1
Gorsze lepsze wyniki z języka litewskiego

03_egza
image-73146

Maksymalną liczbę punktów (100) uzyskało 1,10 proc. wszystkich maturzystów, którzy przystąpili do sprawdzianu z języka litewskiego i literatury  Fot. Marian Paluszkiewicz

Narodowe Centrum Egzaminacyjne informuje, że wyniki tegorocznego państwowego egzaminu z języka litewskiego, w porównaniu z ubiegłorocznymi, są „nieco lepsze”. Wyniki zostały ogłoszone 2 lipca. Państwowy egzamin maturalny z języka litewskiego złożyło 89,79 proc. abiturientów, w tym 90,11 proc. uczących się w szkołach z litewskim językiem nauczania oraz 83,95 ze szkół mniejszości narodowych.

Do egzaminu tego przystąpiło 20 895 osób, w tym 19 811 uczniów ze szkół litewskich i 1 084 maturzystów ze szkół mniejszości narodowych.
Maksymalną liczbę punktów (100) uzyskało 1,10 proc. wszystkich maturzystów, którzy przystąpili do sprawdzianu z języka litewskiego i literatury. Najwyższą punktację (100) uzyskało 1,15 proc. maturzystów ze szkół z litewskim językiem nauczania, 0,18 proc. — ze szkół mniejszości narodowych. Wszyscy maturzyści, którzy uzyskali najwyższą ocenę, uczyli się języka według rozszerzonego programu.
Warunkiem złożenia egzaminu było uzyskanie 30 proc. punktów.

W 2014 roku egzamin ten zdało 88,09 proc. maturzystów, w tym 88,4 proc. — to maturzyści ze szkół z litewskim językiem nauczania, zaś 83,7 proc. — abiturienci ze szkół mniejszości narodowych.
Najwyższą ocenę – 100 punktów – w 2014 r. Uzyskało 1,23 proc. maturzystów: taką ocenę uzyskało 1,3 proc. maturzystów z litewskich szkół i 0,2 proc. — ze szkół mniejszości narodowych.

Barbara Mikulewicz, maturzystka wileńskiego Gimnazjum im. Jana Pawła II, zdobywczyni I miejsca w XXV Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego w Wilnie czeka jeszcze na wynik z egzaminu z historii, ale wie już, że język obcy (angielski) złożyła na 100 proc. Swój wynik z języka litewskiego ocenia jako raczej średni.
— Miałam ambicje złożyć ten egzamin lepiej, uczyłam się do niego dużo. Z innej strony nie spodziewałam się wysokiego wyniku, gdyż litewski nie jest dla mnie językiem ojczystym, nie myślę w tym języku – mówi Barbara. — Nie przejmuję się tym wynikiem, ponieważ nie będzie mi on potrzebny – zdecydowałam, że udam się na studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim.
Najwyższą ocenę — „setkę” — na egzaminie z języka angielskiego uzyskała też inna maturzystka – Greta Taukin z wileńskiego Gimnazjum im. Jana Pawła II. Niestety, na egzaminie z języka litewskiego wynik wypadł znacznie słabiej – uzyskała 60 proc.
— Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, była: „Dobrze, że zdałam”.  Jasne, że chciałoby się więcej, ale zdaję sobie sprawę z tego, że gramatyka i pisownia idzie mi gorzej, więc takiego mniej więcej wyniku się spodziewałam – mówiła Greta.

Adam Błaszkiewicz
image-73147

Adam Błaszkiewicz

Adam Błaszkiewicz, dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie uważa, że wyniki egzaminu z państwowego języka litewskiego wskazują na błąd w systemie:
— Według zasad zdrowego rozsądku, jeżeli system oświaty jest przygotowany do ujednoliconego egzaminu, to nie musi być różnicy procentowej w ilości zdanych czy niezdanych egzaminów.
Jak mówi, w tym roku w przedziale od 86 do 100 procent liczba zdających jest mniejsza niż w szkołach litewskich (to właśnie te procenty mają decydujące znaczenie przy dostawaniu się na studia finansowane przez państwo – od aut.).
— Mamy jedną „setkę” z litewskiego, bardzo nas to cieszy, okazuje się, że jest to możliwe. Tylko kosztem, jakiego wysiłku? Jedna osoba nie złożyła państwowego egzaminu, ale procent wybierających i zdających państwowy egzamin jest nadal wysoki.
Dyrektor uważa, że tą sytuacją muszą zająć się nie politycy, ale praktycy.
— Muszą znaleźć przyczynę różnicy procentowej w wynikach tego, kto zawadza w systemie – uczeń, nauczyciel czy ministerstwo – uważa Adam Błaszkiewicz.
Józef Kwiatkowski, poseł na Sejm RL z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” uważa, że ulgi dla szkół mniejszości narodowych na egzaminie z języka litewskiego muszą być wniesione od nowa.

— Z porównania wyników uczniów ze szkół mniejszości narodowych (a jest to najczęściej szkoła polska i rosyjska), różnica stanowi 6,16 proc. na niekorzyść szkół mniejszości narodowych. To znaczący wskaźnik – twierdzi Józef Kwiatkowski.

Jak mówi, do oceny tego egzaminu należy podejść ze zrozumieniem sytuacji.

