2
Rekolekcje o. Bashobory w Wilnie: znaki mają umacniać wiarę

 Modlitwom towarzyszyło budowanie relacji z człowiekiem obok Fot. Teresa Worobiej

Modlitwom towarzyszyło budowanie relacji z człowiekiem obok Fot. Teresa Worobiej

„How are you?” — „Jak się czujecie?” — brzmiały pierwsze słowa o. Johna Baptisty Bashobory skierowane do wiernych, zgromadzonych w kościele pw. Ducha Świętego w Wilnie.

Charyzmatyczny kapłan z Ugandy posługujący darem uzdrawiania przybył na Litwę na zaproszenie wileńskiej parafii i trzy dni — od piątku, 31 lipca, do niedzieli, 2 sierpnia, spędził na wspólnych modlitwach w wypełnionym po brzegi kościele. Ponieważ są mu przypisywane liczne uzdrowienia, a nawet wskrzeszenia zmarłych, toteż rekolekcje z jego udziałem przyciągnęły całe tłumy wiernych.

Rekolekcje o. Johna, który zwracał się do zgromadzonych po angielsku, odbyły się przy pomocy tłumacza Piotra Trojanka.
— Ojciec John zawsze podkreśla, że to nie on jest tu najważniejszy — najważniejszy jest Jezus — mówił Piotr Trojanek przed rozpoczęciem modlitwy. — Bardzo prosi, aby koncentrować się nie na nim, jako cudownym charyzmatyku z Ugandy, tylko na Jezusie. Nie należy go traktować jako gwiazdy — jest bardzo cichym, pokornym i skromnym kapłanem. On sam zawsze bardzo mocno podkreśla, że nie jest uzdrowicielem w potocznym rozumieniu tego słowa — mówi, że jest tylko narzędziem w ręku Boga.

Jak mówił Piotr Trojanek, celem rekolekcji o. Johna jest przyprowadzenie do głębszej relacji z Chrystusem. Nie są ważne same w sobie uzdrowienia, nie są ważne same w sobie doznania religijne, ale najważniejsze jest pogłębienie więzi z Jezusem.

 John Baptist Rubara Bashobora Fot. Teresa Worobiej

John Baptist Rubara Bashobora Fot. Teresa Worobiej

— Uzdrowienie samo w sobie, bez wymiaru duchowego, nie miałoby sensu. Jezus głosił swą naukę, potwierdzał ją znakami, między innymi poprzez uzdrowienie. Jeżeli na tych rekolekcjach będą miały miejsce uzdrowienia — to przede wszystkim po to, by umocnić naszą wiarę. Bo przede wszystkim chodzi o odbudowanie i pogłębienie naszej wiary. Z wcześniejszych rekolekcji pamiętam, jak pewna osoba została uzdrowiona, ale po pewnym czasie choroba powróciła. Dlaczego? Ponieważ ta osoba przyjechała tylko po uzdrowienie, a nie budowała swej więzi z Jezusem, dlatego tak bardzo jest ważne, byśmy się troszczyli o naszą wiarę — tłumaczył Piotr Trojanek.

Uprzedził też, jak w czasie modlitwy o. Bashobory w różnych osobach może się przejawić działanie Ducha Świętego. M. in. mogą mieć miejsce (choć nie muszą) tzw. spoczynki w Duchu Świętym — zewnętrznie to wygląda tak, jak gdyby ta osoba mdlała, ale absolutnie tak nie jest.
— Jest to stan błogości i niesamowitej radości, sam doświadczałem tego niejednokrotnie — mówił Piotr Trojanek. — W trakcie modlitwy mogą zacząć płynąć łzy — jest to tzw. dar płaczu, kiedy Duch Święty w ten sposób osobę oczyszcza. Na modlitwie niektóre osoby doznają daru śmiechu i zaczynają głośno się śmiać — to też jest naturalne działanie Ducha Świętego. Niektórzy doświadczają ciepła w ciele, kiedy następuje być może uzdrowienie. Bardzo naturalne jest też to, że osoba w ogóle niczego nie doświadcza, co nie oznacza absolutnie, że Bóg nie działa, gdyż przemiany w życiu mogą nastąpić później.
Dla rekolekcji z o. Johnem charakterystyczne są długie kolejki do konfesjonału. Młoda kobieta w kolejce do spowiedzi płacze. Modlitwie towarzyszą różne emocje: radość, wzruszenie, skrucha.

