6
Szkoły — nie-szkoły

Gimnazjum w Bratysławie jest szkołą dwunastoletnią. Wszystkie przedmioty są wykładane w języku węgierskim, większość podręczników także jest ze słowackiego tłumaczona na węgierski. Jest ono także ośrodkiem kultury węgierskiej — działają w nim zespoły i chóry, drużyny sportowe, teatrzyk, kółka zainteresowań. I to wszystko w języku — ale i narodowym duchu — węgierskim.
W Bratysławie mieszka ok. 10 tysięcy Węgrów.
W Wilnie, które zamieszkuje blisko sto tysięcy Polaków, takich instytucji mamy więcej, niż jedną. Bo też każda polska szkoła jest taką samą instytucją — z kółkami, zespołami, teatrzykami. Całymi wspólnotami szkolnymi.
Różnica między Wilnem a Bratysławą jest jednak też i taka, że w Bratysławie węgierskiemu gimnazjum pozwala się na spokojne funkcjonowanie, a w Wilnie polskie szkoły są szczute coraz to kolejnymi „reformami”, których w zasadzie jedynym skutkiem jest szkół deformowanie, aż po rozformowanie. Pośpiech, z jakim w środę — przecież tuż po objęciu władzy — nowa koalicja rządząca Wilnem zabrała się za kolejne „reformy” polskich szkół, polegające na degradowaniu ich statusu, poraża. Bo nie sposób nie rozumieć, jak ważnym spoiwem społeczności jest polska szkoła. Czasem tylko odnoszę smutne wrażenie, że litewscy „reformatorzy” rozumieją to lepiej od nas.

6 odpowiedzi to Szkoły — nie-szkoły

  1. Pytanie mówi:

    Reforma szkół na Litwie trwa już od dłuższego czasu, a nie od wczoraj. Zgodnie z Ustawą o oświacie ostatecznym jej terminem, od kiedy na miejscu szkół srednich mają powstać szkoły podstawowe, progimnazja oraz gimnazja jest 1 września 2015 r Była koalicja rządząca stolicą, w ktorej za szkolnictwo odpowiadała AWPL, niestety nie wykonała należycie obowiązków, pozostawiając to w spadku nowej ekipie rządzącej, która właściwie już do 1 maja ma podjąć odpowiednie decyzje odnośnie każdej pozostawionej przez poprzednią władzę w zawieszeniu szkołę.Szkoda, że redakcja “Kuriera”nie dostrzegała bezczynności byłej koalicji,która nie zajmowała się należycie reformą szkolnictwa, a tylko imitowała burzliwą działalność na niwie zachowania obecnego status Q.szkół polskich w Wilnie.Słowem, kolejna stracona szansa.

  2. józef III mówi:

    a Polska co na to ? jak zwykle : nic

  3. Edmuk mówi:

    Pytanie do “pytania”:
    nie zgłębiałem tematu tzw. reformy szkolnictwa w Lietuvie, ale czy taka opcja (jaka jest) jest “jedyną słuszną”? Bo pochodzi od “jedynej słusznej” partii i popieranej przez “naukochańszą prezydent”? Bo kto się nie zgadza to go na Sy…, oj nie ma Sybiru, to go do obozu koncentracyjnego w Varniai, żeby się zlietu…, to znaczy – zrehabilitował.
    Bardziej realistycznie – mam syna, ucznia szkoły średniej. Nie widzę powodów by (koniecznie) zamiast szkół średnich miały powstać podstawówki, gimnazja, licea. Sam ukończyłem szkołę średnią, mój starszy – też. Nikt nas w tej szkole nie zeżarł, a lekarze, czy ich komisje nie ujawniły upośledzenia umysłowego. Dlatego nie pojmuję konieczności rozłamu istniejących dziecięcych (i rodzicielskich) społeczności szkolnych, szczególnie polskich. Bo po takich “reformach” zaraz się okaże, że “posiekane” szkoły polskie, jako budynki, są tak, jakby półpuste, czyli nieracjonalnie zagospodarowane, a co za tym idzie dołączone, (czyt. podporządkowane, zgodnie z literą “reformy”) do podobnych placówek z lietuviskim j. nauczania. Po kilku latach po (byłych) szkołach poskich we Wilnie nie pozostanie nawet wspomnienie. A nawet gdyby, to “jedynie słuszni” historycy i garszviści nazwą to mitem…
    Z innej strony, nie ma tego złego…- Senat RP zaoszczędzi trochę grosza i zyska poklask u włodarzy Lietuvy.

