1
Kolejna propozycja referendum ws. podwójnego obywatelstwa

 Za granicą może mieszkać nawet 2 mln osób litewskiego pochodzenia — zdecydowana większość z nich nie może liczyć na posiadanie podwójnego obywatelstwa      Fot. Marian Paluszkiewicz
image-71948

Za granicą może mieszkać nawet 2 mln osób litewskiego pochodzenia — zdecydowana większość z nich nie może liczyć na posiadanie podwójnego obywatelstwa Fot. Marian Paluszkiewicz

Grupa składająca się z 38 posłów złożyła w Sejmie wniosek o przeprowadzeniu — wraz z wyborami parlamentarnymi 2016 roku ­— referendum w sprawie podwójnego obywatelstwa.

Obecnie kwestia ta jest uwarunkowana jednym z najbardziej rygorystycznych wymogów w całej Europie. Wcześniejsze próby jej zliberalizowania rozbijały się o prawo konstytucyjne. Po kolejnej z prób — dwa lata temu — Sąd Konstytucyjny uznał, że problem uznania podwójnego obywatelstwa może rozwiązać tylko zmiana Konstytucji. A to możliwe jest tylko na drodze powszechnego referendum.
Wtedy też Sąd Konstytucyjny uznał, że obywatele, którzy wyemigrowali z kraju po odzyskaniu niepodległości po 11 marca 1990 r. i przyjęli obywatelstwo innego państwa, nie mogą zachować obywatelstwa litewskiego.

A problem ten może dotyczyć od 700 tys. do 1 mln osób, bo według różnych szacunków, tylu właśnie obywateli opuściło kraj po 1990 roku.
— Mówiąc o tej drugiej Litwie na emigracji, to musimy podjąć decyzję ws. podwójnego obywatelstwa, jeśli chcemy zachować z nią więzi polityczne, kulturalne i obywatelskie. Nie możemy tego jednak zrobić inaczej, jak tylko przez zmianę Konstytucji — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem” poseł Eligijus Masiulis, lider Ruchu Liberałów, którego frakcja sejmowa wystąpiła właśnie z inicjatywą ogłoszenia referendum. Poseł uważa, że sprawa ta nie może dalej być odkładana i wymaga rozwiązania. Przyznaje jednak, że referendum może nie przynieść pozytywnej decyzji.

— Jakakolwiek odpowiedź społeczeństwa w tej sprawie będzie, będzie to jego wola. Jeśli negatywna – no cóż, oznacza to, że na tym etapie społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe do zaakceptowania podwójnego obywatelstwa – powiedział nam poseł Masiulis.

Właśnie ewentualnego braku akceptacji, a nawet mniejszej niż 50 proc. frekwencji w referendum potrzebnej, żeby ono formalnie odbyło się, obawiają się emigranci, którzy są jednak za ustawową regulacją kwestii uznawania podwójnego obywatelstwa.

Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku Danguolė Navickienė, prezes Światowej Wspólnoty Litwinów, nazwała inicjatywę referendalną ws. podwójnego obywatelstwa „beznadziejnym przedsięwzięciem”.

Z taką inicjatywą wystąpiła wtedy prezydent Dalia Grybauskaitė. Wtedy wyraziła opinię, że litewskie społeczeństwo już dojrzało i jest gotowe udzielić odpowiedzi na pytanie w sprawie podwójnego obywatelstwa. Jej stanowisko poparł również premier Algirdas Butkevičius.

Wtedy dyskusja ta tym skończyła się, a była wywołana faktem, że znany litewski koszykarz Žydrūnas Ilgauskas zostanie pozbawiony obywatelstwa Litwy. Taką decyzję litewskie władze podjęły po tym, gdy okazało się, że sportowiec od lat mieszkający z rodziną w USA przyjął ostatnio obywatelstwo tego kraju.

