1
Jubilatka „Wilia” obchodzi podwójne jubileusze

Renata Brasel:Bardzo się cieszymy, że te dwie imprezy tak się harmonijnie wplotły do jubileuszu 60-lecia zespołu  Fot. Marian Paluszkiewicz

Renata Brasel:Bardzo się cieszymy, że te dwie imprezy tak się harmonijnie wplotły do jubileuszu 60-lecia zespołu Fot. Marian Paluszkiewicz

Dla Polskiego Zespołu Artystycznego Pieśni i Tańca „Wilia” bieżący rok jest szczególny. A jak ma być inaczej, jeżeli ten pierwszy polski zespół założony po II wojnie w Wilnie obchodzi swe 60-lecie.
Dokładną datą jego narodzin jest dzień 19 marca roku 1955. Galowy koncert jubileuszowy został przeniesiony na jesień, na dzień 21 listopada.
Ale już jutro, 15 maja, wielu „wiliowców”, szczególnie starszego pokolenia, weźmie udział w Dniu Pamięci poświęconym 100. rocznicy urodzin śp. Zofii Gulewicz, wieloletniej choreograf tego zespołu, dzięki której wiele pokoleń, wiele zespołów przekazuje jej „lekcje” kolejnym pokoleniom.
O tych dwóch datach rozmawiamy z kierowniczką artystyczną Polskiego Zespołu Artystycznego Pieśni i Tańca „Wilia” Renatą Brasel.

Zacznijmy od dnia jutrzejszego — Dnia Pamięci, który się rozpocznie Mszą świętą w kościele pw. Ducha Świętego.

Zorganizowanie tego Dnia nie jest naszą zasługą, a klubu weteranów „Wilii”, a najwięcej Romana Rotkiewicza, który był inicjatorem, by 100-lecie urodzin śp. pani Zofii Gulewicz uczcić w dniu imienin. Takim nasyconym i ciekawym programem.
Po Mszy św. uczestnicy odwiedzą miejsce pochówku na cmentarzu na Lipówce, złożą tam kwiaty, zapalą znicze. A potem odwiedzą Kolonię Wileńską, ulicę nazwaną jej imieniem, która znajduje się na obrzeżach tej dzielnicy, w której pani Zofia spędziła blisko pół wieku. Podobnie jak wszyscy jej mieszkańcy była do niej ogromnie przywiązana. Odwiedzą też dom, w którym mieszkała.
Mówiąc o cmentarzu należy podkreślić, że „wiliowcy” rokrocznie przychodzą na miejsce pochówku pani Zofii, zapalają tam znicze.

A za tydzień (23 maja) macie wieczór wspomnień o Zofii Gulewicz…

Tak, bardzo się cieszymy, że te dwie imprezy tak się harmonijnie wplotły do jubileuszu 60-lecia zespołu. Bo jaki to zespół bez ludzi! A tym bardziej, kiedy mówimy o człowieku-legendzie, jaką była pani Zofia, wieloletni choreograf tegorocznej jubilatki — „Wilii” .
Życiorys pani Zofii na pewno zasługuje na osobne książki, bo tak jest ciekawy. Była przed wojną baletnicą Teatru Wielkiego w Warszawie. Zakochała się i wyszła za mąż za Arseniusza Gulewicza, wilniuka, inżyniera. W czasie wojny uciekali z Warszawy przed bombami i tak pani Zofia dotarła do rodziców męża do Kolonii Wileńskiej.
Do „Wilii” włączyła się całym sercem.
Współpracowała z „Mazowszem”, „Śląskiem”, korzystała z repertuaru tych zespołów. Do dnia dzisiejszego „Wilia” ma dużo piosenek i układów tańców, zawdzięczających właśnie tym zespołom.

Może nieco o zbliżającym się wieczorze wspomnień.

Z całym przekonaniem powiem, że zapowiada się ciekawe i nietypowe święto. Jak sugeruje sama nazwa, będą to karty życiorysu z edycji wydanej na 60-lecie pracy artystycznej pani Zofii autorstwa Krystyny Adamowicz. Będzie film o drodze Jej życia, no i oczywiście występ weteranów i aktualnego składu zespołu.
Jak nadmieniłam powyżej, będzie to nietypowa impreza z tej racji, że cały zespół będzie na widowni. Chcemy, by dzisiejsza młodzież zapoznała się z filmem, tekstami, no i wystawą, jaka będzie miała miejsce w holu Domu Kultury Polskiej. Na tę ekspozycję złożą się nie tylko zdjęcia, ale też nagrody, odznaczenia, którymi pani Zofia została nagrodzona. Ta wystawa to też zasługa naszych weteranów, szczególnie Romana Rotkiewicza, między innymi wieloletniego tancerza „Wilii”.

A po tym święcie będzie okres wytchnienia?

I tak i nie, mamy oczywiście okazje do wyjazdów, ale bardzo się nad każdą propozycją zastanawiamy, bo wszystkie siły mamy skoncentrować na koncercie galowym, który, jak nadmieniłam, odbędzie się 21 listopada w najnowszej sali widowiskowej Wilna, Compensa, która ma ponad 2 tys. miejsc siedzących i do 3 tys. stojących. Będzie to nasz jedyny koncert. Chcemy zaprezentować  czym „Wilia” żyła w ciągu tych 60 lat, czym żyje i czym z całym uzasadnieniem może się szczycić.

A ta historia 60 lat (oraz lat poprzedzających powstanie zespołu) zostanie spięta w osobną książkę, która obecnie jest przygotowywana przez dziennikarkę, wieloletnią uczestniczkę „Wilii” Krystynę Adamowicz.

Tak, bardzo się z tego cieszę. Pomysł ten długo nie dawał mi spokoju. Bo takie to jest życie — wielu weteranów już odeszło. Odchodzą ludzie, którzy nie tylko uczestniczyli w tym najstarszym polskim zespole na Litwie, ale przyczynili się do odrodzenia i zachowania tu polskości, a tym samym mowy, kultury, wiary. Książka będzie nosiła tytuł „Strumieni rodzica” i jest to też bardzo wymowne, gdyż nasz zespół jest jak rzeka nie tylko z nazwy. Bo do tego nurtu „wciąga” stale nowych członków, którzy wzbogacają te „wody wiliowe”.

No i tradycyjne pytanie: „Na wszystko potrzebne są pieniądze…”

Oczywiście, bardzo się cieszymy z każdej pomocy. Mamy wielu przyjaciół, którzy i tym razem nam pomagają. To Polski Dom Kultury w Wilnie, spółka „Ardena”, spółka „Sofina” i in. Każda najmniejsza pomoc się liczy, bo niestety takie to życie — za wszystko trzeba płacić…

Jedna odpowiedź do Jubilatka „Wilia” obchodzi podwójne jubileusze

  1. co mówi:

    Pieknie. Mamy dobry folklor muzyczny, troszeczke poezji. Brak nam prozy. I nadal jakos jestesmy nie wyksztalceni: za malo bardzo dobrych fachowcow, za malo bardzo dobrych inzynierow, katastroficznie malo dobrych naukowcow. Kazdy nas oszukuje, okrada, wiec nadal jestesmy biedni. Ale na alkohol rzadko komu brakuje? I zaparcia do bycia szanowanym polskojezycznym Polakiem na Litwie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.