0
(Nie)wprowadzą opodatkowanie aut

Propozycja wprowadzenia opodatkowania samochodów wywołała oburzenie wśród właścicieli aut  Fot. Marian Paluszkiewicz
image-71188

Propozycja wprowadzenia opodatkowania samochodów wywołała oburzenie wśród właścicieli aut Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie znów rozważa się propozycję opodatkowania wszystkich samochodów. W 2014 roku zrezygnowano z wprowadzenia tego podatku.

Na początku roku przedsiębiorca-milioner Stasys Brundza, przedstawiciel frakcji Porządek i Sprawiedliwość, zarejestrował poprawki do ustawy o rozwoju programu finansowania i utrzymania dróg, poprzez wprowadzenie opodatkowania samochodów. Poprawki jeszcze muszą być zatwierdzone przez parlament, rząd i prezydenta.

— Proponuję wprowadzić coroczny podatek ekologiczny dla samochodów starych, czyli wyprodukowanych do 2009 roku. To właśnie te auta najbardziej zanieczyszczają środowisko, są niebezpieczne i najbardziej niszczą drogi. Właściciele nowych, ale dużych samochodów, wyprodukowanych po 2009 roku też będą musieli płacić podatki. Ich wysokość zależeć będzie od ilości spalin, jaką emituje samochód — powiedział „Kurierowi” Stasys Brundza.

Jak zaznaczył, od opłat będą zwolnieni tylko właściciele nowych, ale małych samochodów, wyprodukowanych po 2009 roku.
— Myślę, że opodatkowanie starych samochodów powinno być wprowadzone. Ale pod warunkiem, że wszystkie zebrane podatki muszą być przeznaczone na remonty dróg, a nie na inne cele. Sytuacja naszych dróg jest okropna, a z zebranych podatków można byłoby je naprawić — uważa przedstawiciel frakcji Porządek i Sprawiedliwość.
W poprawkach do ustawy parlamentarzysta proponuje, żeby od 2016 roku za nienowe samochody, roczne opodatkowanie wynosiłoby 70-100 euro.

Tymczasem Algirdas Butkevičius, premier Litwy, podczas rozmowy z „Kurierem” uspokaja właścicieli aut, że rząd nawet nie rozważa wprowadzenia żadnych nowych podatków.
— Nie wiem, skąd takie wiadomości. Zapewniam, że zarówno wobec osób prawnych, jak i prywatnych, które posiadają środki transportu, podatek samochodowy nie zostanie wprowadzony w najbliższym czasie. W ogóle w rządzie nawet nie rozważamy takiej możliwości — powiedział Algirdas Butkevičius.
Premier zaznaczył, że nie może zagwarantować, że podatku nie będzie w przyszłości, ponieważ w większości państw Unii Europejskiej taki istnieje.

Bronius Bradauskas, socjaldemokrata, przewodniczący komitetu komisji budżetu i finansów, zaznaczył podczas rozmowy z „Kurierem”, że nic nie słyszał o propozycji opodatkowania samochodów w tym roku.
— O ile mi wiadomo, w tym roku nie będą wprowadzone żadne nowe podatki. A jeżeli zapadnie taka propozycja, zapewniam, że dwoma rękoma będę sprzeciwiał się temu. Najpierw trzeba ludziom coś dać, żeby potem brać. Trzeba rozliczyć się z ludźmi, zwrócić część emerytur, która nie została wypłacona podczas kryzysu. Przecież tyle lat emerytury w ogóle nikt nie zwiększał, a i płace minimalne u nas są najmniejsze w Unii. Z czego ludzie zapłacą?! — oburzał się Bronius Bradauskas.

Jak mówi, skoro w budżecie państwa brakuje pieniędzy, to należałoby zacząć od opodatkowania nowych, luksusowych samochodów.
— W przyszłości można byłoby wprowadzić opodatkowanie aut, ale tylko tych luksusowych. Myślę, że jeżeli człowieka stać na samochód za kilkadziesiąt, lub nawet kilkaset tysięcy euro, to na pewno stać go będzie i zapłacić roczny podatek — podsumował.

Propozycja wprowadzenia opodatkowania samochodów wywołała oburzenie wśród właścicieli aut.
— Wkrótce będziemy chyba płacić podatek za powietrze, którym oddychamy. Myślę, że jeżeli wprowadzą nowe wydatki na samochody, to sporo ludzi, których nie będzie stać, po prostu z nich zrezygnują. W mojej rodzinie mamy dwa samochody, ja i żona. Ich utrzymanie i tak drogo kosztuje — benzyna, ubezpieczenie, remonty. A jeśli będziemy musieli rocznie wydać kolejne jakiś 200 euro, to po prostu z jednego auta będziemy musieli zrezygnować. A musimy przecież dzieci bezpiecznie dowieźć rano do szkoły, a wieczorem do kółek — mówi wilnianin Konstanty Golovatys, właściciel audi z 2007 roku.
***
Propozycja opodatkowania wszystkich samochodów pojawiła się w ubiegłym roku, w lutym. Ministerstwo Finansów podliczyło wtedy, że w ciągu roku, w zależności od pojemności silnika, podatek za samochód rocznie wynosiłby 26-49 euro (90-170 litów). Propozycja ta nie została zaakceptowana przez rząd i Sejm. Dlatego też nie weszła w życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.