1
Wypijmy za pokój!

Kadr z filmu „Kaukaska branka”. Kelner właśnie mówi toast o maleńkim, ale bardzo dumnym ptaszku Fot. archiwum

Kadr z filmu „Kaukaska branka”. Kelner właśnie mówi toast o maleńkim, ale bardzo dumnym ptaszku Fot. archiwum

Nastąpiło najpiękniejsze święto wiosny, ludzie się cieszą i zasiadają przy stołach z krewnymi i przyjaciółmi. Świętują, a więc, oprócz różnych smakołyków, wino czy jakiś inny trunek też na stołach będzie. Będą także szczere życzenia i toasty, bez których dobre biesiadowanie jakoś trudno wyobrazić.

Podobno najbardziej tradycja mówienia toastów rozwinięta jest w Gruzji. Stół tam jest „święty”, miłość do wina głęboka, a żyjący i pijący je lubią dzielić się mądrością przeszłych pokoleń poprzez toasty.
„Wypijmy za to, czego nam tak naprawdę brakuje najbardziej — za pokój!” — mówi 54-letni Dawid, właściciel sklepu z upominkami w gruzińskim Kutaisi i — jak sam z dumą podkreśla — zawodowy tamada, czyli „wodzirej stołu”.
Poproszony o powiedzenie jakiegoś gruzińskiego toastu Dawid przynosi domowe wino. Zaznacza, że nie wolno ważnych rzeczy mówić „na sucho”. Oznajmia też, że toasty muszą mieć odpowiednią kolejność.

„Pierwszy wznosimy za pokój. Drugi to tzw. toast wdzięczności, wznoszony za gospodarzy domu, w którym odbywa się biesiada. Trzeci — za rodziców, bo to ludzie najważniejsi, bez nich nie byłoby nas. Rodzice to ludzie godni największego szacunku, dlatego toast na ich cześć powinien być szczery i iść z głębi serca” — tłumaczy Dawid.

Następnie kolejność toastów zależy już od wyobraźni i chęci samego tamady, który jest faktycznie najważniejszą osobą przy biesiadnym stole.
„Bycie tamadą, przywódcą stołu, to duży zaszczyt i niełatwa praca, bo chociaż musisz pić, ale nie możesz upić się. Musisz umieć ciekawie mówić i wiedzieć, kiedy to robić” — wyjaśnia nam tamada z 30-letnim stażem.

Ciekawe, że przywilej wznoszenia toastów w Gruzji należy wyłącznie do mężczyzn.
„Przyzwoita kobieta nie mówi toastów. Kobiety są nie dla rozrywki publiczności, a dla zachwycania się nimi, mają więc nie mówić toasty, a tylko ich słuchać” — uśmiecha się Dawid.
Dodaje też, że nieprzyjęte jest mówienie toastu w odpowiedzi na ten, który był dopiero co wzniesiony. Zaś osoba, na której cześć był spełniony toast, może wyrazić wdzięczność jakąś krótką frazą.

Dla tych, którzy pamiętają kino za czasów sowieckich, gruzińskie toasty przede wszystkim kojarzą się z legendarnym filmem Leonida Gajdaja „Kaukaska branka”. Wielu doskonale pamięta stamtąd wzięte „skrzydlate” słowa „pticzku żałko…”(czyli „szkoda ptaszka…”), które były reakcją bohatera na wzruszający toast o „maleńkim, ale bardzo dumnym ptaszku”.

W Gruzji m. in. mawia się, że toast zrodził się z dużego szacunku do wina (dlatego też nie mówią toastów podczas picia np. piwa).

Celem tej tradycji jednak jest nie samo picie czegoś. Poprzez toasty ludzie Kaukazu wyrażają swój stosunek do rodziny, przyjaciół, pracy, dają cenne porady lub zabawnie podkreślają jakieś ludzkie słabości (ale nie obrażają człowieka, bo toast jest mówiony z łagodnym humorem). Kaukaskie biesiadne przemówienia mogą być długie i przypominać dowcipy. Ale toast może też być krótki, szczery i konkretny — taki, jak ten za pokój — niezwykle ważny, bo zawsze aktualny.
A oto kilka toastów, które być może przydadzą się przy biesiadnym stole.

Toast za gości. „W górach istnieje wspaniały sposób zachować młodość. Tajemnica polega na tym, że te dni, które spędzasz w gronie gości, nie dodają tobie wieku. Proponuję więc wypić za Was, kochani goście — dzisiaj, sami tego nie podejrzewając, przedłużyliście mi życie!”

Toast za wiernych przyjaciół. „Żyli sobie mąż i żona ― Szota i Suliko. Pewnego dnia Szota miał wyjechać w podróż służbową. Powiedział żonie: „Nie martw się, kochana, wrócę za trzy dni”. Minęły trzy dni, potem trzy razy po trzy dni, a Szota wciąż nie wraca. Zmartwiona Suliko wysłała telegram do dziesięciu wiernych przyjaciół w dziesięciu miastach z pytaniem, czy wiedzą, gdzie jest jej mąż. Wkrótce otrzymała dziesięć odpowiedzi: „Nie martw się, Suliko, Szota jest u nas”. Wypijmy więc za wiernych przyjaciół, którzy zawsze wyręczą w biedzie!”

Toast za dom rodzinny. „Orzeł, który nie odlatuje z wysokich skał w dolinę — to zły orzeł. Orzeł, który z doliny nie wraca na wysokie skały — to zły orzeł. Wypijmy więc za to, abyśmy nigdy nie zapominali o rodzinnym domu. Dokąd by życie nas nie prowadziło, zawsze wracajmy…”

SKĄD POCHODZI TOAST

Chociaż tradycję mówienia toastów przy stole uważamy za gruzińską, powstała ona jednak daleko od Kaukazu. Zwyczaj ten prawdopodobnie zrodził się na Wyspach Brytyjskich, a samo słowo „toast” znaczy zwykłą kromkę pieczonego chleba. Tradycja pochodzi z czasów tak dawnych, gdy dobrze dzisiaj znane słowo „lord” („hlaford” ― w jęz. staroangielskim) oznaczało mężczyznę odpowiedzialnego za zaopatrzenie w żywność i jej podział, a dosłownie — „strażnika chleba”. M. in. żeński odpowiednik to „lady”, ale znaczył on raczej nie „strażniczkę”, a „kobietę piekącą chleb”.
A więc, w tych dawnych czasach, gdy lord siadał przy stole, wręczał po kawałku chleba członkom rodziny i gościom. Ci w swoją kolej zjadali chleb (mogli też zapijać go piwem), dziękowali gospodarzowi za poczęstunek i życzyli zdrowia oraz sukcesów. Z biegiem czasu akcent tej ceremonii przeniósł się na picie, mówić życzenia zaczęto już bez chleba, ale samo słowo „toast” pozostało.

Jedna odpowiedź do Wypijmy za pokój!

  1. JM mówi:

    toast za Wilno i Litwę bez bolszewików !
    przykład PL:
    https://youtu.be/JLczkv2Cqdc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.