5
Jest pokojowe porozumienie na Ukrainie, ale na pokój trzeba zaczekać

Ukraine peace negotiations in Minsk

W środę i w czwartek w Mińsku obradowała „normandzka czwórka” Fot. EPA-ELTA

Szczyt w Mińsku przywódców Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji zakończy się podpisaniem historycznego porozumienia ws. Ukrainy. Przewiduje ono rozejm i utworzenie strefy buforowej dzielącej strony krwawego konfliktu na Ukrainie.

W dalszych planach jest też prawne uregulowanie statutu separatystycznych terenów na wschodzie Ukrainy. Generalnie mińskie porozumienie daje szansę na pokojowe rozwiązanie trwającej od lata ubiegłego roku wojny na Donbasie. Na pokój jednak trzeba poczekać, bo według mińskich ustaleń, zawieszenie broni ma nastąpić o północy z soboty na niedzielę, a wycofanie sprzętu wojskowego i broni ze strefy buforowej ma nastąpić w ciągu kolejnych dwóch dni. Czy nastąpi? Dziś to jest podstawowe pytanie, odpowiedź na które zadecyduje, czy na Ukrainie zapanuje pokój, czy nadal będzie trwała wojna.
„To dopiero pierwszy krok. Ale pod wielkim znakiem zapytania pozostaje kwestia, czy obydwie strony, zwłaszcza ta jedna, dotrzymają postanowień” — powiedział dziennikarzom wiceprzewodniczący Sejmu RL Gediminas Kirkilas. W jego ocenie, jest szansa na trwały rozejm, gdyż zawieszenia broni prawdopodobnie chciała też Moskwa.

W ocenie ekspertów, mińskie porozumienie faktycznie bardziej odpowiada interesom Moskwy niż Kijowa, czy zachodnich moderatorów tego porozumienia. Świadczy też o tym optymistyczna ocena zawartego porozumienia ze strony prezydenta Rosji Władimira Putina.
„Udało się uzgodnić najważniejsze” — powiedział Putin dziennikarzom po zakończeniu rozmów. Tymczasem prezydent Ukrainy Petro Poroszenko z trudem ukrywał swoje zgorszenie wynikiem spotkania.
Z kolei niemiecki minister spraw zagranicznych Frank Walter Steinmeier otwarcie przyznał agencji „Reuters”, że porozumienie, to nie całkiem to, czego oczekiwali Niemcy. Ale jak zaznaczył szef niemieckiej dyplomacji, podpisany dokument jest ważnym krokiem w kierunku zaprzestania krwawego konfliktu.

Prezydent Poroszenko zaznaczył, że porozumiano się o wycofaniu z terytorium Ukrainy obcych ugrupowań wojskowych               Fot. EPA-ELTA

Prezydent Poroszenko zaznaczył, że porozumiano się o wycofaniu z terytorium Ukrainy obcych ugrupowań wojskowych Fot. EPA-ELTA

Prezydent Francji Francois Hollande, wygłaszając wspólne oświadczenie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel podkreślił, że przygotowany przez czwórkę normandzką i podpisany w czwartek przez grupę kontaktową ws. Ukrainy (OBWE, Rosja, Ukraina) oraz prorosyjskich separatystów tekst porozumienia obejmuje „wszystkie kwestie”.
Z wyników szczytu był też zadowolony gospodarz spotkania. Białoruski prezydent Aliaksandr Łukaszenka nazwał uczestników rozmów „zuchami”.

„Kwestie wojny i pokoju decydują się przez całe miesiące, a tu udało się osiągnąć porozumienie o zakończeniu wojny w ciągu zaledwie 15 godzin” — powiedział Łukaszenka.
I faktycznie, negocjacje trwały tylko i aż 15 godzin. Przywódcy Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy rozpoczęli szczyt w środę o 18.00, a skończyli rozmowy dopiero w czwartek nad ranem. Nie mieli nawet przerwy na drzemkę, bo tylko uczestniczący w negocjacjach eksperci mogli skorzystać z chwili odpoczynku, gdy przywódcy „normandzkiej czwórki” rozmawiali za zamkniętymi drzwiami.
Służby prasowe Kremla poinformowały po spotkaniu, że przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji potwierdzili poszanowanie suwerenności i terytorialnej integralności Ukrainy. Uzgodniono wycofanie broni ciężkiej, dzięki czemu powstanie strefa buforowa szerokości od 50 do 70 km.

Kilkunastostronicowe porozumienie zawiera plan zakończenia działań zbrojnych i przejścia do pokojowej egzystencji terenów objętych dziś konfliktem.
Ustalono, między innymi, że pierwszego dnia po wycofaniu broni ciężkiej ma się rozpocząć dialog o sposobach przeprowadzenia wyborów do władz lokalnych, które mają się odbyć zgodnie z ustawodawstwem Ukrainy, a także o przyszłości tych terenów.
Uzgodniono również, że w ciągu 19 dni zwolnieni zostaną wszyscy jeńcy. Ustalenia obejmują też szybkie uwolnienie więzionej obecnie w Rosji ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko.

