1
Igrzyska już nie dla ludu

Wiadomo już, że w 2022 roku zimowe igrzyska olimpijskie odbędą się w Pekinie — tak zadecydowano podczas 128. sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Kuala Lumpur. Przewagą zaledwie czterech głosów Pekin wygrał ze stolicą Kazachstanu — Ałmatą — i w ten sposób będzie pierwszym w historii miastem, goszczącym i letnie, i zimowe igrzyska olimpijskie.
W zmaganiach o możliwość zorganizowania igrzysk u siebie udział brały też Kraków, Oslo, Sztokholm i Lwów, ale wycofały swoje kandydatury, przede wszystkim z obawy przed wysokimi kosztami przedsięwzięcia.
W Krakowie w referendum przeprowadzonym w 2014 roku, ponad 70 proc. głosujących opowiedziało się przeciw organizowaniu igrzysk w dawnej stolicy Polski.
Te obawy nie są bezzasadne. Olimpiady już przestały być igrzyskami dla ludu — a ich organizowanie przestało przyciągać do krajów-gospodarzy zagraniczne inwestycje czy pozwalać na budowę nowych obiektów.
Przykład igrzysk w Soczi — w którym teraz miasteczko olimpijskie stoi puste i nikomu niepotrzebne niszczeje — pokazuje, że coraz częściej to po prostu okazja do zakręcenia się dla skorumpowanych polityków i ich zaprzyjaźnionych oligarchów.
A prosty człowiek może się tylko zachwycić kunsztem sportowców i zapłakać nad olimpijską rzeczywiście rozrzutnością.

Jedna odpowiedź do Igrzyska już nie dla ludu

  1. JM mówi:

    Nie doczekaliśmy się tekstów czerwonego Kuriera o Powstaniu 44.
    Igrzyska na tapecie….

    TO ICH WYBÓR ICH MĘKA ,WALKA I CHWAŁA MY TYLKO MOŻEMY BYĆ WDZIĘCZNI “Czerwona zaraza” — ostatni wiersz Józefa Szczepańskiego, poety powstania warszawskiego, napisany 29 sierpnia 1944 w obliczu upadku Starego Miasta. Wyrażał gniew i zawód spowodowany bezczynnością Armii Czerwonej, która czekała na prawym brzegu Wisły na upadek powstania i wykrwawienie jego oddziałów. W okresie stalinowskim w Polsce wiersz ten stał się jednym z utworów sztandarowych opozycji antykomunistycznej.

    Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
    byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
    byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
    była zbawieniem witanym z odrazą.

    Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
    zbydlęciałego pod twych rządów knutem
    czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
    swego zalewu i haseł poszumu.

    Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
    morderco krwawy tłumu naszych braci,
    czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
    lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

    Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
    jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
    i jak bezsilnie zaciskamy ręce
    pomocy prosząc, podstępny oprawco.

    Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
    sybirskich więzień ponura legendo,
    jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
    wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

    Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
    nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
    skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
    cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

    Legła twa armia zwycięska, czerwona
    u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
    i scierwią duszę syci bólem krwawym
    garstki szaleńców, co na gruzach kona.

    Miesiąc już mija od Powstania chwili,
    łudzisz nas dział swoich łomotem,
    wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
    powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

    Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
    dla naszych rannych – mamy ich tysiące,
    i dzieci są tu i matki karmiące,
    i po piwnicach zaraza się szerzy.

    Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
    ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
    Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
    naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

    Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać,
    możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
    lub czekać dalej i śmierci zostawić…
    śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

    Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
    Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
    I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
    czerwony władco rozbestwionej siły.

Leave a Reply

Your email address will not be published.