31
Oskar „Idy” — wielki sukces polskiego kina!

„Ida” Pawła Pawlikowskiego otrzymała Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny! Fot. EPA-ELTA

„Ida” Pawła Pawlikowskiego otrzymała Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny! Fot. EPA-ELTA

Na 87. gali rozdania Oscarów „Ida” Pawła Pawlikowskiego otrzymała Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

Jak powiedziała „Kurierowi” Małgorzata Kasner, dyrektor Instytutu Polskiego w Wilnie, to kolejny wielki sukces polskiego kina. Po Oscarach dla polskich twórców — za całokształt twórczości dla Andrzeja Wajdy, za najlepszą scenografię dla Ewy Braun i Allana Starskiego, za najlepszą muzykę dla Jana Kaczmarka, najlepszą reżyserię dla Romana Polańskiego oraz za najlepsze zdjęcia dla operatora Janusza Kamińskiego, nareszcie jest Oscar za polski film. To pierwsza w historii polska fabuła, która otrzymała najważniejszą nagrodę filmową na świecie w kategorii filmu nieanglojęzycznego.

— Jest to dla nas wielka radość i wielka duma! Zwłaszcza, że mieliśmy swój udział w tym, aby film „Ida” trafił do dystrybucji kinowej na Litwie. Przed Oscarem „Ida” została obsypana nagrodami na europejskich i międzynarodowych festiwalach filmowych. Zdążyła zdobyć ponad 100 laurów, w tym nagrodę Goya, zwaną hiszpańskim Oscarem, i Oscara brytyjskiego — nagrodę Brytyjskiej Akademii Sztuki Filmowej i Telewizyjnej (BAFTA). Reżyser Paweł Pawlikowski został uznany za najlepszego reżysera w ramach ubiegłorocznego 19. Wileńskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Kino pavasaris”, z którym od lat ściśle współpracujemy — zaznaczyła Małgorzata Kasner.

Już niedługo film „Ida” zostanie także pokazany w litewskiej telewizji dzięki współpracy Instytutu Polskiego z telewizją publiczną LRT.

— To wspaniały film. Złotą statuetką został uhonorowany za prostotę oraz uniwersalną przestrzeń. Będąc na Festiwalu Filmowym w Gdyni po obejrzeniu „Idy” byliśmy pewni, że zdobędzie wysokie miejsce na festiwalu. Ale nie myśleliśmy, że zdobędzie aż taką sławę — powidziała „Kurierowi” Izolda Keidošiūtė, krytyk filmowy.
Jak mówi, to nie jest taki film, o którym trzeba dużo opowiadać.
— On albo trafia do wrażliwości i gustu człowieka, albo nie. Widocznie trafił, gdyż większość ludzi po obejrzeniu twierdzi, że tak wspaniałego filmu dotąd nie widzieli. To właśnie on otworzył im przestrzenie wrażliwości i wyobraźni. Szczerze mówiąc na początku wątpiliśmy w tak olbrzymi sukces, ponieważ film jest bardzo skromny, czarno-biały, o niestandardowym formacie. Ale chyba właśnie ta prostota, otwarcie duszy i żal dotknęły ludzi — zaznaczyła Izolda Keidošiūtė.

24_KasnerPrzesycona pesymizmem i egzystencjalnym niepokojem, minimalistyczna „Ida” Pawła Pawlikowskiego jest dziełem pod każdym względem wyjątkowym. To pasjonująca i doskonale przemyślana opowieść, która burzy narodowo-religijne stereotypy tożsamości. Pawlikowski mówi o sprawach wzbudzających ogromne emocje.

— Ten film miał ogromne powodzenie nie tylko na festiwalu w Gdyni, ale też u nas. Sale podczas festiwalu filmowego „Kino pavasaris”, gdy wyświetlano „Idę”, były pełne. O ile wiem, ten film cieszy się ogromnym powodzeniem na całym świecie. Zasłużył na tak wysoką odznakę, jakim jest Oscar — podsumowała krytyk filmowy.

Litewscy widzowie mieli kilka okazji do obejrzenia najgłośniejszego polskiego filmu. „Ida” była pokazywana podczas XIX Wileńskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Wiosna filmowa” („Kino pavasaris”) w marcu 2014 r. W lipcu film został wyświetlony w Nidzie w ramach XVIII Międzynarodowego Festiwalu Tomasza Manna, natomiast w październiku — podczas XIV Tygodnia Filmu Polskiego.

— „Ida” Pawła Pawlikowskiego była wyświetlana również w Kownie, Możejkach, Poniewieżu. We wrześniu 2014 roku ten film można było obejrzeć również w Wilnie w kinie „Pasaka”. Obecnie od czasu do czasu na naszych ekranach nadal można go oglądać — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Andrė Balžekienė, dyrektorka kina „Pasaka”.
Jak zaznaczyła, polski film „Ida” także cieszy się powodzeniem wśród widzów na Litwie.
— Nie było tak, że podczas każdego seansu sale były pełne. Ten film nie jest dla każdego widza. Oglądają go ludzie, którzy znają się na dobrym kinie. Film Pawlikowskiego mówi o rzeczach najważniejszych. O przebaczeniu w obliczu takich tragedii, jaką był Holocaust. Nie ma w tym filmie niczego zbędnego. Każde ujęcie, każde słowo jest przemyślane — mówi Andrė Balžekienė.

O FILMIE „IDA”

„Ida” to film o młodej zakonnicy, która przed złożeniem ślubów klasztornych spotyka się ze swoją ciotką, zgorzkniałą komunistką pracująca jako sędzia. Dowiaduje się od niej, że jest Żydówką. Razem postanawiają znaleźć grób rodziców. Odkrywają mroczną tajemnicę z przeszłości, a przy okazji prawdę o sobie samych. Dla ciotki kończy się to tragiczne, dla Idy będzie to lekcja życia, która pozwoli jej wybrać właściwą drogę na przyszłość.

31 odpowiedzi to Oskar „Idy” — wielki sukces polskiego kina!

  1. Wojciech mówi:

    Przykro, że takie filmy, zrobione za pieniądze polskiego podatnika, zdobywają oskary. Film nie tylko mija się z prawdą historyczną nie mówiąc nic o okupacji niemieckiej w tamtych czasach w Polsce, o karaniu śmiercią całych rodzin za pomoc żydom, ale także robi z Polaków zwykłych morderców z chęci zysku. Wypowiedź Pawlikowskiego w czasie odbierania oskara także zniesławia Polaków i Polskę i sugeruje, że Polacy są pijakami.
    Przyznanie oskara temu filmowi jest aktem politycznym, służy zniesławieniu dobrego imienia Polski i Polaków i może być propagandowym uzasadnieniem do roszczeń żydowskich wobec Polski. Podpiszcie apel o umieszczenie w filmie stosownych wyjaśnień na stronie http://goo.gl/P0cXoc

  2. czarek mówi:

