5
Wiec w obronie Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli w Wilnie

Społeczność wileńskiej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli domagała się na wiecu przed Ministerstwem Oświaty i Nauki natychmiastowej akredytacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Społeczność wileńskiej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli domagała się na wiecu przed Ministerstwem Oświaty i Nauki natychmiastowej akredytacji Fot. Marian Paluszkiewicz

„Prosimy o akredytację!”, „Tak dla akredytacji gimnazjum o wartościach chrześcijańskich”, „Gimnazjum imienia Władysława Syrokomli najlepszym w Wilnie”, „Nikt nie zniszczy naszej średniej szkoły: ani sowieci, ani Steponavičius”, „Wypędźmy wreszcie mroczny cień Steponavičiusa z ministerstwa” — z takimi hasłami 13 kwietnia przyszli na wiec przed Ministerstwem Oświaty i Nauki Litwy uczniowie, nauczyciele, rodzice, a nawet dziadkowie, domagając się przyśpieszenia procesu akredytacji programu nauczania średniego wileńskiej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli, hamowanego przez resort oświaty.

„Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli jest największą szkołą mniejszości narodowych w Wilnie. W ciągu 61 lat istnienia wydała 56 promocji abiturientów. Dzisiaj pobiera w niej naukę 866 uczniów. Społeczność szkoły jest zaniepokojona, że nie została ona wciągnięta na listę szkół do planu akredytacji programów średniego kształcenia w I półroczu 2015 roku, mimo że spełnia wszelkie kryteria przewidziane dla szkół realizujących program nauczania średniego (…). Szkoła dwukrotnie dostała pozytywne oceny komisji z samorządu stołecznego, oceniających stan przygotowania szkoły do akredytacji. Gotowość szkoły do akredytacji potwierdziła Rada Samorządu m. Wilna. Społeczność Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli w Wilnie prosi Szanownego Ministra o natychmiastowe podpisanie rozkazu ws akredytacji” — napisane jest w odezwie społeczności szkoły skierowanej do ministra oświaty Dainiusa Pavalkisa.

Ubieganie się o akredytację szkoła rozpoczęła przed kilkoma laty. Kiedy zostały spełnione wszystkie wymogi i dopełnione wszelkie formalności, jeszcze w grudniu 2014 r. samorząd stołeczny skierował wniosek o akredytację programu kształcenia średniego szkoły imienia Syrokomli z całym szeregiem innych wileńskich szkół do Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy.
— Niestety, nie trafiliśmy do tego planu akredytacji na I półrocze 2015 r. — przed rozpoczęciem wiecu mówiła dla „Kuriera” wicedyrektor szkoły Regina Lewicka. — W końcu stycznia br. napisaliśmy pismo do ministerstwa z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego tak jest. Odpowiedź otrzymaliśmy dopiero 1 kwietnia, że taka szkoła z elementami kształcenia chrześcijańskiego może być uznana jako instytucja użyteczności publicznej (viešoji įstaiga) i z tego względu musi występować też drugi udziałowiec (poza samorządem — od aut.).
Tymczasem, jak tłumaczyła wicedyrektor, zgodnie z literą prawa drugi udziałowiec występować może, ale nie musi.

— W ustawie o tworzeniu instytucji użyteczności publicznej napisane jest, że samorząd może występować jako jedyny założyciel i jest on wtedy właścicielem takiej szkoły — tłumaczyła Regina Lewicka. — 1 kwietnia Rada miasta przyjęła postanowienie przekształcić naszą szkołę w instytucję użyteczności publicznej, dlatego nie ma żadnych przeszkód do akredytacji, czekamy na przyjście komisji.

Szkoła Średnia im. Syrokomli jest największą szkołą mniejszości narodowych w Wilnie o bardzo dobrej renomie Fot. Marian Paluszkiewicz

Szkoła Średnia im. Syrokomli jest największą szkołą mniejszości narodowych w Wilnie o bardzo dobrej renomie Fot. Marian Paluszkiewicz

Mimo niesprzyjającej pogody, zimna i deszczu licznie na wiecu stawili się zaniepokojeni uczniowie oraz ich rodzice i nauczyciele. Termin akredytacji upływa z dniem 1 września 2015 r. i jeżeli sprawa nie zostanie załatwiona pomyślnie dla szkoły, utraci ona możliwość nauczania w klasach 11-12.