Prezydent Poroszenko zaznaczył z kolei, że porozumiano się o wycofaniu z terytorium Ukrainy wszystkich obcych ugrupowań wojskowych, a ukraińska straż graniczna powinna wznowić kontrolę nad granicą z Rosją do końca 2015 r. Prezydent podkreślił, że nie ma ustaleń ws. żadnej autonomii ani federalizacji separatystycznych terenów.

Tymczasem na wschodzie Ukrainy wciąż trwają działania wojskowe. Największa walka toczy się pod Debalcewo, gdzie według Moskwy separatyści trzymają w oblężeniu około 8-tysięczne zgrupowanie ukraińskiego wojska. Kijów stanowczo temu zaprzecza i twierdzi, że wojsko nie jest w oblężeniu. W środę i w czwartek, kiedy w Mińsku obradowała „normandzka czwórka”, na Donbasie odnotowano walki praktycznie na całej linii frontu. Strona ukraińska donosi, że jej oddziałom udało się wyzwolić z rąk separatystów kilka miejscowości w pobliżu Mariupola. Te działania raczej nie wróżą, że na Donbasie szybko zapanuje pokój, ale jak powiedziała po podpisaniu porozumienia niemiecka kanclerz Angela Merkel, teraz „pojawiła się iskierka nadziei”.

5 odpowiedzi to Jest pokojowe porozumienie na Ukrainie, ale na pokój trzeba zaczekać

  1. Bronislaw mówi:

    przeczytalem artykul itak sobie pomyslalem dlaczego dla Kijowa jest wažnejsza kontrol graniczna i wspomnielem Czecznia,Gruzyja,wlasnie wybiliby wszystkich kto przeciw tego režimu i koniec wojny,na pokuj Ukraina možy liczyc jak w Kijowie zrozumieją že Baideny i jemu podobne z Wilna tež przježdžają i podžegają do wysielenie wojną inych ludzi po pochodzeniu i inaczej myslących czyli jak politycy nazywają opozycyja nie prozachodnia,dlaczego tak myslę bo widzę jak robisie w Latwij i Litwie, že jak ma ine poglądy i ine pochodzenie i swuj język to jest prešas,znaczy robili i u nas warunki psychologiczne wszędzie a žeby ine uciekali tylko pomoglo zatrzymac režim do dzialan že z Zachodu i z Polski jakos udalo się zatrzymac,przeciež na Wilenszczyznie tež byl sprzeciw nie przeciw Litwie ale režimu,to samo teraz na Ukrainie u nas wojny niema ale problemy polityczne zostali i jest z tamtych lat i tež z językiem,a co powiedzial Paraszenko,znaczy donžy jak unas,to može i tam Lansbergais žądzi.

  2. gość mówi:

    Ukraina została przez Zachód zdradzona! Podobnie jak Czechosłowacja w roku 1938.
    Niestety na czasie są tu słynne słowa W. Churchilla : “Wybraliśmy hańbę, żeby uniknąć wojny. Będziemy mieć i hańbę , i wojnę”.

    Zwracam uwagę, że po porozumieniach w Mińsku pojawiły sie 2 dokumenty.
    Jeden bardziej konkretny, podpisany przez 2 przedstawicieli terrorystów, przedstawicielkę OBWE , ambasadora Rosji w Ukrainie i byłego prezydenta Ukrainy. Cztery pierwsze osoby reprezentowały opcję mocno prorosyjską i tylko Leonid Kuczma – stał zdecydowanie po stronie interesów Ukrainy.
    Drugi dokument to ogólnikowa deklaracja, pod którą – jak wynika z tekstów opublikowanych w internecie – nie ma podpisów. Oznacza to, że Putin niczego nie podpisywał i niczego nikomu nie obiecywał. Stara metoda czekistów!

    Ukraina stanie się więc drugim Naddniestrzem w całej okazałości. Państwo zaatakowane przez reżim Putina zobowiązuje się zwolnić terrorystów od odpowiedzialności karnej, nie będzie kontrolować części swojej granicy z Rosją (co najmniej do końca 2015), zgodziło się na wejście w życie porozumienia dopiero 15 lutego 2015 (a do tego czasu Rosjanie odbiją Debalcewe i być może Mariupol), a obserwatorami przestrzegania porozumień będą ulubieńcy Moskwy z OBWE.

    Wygląda na to, że Putin mając wybór między porażką własnych bandyckich planów i krwią mieszkańców Ukrainy, wybierze krew niewinnych ludzi.
    Jak zawsze dotąd !