Eligijus Masiulis     Fot. Marian Paluszkiewicz
image-71949

Eligijus Masiulis Fot. Marian Paluszkiewicz

Wtedy też prezydent zgłosiła do Sejmu projekt poprawek do Ustawy o Obywatelstwie, które miały umożliwić osobom szczególnie zasłużonym dla kraju zachowania obywatelstwa Litwy po otrzymaniu paszportu innego kraju. Poprawka ta, choć reguluje sytuację poszczególnych wybitnych osób – sportowców, artystów, nie rozstrzyga problemu setek tysięcy emigrantów. Jedynym dla nich zbawieniem jest zmiana Konstytucji w referendum. Jednak temat powszechnego głosowania budzi wiele kontrowersji nawet wśród jego inicjatorów.

Zdaniem, na przykład, prezydent Dali Grybauskaitė, niezmiernie ważnym jest odpowiednie sformułowanie pytania w referendum. Inaczej, prezydent oględnie ostrzegła, że uzyskanie obywatelstwa może stać się sprawą nieregulowaną i niekontrolowaną.
Wcześniej obawy prezydent miał sprecyzować były premier, a obecnie lider opozycji, prezes Związku Ojczyzny/Chrześcijańscy Demokraci Litwy, Andrius Kubilius.

Jego zdaniem, na liberalizacji przyznawania podwójnego obywatelstwa mogą masowo skorzystać miejscowi Polacy i Rosjanie, gdy tymczasem regulację prawną należy zmieniać głównie z myślą o „osobach pochodzenia litewskiego mieszkających w Ameryce czy Irlandii, pragnących zachować litewskie obywatelstwo”. W ten sposób Kubilius w kwietniu 2013 roku w Sejmie przeciwstawił się poprzedniej inicjatywie przeprowadzenia referendum ws. podwójnego obywatelstwa wraz z wyborami prezydenckimi 2014 roku. Wtedy grupa — również ponad trzydziestu posłów z Partii Pracy — proponowała to, co dziś proponują liberałowie Masiulisa. Wtedy jednak inicjatywa ta upadła.

— Liczę na porozumienie na szczeblu politycznym i że dziś wszystkie ugrupowania poprą pomysł referendum — mówi nam lider Ruchu Liberałów. Warto też zauważyć, że wśród autorów projektu postanowienia sejmowego ws. referendum jest wielu wcześniejszych jego inicjatorów z Partii Pracy.
Tymczasem sam dokument został już skrytykowany przez sejmowy Departament Prawa. Uznał on, że projekt podpisany przez 38 posłów nie spełnia szereg u prawnych i formalnych wymogów postanowienia o referendum.

Poseł Masiulis zapewnił nas, że „już się pracuje nad poprawieniem” dokumentu. Zdaniem posła, może on być przegłosowany w pierwszym czytaniu już w maju. Nasz rozmówca wyraził też nadzieję, że ostatecznie dokument zostanie uchwalony dopiero za rok, żeby spełnić formalny terminarz ogłoszenia referendum trzy miesiące przed datą jego przeprowadzenia. Przypominamy, że inicjatorzy proponują termin referendum razem z wyborami parlamentarnymi 2016 roku. Wobec tego niektóre ugrupowania są krytyczne wobec pomysłu Ruchu Liberałów, gdyż uważają go raczej za inicjatywę wyborczą mającą na celu zjednać sobie rzesze emigrantów i ich bliskich w kraju.

Jedna odpowiedź do Kolejna propozycja referendum ws. podwójnego obywatelstwa

  1. Edmuk mówi:

    Nie widzę większego sensu organizowania tych referendów.
    No bo skoro podwójne obywatelstwo ma przysługiwać tylko niektórym, bo tak tego życzą komuniści-liandzbergiści, to takim rozwiązaniem nie jestem zainteresowany.
    Po drugie – mamy przykład czego sa warte wyniki referendów w LR – sprawa budowy elektrowni atomowej. Wyniki tego referendum zostały zignorowane. I nie dziwota – na takim kontrakcie wieeelu poprawi swoje partyjne i prywatne budżety.
    No i po trzecie – po kilkunastu, parudziesięciu latach kalif bałtycki anuluje wszystkie referenda, sprzeczne z jego wizjami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.