— Od paru lat staramy się o status gimnazjum o wartościach chrześcijańskich. Uważamy, że taka szkoła ma rację bytu, ponieważ jest najliczniejszą szkołą polską oraz jedyną w mieście o takim kierunku — przemawiała na wiecu przedstawicielka rodziców, absolwentka szkoły, Renata Kratkowska-Guszcza.
Szkoła dziś to 866 uczniów, 37 kompletów, wykwalifikowana kadra pedagogiczna, wyposażone pracownie, bogate zbiory biblioteki, komputeryzowana czytelnia, nowoczesne boisko, monitorowane korytarze.

Głos zabrała również Stasė Vilkevičienė, która jest Litwinką, ale przed 11 laty przyprowadziła swą córkę do szkoły z polskim językiem nauczania.
— Cieszę się ogromnie, że córka chodzi do szkoły, którą skończył mój mąż i inni członkowie naszej rodziny. Ta szkoła w Wilnie ma dobrą renomę, pracują w niej nauczyciele i specjaliści o wysokich kwalifikacjach: świadczą o tym osiągnięcia naszych uczniów, którzy zwyciężają w międzynarodowych, krajowych i miejskich konkursach i olimpiadach. Co roku około 86 proc. uczniów po ukończeniu szkoły dostaje się na studia wyższe. W 2014 roku według czasopisma „Reitingai” nasza szkoła trafiła do 50-tki najlepszych szkół na Litwie. Pragnęłabym, by program kształcenia średniego został akredytowany, a nasze dzieci kontynuowały naukę w gimnazjum imienia Władysława Syrokomli — mówiła Stasė Vilkevičienė.

Nie zabrakło na wiecu również przedstawicieli starszego pokolenia. Danuta Czajkowska z Wilna jest babcią 9-klasistki i to już trzecie pokolenie jej rodziny uczy się w „syrokomlówce”.
— Jestem tu, ponieważ pragnę, by wnuczka mogła zdać maturę w tej szkole. Bardzo się wszyscy martwimy, nie widzi ona nawet możliwości pójścia do innej szkoły. Bardzo chwali swych nauczycieli, którzy stawiają dobre stopnie tylko za naprawdę porządną wiedzę. Wie, że z nimi egzaminy nie będą trudne. To, że musimy walczyć o swą szkołę, jest straszne, wszyscy tu uczyliśmy się: ja sama, moje dzieci, teraz wnuki. Przecież ta szkoła powstawała także dzięki nam: tyle włożyliśmy w nią pracy, wysiłku, odremontowaliśmy wiele klas. A teraz mamy z niej zrezygnować? — pytała Danuta Czajkowska.

Prezes Rady szkoły Wiktor Łowczyk twierdzi, że prawo jest po stronie szkoły Fot. Marian Paluszkiewicz

Prezes Rady szkoły Wiktor Łowczyk twierdzi, że prawo jest po stronie szkoły Fot. Marian Paluszkiewicz

Głos zabrali również przedstawiciele pierwszego na Litwie szkolnego ludowego zespołu pieśni i tańca „Wilenka” oraz harcerze.
— Harcerki i harcerze starają się realizować swe powołanie, wyrażone w idei służby Bogu Ojczyźnie i bliźniemu. Uczestniczymy w wielu akcjach społecznych i charytatywnych, porządkujemy groby żołnierzy polskich, spoczywających na polskich cmentarzach, kwestujemy na rzecz odnowienia pomników, pełnimy honorowe warty, co roku współorganizujemy i uczestniczymy w akcji „Światełko dla Rossy”, odwiedzamy Domy Starców i Domy Dziecka, roznosimy paczki dla osób samotnych i potrzebujących, współpracujemy z wileńskim Towarzystwem Dobroczynności. Wspólnie ze skautami litewskimi corocznie organizujemy akcję „Betlejemskie światełko pokoju” — mówili harcerze.

Również przedstawiciele ministerstwa są zdania, że szkoła „jest naprawdę warta akredytacji”. Tylko że do rozpoczęcia tego procesu „trzeba odpowiednio się przygotować”.