Rekolekcje z udziałem o. Bashobory przyciągnęły tłumy wiernych Fot. Teresa Worobiej

Rekolekcje z udziałem o. Bashobory przyciągnęły tłumy wiernych Fot. Teresa Worobiej

— Najważniejszą osobą tutaj jest Jezus Chrystus — rozpoczął rekolekcje o. John. — Chcemy zwrócić nasze oczy na Niego, ale także zaprosić Go do naszego życia. Głównym celem naszych rekolekcji jest to, abyśmy wzrastali w naszym powołaniu do świętości. Naszym powołaniem jako chrześcijan jest to, byśmy byli święci. Jesteśmy tutaj, aby Bóg mógł wejść w bardziej osobową relację z nami.
O. John bez przerwy powołuje się na Pismo Święte nazywając je „listem miłosnym Boga do ludzi” i cytuje fragmenty biblijne.
— Bóg kocha ciebie takim, jakim jesteś. Bóg kocha ciebie bezwarunkowo, niezależnie od tego, czy chodzisz do kościoła każdego dnia, czy mówisz, że „jestem dobry”. Bóg nie patrzy na ciebie jak na kogoś złego. Bóg postrzega ciebie i mnie jako swoje dziecko — przekonuje.
O. John mówi o potrzebie harmonijnego rozwoju umysłowego, fizycznego, ale także duchowego.
— Kiedy Bóg dotyka serca, moc miłości działa także w głowie, dotyka umysłu, psychiki. Wówczas ustępują problemy natury psychologicznej, odchodzą depresje, schizofrenia, bóle głowy. Boża miłość przemienia całe życie. Ten kontakt oddziałuje również na ciało — mówił rekolekcjonista.

Opowiadał również o swoim życiu w Ugandzie, o tym, jak po śmierci ojca jego matkę odesłano z domu, ponieważ w kulturze Afryki jest przyjęte, jeśli kobieta utraci męża, to wówczas jeden z najstarszych braci w rodzinie bierze ją za żonę. Ale ponieważ matka była chrześcijanką — odmówiła małżeństwa ze szwagrem. Sporo ją to kosztowało. Została odesłana z domu i powiedziano jej, że nie może zabrać swego dziecka.
— Przez wiele lat nikt mi nie powiedział, że miałem mamę, która żyła, nikt nie powiedział, że mój ojciec umarł. W dniu święceń kapłańskich dowiedziałem się od kobiety, która mnie wychowywała, że nie jest moją mamą — zwierzał się o. John.
Żona wuja przyznała się wtedy, że usiłowała go otruć, podając coś do jedzenia. Gdy uczynił znak krzyża — naczynie rozpadło się na kawałki.
— Bóg czuwał przez cały czas nade mną. Zaś ciocia poprosiła o wybaczenie — opowiadał.

Nie brakło wiernych na wózkach Fot. Teresa Worobiej

Nie brakło wiernych na wózkach Fot. Teresa Worobiej

— Była radość, było wiele emocji! — po spotkaniu z o. Bashoborą mówiła dla „Kuriera” Agnieszka Mackojć, studentka biologii medycznej z Wilna. — Miałam możliwość uczestniczyć na rekolekcjach ks. Johna Bashobory w kościele pw. Ducha Świętego w sobotę. Nie spodziewałam się, że w tak niewielkim kościele może się zmieścić aż tylu wierzących. Pomimo tłumu ludzi w kościele panowała prawdziwa harmonia. Przed rozpoczęciem Mszy świętej proboszcz parafii zrobił krótkie ogłoszenie: po piątkowym spotkaniu z ks. Bashoborą stan zdrowia chorego polepszył się, minął ból w okolicach kręgosłupa.

Jak zauważyła Agnieszka, ludzie ze łzami w oczach słuchali kazania głoszonego przez ks. Johna.
— Podkreślił wiele razy, jak ważna jest umiejętność przebaczania, mówił o tym, że każda choroba ma swoje źródło w złych emocjach, w noszeniu w sobie zła i braku przebaczenia.