    Nie tak dawno widzialem w pewnej gazecie liste najciekawszych polskich filmow wybranych przez slynnego amerykanskiego rezysera Martina Scorsese.Bylo tam na tej liscie 50 filmow ;wszystkie bardzo dobrze znane polskim milosnika kina. Co jednak najbardziej zaciekawilo mnie na tej liscie to fakt ze najstarszy z filmow byl z roku 1947 i najnowszy z roku 1985. A wiec byly tam wiekszosc filmow Wajdy , Zanussiego, Kawalerowicza ,Hassa. Wszystkie filmy nakrecone byly w okresie PRLu. Co wiec to oznaczalo? Ze w pozniejszym czasie zaprzestano produkowac filmy lub ze byly one mizerne , nie warte ogladania ?.Nikt nie zaprzecza ze Wajda i ,dla mnie , Kawalerowicz to giganci na swiatowa skale. Jednak dlaczego “obrazy ” nakrecone juz w okresie po odzyskaniu Demokracji nie uzyskaly uznania za granica . Moze rzeczywiscie nie byly na najwyzszym poziomie ,moze nie byly “trendowe ” lub Polska nie umiala sprzedac swego kina .
    Mam nadzieje ze sukces z Holywood cos odmnieni. Jestem pewny ze rezyser Pawlikowski otrzyma ciekawe propozycje pracy , w Polsce i zagranica. Swiat znow sie zainteresuje polskim fimem . Polscy aktorzy stana sie swiatowo slawni, itd …..
    A na temat Idy ? . Jeszcze jej nie widzialem ,wypowiadac sie wiec nie bede.

  3. Kmicic mówi:

    Jest to film jednoznacznie antypolski. To nie jest polski Oskar, to Oskar antypolski.
    ps. m.in. o stalinowskiej bestii ,prok. Wolińskiej.(skazała m.in. Nila) w filmie wybielana , jako ciotka Idy:
    http://www.fronda.pl/blogi/prawda-o-nobliscie/zydowscy-kaci-nkwd,29052.html

  4. Lubomir mówi:

    Przykro, że nie powstał jeszcze polski film np o wspaniałej polskiej rodzinie Ulmów z Rzeszowszyzny. O rodzinie, która przypłaciła życiem ratowanie Żydów przed niemieckimi bestiami. Takich wspaniałych polskich rodzin, były niezliczone ilości. Autorzy filmu postanowili jednak po swojemu napisać historię II wojny światowej. To Polacy mają być uznani przez świat za autorów wojennych tragedii Żydów. To wielkie kłamstwo, mimo, że technicznie wykonane bez zarzutu. Jednak nie najważniejszy jest tutaj techniczny perfekcjonizm. Najważniejsza jest historyczna prawda i przesłanie jakie zostaje po obejrzeniu każdego filmu.

  5. Marko mówi:

    Społeczne zjawisko, jakim jest film “Ida” jest też, a właściwie przede wszystkim jest, dowodem powolnego wydobywania się Polaków z uczuć religijnej nienawiści z czasów naznaczonych oślepiającymi uczuciami nienawiści wobec “naszych starszych braci w wierze”, jak mawiał wielki i mądry Polak – Jan Paweł II. Przez długie wieki społeczność polską dzieliła religia: katolicka z jednej strony, i judajska z drugiej. Obie pretendowały do jedynej “prawdziwej” i były powodem seperatyzmu w społeczeństwie naszego kraju. Ten separatyzm i nienawiść religijną wykorzystali wrogowie państwa polskiego. Zarówno Moskale w czasie zaborów, jak i Niemcy oraz Sowieci w czasie wojny, stosowali zasadę divide et impera – “dziel i rządź”. Wobec jednoznacznych zamiarów niemieckich całkowitej eksterminacji ‘Zydów wpędzili oni wielu polskich intelektualistów żydowskich w komunistyczne łapy bandyty Stalina, a po zajęciu Polski przez sowietów, ci ‘Zydzi wysługiwali się sowietom ścigając patriotów polskich. Wielka tragedia dla obu części narodu w Polsce. Dziś obciążanie za to wszystkich polskich ‘Zydów jest z kolei wielkim błędem religijnie i nacjonalistycznie nastawionych Polaków. Z uczuciem odwetu “z przyjemnością” nurzają się w nienawiści do ‘Zydów, chociaż obłudnie się modlą słowami Modlitwy Pańskiej: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”. Modlą się i nadal nienawidzą. Ze szkodą dla kultury polskiej i dla siebie samych. Bo nienawiść najbardziej dokucza nienawistnikowi. Są niepoprawni, choć cierpią. Ale tak bardzo chcą mieć rację, że nie potrafią wyzwolić się ze swej nienawiści. Stracili poczucie sprawiedliwości i zatracili chrześcijański nakaz pojednania. Film “Ida” m.in. pokazuje dramat skłócenia Polaków i ‘Zydów polskich. Pokazuje ten bolesny problem bardzo obiektywnie. Tak, jak było. I jak jest. Zawiniliśmy również my wobec ‘Zydów, jak i zawinili ‘Zydzi wobec nas. To prawda. W obu tych społecznościach byli złoczyńcy i przestępcy. Ale większość należała do kategorii normalnych ludzi. Cierpieli oni za naszą sprawą oraz my cierpieliśmy za ich sprawą. Czas już dawno upłynął, żeby – nie zapominając tych straszych czasów i jeszcze straszniejszych wydarzeń! – zacząć myśleć po chrześcijańsku, zacząć myśleć o przebaczeniu i pojednaniu. Wierzę w to, że jest to możliwe. M. in. dzięki filmowi Pawlikowskiego “Ida”. Bo to jest bardzo chrześcijański film! Ten film dopomoże nam wrócić do rozsądnego myślenia i pomoże przypomnieć sobie, że z chrześcijańskiego narodu i chrześcijańskiej kultury wyrośliśmy, którą zawdzięczamy kulturze i religii judajskiej. Wierzę, że potrafimy przebaczać i prosić o przebaczenie.

  6. Lubomir mówi:

    Re: Marko Panie Marko, z tym przebaczeniem, to też trzeba rozsądnie. Jak zaczęliśmy przebaczać Niemcom, to dobrze. Tyle tylko, że Niemcy uznali to za jednostronny standard i monopol. To my mamy pozostawać wciąż w pozycji uniżonych i bijących się w piersi. Nawet za nieswoje grzechy i winy. Oczywiście nie wolno nam np przebaczać Rosjanom, Ukraińcom czy Litwinom i broń Boże – jednać się z nimi. Chyba, że pod kontrolą niemieckich monopolistów od pojednania. Nie dajmy się zwariować!.

