0
200. rocznica kościoła w Rukojniach pw. św. Michała Archanioła

Ogólny widok kościoła od frontu Fot. Marian Paluszkiewicz

Ogólny widok kościoła od frontu Fot. Marian Paluszkiewicz

21 czerwca Rukojnie uczczą 200. rocznicę rozpoczęcia budowy miejscowego kościoła pw. św. Michała Archanioła.

Parafię postanowiliśmy odwiedzić niemal przed samym świętem.
Często mówimy, że cudze chwalimy, a swego nie znamy. I to prawda.
Gdy tylko wyjechaliśmy za Wilno, aż do samego miasteczka położonego w odległosci około 20 kilometrów jechaliśmy między przepięknym szpalerem drzew: lip, jarzębin i innych. Byliśmy trochę jakby w bajce — tak przepiękna przyroda nas otaczała, a której często w naszym zabieganiu nie zauważamy.
Jesteśmy już przy kościele. Jest otwarty, bo wkrótce ma być odprawiona Msza pogrzebowa. Spotykamy akurat proboszcza ks. Jana Matusewicza. Pełni tu duszpasterstwo od czterech lat, a o swoich parafianach mówi tylko w samych superlatywach.
— Są pobożni, uczynni, ofiarni, na każdą prośbę czy inicjatywę odpowiadają chętnie czynem. Mam wspaniałą wspólnotę i bardzo się z tego cieszę – mówi z uśmiechem na twarzy ksiądz Jan, wywodzący się z Ejszyszek.

Arnoldas Sirvydis w trakcie pracy Fot. Marian Paluszkiewicz

Arnoldas Sirvydis w trakcie pracy Fot. Marian Paluszkiewicz

Uwagę naszą przykuły na placu kościelnym jakieś „urządzenia”, liny i dwaj mężczyźni. To budowlańcy z klubu „Astris Porta” (Gwiezdne Wrota) z Kraju Kłajpedzkiego: prezes klubu Arnoldas Sirvydis, wywodzący się z rodziny słynnego kardiologa profesora Vytautasa Sirvydisa oraz Algimantas Petreikis. Pracują przy remoncie kościoła. Zbliża się jubileusz wspólnoty i kościoła i trzeba prace zakończyć jak najszybciej. A chodzi o otynkowanie fasady i podmurówki. Jeszcze dwa, trzy dni i wszystko będzie zapięte na ostatni guzik.
— Studiowałem w seminarium duchownym w Telszach, ale po trzech latach opuściłem go. Planowałem wrócić, długo nad tym się zastanawiałem, ale zrozumiałem, że wola Boża chyba jest inna, że to nie dla mnie pisane. Miałem ciężki wypadek, lekarze nie prorokowali mi, że wyżyję. Cudem przeżyłem i wówczas poczułem, że muszę inaczej Bogu służyć. Pracuję od lat przy remontach, renowacji kościołów, kapliczek i czuję, jak Bóg błogosławi mi każdy dzień – zwierza się Arnoldas Sirvydis.

Algimantas Petreikis upiększa swoją pracą kościoły, przydrożne kapliczki już prawie 20 lat. Jest też głęboko wierzący i kocha to, co robi.
— Mówią, że praca jest też modlitwą i myślę, że to prawda, bo czuję, jak mi Bóg błogosławi w życiu za to, co robię. My tu wszyscy po prostu wierzymy w to, co robimy — twierdzi Algimantas.

Proboszcz Jan Matusewicz podczas celebracji Mszy św. Fot. Marian Paluszkiewicz

Proboszcz Jan Matusewicz podczas celebracji Mszy św. Fot. Marian Paluszkiewicz

Małe miejskie, wiejskie, a nawet przydrożne krzyże, niby tak niepozorne, ale jednak mają na nas, nasze wewnętrzne uczucia dość duży wpływ. Oto mały przykład. Jakiś nieznany poeta, może nawet zwykły łazęga takie oto strofy napisał:

Wychodzę ze swej nieprzytulnej nory/Idę. Nie wiem nawet dokąd i po co/Przed sobą widzę krzyż z resztek brzozowej kory/Klękam. Coś mówię i też nie wiem po co/Bynajmniej nie z pokory/A wszystko było nocą/Gdy wstałem, już zrozumiałem po co./

Niby bardzo zwykłe i prozaiczne słowa, chyba niezbyt wiele mające z poezją, ale chyba sporo mające z naszym światem wewnętrznym, z naszą duszą i tęsknotą za wewnętrznym spokojem.
Ktoś kiedyś powiedział, że nie należy się bać swoich słabostek, trzeba się czasem „wyspowiadać” przed przyjacielem, a wtedy poczujemy ulgę.

Elżbieta Jankowska Bortkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Elżbieta Jankowska Bortkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Przygotowania do jubileuszu kościoła trwają już kilka lat z kolei. Zawdzięczając inicjatywie obecnego proboszcza Jana Matusewicza, w ciągu dwóch poprzednich lat dokonano remontu wnętrza kościoła i uporządkowano otoczenie na zewnątrz. W roku bieżącym zaplanowano prace częściowego remontu z zewnątrz kościoła, a w celu przybliżenia historii kościoła i miasteczka, wydano informacyjny ilustrowany kalendarz, przedstawiający wydarzenia z  prawie 600 letniej historii Rukojń.
Siłą napędową wspólnoty od kilku lat jest Elżbieta Jankowska Bortkiewicz. Pochodzi z tych stron, potem trochę mieszkała w Wilnie, ale rodzinne strony jednak przyciągają. Wróciła. I zdaje się, że w samą porę.

