niemieccy komentatorzy zwracają uwagę na sięgające XIX wieku zafascynowanie Niemców rosyjską kulturą, poczucie winy za II wojnę światową i wdzięczność za zgodę na zjednoczenie Niemiec, którego jedną z form jest kult Michaiła Gorbaczowa.

“Niemcy podejmowały kilkakrotnie próbę zrewidowania polityki zagranicznej: po upadku muru berlińskiego (1989), po Srebrenicy (1995), po atakach terrorystycznych (w USA 2001), po konflikcie o Gruzję (2008) i podczas kryzysu euro (2009). Ale rok 2014 przyniósł nową jakość, ponieważ położył kres strategicznemu partnerstwu z Rosją” – oceniła w rozmowie z PAP analityczka z Brookings Institution w Waszyngtonie, Constanze Stelzenmueller.

Od początku kryzysu na Ukrainie kanclerz Angela Merkel powtarza, że konfliktu tego nie można rozwiązać metodami wojskowymi. Konsekwentnie opowiadała się za utrzymaniem sankcji przy równoczesnym podtrzymaniu oferty rozmów. Wzbraniała się jednak przed kolejnym spotkaniem z prezydentem Władimirem Putinem bez nadziei na przełom.

Jako ryzykowna misję komentatorzy ocenili jej nieoczekiwaną podróż w ubiegłym tygodniu do Kijowa i Moskwy, gdzie wspólnie z prezydentem Francois Hollande’em przedstawiła niemiecko-francuski plan pokojowy.

Komentator „Tagesspiegla” pisze, że rola głównego aktora w kryzysie na Ukrainie jest dla Merkel raczej ciężarem a nie powodem do dumy. Pacyfistyczne nastroje są poważną przeszkodą w prowadzeniu bardziej aktywnej polityki. Ponad 70 proc. Niemców jest przeciwnych większemu zaangażowaniu ich kraju w świecie. Co drugi obawia się wybuchu wojny z Rosją.

Zapowiedzi polityków USA dozbrojenia armii ukraińskiej spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem Merkel i innych polityków koalicji rządowej w Niemczech. Fakt, że zarówno wiceprezydent Joe Biden, jak i sekretarz stanu John Kerry w swoich wystąpieniach w Monachium wyciszyli krytykę pod jej adresem, zapewniając, że USA i UE mówią w sprawach Ukrainy jednym głosem, może być dowodem prestiżu, jakim niemiecka kanclerz cieszy się za oceanem.

Waszyngton także uznaje bez szemrania wiodącą rolę Berlina w rozwiązywaniu konfliktu ukraińskiego. “Amerykanie pozostawili Niemcom przywództwo w sprawach Ukrainy” – potwierdza Reiter. W poniedziałek niemiecka kanclerz rozmawiać będzie o tych sprawach w Waszyngtonie z prezydentem Barackiem Obamą.

Jeżeli uporczywe zabiegi o rozejm i utworzenie strefy buforowej pomiędzy stronami konfliktu w Donbasie powiodą się, znaczenie Niemiec w polityce międzynarodowej istotnie wzrośnie. Jeśli zakończą się fiaskiem, prestiż Niemiec dozna poważnego uszczerbku. Najbliższy szczyt przywódców Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy w Mińsku w najbliższą środę może okazać się decydujący. Niemiecka kanclerz nie lubi przegrywać – pisze komentator “Sueddeutsche Zeitung” Stefan Kornelius.

Z Monachium Jacek Lepiarz (PAP)

 

Jedna odpowiedź do Niemiecka polityka zagraniczna na rozdrożu

  1. Bronislaw mówi:

    tu ja osobiscie zaslaby w rozumieniu cala Europa to UE,jednak musi byc ktos tym po porostu kolchozem žądzic,moralnie,materjalnie,itd.jednak 28panstw i ježeli každy jak nasza ponia chce byc mądžejsza i najwyszsza to rozbierac będą ta UE i będzie jak z Ukrainą zrobili Majdan,bo nie wyszlo udowodnic že na zachodzie lidziom Ukrainy będzie liepej czym na wschodzie,Ameryka podepchnela i zobaczywszy že krach wyszla a ambicyja i wina czyja,jasne jak sami siebie obwiniac będą,tu wlasnie Niemcy i Francyja,Rosyjia,Ukraina,spotkali się,bo posluchawszy USA chciala zrobic biznies z bronią pod przykrywką w obronie Ukrainy od czego albo od kogo,a swoją sferę miec,to przeciež nie trzeba byc jakims politykieram do zrozumienia jak sami tak mowią,trze tylko sluchac,wojna biznies i w kusty a sprobujcie nas dostac my za oceanem,kiedy byla wojna na ich terenie i niema glupich žeby jej dopuscic,a že tu jeden drugiego biją a tam Psaki mowi my nie winne,wlasnie Niemcy z Francyją mogą pokierowac w UE a komu nie podoba się czego wstępowali i to terazniejszosc realna,ale są i przeciwniki i chcą więcej Ameryki to niech tam jadą bo jakim sposobem przyjedzie ona,tylko czolgami.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.