— Szkoła im. Władysława Syrokomli pragnie być akredytowana jako placówka z elementami kształcenia katolickiego — mówiła dla „Kuriera” wiceminister oświaty Genoveita Krasauskienė. Takie szkoły są instytucjami użyteczności publicznej i muszą mieć współudziałowców. Z rozmowy z przedstawicielami społeczności szkolnej wynikło, że szkoła posiada wiele katolickich wspólnot, które mogłyby być współudziałowcami. Wygląda na to, że problemu nie będzie i szkoła wciągnie jedną z nich do planu akredytacji.

Na argument, że rozkaz ministra Steponavičiusa zezwala na zakładanie szkół z elementami kształcenia katolickiego z jednym udziałowcem, wiceminister odpowiedziała, że prawnicy teraz badają ten problem.
— Jest to szkoła samorządowa, a samorządowe szkoły są świeckie. Skoro wybiera ona swoiste kształcenie katolickie, musiałaby ona mieć współudziałowca. Jeżeli się wyjaśni, że tego nie potrzeba, to z naszej strony na pewno nie będzie żadnych przeszkód — zapewniła wiceminister.

Jak poinformowała wicedyrektor szkoły Ewa Żylińska, Rada miasta 1 kwietnia przyjęła postanowienie o założeniu placówki użyteczności publicznej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli i likwidacji placówki budżetowej Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli.

W obronie swej szkoły uczniowie bardzo licznie stawili się na wiecu Fot. Marian Paluszkiewicz

W obronie swej szkoły uczniowie bardzo licznie stawili się na wiecu Fot. Marian Paluszkiewicz

— Rada miasta postanowiła założyć placówkę użyteczności publicznej Szkoły im. Władysława Syrokomli m. Wilna, realizującą kształcenie przedszkolne, początkowe, podstawowe oraz średnie z zastosowaniem elementów Koncepcji Systemu Wychowania Katolickiego. Koncepcja ta została zatwierdzona rozkazem V-1599 ministra oświaty i nauki Litwy Gintarasa Steponavičiusa 16 listopada 2012 r. Założycielem i właścicielem szkoły jest obecnie samorząd stołeczny. Tego w zupełności wystarcza do akredytacji, szkoła nie potrzebuje drugiego współudziałowca.
Po spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy przewodniczący Rady szkoły Wiktor Łowczyk poinformował, że resort oświaty zgadza się z tym, że szkoła zasługuje na uzyskanie statusu gimnazjum. Jedynym argumentem przeciwko akredytacji jest brak precedensu istnienia na Litwie szkoły publicznej o ukierunkowaniu chrześcijańskim.

— W ministerstwie poinformowano nas, że musi być drugi udziałowiec. Zwróciliśmy uwagę na rozkaz Steponavičiusa o koncepcji systemu kształcenia katolickiego Nr 1599, gdzie jest wyraźnie napisane, że mogą być zakładane szkoły państwowe i samorządowe z elementami kształcenia chrześcijańskiego — powiedział Wiktor Łowczyk.

— Uważamy, że skoro jest ustawa zezwalająca na taką szkołę z elementami kształcenia chrześcijańskiego, to musimy z niej korzystać i że musi być precedens. Chodzi o to, że ze strony ministerstwa jest to mydlenie oczu, gra na zwłokę, stawia się nawet niezgodne z prawem przeszkody. Przecież samorząd dał nam pozwolenie na reorganizację szkoły: likwidację szkoły średniej i założenie placówki użyteczności publicznej. Założycielem jest sam samorząd. Uważamy, że żadnego współudziałowca nie trzeba szukać, gdyż prawo jest po naszej stronie: ustawa zezwala na utworzenie szkoły bez drugiego współudziałowca.
W mediach pozytywnie oceniono akcję szkoły im. Wł. Syrokomli, rodzice innych szkół ubiegających się o akredytację myślą o zorganizowaniu podobnej akcji. Problem likwidacji szkół polskich na Wileńszczyźnie został dostrzeżony również w Polsce. 13 kwietnia poseł na Sejm RP Artur Górski złożył interpelację w sprawie planów degradacji i likwidacji przez władze litewskie polskich szkół średnich w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zapytanie zostało skierowane do ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny i ministra edukacji narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

5 odpowiedzi to Wiec w obronie Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli w Wilnie

  1. tak mówi:

    Syrokomla w 100 procentach spełnia wszystkie wymagania do akredytacji. Minister gra na zwłokę i zwyczajnie szkodzi. Być może to taka cyniczna gra, by potem utrudniać innym szkołom?! Znając perfidię lietuvisów, można się tego obawiać.
    Zarówno szkoła, jak i samorząd miasta Wilna podjęły stosowne decyzje i dopełniły wszelkich formalności. Tak więc minister oświaty i nauki powinien niezwłocznie podpisać stosowne rozporządzenie o akredytacji szkoły jako gimnazjum o profilu chrześcijańskim. Przyszłe gimnazjum im. Wł. Syrokomli jest niewątpliwie jedną z najlepszych szkół na Litwie.