— W miejscowościach, gdzie mieszkają mniejszości lub grupy etniczne, dziecko przyswaja w domu język ojczysty: w tym języku dziecko myśli, układa obrazy, natomiast język litewski jest językiem wyuczonym – zawsze na to zwracaliśmy uwagę – mówi poseł. — Naukowcy i językoznawcy zarówno na Litwie, jak i na świecie przyznają, że trudno osiągnąć poziom wyżyn znajomości językowej dla użytkownika obcojęzycznego, dlatego ten egzamin stanowi taką trudność dla osób, które na co dzień nie słyszą tego języka. We wszystkich naszych dokumentach, akcjach protestacyjnych i rozmowach, na ostatniej konferencji oświatowej w Sejmie akcentujemy, że sytuacja jest zła i pogarsza się. Próbowaliśmy w tym roku przeforsować zmiany do Ustawy o Oświacie, ale nie znalazły one akceptacji rządzących, nie mówiąc o opozycji, nie zostają one nawet wniesione do głosowania na porządku dziennym. Protesty, wiece i apele też nie dają wyników.

Józef Kwiatkowski
image-73148

Józef Kwiatkowski

Jak już pisaliśmy, egzamin z języka litewskiego i literatury dla maturzystów ze szkół z litewskim językiem nauczania, jak też abiturientów ze szkół mniejszości narodowych został ujednolicony na skutek decyzji politycznej poprzez wprowadzenie w 2011 roku poprawek do Ustawy o Oświacie.
Polska społeczność wtedy aktywnie wystąpiła przeciwko nowelizacji, organizując wiece, strajki oraz zbierając 60 tys. podpisów przeciwko jej wprowadzeniu.

W 2013 roku uczniowie szkół mniejszości narodowych przystąpili do składania ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego mimo to, że na opanowanie programu nauczania mieli ponad 800 godzin mniej niż ich rówieśnicy w szkołach z litewskim językiem nauczania. Już trzeci rok z rzędu uczniowie płacą za decyzje polityków gorszymi wynikami z języka litewskiego.

— Najgorsze jest to, że często ułamki procentów decydują o tym, że uczeń traci możliwość nauki na studiach finansowanych przez państwo – mówi Renata Cytacka, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie rejonu solecznickiego. — Egzamin jest pomyślany niewspółmiernie do możliwości uczniów, jest nieprzygotowany i trzeba go jak najszybciej w tej postaci, w jakiej jest, odwołać. Skoro uczniowie potrafią złożyć egzamin z języka obcego na 100 proc., skoro wyniki z innych przedmiotów mają bardzo podobne, a wynik z litewskiego jest zdecydowanie gorszy – to coś tu nie gra.

Renata Cytacka
image-73149

Renata Cytacka

Nowelizacja Ustawy o Oświacie została przyjęta w 2011 r., ale przedtem nikt się nie zatroszczył o przygotowanie bazy: podręczników, pomocy metodycznych dla nauczycieli, odpowiednich programów.

— Ministerstwo dotychczas nie przygotowało odpowiednich podręczników! – oburza się Renata Cytacka. — A przecież należało wydrukować komplety podręczników, zaczynając już od pierwszej klasy przed wprowadzeniem nowelizacji! Tymczasem egzamin jest przeprowadzany już trzeci rok z rzędu. Jak można rozliczać uczniów z tego, czego się im nie zapewniło? Dlaczego uczniowie muszą płacić za błędy polityków? Jak można przenosić politykę w sferę oświaty? Stworzyła się absurdalna sytuacja, kiedy wysuwamy od kilku lat swe żądania — a zmian nie ma. Dla dobra dzieci należy imać się bardziej kardynalnych działań. Już się nam utrudnia nie tylko nauczanie — utrudnia się nawet dostęp do szkół. Z braku pozytywnych rozwiązań pozostają radykalne środki — wiece i powszechny strajk, już od 1 września. Jeżeli sami nie zadbamy o prawa naszych dzieci, nikt nam nie pomoże.

Print
image-73150

Jedna odpowiedź do Gorsze lepsze wyniki z języka litewskiego

  1. Jan Kowalski mówi:

    Niestety taka jest smutna prawda, że nikt nam nie pomoże ani politycy, ani Polska. Widać to gołym okiem i chyba nie ma człowieka na Litwie, który jeszcze wierzy w rozwiązanie problemu drogą negocjacji. Ludzie którzy próbują wmawiać nam, że można rozwiązać problem przy pomocy rozmów, tak na prawdę robią to na zamówienie władzy aby dalej bezsensownie tracić czas, który działa na naszą niekorzyść. Jedyną szansą aby przywrócić stare zasady nauki i egzaminu z języka litewskiego jest strajk powszechny i o nie jedn czy dwa dni tylko taki do pełnego zwycięstwa. Zaraz pewno znajdą się „dobrzy ludzie” , którzy zaczną siać zwątpienie, że jak dzieci nie pójdą tydzień czy dwa do szkoły to będą mieć straszne zaległości a to jest zwykła bujda, bo jak wywalczymy powrót do starych zasad u naszych dzieci pojawi się dość czasu aby nadrobić te niby zaległości. Każdy kto ma w szkole polskiej dzieci wie ile czasu zabiera nauka litewskiego na obecnych zasadach. Drugim bezsensownym argumentem którym posłużą się „fani Dalii” będzie, że trzeba się uczyć litewskiego bo Polacy go nie umieją. Uczniowie którzy kończą szkołę bardzo dobrze znają język litewski. A ten egzamin nie jest tylko egzaminem ze znajomości języka, tam powciskana jest kultura i literatura litewska, jedno i drugie nie najwyższych lotów. Znając literaturę polską i światową a nie znając litewskiej nie jest się człowiekiem mniej wykształconym ani oczytanym. Egzamin ten ma na celu jedynie uniemożliwienie naszym dzieciom wstęp na bezpłatne studia i nic więcej. Trzeba rozmawiać o strajku i przekonywać wszystkich aby go poparli bo innej drogi nie ma i jak widać od wielu lat, nikt nam nie pomoże .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.