  7. Marko mówi:

    “Nie dajmy się zwariować”. Bardzo słusznie. Nie dajmy. Ale. O kim mówimy? To znaczy, w jakim stopniu słowa Modlitwy Pańskiej “i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”, odnoszą się do nas? Nie chcę tu odwoływać się do religii, (bo nie jestem człowiekiem religijnym), ale proszę zauważyć, że ta religia ukształtowała także naszą całą kulturę. Inaczej mówiąc, podstawy kultury europejskiej mają swój fundament w kulturze (i religiach) judajskiej, greckiej i łacińskiej. Jeśli więc, Przyjacielu mój, nie jesteś religijny, to jednak z powodu naszej polskiej kultury, tak bardzo ukształtowanej pod wpływem kultury żydowskiej, powinieneś odczuwać mniej-więcej to samo, co ja. Winy trzeba przebaczać. Kto w sercu swoim pielęgnuje nienawiść, sam najwięcej cierpi. Bo to uczucie niszczy człowieka. Po drugie, zapewne niezbyt jednoznacznie wyraziłem się, bo sprawa jest jakby była niezrozumiała. Przebaczenie jest ściśle związane z pojednaniem. Nasza kultura domaga się przebaczenia. Polska kultura nie jest kulturą nienawiści. Ten pogląd zawsze będę podkreślał. Lepiej jest jednostronnie przebaczyć, niż pielęgnować w swojej duszy negatywne uczucia nienawiści. Przebaczenie jest aktem wstępnym do pojednania. Przyjacielu mój, zauważ, że ci, co krzywdzili już dawno zeszli z tego świata. A ci, co jeszcze nie zeszli, nie są w stanie dokonać aktu skruchy i pojednania. Ci ludzie są straceni dla naszej kultury przebaczania i pojdnania. My powinniśmy byś inni, bardziej chrześcijańscy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta nienawiść i poczucie doznanych krzywd przeszło już na następne pokolenia. Dzieci i wnuki już cierpią tak samo – i nienawidzą tak samo – jak ich rodzice, dziadkowie i dalsza rodzina, chociaż sami nie byli ofiarami krzywd. To jest nienormalne. I ta nienormalność nas boli. Nie akceptujemy nienawiści, ale też nie potrafimy się z tej nienawiści wyzwolić. I przekażemy ją naszym dzieciom i dzieciom naszych dzieci? To by było jeszcze bardziej nienormalne. Nasze dzieci zasługują na życie bez nienawiści. Tak myślę. Dlatego opłaca się prezentowanie postawy przebaczenia. A jeśli trafimy na człowieka tak samo moralnie wrażliwego, jak my, to z wielką wdzięcznością przyjmie naszą propozycję. Bo tacy są ludzie. My wszyscy jesteśmy jednakowi. Mam to szczęście znać i prawie na co dzień obcować z ‘Zydami. To są całkowicie normalni ludzie, ludzie niczym nie różniący się od nas. A ileż oni wycierpieli! My nie mamy żadnych podstaw, żeby twierdzić, że to nas tylko dosięgły cierpienia, krzywdy i niesprawiedliwości. Wśród nas, Polaków, czy choćby Niemców, przecież też chrześcijan, było wielu bydlaków. To były okropne czasy ludzkiego bestialstwa. I jeśli ktoś tego nie widzi, to chyba tylko dlatego, że brak mu obiektywnej wiedzy na ten temat. I – tak twierdzę – nie ważne jest, kto komu więcej krzywd zadał. Ważne jest, by wyrwać się z tej niedoli wzajemnej nienawiści. Bo tej nienawiści jest po obu stronach, także po stronie żydowskiej, okropnie dużo. A w takiej sytuacji potrzebny jest proces przebaczenia i pojednania. Pamiętajmy przy tym, że to nie my skóciliśmy się między sobą. To nasi wrogowie nas skłócili. I taki był zamiar naszych wrogów, czy to hitlerowskich bandytów, czy sowieckich oprawców i komunistycznych katów. Bardzo serdecznie namawiałbym, ażebyśmy tę wzajemną nienawiść, narzuconą nam przez naszych wrogów, wyparli z naszych serc. To jest możliwe. Tego oczekują wszyscy rozsądni ludzie po obu stronach tej zapiekłej nienawiści. I po stronie żydowskiej, i po naszej stronie. Inicjatywa należy do tych, którzy są i bardziej wrażliwi, i bardziej rozsądni. (Tyle na dzisiaj. O aspekcie pojednania z Niemcami napiszę innym razem, może jutro). Serdecznie pozdrawiam.

  8. Marko mówi:

    Lubomir, jeszcze krótka informacja w uzupełnieniu do tego, co napisałem w odpowiedzi na Twój komentarz. Zmarł Roman Frister, długoletni współpracownik redakcji “Polityki”. Szlachetny człowiek. Człowiek, który potrafił sprzeciwić się uczuciu nienawiści. W związku z tym redakcja “Polityki” opublikowała jego wypowiedź na temat filozofii jego życia. Opłaca się wysłuchać jego wspomnień. Wspomnień ‘Zyda i Polaka i jednym ciele, wspomnień człowieka szlachetnego w każdym calu. Bardzo sprawiedliwie zaświadcza on o czasach bestialstwa wojennego w Polsce pod okupacją hitlerowską. Był to czas, gdy ‘Zydów wydawali polscy szmalcownicy. Roman Frister zaświadcza, że jego wydał hitlerowcom szmalcownik żydowski. Roman Frister – człowiek na wskroś sprawiedliwy. I ‘Zyd, i Polak w jednej osobie. Roman Frister – przykład dla wielu z nas. A oto link:
    http://vod.tvp.pl/dokumenty/historia/chce-zyc/wideo/chce-zyc/18809816.

  9. Marko mówi:

    Przyjacielu Lubomir, piszesz: “zaczęliśmy przebaczać Niemcom, to dobrze. Tyle tylko, że Niemcy uznali to za jednostronny standard i monopol. To my mamy pozostawać wciąż w pozycji uniżonych i bijących się w piersi. Nawet za nieswoje grzechy i winy”. Piszesz o bardzo trudnych sprawach, ale piszesz w sposób bardzo apodyktyczny. Wygląda na to, że przypisujesz sobie bezwzględną rację, chociaż żadnych przekonywujących argumentów nie przytaczasz. Nie wyjaśniasz np., co masz na myśli, gdy piszesz o rzekomym niemieckim “jednostronnym standardzie i monopolu”. To jest temat na dłuższą dyskusję, ale na dyskusję z Twoim udziałem, a nie tylko z Twoimi niejasnymi poglądami. Może i masz rację, ale to musiałbyś jakoś wyjaśnić, żeby było wiadomo, o co Ci chodzi. Ja następstwa pojednania polsko-niemieckiego oceniam bardzo pozytywnie. Proces tego pojednania, który nie osiągnął jeszcze założonego celu i będzie owocował dalszymi korzyściami dla obu stron, zainicjowali polscy biskupi listem skierowanym do biskupów niemieckich w związku ze zbliżającym się 1000-leciem chrztu Mieszka I. Zapraszając biskupów niemieckich na te obchody do Polski, biskupi polscy zaproponowali zakończenie okresu wrogości, wrogości zapoczątkowanej przez hitlerowską okupację Polski oraz jej następstwa. Dlatego w liście swym ujęli słynne zdanie: “Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Pomijając tu sprawę niegodnej chrześcijan odpowiedzi biskupów niemickich do biskupów polskich, trzeba podkreślić, że sprawa – wbrew początkowo złej woli biskupów niemieckich – nabrała rozpędu i dzisiaj korzystamy z jej dobrodziejstw. Tu pozwolę sobie na uwagę. W przypadku pojednania polsko niemieckiego mamy do czynienia z pojednaiem instytucjonalnym. Tymczasem religia chrześcijańska traktuje ten problem indywidualistycznie. Tylko człowiek może zawinić wobec drugiego człowieka. Tylko człowiek może obciążyć siebie winą za krzywdę wyrządzoną drugimu człowiekowi. I tylko człowiek może prosić o przebaczenie za popełnione winy i wyciągać ręce do swej ofiary z prośbą o pojednanie. W przypadku pojednania instytucjonalnego, jak np. pomiędzy episkopatami, narodami albo państwami, mówić możemy wyłącznie o odpowiedzialności. A odpowiedzialność nie jest związana z winą, tylko z konkretnymi krzywdami i szkodami wyrządzonymi przez instytucję jako taką. Pomimo tego zastrzeżenia, zapoczątkowany przez biskupów polskich proces przyniósł ogromne korzyści dla obu państw oraz dla całej Europy. Ta sprawa wydaje mi się tak oczywista, że na tym zakończę.