  2. atak na polskie szkoły mówi:

    Znowu rozbijacze polskości dają kłamliwe wpisy na różnych portalach i celowo wprowadzają w błąd ludzi. A prawda jest taka, że prawo nie wymaga drugiego udziałowca!!! Jest w prawie napisane że może być drugi udziałowiec ale nie musi! To celowa gra na zwłokę przy użyciu manipulacji, bo samorząd dopełnił wszystkich formalności, a Syrokomlówka ma być szkołą użyteczności publicznej o profilu chrześcijańskim. A co niektórzy kłamliwie piszą jakoby miała by być szkołą przykościelną, a to jest wielka różnica, bo chrześcijański ma być profil, a szkoła będzie publiczna. Antypolskie środowiska rozpuszczają wredne kłamstwa i trzeba o tym głośno mówić.
    Atak na polską oświatę przypuściły na różnych portalach liberalno-nacjonalistyczne siły używając do tego swoich sługusów i sprzedawczyków. Na delfi kłamliwe głupoty opowiada Balcewicz, jemu to albo rozum odebrało albo jest na usługach nacjonalistów lietuviskich, obstawiam to drugie. Bo panie Balcewicz, jedność przy urnach wyborczych wzmacnia polskość a nie ją osłabia jak to pan bredzi. A tymi, którzy osłabiają polskość, są pana lietuviscy przyjaciele od liberałów i nacjonalistów, którym się pan bezwstydnie wysługuje.
    A na ZW swoje kłamstewka dorzuciła dyżurna manipulantka Widtman. Poseł Kwiatkowski wyłożył jej czarno na białym, że Syrokomlówka spełnia wszystkie wymogi i że nie jest potrzebny drugi udziałowiec, a winę za zamieszanie z akredytacją ponosi ministerswo. Ale Renatka znana ostatnimi czasy z atakowania polskich organizacji, zamieściła kłamliwy i fałszywy tytuł i zrzuciła bezpodstawnie winę na szkołę, to typowa dla niej prowokacja. W ten sposób ZW realizuje lietuviski scenariusz skłócania Polaków i niszczenia polskiej oświaty. A wypowiedź posła Kwiatkowskiego została w wersji pisanej nieuczciwie zmanipulowana.

  3. grunt mówi:

    Medialny grunt pod to polityczne niszczenie polskich szkół kładł także rzekomy “polski” klub dyskusyjny i portale delfi i ZW. Niedawno Radczenko i jego kompanii urabiali opinię publiczną o niby słabej kondycji naszych szkół i wynikającej stąd konieczności ich dopasowywania do realiów, czyli: zamykania polskich kosztem szkół państwowych. Litwini znaleźli sobie wiernych sojuszników w dziele niszczenia polskich szkół, czyli w perspektywie niszczenia polskości. Dobrali ich sobie z litewskich partii i utrzymywanych przez urzędy państwowe, sam Radczenko – liberał i pracownik kancelarii rządu – jest tego najlepszym przykładem. Są też ujadający na delfi liberałka niejaka Underis lub ostatnio dyżurny krytykant i opluwacz, ex komunista i kagebista Balcewicz.

  4. Lubomir mówi:

    W Macierzy trwają podobne, niszczycielskie procesy. Przyszła swoista moda na walkę z polską kulturą i polską edukacją. Szczególnie bolesny jest fakt, gdy polskie szkoły likwidowane są na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Przypomina to Kulturkampf, z czasów polakożercy Bismarcka. Tam gdzie nie udaje się likwidować szkoły, próbuje się siać powszechną demoralizację, ateizm, chaos i hazard. Wszystko w ramach niby to unowocześniania nauczania. Antypolonizm zyskał aprobatę wielu szkodników, jedynie grających role Polaków, ale nie będących Polakami w żadnym wymiarze.

Leave a Reply

Your email address will not be published.