Podczas rekolekcji ludzie nawzajem modlili się o zdrowie stojących obok.
— Podczas Mszy świętej doświadczyłam wielu emocji, przede wszystkim bezgraniczną radość, która mnie przepełniała w ciągu czterech godzin rekolekcji, Mszy świętej i adoracji. Myślę, że dla wilnian to było wyjątkowe doświadczenie. Te rekolekcje na pewno zaowocują wielkim dobrem w przyszłości. Właśnie dlatego, że ten kapłan jest taki „zwykły”, pracowity i skromny — jest wiarygodny i można mieć pewność, że jego charyzmaty pochodzą od Boga — mówiła Agnieszka.

John Baptist Rubara Bashobora

Urodził się w katolickiej rodzinie w Bushenyi w Ugandzie 5 grudnia 1946 r. Jako dziecko został osierocony przez ojca, którego otruła ciotka. Matka została wypędzona. Do osiągnięcia pełnoletności wychowywała go rodzina wuja. O tym, że nie są oni jego prawdziwymi rodzicami, Bashobora dowiedział się dopiero w dniu święceń kapłańskich, mając 26 lat. Ciotka wyznała też, że chciała go otruć, podając mu jako dziecku zatrutą owsiankę, ale naczynie rozpadło się w czasie modlitwy przed posiłkiem, którą odmawiał chłopiec.
Mając 10 lat wstąpił do niższego seminarium duchownego, początkowo nie odczuwał jednak, jak sam wielokrotnie wyznawał, powołania kapłańskiego. Będąc synem poligamisty nie mógł wziąć udziału w przygotowaniach do kapłaństwa, ponieważ synowie poligamistów nie mogli przyjmować święceń. Po ukończeniu niższego seminarium, w którym zetknął się z dwoma księżmi charyzmatykami z Kanady, postanowił wstąpić do Zgromadzenia Świętego Krzyża. W tym celu wyjechał do Indii. Nie złożył jednak ślubów zakonnych i powrócił do Ugandy. Jako kleryk diecezjalny przyjął święcenia kapłańskie w 1972 r. Przełożeni wysłali go na studia do Rzymu. Doktoryzował się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim z teologii duchowości, pisząc pracę na temat rozeznawania duchów w życiu ugandyjskich chrześcijan. Przebywając w Rzymie związał się z katolickim Ruchem Odnowy Charyzmatycznej. Po powrocie do rodzimej diecezji założył dwie szkoły podstawowe, dwie szkoły średnie oraz dwa sierocińce, w których opieką objęto 5 tys. sierot. Obecnie jest diecezjalnym koordynatorem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej w archidiecezji Mbarara oraz członkiem Narodowego Stowarzyszenia Modlitwy Wstawienniczej.
W Polsce od 2007 roku głosi rekolekcje ewangelizacyjne z posługą uzdrowienia i uwolnienia. Trwają rozmowy na temat jego ponownego przybycia na Litwę.

2 odpowiedzi to Rekolekcje o. Bashobory w Wilnie: znaki mają umacniać wiarę

  1. jeremi mówi:

    A wydawałoby się,że katolicyzm wileński jest wolny od neopogaństwa katolicyzmu polskiego.I do was dotarło pogaństwo afrykańskie sprowadzone do Polski przez biskupa,który ma na rekach krew afrykańczyków a nazwisko jego to Hoser(warszawski biskup z wykształcenia wiejski felczer) Litwini brońcie wiary przed afrykańskimi szamanami,którzy was będą ogłupiać szatańskim sztuczkami.UZDRAWIA TYLKO BÓG a nie jakieś pogańskie i szatańskie wybryki nawiedzonego szarlatana.

  2. Koroniarz mówi:

    Zbyt ostro, często pogardliwie i nienawistnie wypowiadałem się niegdyś na forum “Kuriera Wileńskiego” przeciwko Republice Litewskiej, jej tradycji i współczesności, za co przepraszam. Ze względu na Pana Jezusa życzę całej Ziemi Wileńskiej prawdziwego pokoju. Niech Duch Święty na nią zstąpi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.