  10. Karol9999 mówi:

    antypolonizm

  11. Ja mówi:

    Nazywanie tego filmu “polskim” jest nadużyciem.

  12. Adam81w mówi:

    Film szkaluje Polaków.

  13. Wojciech Stanisław Lorenc mówi:

    okłamują Nas. To nie jest Polski film to jest film antypolski… chcą Nas zniszczyć po przez zaklamywanie historii a przez to dziela i rządzą – devide at impera. Narasta nie pokój społeczny i rewolucja w szczególności mentalna w każdym momencie może wybuchnąć. Pomoście odbić Polskę z rąk ludzi co z Polskością mają tyle wspólnego co Żołnierze Wykleci z kolaboracja a dziś Komoruski obraził i zakrzywił pamięć bohaterów.

  14. Wereszko mówi:

    “Oskar „Idy” — wielki sukces polskiego kina!”
    Wielki sukces nie polskiego lecz brytyjskiego kina, albowiem Paweł Pawlikowski w wieku 14 lat wyjechał z rodzicami z Polski, uczył się i studiował w Wielkiej Brytanii, jest reżyserem brytyjskim, nie polskim.
    W czasie studiów spotykał się z żydowską komunistyczną zbrodniarką Wolińską, to ten potwór w ludzkiej skórze zafascynował go do tego stopnia, że był mu później inspiracją do stworzenia bohaterki w “Idzie”. Prawdziwa Wolińska nie popełniła jednak samobójstwa, lecz dożyła swoich dni w UK, nie ponosząc odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Rząd brytyjski chronił tę żydowską zbrodniarkę przed ekstradycją do Polski, bojąc się zarzutu o antysemityzm.
    Grająca w filmie główną rolę Agata Trzebuchowska to lewacka aktywistka ruchu gejowskiego. W 2012 paradowała po ulicach Warszawy w marszu gejów przebrana za Matkę Boską.
    A jakie poglądy nt. Polski i Polaków ma sam “polski” reżyser Pawlikowski, to można dowiedzieć się z wywiadu udzielonego GWnu.
    Jedno shambo i antypolski gnooj!

  15. Marko mówi:

    Cytat: “Rząd brytyjski chronił tę żydowską zbrodniarkę przed ekstradycją do Polski, bojąc się zarzutu o antysemityzm”. Zdanie to dotyczy zbrodniarki komunistycznej, sędziny sądów politycznych działających w czasach stalinowskich, które dokonały wielu mordów państwowych na patriotach polskich. Chodzi o Wolińską, która w 1968 roku wyjechała z PRL w ramach antysemickiej hecy, zorganizowanej przez polskie władze państwowe. Otóż zdanie to, ujęte na wstępie w cudzysłów, jest zdaniem fałszywym. Wielka Brytania nie obawiała się zarzutu o antysemityzm. Wielka Brytania – odmawiając spełnienia wniosku o ekstradycję Wolińskiej – wskazywała na fakt, że Wolińska działała w ramach i w roli funkcjonanriusza państwa polskiego, pozostając w organach tego państwa, znajdujących się pod nadzorem Polaków. Owszem, polskich komunistów, ale w końcu Polaków. Rząd ten był uznanym rządem polskim na formum międzynarodowym i prowadził swoje działania w ramach posiadanej suwerenności. Wolińska działała jak najbardziej praworządnie, na podstawie wówczas obowiązującego prawa polskiego. Dlatego nie popełniła żadnego przestępstwa, za które mogłaby ponosić odpowiedzialność przez polskim wymiarem sprawiedliwości. Proszę zauważyć, że III Rzeczposolita jest kontynuatorką PRLu i szanuje wszystkie prawa nabyte przez Polaków w okresie tego komunistycznego państwa. Polskie wnioski o ekstradycję Wolińskiej nie miały żadnego uzasadnienia prawnego i były sprzeczne z zasadą praworządności. Tym bardziej, że Wolińska nie uciekła z Polskie w obawie przed odpowiedzialnością, lecz w ramach antysemicznej nagonki zmuszona była do opuszczenia państwa polskiego. Rzekome czyny przestępcze w chwili wyjazdu, zarzucane Wolińskiej, były państwu polskiemu doskonale znane, a nawet pochwalane. Zmiana poglądu polskiego na działalność Wolińskiej nastąpiła pod wpływem zmiany ideologicznej, a nie prawnej. Ale III RP uważa się za prawno-państwową kontynuatorkę PRLu. I ten argument stał się uzasadnieniem odmowy wydania Wolińskiej władzom III RP przez Wielką Brytanię. Wolińska działała praworządnie, w ramach legalnych organów polskich, na podstawie wówczys obowiązującego prawa polskiego. Inna sprawa: Generał Jaruzelski w tamtych czasach działał w Informacji Wojskowej. I zrobił wielką karierę. Skrzywdził wielu Polaków, i w tamtych czasach, i w ramach stanu wojennego. W III RP żył sobie doskonale z emerytury państwowej. A po śmierci, w roli wzorowego katolika, skierowany został przez polski Kościół katolicki prościutko do nieba. W bielutkiej szacie niewinności pogrywa teraz w niebie w karty razem ze świętym Janem Pawłem II i błogosławinym ks. Jerzym Popiełuszko. Znaczy się państwo polskie nie jest sprawiedliwe wobec zbrodniarzy komunistycznych. Jeśli Polak, to cacy i do nieba, jeśli ‘Zydówka, to dorwać ją i wsadzić do więzienia, bo nagle otrzeźwieliśmy. O nie, kochani Polacy, powiedziała Welka Brytania. Nie jesteście ani praworządni, ani sprawiedliwi.

  16. Lubomir mówi:

    Re: Marko Nie rób z siebie ateistycznego…ewangelizatora. Nie jestem podatny na wiedzę wykładaną w przeszłości na WUML. Do potomków twórców paktu Mołotow-Ribbentrop będę zawsze zachowywał dystans. Podobnie jak do morderców z Wołynia i Koniuch. Można przebaczać, ale nie należy zapominać, bo wówczas może nastąpić powtórka z historii. I to nie w formie filmu, ale w formie realnych obrazów.

  17. Wereszko mówi:

    “Wolińska działała w ramach i w roli funkcjonanriusza państwa polskiego, pozostając w organach tego państwa, znajdujących się pod nadzorem Polaków. Owszem, polskich komunistów, ale w końcu Polaków.”