Kapliczka Serca Jezusowego ku czci 2000 -lecia chrześcijaństwa Fot. Marian Paluszkiewicz

Kapliczka Serca Jezusowego ku czci 2000 -lecia chrześcijaństwa Fot. Marian Paluszkiewicz

Właśnie w ciągu tych kilku lat powstała grupa dzieci i młodzieży „Drzewa Edenu” (grupa poznania dobra i zła). Do grupy tej należą dzieci od 3 do 11 lat. Na Święta Bożego Narodzenia upiększają żłóbek, w święta uczestniczą w Adoracji Przenajświętszego Sakramentu, organizują święta Dnia Matki i Dnia Ojca, dbają o ładny wygląd placu przykościelnego.
— Chcemy, żeby nasza miejscowość ładnie wyglądała i przyciągała ludzi – mówi Elżbieta.
Istnieje także grupa Wspólnoty Parafialnej. Do niej należą raczej osoby starsze, których podstawowym zadaniem jest ożywić życie parafialne, wskrzesić zapomniane tradycje. Starszym to całkiem dobrze się udaje, a młodzi też są chłonni tych wiadomości. Wygląda na to, że te dwa pokolenia bardzo dobrze ze sobą potrafią współpracować i chyba uda się im jeszcze sporo zrobić dla dobra kościoła i społeczeństwa.
Zbliżała się ofiara Mszy św. pogrzebowej. Na Mszę śpieszyła najbliższa rodzina zmarłego, sąsiedzi. Smutek, żal na twarzach, a na ustach wielki szacunek do kościoła, tutejszego proboszcza.
— Zawsze nas pokrzepia, wspiera, powie dobre słowo, kochamy go – mówi rodzina zmarłego.

Wnętrze kościoła Fot. Marian Paluszkiewicz

Wnętrze kościoła Fot. Marian Paluszkiewicz

Ale powróćmy do rozmowy z Elżbietą Jankowską Bortkiewicz. Już niezadługo wielka uroczystość jubileuszowa. Jak ona będzie wyglądała?
— Na pierwszym planie — modlitwa dziękczynna za tyle lat udzielanych nam łask (ma ponoć być nawet biskup), a potem mnóstwo zabawy. Z koncertem wystąpią przedszkolacy, solistka Ewelina Romanowska z Rukojń, zespół „Randeo Anima” z Podbrzezia, zespół taneczny „Iskry” z Mickun. Wystąpią też akordeoniści ze szkoły muzycznej w Rudominie.
Ale się mówi, że przez żołądek trafia się do serca — więc koło naszych myśliwych obiecało nas uraczyć swoimi daniami, pieczenią i innymi smakołykami – dodaje Elżbieta.
Nie pozostaje nic innego jak życzyć dobrego skupienia ducha podczas modlitwy i dobrej wesołej zabawy.
Patron parafii św. Michał Archanioł, jak mówi o Nim Stary Testament, jest jednym z najpotężniejszych duchów niebieskiego wodza Izraela. Jest zarazem Aniołem sprawiedliwości i sądu, a także Aniołem łaski i zlitowania.
Michał Archanioł jest jednym z czterech najpotężniejszych duchów, księciem aniołów, obdarzonym przez Boga szczególnym zaufaniem i kluczami do nieba. On to składa ofiarę na niebieskim ołtarzu Świętego Świętych.
Niech więc wszystkie swoje siły i łaski zleje na Waszą parafię. Szczęść Wam Boże.

HISTORIA KOŚCIOŁA

Rukojnie słyną z pięknych krajobrazów, który opiewał w XIX wieku w pobliskiej Borejkowszczyźnie zamieszkały poeta Władysław Syrokomla.
Pierwsza historyczna wzmianka o Rukojniach pochodzi z 1435 roku, a nieopodal (w Murowance) znajdujące się grodziska świadczą o tym, iż terytoria te były zamieszkiwane już od dawna. Jeszcze w końcu XVII wieku zaledwie kilka gospodarstw liczące Rukojnie stopniowo się zwiększały: na początku XX wieku miasteczko liczyło 30 domów i prawie 250 mieszkańców. Obecnie miasteczko zamieszkuje 770 osób.

Historia kościoła w Rukojniach jest niezwykle bogata. Pierwszy kościół wybudowano w 1538 r. Utworzono parafię. Kościół ten istniał do połowy XVII w. W 1655 roku spaliły go podążające do Wilna wojska rosyjskie. Odbudowany ponownie ucierpiał na początku XIX w. – przez Rukojnie przechodzące wojska francuskie, które spaliły go.
Kilka lat później, w 1815 roku, rozpoczęto budowę nowego murowanego kościoła. Po upływie 12 lat, w 1827 roku nowo wybudowany murowany kościół poświęcił ówczesny proboszcz, słynny działacz, referent, pisarz i twórca Republiki Pawłowskiej ks. Paweł Ksawery Brzostowski.

W po stłumieniu powstania w 1863 r. władze carskie przekształciły kościół w cerkiew. Dlatego parafianie byli wymuszeni uczęszczać do kościoła w Ławaryszkach. W 1912 zbudowano drewnianą kapliczkę pw. św. Wojciecha. Jednak jako świątynia nie służyła ona długo, gdyż cofające się wojska niemieckie w końcu 1918 r. przekazały parafianom do użytku budynek starego murowanego kościoła, w którym zaczęto sprawować obrzędy katolickie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.