  4. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do pytanie: polskie szkoły w Wilnie, jak np szkoła im. Lelewela czy Syrokomlówka, dopełniły wszystkich formalności. złożyły niezbędne dokumenty, miały poparcie ze strony samorządu m. Wilna, ale reszta zależy już od Ministerstwa Oświaty i Nauki! Ze strony samych szkół oraz ze strony AWPL nie było żadnych zaniedbań, to ministerstwo gra na zwłokę. Przypomnę też, że w litewskim Sejmie została zgłoszona przez AWPL propozycja odroczenia do 1 września 2018 roku reformy oświatowej. Poprawki do ustawy o oświacie miałyby dać szkołom więcej czasu na przygotowanie do akredytacji.

  5. Kaz. mówi:

    Po wstąpieniu Litwy do Unii Europejskiej w 2004 roku sytuacja mniejszości narodowych na Litwie, w tym też polskiej, paradoksalnie uległa znacznemu pogorszeniu. Nie chodzi tylko o antypolskie nastroje w mediach czy wypowiedziach niektórych polityków, ale również o legislacyjne ograniczenia praw mniejszości narodowych. Mianowicie w 2010 roku nastąpił ogromny regres prawny w tej dziedzinie, bowiem anulowano ustawę o mniejszościach narodowych i nie przyjęto nowej do tej pory.

    Kolejnym elementem restrykcji wobec mniejszości narodowych jest dziedzina oświaty. Już w 2011 roku, mimo wielokrotnych protestów i wbrew woli 60 000 mieszkańców, którzy złożyli swoje podpisy, przyjęto nowelizację ustawy o oświacie, która mocno ograniczyła prawa mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty w języku ojczystym. Oprócz spraw nierozstrzyganych, takich, jak niedrukowanie podręczników w języku ojczystym czy zmniejszenie finansowania z koszyczka ucznia dla szkół mniejszości narodowych, bolesnym ciosem było ujednolicenie egzaminu z języka litewskiego. Przyjęto taką dyskryminacyjną poprawkę nie zważając na fakt, że uczniowie ze szkół mniejszości narodowych mieli 800 godzin z języka litewskiego mniej niż ich rówieśnicy z litewskich szkół, przez co znacząco pogorszyły się wyniki uczniów polskich szkół na egzaminie dojrzałości z języka litewskiego. Z powodu notorycznego zacieśniania praw mniejszości narodowych w ciągu ostatnich dziesięciu lat zamknięto bądź zdegradowano kilkadziesiąt polskich szkół.

    W ramach tak zwanej reorganizacji szkół obecnie zagrożonych jest kilkanaście polskich placówek oświatowych, które prowadzą nauczanie od 1 do 12 klasy.

    Społeczności polskich szkół są zdesperowane, bo nie tylko nie ma ulg dla szkół mniejszości narodowych, ale również pogwałcane jest prawo litewskie i stwarzane są sztuczne przeszkody dla akredytacji, podając nieprawne argumenty – np. w przypadku Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli w Wilnie ministerstwo potrzebuje drugiego udziałowca, chociaż prawo wcale tego nie wymaga.

    Polacy na Litwie takie zwlekanie Ministerstwa Oświaty w sprawie akredytacji Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli odbierają jako polityczną zagrywkę, by potem zgodzić się na akredytację tej szkoły, ale zdegradować inne wymienione szkoły. Następnie będą mogli zaistniałą sytuacje jedynie skomentować: „trudno, nie udało się wszystkich akredytować”. Jak widać, nie ma żadnych argumentów prawnych, by tych szkół nie akredytować, dlatego powinien być zachowany 12-klasowy cykl nauczania. W przeciwnym razie będzie to akt szczególnie złej woli wobec polskiej mniejszości oraz dyskryminacji w dziedzinie oświaty.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.