    Hitler, Goebels, Himler, Frank i inni działali w ramach i w roli funkcjonariuszy państwa niemieckiego, pozostając w organach tego państwa, znajdującego się pod nadzorem Niemców. Owszem,niemieckich nazistów, ale w końcu Niemców.

  18. Marko mówi:

    Lubomir, miałem o Tobie lepsze zdanie. I myślę, że tym razem trochę przesadziłeś. Dyskusja polega na wymianie argumentów, a nie na przypisywaniu autorowi komentarza złych zamiarów.

  19. Marko mówi:

    III Rzesza została rozgromiona w działaniach wojennych (bezwarunkowa kapitulacja), co pozwoliło postawić jej przywódców przed międzynarodowym sądem. Podobnie stało się z Irakiem Sadama Husseina. Związek Radziecki przetrwał do dziś, jasne że w zmienionej formie państwowej, więc społeczność międzynarodowa nie miała możliwości pociągnięcia zbrodniarzy komunistycznych do odpowiedzialności karnej. Podobnie stało się z polskimi zbrodniarzami komunistycznymi. III Rzeczpospolita ogłosiła się sukcesorką PRL, a komuniści wysługujący się zbrodniczym działaniom państwowym w czasie PRL zachowali swoje przwileje: pobierali lub pobierają – nawet dziś! – swoje emerytury, dumnie noszą swoje odznacznia, polski Kościół katolicki eksportuje ich – jeśli sobie tego życzą – prosto do nieba (Jaruzelski, Oleksy), a Wolińska zachowała sędziwski immunitet nietykalności i wysokie odznaczenia państwowe. Dopiero niedawno państwo polskie odebrało jej emeryturę, choć na ten temat nie mam pewnych wiadomości (ale jeśli tak, byłby to akt – z punktu widzenia prawa – bezprawności). Nadal korzysta z gwarancji państwa polskiego! Gwarancji potwierdzonej przez sukcesorkę, czyli III RP. Nie było i nie ma żadnych postaw prawnych, żeby pociągać ją do odpowiedzialności karnej za praworządne działania w ramach państwowości polskiej. Jedyną motywacją działań zmierzających do ukarania jej było jej pochodzenie, chociaż na co dzień była kompletnie spolonizowana, nie mniej niż Fornalska, Jóźwiakowa czy Wanda Wasilewska (którą do chrztu trzymał sam Józef Piłsudski). Wybiórcze czepianie się Wolińskiej było wyłącznie uzasadnione polskim katolickim antysemityzmem.

  20. Wereszko mówi:

    Reżyser Pawlikowski a Wolińska:
    „Fajna pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy się dowiedziałem – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji” – mówił „Gazecie Wyborczej” Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach osiemdziesiątych u jej męża, prof. Włodzimierza Brusa. Jego państwo Brusowie wpuścili do domu, a potem podejmowali podwieczorkami. I zainspirował się tym, „ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku”. Tak powstała jedna z głównych bohaterek „Idy” – Wanda”.

    Marko:
    “Nie było i nie ma żadnych postaw prawnych, żeby pociągać ją do odpowiedzialności karnej za praworządne działania w ramach państwowości polskiej.”
    21 listopada 1950 r., jako płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (walka z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej – gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu AK-owców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.
    Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła jego aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r., przedłużając areszt Fieldorfowi – podobnie jak poprzednio, ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.

  21. Ali mówi:

    Widzę, że na forum “KW” objawił się nowy przeciwnik “katolickiego antysemityzmu” o pseudonimie Marko.
    Otóż drogi Marko : Po pierwsze,nie wiadomo, czy Jaruzelski i Oleksy trafili “prosto do nieba”. Mam co do tego zasadnicze wątpliwości zważywszy na istnienie – wedle doktryny katolickiej właśnie – czyśćca. Czyściec to wcale nie jest instytucja podobna do sanatorium. Prawdziwy raj ma być dopiero w niebie. W czyśćcu dusze cierpią, na ogół przez wiele lat. Cierpią za swoje grzechy. Jestem przekonany, że Jaruzelski i w mniejszym wymiarze Oleksy zostali skazani na wieloletnią pokutę w czyśćcu. Dopiero po jej odbyciu zostaną wpuszczeni do nieba.
    Po drugie, Pani Wolińska łamała prawo funkcjonujące nawet w PRL. Gdyby tego nie uczyniła, polska prokuratura nie wystąpiłaby z wnioskiem ekstradycyjnym do Wielkiej Brytanii. Tak to zawsze funkcjonuje i jest to abecadło prawnicze.
    Po trzecie, nieprawdą jest jakoby prokuratura ścigała za zbrodnie dokonane w PRL wyłącznie Żydów. Adam Humer nie był Żydem,a na początku lat 90 został skazany za podobne czyny, jakich dopuściła się Wolińska. Razem z nim skazano kilku innych starych ubeków, wśród nich tylko jednego Żyda.
    Niezależnie od tego do dzisiaj przeprowadzane są w różnych miastach procesy pomniejszych zbrodniarzy z UB,którzy jeszcze pozostali przy życiu i którym można cokolwiek udowodnić. Wszyscy oni są Polakami.
    Po czwarte, nie jest prawdą jakoby Jaruzelski, a także Kiszczak i kilku innych prominentów z samej “wierchuszki” władz komunistycznych nie stawali w III RP przed sądem. Procesy były prowadzone wyjątkowo nieudolnie, być może nawet w złej woli, ale jednak się odbywały. Kiszczak dostał nawet jakąś symboliczną karę.
    W związku z tym należałoby zapytać, skąd wiadomo, że Wolińska nie zostałaby przez sąd III RP potraktowana w podobny sposób ? Była już przecież stara, schorowana itd. Ona jednak wolała nie ryzykować. Lepiej było powoływać się na rzekomy antysemityzm polskich władz sądowych i siedzieć sobie spokojnie w Wielkiej Brytanii aż do śmierci.

