0
Rosyjsko-unijne problemy litewskich przewoźników

 Przedstawiciele Linavy twierdzą, że straty, jakie litewscy przewoźnicy ponieśli wskutek rosyjskiego embarga, wynoszą już ponad 200 mln euro Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedstawiciele Linavy twierdzą, że straty, jakie litewscy przewoźnicy ponieśli wskutek rosyjskiego embarga, wynoszą już ponad 200 mln euro Fot. Marian Paluszkiewicz

Stowarzyszenie Litewskich Krajowych Przewoźników Drogowych Linava szacuje, że straty, jakie w ciągu czterech miesięcy krajowi przewoźnicy ponieśli wskutek rosyjskiego embarga, wynoszą już ponad 200 mln euro.

― Z powodu embarga Rosji na import z Unii Europejskiej i wzmocnionej kontroli litewskich ciężarówek na granicy, litewscy transportowcy tracą setki milionów! Od listopada ubiegłego roku do lutego straty wyniosły już 200 mln euro i obawiamy się, że to jeszcze nie koniec ― wczoraj, 25 marca, podczas konferencji prasowej powiedział Erlandas Mikėnas, członek prezydium Linavy.
Jak zaznaczyli przedstawiciele stowarzyszenia, dodatkowych 20 mln euro transportowcy stracili z powodu przestojów na granicy z Rosją.

Spore kłopoty litewskim przewoźnikom sprawia nowa rosyjska ustawa o kontroli państwowej wykonywania międzynarodowych przewozów drogowych i o odpowiedzialności za naruszenia trybu ich wykonywania.

― Podstawowe zmiany związane z tą ustawą polegają na tym, że kierowcy teraz mogą być obciążani ogromnymi grzywnami, których sami nie są w stanie zapłacić. Wprowadzone zostały też takie terminy jak „ładunek kraju trzeciego” i wiele innych akcentów mocno uderzających w zagranicznych przewoźników ― tłumaczył Dainius Abramavičius, członek prezydium Linavy, przewodniczący komisji ds. kontaktów z zagranicą.

Zgodnie z nową rosyjską ustawą np. na kierowcę może być nałożona grzywna w wysokości od 150 do 200 tys. rubli za nieprawidłowości w przewozie między punktami przez zagranicznego przewoźnika. Zaś grzywną do 150 tys. rubli zostanie obciążony kierowca za transport bez lub z nieprawidłowo wypełnionym zezwoleniem oraz jeśli zabraknie podczas kontroli tzw. talonu ewidencyjnego.

Dodatkowe problemy przewoźnikom stwarzają niektóre państwa UE, a mianowicie ― Niemcy, gdzie w styczniu weszła w życie nowa ustawa o płacy minimalnej. Według przepisów, każdy pracujący na terenie Niemiec ma zarabiać co najmniej 8,5 euro za godzinę. Czyli ustawa ta dotyczy nie tylko ludzi mieszkających w Niemczech, ale też np. kierowców, którzy przez ten kraj przejeżdżają jedynie tranzytem.

― Minimalna stawka za rejs międzynarodowy litewskiego kierowcy wynosi około 2,3 euro za godzinę. Chyba nawet nie warto tłumaczyć, że nasze firmy to nie są niemieckie i nie mogą sobie pozwolić trzykrotnie podnieść stawkę. Obawiamy się, że wyrównanie stawek zniszczy konkurencyjność litewskich przewoźników. To jest zwyczajna dyskryminacja ― oceniał sytuację Dainius Abramavičius.

Stwierdził, że bogatsze kraje zachodnie w ten sposób ograniczają działalność tańszych przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej. Wszyscy więc boją się, że wprowadzenie wyśrubowanej płacy minimalnej jest zabiegiem, który ma wyeliminować tańszą konkurencję z rynku. W dodatku z Niemiec przykład biorą inne kraje UE — podobne przepisy chcą też wprowadzić Francuzi, Włosi i Hiszpanie.

Decyzje państw zachodnich wywołały już niezadowolenie przewoźników Europy Środkowo-Wschodniej, których nowe reglamentacje płac minimalnych dotknęłyby najbardziej.

„Uznajemy te wszystkie działania, polegające na wprowadzeniu płacy minimalnej, czy to w przypadku tranzytu, czy przewozów dwustronnych, czy świadczenia usług kabotażowych w Niemczech oraz podobne planowane we Francji, Włoszech i Belgii za przejaw protekcjonizmu i eliminowanie konkurencji z takich krajów jak Polska czy Litwa” ― powiedział PAP Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Sprzeciw wobec swego trudnego położenia polscy przewoźnicy drogowi manifestowali już w poniedziałek. Zablokowali TIR-ami ważne drogi krajowe m. in. odcinek autostrady A6 ze Szczecina do Niemiec i drogę krajową nr 97 w Rzeszowie.
Wczoraj natomiast przedstawiciele firm transportowych z Litwy, Polski, Rumunii, Czech i Węgier razem pikietowali w Brukseli przed siedzibą Komisji Europejskiej. Miejsce i czas pikiety zostały wybrane nieprzypadkowo, ponieważ KE właśnie sprawdza, czy przepisy o niemieckiej płacy minimalnej nie naruszają zasad wolności gospodarczej w Unii.
Do czasu zamknięcia numeru wyników debaty polityków w Brukseli jeszcze nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.