0
Prezent dla lekarza: wdzięczność czy łapówka?

Najlepiej uciekać od lekarza, który wymaga pieniędzy Fot. archiwum

Najlepiej uciekać od lekarza, który wymaga pieniędzy Fot. archiwum

Wielu z nas dobrze zna to uczucie lęku i upokorzenia: czy w kopercie jest dostateczna suma, czy koniak to nie za mało? I najważniejsze: czy lekarz weźmie? Wielu z nas zna także późniejsze uczucie zdziwienia i ulgi, że tak łatwo wziął. Bo najważniejsze, że teraz lepiej będzie leczył.

Jaka jest zasadnicza różnica między prezentem i łapówką?
„Nie ma żadnej różnicy między łapówką daną dla funkcjonariusza policji i tzw. podziękowaniem dla lekarza” — powiedział „Kurierowi” Juozas Berenta, kierownik działu prewencji korupcji w Państwowej Agencji Płatniczej.
Łapówka nigdy nie może być prezentem, ale prezent może być łapówką.
„Chodzi tu o to, że pracownicy budżetowi za swą pracę pobierają wypłaty i żadnego dodatkowego wynagrodzenia nie mają prawa przyjmować. Nie ma różnicy, czy jest to lekarz, policjant, urzędnik ministerstwa czy samorządu. To jest wyraźnie zapisane w Kodeksie Cywilnym LR. Prezent jest traktowany jako łapówka. Formalnie zgodnie z prawem pod to określenie trafiają kawa, bombonierka z cukierkami czy nawet wiązanka kwiatów. Wszystko, co stanowi wartość od 1 centa do 38 euro — wysokości bazowego zasiłku socjalnego” — mówi Juozas Berenta.
225 punkt Kodeksu Karnego LR traktuje wręczenie takiego prezentu jako naruszenie prawa i przewiduje różne wymiary odpowiedzialności karnej dla pracownika placówki państwowej – od grzywny do aresztu. Jeżeli kwota, przekracza 250 razy wysokość zasiłku socjalnego (38 euro) Kodeks Karny przewiduje karę w postaci pozbawienia wolności od 2 do 8 lat.
227 punkt Kodeksu Karnego przewiduje również kary dla dawcy łapówki.
Zależy ona również od ekwiwalentu pieniężnego datku.

Lekarze uważani są za najbardziej biorących. Czy możemy być ukarani nawet za wręczenie im symbolicznych kwiatów?
„Zgodnie z normą prawa rzymskiego de minimis non curat lex (łac.) — prawo nie troszczy się o drobiazgi. Rozpocząć postępowanie prawne z powodu wiązanki kwiatów byłoby nielogiczne. Chociaż praktyka pokazuje, że zdarzały się przypadki, kiedy wszczynano śledztwo z powodu łapówki w wysokości 6 euro. Najczęściej zdarza się, że przyjęcie »prezentu« od pacjenta jest potępiane przez kierownictwo placówki służby zdrowia, gdzie istnieją wewnętrzne zasady etyki lekarskiej. W takich sytuacjach przewidziana jest kara w postaci ostrzeżenia, nagany czy nawet zwolnienia z zajmowanego stanowiska” — kontynuuje Juozas Berenta.

Niezwykle trudno jest oszacować skalę zjawisk korupcyjnych w służbie zdrowia. Taką próbę podjęło w 2014 roku centrum badania opinii społecznej „Baltijos tyrimai”.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez centrum w ub. roku, 26 proc. osób ankietowanych przyznało się anonimowo, że dawali łapówki pracownikom służby zdrowia.  21 proc. osób oświadczyło, że odwdzięczyło się, wręczając pieniądze, reszta – prezenty.  95 proc. respondentów oświadczyło, że nigdy nie zaskarżą lekarza o przyjęcie łapówki.
Żadna ze stron nie jest zainteresowana tym, by sprawa wyszła na jaw.
Pacjentów dających przysłowiową „kopertę” jest trudniej przyłapać na gorącym uczynku. Poza tym czują się oni bardziej usprawiedliwieni – działają pod przymusem albo w obawie, że brak takich kroków zaszkodzi im bądź ich najbliższym.

„Często prezenty daje się nie po to, aby podziękować, tylko aby być lepiej obsłużonym od innych. Płacimy za operację, lepszą opiekę, przyspieszenie zabiegów, przeskoczenie w kolejce do usługi medycznej i przyjęcie do szpitala. Nawet za informację o stanie zdrowia bliskiej osoby” — opowiada wilnianka Regina K., która w czerwcu spędziła 10 dni w jednym ze stołecznych szpitali.
Kwoty nie zmieniają się od kilku lat. Minimalna, za nieskomplikowany zabieg, np. usunięcie wyrostka robaczkowego — 100 euro dla chirurga i 30 euro dla lekarza anestezjologa.
Ale czasami naprawdę chcemy podziękować za zdrowie.
Zdaniem Juozasa Berentasa, aby wyrazić swą wdzięczność lekarzowi, istnieje wiele innych sposobów. Można np. napisać podziękę, pochwalić lekarza za fachowo okazaną pomoc oraz przekazać ją kierownictwu placówki medycznej.

Co innego twierdzą lekarze. Ich zdaniem, bronią się, jak mogą przed natrętnymi pacjentami.
Uważają, że pieniądze czy prezenty nie podniosą ich kwalifikacji zawodowej ani uchronią przed błędami.
„Nie wyobrażam sobie lekarza, który by umyślnie postanowił gorzej wykonać zabieg, tylko dlatego, że nie dostał pieniędzy. Łapówka nie gwarantuje pomyślnego przebiegu operacji, nie zmniejsza ryzyka powikłań, które zawsze mogą zdarzyć się” – mówi Andrzej P., młodszy lekarz rezydent stołecznej placówki służby zdrowia.

Młodszy lekarz rezydent u nas w kraju zarabia miesięcznie około 630 euro „na ręce”. Dla przykładu wypłata takiegoż specjalisty w Estonii wynosi 2 000 euro.
„Prawdziwy fachowiec zawsze jakościowo wykonuje swą pracę. Najlepiej uciekać od takiego, który wymaga pieniędzy. Świadczy to tylko o tym, że jest marnym specjalistą. Poza tym nikt z nas nie chce ryzykować utraty pracy z powodu posądzenia o przyjmowanie łapówek” — dodał Andrzej P.
I tak po jednej stronie mamy sfrustrowanych lekarzy, uwikłanych w zachowania, które często uznają za naganne, ale usprawiedliwione niskimi wynagrodzeniami. Po drugiej stronie są przestraszeni pacjenci, którzy sądzą, że lepiej dać i przeżyć.

Jak więc zmniejszyć szpitalną korupcję?
Medycy i politycy twierdzą, że jedyną nadzieją jest gruntowna reforma służby zdrowia oraz zmiany w systemie ubezpieczeniowym.
Lekarze tą pierwszą rozumieją jako podniesienie wynagrodzenia, pacjenci – szybki dostęp do fachowych usług. Dopóki nie nastąpią zasadnicze zmiany w systemie zdrowia, łapówki w szpitalach będą nadal zjawiskiem bardzo częstym.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.