  22. Marko mówi:

    Ali, kochany Przyjacielu, zawsze wysoko ceniłem Twoje zdanie na tym forum, a ostatnio nawet bardzo mi brakowało Twoich komentarzy. Tym bardziej, że zawsze używasz argumentów wyważonych i logicznych, a zwłaszcza trzymasz się tematu. Bodajże – jeśli pamięć mnie nie myli – jesteś dobrze obeznany z prawem, a bardzo prawdopodobne, że jesteś pawnikiem. To, co nas różni, to stosunek do mitologii. Ja w tej materii mam odwagę korzystania z ogromngo dystansu sceptycyzmu. I w tej dziedzinie staram się unikać dyskusji, gdyż sprawa jest nie do przeskoczenia, a obrażać nie chciałbym nikogo, nawet kogoś takiego, jak “Wereszko”. Nikogo. Choć właśnie w tej dziedzinie obrazić można bardzo łatwo, zwłaszcza osoby pozbawione odwagi samodzielnego myślenia. Po drugie, zahaczyłeś mnie z wielu dziedzin i moich wypowiedzi na raz. Nie będę wchodził w szczegóły. Ale odpowiem na dwa zagadnienia. Otóż – uwaga, wierzenia religijne nie są moją specjalnością!!! i nie powinienem zabiearć głosu w tej sprawie, ale wszakoż jakoś muszę się jakoś “bronić” – kierujesz sprawy na zagadnienia pośmiertne i transcendentne, niebo, raj, czyściec. Moim zdaniem, cała “wiedza” odnosząca się do transcendencji oparta jest wyłącznie na wyobrażeniach człowieka. Sprawdzić tego – “mędrca szkiełkiem i okiem” – nijak nie można. Ale jest jedna poszlaka. Wieczność. To, co transcendentne, jest wieczne. “Bóg jest wieczny”, “zbawienie jest wieczne”. Jest to więc kategoria pozaczasowa. Bóg nie ma zegarka, ani nie posługuje się kalendarzem. To są artefakty w przestrzeni transcedentalnej absolutnie zbędne. Zejście z tego świata oznacza przejście z materialnej CZASOprzestrzeni do wieczności, do rzeczywistości w której czas nie płynie i nie ma żadengo sensu. A Ty mi opowiadasz o czasowych karach w tzw. “czyśccu”, od którgo oficjalna doktryna Kościoła już dawno, z uczuciem zakłopotania, odeszła (dzięki niech będą Martinowi Lutrowi). Czy Bóg, idea Miłosierdzia doskonałego, może odczuwać chęć czasowej zemsty nad marnością ludzką? Ja wiem, odpowiedź na to pytanie zależy od człowieka, który Boga przedstawia jak mu się podoba, według swojego widzimisię, raz jako surowego Sędziego (“oko za oko, ząb za ząb”), innym razem, jeśli mu tak wygodnie, jako Samą tylko Miłość, która najbardziej kocha grzeszników. I ostatnia sprawa. Jako prawnik powinieneś zdawać sobie sprawę z istoty immunitetu nietykalności sędziowskiej. Jest to przywilej na całe życie. Mógłbym jeszcze wiele napisać o wybiórczej sprawiedliwości państwowej. Ale szkoda nafty. Jeśli ten rodzaj sprawiedliwości zachwyca Cię, to Twoja sprawa, (a dla mnie wskazówka). W każdym bądź razie bardzo dziękuję Ci za Twoje uwagi w sprawie moich komentarzy. Uważam je za bardzo cenne. Sam wychodzę z założenia, że popełniam znacznie więcej błędów niż Ty mi wytknąłeś. Errare…! Serdecznie pozdrawiam. (Mam wrażenie, że za dużo tu piszę i popisuję się. Potrzebuję więcej umiarkowania. I roztropności. Trzeba się wycofać).

  23. Wereszko mówi:

    @ Marko
    8 marca 2015 o godz. 12:32
    Bełkot!

  24. Ali mówi:

    @Marko : Cytat z Twojego wpisu : ” Polski Kościół KATOLICKI eksportuje ich – jeśli sobie tego życzą – prosto do nieba ( Jaruzelski, Oleksy)”. Słowo “katolicki” napisałem dużymi literami ( inaczej niż w cytowanej wypowiedzi), żeby zwrócić uwagę, iż doktrynę czyśćca odrzucił Marcin Luter, a nie Kościół katolicki, który nadal ją podtrzymuje. Jaruzelski i Oleksy nie byli protestantami lecz powrócili – zgodnie z ich przedśmiertną wolą – na łono Kościoła katolickiego. Wobec tego powinni byli liczyć się z istnieniem czyśćca. W każdym razie, zgodnie z naukami Kościoła katolickiego ( a nie ewangelickiego) powinni trafić do czyśćca, a nie,jak piszesz, “prościutko do nieba”.
    Jeśli zaś chodzi o czas przebywania ich duszyszek w czyśćcu, to jak długo może to potrwać, wie tylko jeden Pan Bóg ( zakładając oczywiście prawdziwość nauki katolickiej o istnieniu czyśćca). Oczywiście masz rację, że w zaświatach nie ma zegarków ani kalendarza ( prawdopodobnie, bo tego na pewno też nie wiemy), ale sprowadzając problem na “ziemię”, tak aby dyskusja toczyła się nieco żywszym rytmem, posłużyłem się znanymi nam z autopsji miarami czasu. Jakkolwiek by z tym nie było,nie ulega wątpliwości, że w świetle doktryny katolickiej pobyt duszy Jaruzelskiego w czyśćcu będzie długi.
    Co do owej “nietykalności sędziowskiej” po prostu nie masz racji. Każdy immunitet można uchylić i wówczas sędzia staje się “tykalny”. Co do zasady dzieje się tak, jeśli sędzia popełni przestępstwo ( piszę “co do zasady”, gdyż z różnych powodów nie zawsze immunitety te są uchylane). Tak więc o “nietykalności sędziowskiej” jako przywileju “na całe życie” nie ma mowy i nigdy tak nie było.
    Sędziowie powinni stosować prawo, ale w żadnym wypadku nie powinni stać ponad prawem.

  25. Marko mówi:

    OK Ali, bardzo dziękuję za to, że potrafisz być sobą. Twoje argumenty biorę sobie do serca, a Twoje stanowisko wysoko sobie cenię i szanuję. Ale ja też chciałbym być sobą. I przyznaję bez bicia, że zapędziłem się w kozi róg i teraz nie wiem, co myśleć, co odpowiedzieć i jakich argumentów użyć. Weźmy najpierw sprawę immunitetu sędziwskiego. Czy immunitet sędziowski Wolińskiej został uchylony? Jeśli tak, to dlaczego, na jakiej podstawie i z powodu jakiej przyczyny? Odpowiedzi na te pytania nie znam. Czy nie orzekała ona na podstawie polskiego prawa? Czy tego prawa nie uchwalili Polacy? Czy to prawo nie dało jej możliwości orzec kary śmierci dla generała Nila-Fildorfa? Bo przecież o to chodziło, że tego wielkiego patriotę skazała na śmierć. O żadnych innych zarzutach pod adresem Wolińskiej nie słyszałem (ale to nie znaczy, że wszystko wiem). Dalej, czy którykolwiek z Polaków był ścigany za takie prawo, które nakazywało bezwzględnie ścigać patriotów polskich jakby byli najgorszymi bandytami? Czy którykolwiek z Polaków, przełożonych pani Wolińskiej po linii zawodowej albo politycznej, był ścigany za to, co robiła Wolińska, przez polski wymiar sprawiedliwości? Podajesz przykład Hummera. Był bodajże wieziennym strażnikiem, a z zamiłowania katem znęcającym się nad polskimi patriotami. Jednym słowem, płotka. Ale czy ktokolwiek z grubszych ryb stalinowskiego sytemu w PRL został pociągnięty do odpowiedzialności? Dygresja: przed bodajże dwoma laty Instytut Pamięci Narodowej opublikował skład grupy osób, która popełniła “mord państwowy na rotmistrzu Witoldzie Pileckim”. Są to: mgr ppłk. Jan Hryckowian – przewodniczący składu orzekającego; mgr kpt. Józef Badecki – sędzia wojskowy; kpt. Stefan Nowacki – ławnik; por. Ryszard Czarkowski – protokolant; mjr Czesław Łapiński – oskarżyciel; Bolesław Bierut – prezydent, nie skorzystał z prawa łaski pomimo prośby Pileckiego i jego żony Marii Pileckiej. Wyrok wykonano w obecności wiceprokuratora Prokuratury Naczelnej WP, mjra Stanisława Cypraszewskiego; naczelnika więzienia na Mokotowie por. Ryszarda Mońko; lekarza por. dr. Kazimierza Jezierskiego i duchownego ks. kpt. Wincentego Martusiewicza. Dowódcą plutonu egzekucyjnego był Piotr ‘Smietański. Naocznym świadkiem egzekucji był inny duchowny, ks. Jan Stępień. Koniec komunikatu IPN. Nigdy nie słaszałem, żeby którakolwiek z tych osób była niepokojona zamiarem pocięgnięcia jej do odpowiedzialności za ten “mord państwowy”, jak to określił IPN. W sprawie pierwszej, religijnej, dla mnie znacznie trudniejszej, wypowiem się następnym razem, może jutro.