  3. Jur mówi:

    Spotkanie w Mińsku i sytuację polityki Putina ocenia znany publicysta J.Rolicki na łamach Gazety Wyborczej.Oto jego niektóre konstatacje .Sytuacja światowa jest groźna nie tylko z racji agresji rosyjskiej na Ukrainę, lecz także z powodu złamania przez ten kraj atomowego tabu. Rosja – kraj posiadający drugi na świecie arsenał atomowy – nie odżegnała się od zasady nieużywania, jako pierwsza, rakiet i bomb atomowych. Tym samym po raz pierwszy, od czasu Hiroszimy i Nagasaki, atomowe mocarstwo wprowadziło do swej doktryny wojennej zasadę swobodnego użycia najstraszliwszej broni. Przez 45 powojennych lat oba główne mocarstwa – w tym Związek Radziecki – oświadczały, że pierwsze nie użyją atomu. To było militarno-polityczne ABC ówczesnego świata. Potwierdzały to następnie liczne porozumienia rozbrojeniowe zawierane pomiędzy ZSRR a USA. Mało tego – powstała presja obywatelska na świecie przeciwko bombie atomowej, a kraj, który by zapowiedział dowolne złamanie tej zasady, byłby zbiorowo potępiony.
    J.Rolicki przypomina, że na początku lat osiemdziesiątych radary radzieckie przez pomyłkę, myląc rakiety z ptakami, zanotowały wystrzelenie wielu rakiet amerykańskich w kierunku ZSRR. Był to czas dużego napięcia pomiędzy oboma blokami. Tymczasem pułkownik radziecki pełniący tego dnia dyżur nie przekazał tej alarmującej informacji swoim dowódcom, lecz czekał na ich kolejne potwierdzenie, łamiąc tym sposobem wszelkie regulaminy. Dzięki temu uratował świat od wojny atomowej.Rosja Putina, ustalając nową doktrynę wojenną, publicznie wprowadziła zasadę dowolnego, w miarę potrzeb militarnych, użycia broni atomowej. Opracowała też wbrew porozumieniom międzynarodowym nowy typ rakiet. Charakteryzują się one dużymi zdolnościami manewrowymi i mają zasięg od 500 do 3000 kilometrów. Rozmieszczono je w obwodzie kaliningradzkim, dzięki czemu swym zasięgiem obejmują całą Europę. Równocześnie dla podkreślenia determinacji Rosji do jej użycia ostatnio coraz to przeprowadzane są ćwiczenia zakładające używanie na polu walki mobilnych rakiet z pociskami atomowymi. Natomiast samoloty bojowe z bombami i rakietami na pokładzie patrolują granice NATO.
    W tej sytuacji ostatnią nadzieją Ukrainy jest Ameryka. Prezydent Obama nie jest Reaganem i jeśli zgodzi się na koncepcję pani Merkel i nie uzbroi Kijowa, to, niestety, wykonana zostanie część zadania postawionego samemu sobie przez Putina. Później będą zapewne zabiegi o podporządkowanie Moskwie Litwy,Łotwy i Estonii. Pamiętajmy, że po każdej smucie, a za taką uważa się obecny okres, Rosja powracała do swych starych granic i potęgi.

  4. Wereszko mówi:

    “ocenia znany publicysta J.Rolicki na łamach Gazety Wyborczej”
    Daj spokój z tym komunistą!
    Daj spokój z tą żydowską gazetą dla Polaków!

  5. Bronislaw mówi:

    są artykuly ciekawe w wypowiedziach i czasami trze pomyslac možliwe i prawda,ale sam fakt z Ukrainą že zebrali się wielkie ludzi wielkich panstw szkoda že nie bylo USA przedstawiciela,bo tylko takie panstwa mogą przytrzymac swiat od wojny,a male podjudzają czasami i prowokują do wojny,bo ich przedstawicieli tež chcą byc co to ja,dac swiatu pokuj a nie wojna u nich poprostu niema swego bo oni tylko podtrzymują kogos i na tym tle chcą pokazac že oni z nimi po idiologji,to jasne wykožystuje się albo jedną albo drugą stoną,Obama robi się dobrym a Putin zlym,nie nazywam ich tak jak mysl wypowiadam,jaki diabel jest lepszy czy lubiący czy nienawidzący,my czytamy ine piszą,dobže že doczekali się tego i možno swoje cos žucic,czasami nie realna ale wolne slowo i to trze bronic,nie my robimy wielka polityka swiatowa i uczestniczyc w zabujstwie ludzi w podžyganiu do tego dzialania ja uwažam po Boskiemu nie mamy prawa,podporządkowanie bylo i będzie stale jak go nie będzie to Machno guliaj pola i będzie koniec,znowu po dzewach lazic będziemy.rozružnic kto dobry a kto zly w podporządkowaniu nas može i cięžko bo nam ukazują palcem a my co myslimy czy nie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.