  26. Ali mówi:

    @Marko : (1) Najpierw muszę wyprowadzić Cię z błędu ( wcześniej nie reagowałem, bo dyskusja o “nietykalności” sędziów wychodziła poza jednostkową sprawę Wolińskiej). Otóż Wolińska nie była sędzią, lecz PROKURATOREM. Sędziemu rzeczywiście o wiele trudniej jest postawić zarzut łamania prawa niż prokuratorowi. Sędzia zawsze może zasłonić się twierdzeniem, że taki właśnie materiał dowodowy przygotowała prokuratura i on był przekonany,iż materiał ten został zebrany rzetelnie, z poszanowaniem zasad praworządności. Później wprawdzie ( co do sądowych zbrodni stalinowskich już na ogół w latach 1955-1956 ) wyroki takie uchylano z hukiem uniewinniając podsądnych ( niektórych niestety pośmiertnie), ale sędzia wydając wyrok mógł o łamaniu prawa przez śledczych nie wiedzieć ( oczywiście tłumaczenia mało wiarygodne, ale z drugiej strony patrząc trudne je obalić).Nie znaczy to jednak, że takiego sędziego nie można dzisiaj postawić przed sądem za uczestnictwo w mordzie sądowym. Tyle tylko, że udowodnić mu winę jest trudno.
    Prokuratorowi udowodnić winę jest o wiele łatwiej, gdyż on nadzorował śledztwo i wnosił akt oskarżenia do sądu. W przypadku Wolińskiej chodziło o bezprawne, gdyż absolutnie bezpodstawne nakazy aresztowania. Teoretycznie również w czasach stalinowskich ( w Polsce) nie wolno było aresztować ludzi bez zgromadzenia wiarygodnych poszlak dowodowych przeciwko nim. W przypadku Fieldorfa żadnych wiarygodnych dowodów popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa nie było. To był mord sądowy w najczystszej postaci.
    (2) Przed sądem można stawiać ludzi, którzy jeszcze żyją. Wśród wymienionych przez Ciebie stalinowskich zbrodniarzy w togach skierowano AKT OSKARŻENIA przeciwko prokuratorowi Czesławowi Łapińskiemu. Oskarżony jednak zmarł na raka w czasie procesu.
    (3) Co najmniej jeszcze dwóch innych ( poza Łapińskim) prokuratorów stalinowskich postawiono w III RP przed sądem. Faktem niestety jest , że sądy obydwu uniewinniły, rzekomo z braku przekonywających dowodów winy. Niemniej, prokuratorzy IPN czynili starania w tym względzie. Chodzi tutaj o prokuratora pułkownika Wacława Krzyżanowskiego, oskarżyciela m.in w procesie “Inki” oraz prokuratora generała ( z późniejszego awansu na ten stopień) Mariana Rybę. Żaden z trójki wymienionych prokuratorów nie był Żydem.
    (4) Pułkownik Adam Humer nie był żadną “płotką”, ale zastępcą dyrektora Departamentu Śledczego MBP, czyli zastępcą osławionego Józefa Różańskiego ( skazanego zresztą za swoje zbrodnicze czyny już w roku 1956 na kilka lat więzienia). Był jednym z najważniejszych funkcjonariuszy UB w czasach stalinowskich.
    (5) Uwaga ogólna : Doprawdy nie rozumiem dlaczego tak zapamiętale bronisz Wolińskiej. Czyżby tylko dlatego, że była Żydówką ? Jeśli tak, to wybacz szczerość, ale nie najlepiej świadczyłoby to o Tobie, gdyż taka “selekcja” negatywnych postaci ociera się o rasizm.

  27. Marko mówi:

    Drogi Przyjacielu Ali, bardzo dziękuję za wyjaśnienia, zwłaszcza te, wyprowadzające mnie z błądnego myślenia. 1. Nie jest to dziedzina, która by mnie szczególnie interesowała, dlatego w dyskusji tej polegam na zwykłej, potocznej wiedzy. Stąd moje nieścisłości. Teraz widzę, że dla Ciebie sprawa jest bardziej znana niż dla mnie. Jeszcze raz dziękuję. 2. Podtrzymuję tezę o zasadzie szczególnej wybiórczości polskiego wymiaru sprawiedliwości w odniesieniu do ścigania tzw. zbrodni stalinowskich. Zwłaszcza w odniesieniu do ‘Zydów. ‘Zydzi byli radykalnie antypolscy w odniesieniu do antykomunistycznych i narodowych Polaków. Ale i wśród przedstawicieli komunistycznych władz było również wielu Polaków, którzy postępowali tak samo, a byli w przewadze ilościowej i zajmowali wyższe stanowiska w organach władzy PRL niż ‘Zydzi. I zwłaszcza nie zapobiegali tej żydowskiej działalności antypatriotycznej, a raczej wynagradzali ich korzystnymi przywilejami. Ale obwiniająca dyskusja pospólstwa polskiego w przeważającej większości odnosi się do ‘Zydów właśnie. Dyskusję tę uważam za niesprawiedliwą i źle świadczócą o nas wszystkich. ‘Zydzi wskutek Holokaustu stali się “większą” ofiarą niż Polacy. A przy tym los obu tych narodowości był uwarunkowany uprzednimi zajściami historycznymi z czasów przedwojennych. Efekt jest taki, że ani Polacy wobec ‘Zydów, ani ‘Zydzi wobec Polaków nie byli największymi sprawcami, to jednak dziś jesteśmy dwoma narodowościami, które się najbardziej nienawidzą. I jesteśmy wobec siebie bardzo niesprawiedliwi w wydawaniu ocen. To mnie boli. To nie jest normalne. Nie zaprzeczam, że przedstawiciele obu narodowości, czy też wyznań, popełniły czyny okrutne wobec siebie, ale już dawno nadszedł czas, żeby – nie przesuwając tych strasznych wydarzeń i wzajemnych krzywd w sferę zapomnienia – zawrzeć pojednanie, uwolnić się od ciężaru nienawiści, podać sobie ręce i razem zapłakać nad okruciećstwen naszej wspólnej przeszłości. Bo ta przeszłość jest dla nas bardzo obciążająca i brzydka. 3. Tymczasem w społeczeństwie naszym, naszym polskim, kwitnie antysemityzm. To jest groźna choroba, która zżera nasze sumienia i zatruwa nowe pokolenia. Potrzebne jest przebacznie i pojednanie, a dopiero potem będziemy mogli wyjaśnić sobie w miarę obiektywnie, jakie było nasze wielowiekowe współżycie i dlaczego było takie, a nie inne, lepsze. Do tych przemyśleń zainspirowały mnie liczne “komentarze” na tym forum w sprawie filmu “Ida”. Zarazykuję pogląd, że pozytywnych nie było. Wszystkie przypisywały filmowi “antypolskość”. Wstrząsający jest dla mnie ten ładunek narodowej zarozumiałości i głupoty, który odbiera moim rodakom zdolność do myślenia. A może nawet nie odbiera, bo nie byli oni nigdy zdolni do myślenia, bowiem są zatruci – od pokoleń! – jadem antyżydowskiej nienawiści. To jest choroba. To jest stan chorobowy, który – powtórzę się tu – niszczy sumienia Polaków. A wciąż przecież jest tak dużo podżegaczy do tej nienawiści, także w szeregach tzw. intelektualistów. Myślę, że ten los nie jest przypisany nam na zawsze. Myślę, że nadszedł czas wyzwolenia się z tej nienawiści i spojrzenia prawdzie w oczy. 4. Piszesz do mnie, żebym wybaczył Ci Twoją szczerość. Tylko że ja szczerości nie uznaję za jakąś przykrość czy nieuzasadniony zarzut. Ja jestem Ci głęboko wdzięczny za Twoją szczerość, tym bardziej, że podoba mi się Twój sposób myślenia i argumentowania. Za tę szczrość bardzo Ci dziękuję. 5. Stawiasz mi też pytanie, “dlaczego tak zapamiętale bronię Wolińskiej?”. Jak już tłumaczyłem się powyżej, nie znam szczegółowo “sprawy Wolińskiej”, a nawet dokonałem niedopuszczalnej manipulacji powiązania mojej potocznej wiedzy w tej sprawie z wrażeniami wyniosienymi z filmu “Ida”. I wyszedłem na ignoranta. Ale nie o to chodzi. Ten powiązany fakt historyczno-filmowy, w aspekcie wspomnianych już “komentarzy”, również komentarzy polskich mediów konserwatywno-narodowych, jest dla mnie jeszcze jednym wyrazem czy dowodem polskiego antysemityzmu. To jest ropiejąca rana na organiźmie polskiego społeczeństwa, rana, która bardzo boli nie tylko mnie, ale i też tych nienawistików, którzy żyją z tym bólem, odziedziczyli go i przekażą następnym pokoleniom. To już przecież nie są bezpośrednie ofiary krzywd, tylko raczej mściciele-amatorzy. Straszna sprawa, według mnie. I tej sprawy należałoby się pozbyć. A żeby bronić Wolińskiej, to musiałbym najpierw ją poznać, dogłębnie poznać okoliczności i warunki jej działalności i wszystkie czyny, które popełniła, oraz ich motywację, i to, jak i co o nich dzisiaj myśli. Ale to jest niemożliwe. Ja tylko występuję przeciwko antysemityzmowi w kulturze polskiej. Natomiast jedno wiem z pewnością nie podlegającą żadnym wahaniom. I ‘Zydzi, i Polacy są ofiarami wzajemnej nienawiści. I obie strony przyczyniały się do podżegania tej nienawiści, i nadal to czynią. I obie strony bardzo cierpią z tego powodu. A pojednanie leżałoby bardzo w naszym interesie. Ale o tych interesach nie będę tu pisał. Tym bardziej, że pozostają raczej w mgielnej sferze życzeniowej tylko niewielkiej części społeczeństwa polskiego.

  28. Ali mówi:

    @Marko : Ostatnia moja uwaga na ten temat. Otóż uważam, że antysemityzm jest obecnie w Polsce w defensywie. Można go nawet potraktować jako relikt przeszłości. Dzisiaj po prostu nie istnieją obiektywne okoliczności, które stymulowałyby rozrost, a choćby nawet utrzymanie skali antysemityzmu w rozmiarach przedwojennych. Oczywiście wszelkie zjawiska socjologiczne, głęboko ugruntowane w świadomości ludzkiej, ulegają bardzo powolnym zmianom. Ogólny kierunek przemian jest jednak wyraźnie zauważalny. Dopóki żyją przedstawiciele pokolenia znającego stalinizm z autopsji, a w zasadzie również dopóki żyją dzieci tych ludzi, zawsze będą występowały odniesienia do roli Żydów-komunistów w tamtym okresie. Byli oni wówczas nadreprezentatywni w kręgach wspierających stalinowski reżym i ludzie to widzieli. Nie znaczy to wcale, że ludzie nie zapamiętali działalności komunistów rdzennie polskiego pochodzenia. O ubekach, prokuratorach i sędziach z tamtych czasów panują jednoznacznie negatywne opinie, niezależnie od narodowości tych osób.
    Żydzi wówczas rzucali się w oczy jako zwolennicy komuny. Zauważ, że nikt nie twierdzi, iż komunę wspierali po wojnie Niemcy, czy nawet Ukraińcy. Dzieje się tak nie z powodu wybiórczego rasizmu, ale dlatego, że przedstawiciele tych mniejszości nie udzielali się tak aktywnie jak Żydzi w zniewalaniu Polski poprzez propagowanie nowego ustroju i podległości Moskwie. Oczywiście było to spowodowane konkretnymi uwarunkowaniami ( Niemców i Ukraińców-banderowców nie dopuszczano do kręgów władzy i bezpieki), ale tak własnie było.
    To się jednak zmienia. Z moich obserwacji wynika, że już wnukowie osób, które przeżyły świadomie stalinizm, są obojętni na problematykę działalności żydowskich komunistów, a do komuny odnoszą się na ogół negatywnie, ale wyłącznie jako do całości, bez uciekania się do analizy narodowościowej.

  29. Kmicic mówi:

    To jest sukces antypololonizmu.
    To tak , jakby Lt zrobili film o Ponarach , bez litewskich oprawców, z sugestią ,że to Polacy mordowali Żydów i polskich patriotów w Ponarach.

  30. Ja mówi:

    do Marko:
    “Wolińska działała jak najbardziej praworządnie, na podstawie wówczas obowiązującego prawa polskiego”

    Nazistowscy zbrodniarze też nie łamali obowiązującego wówczas prawa niemieckiego, ale nikt normalny nie twierdzi, że działali “jak najbardziej praworządnie”. Za takie stwierdzenia – mam na myśli również to, którym ty się popisałeś – powinien być tygodniowy ban, by ich autor miał czas ochłonąć i pomyśleć zanim następnym razem coś napisze.

  31. Wereszko mówi:

    @ Ja
    14 marca 2015 o godz. 15:48
    “Nazistowscy zbrodniarze też …”
    Jacy nazistowscy? dlaczego nie NIEMIECCY? ci wszyscy zbrodniarze byli nazistami? A zresztą, jakie to ma znaczenie? byli NIEMCAMI, i kropka!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.