0
Na naszych łamach…

Przed 22 laty: Taksofon-automat:
łączność ze światem

Jeszcze wczoraj była to fantastyka ― ze zwykłego telefonu-automatu (taksofonu) zadzwonić np. do Polski, czy też Ameryki, jak to można zrobić w wielu krajach świata. Dziś i dla nas ta usługa stała się dostępna.
25 telefonów-automatów nowego typu (produkcja włoska) zostanie ustawionych w Wilnie w przededniu wizyty papieża. 10 takich aparatów zainstaluje się w Kownie i tyleż w Szawlach. M. in. pierwszych 5 taksofonów ustawiono już na poczcie przy ulicy Wileńskiej 33, pozostałe (20) będą na dworcach kolejowym, autobusowym, na lotnisku, w Zakrecie, w hotelu „Lietuva”, na Zameczku.
Aby skorzystać z takiego taksofonu (połączyć się można z dowolnym abonamentem w Litwie oraz za granicą), trzeba kupić specjalne kredytowe karty telefoniczne, sprzedawane w miejscach ustawienia taksofonów. Kosztować ona będzie 15 litów i obliczona jest na 25 umownych jednostek. Co to znaczy jednostka umowna?
Jeżeli dotyczyć to będzie Litwy, to 1 jednostka równa 12 minutom, czyli karta kredytowa obliczona jest na 5 godzin rozmów, które oczywiście mogą być przeprowadzone w różnym czasie. Karta kredytowa sama „liczy”, ile pozostało czasu.
5 godzin za 15 minut, to rzeczywiście niedrogo. Jeżeli jednak zechcemy się połączyć np. z Polską, to tu już jedna jednostka umowna równa się 16 sekundom i cała karta kredytowa obliczona jest na 7 minut.
Pierwsze karty kredytowe będą bardzo piękne z wizerunkiem Ostrej Bramy i portretem Ojca Świętego, gdyż takie telefony ustawia się właśnie przed wizytą papieża w naszym kraju. Karty kredytowe będą różne (tzn. jeśli chodzi o ich stronę zewnętrzną) i na pewno zainteresują nie tylko użytkowników, ale też kolekcjonerów.
Inf. wł.
„Kurier Wileński” 21 sierpnia 1993 r.

Przed 49 laty: „Czerwony Sztandar”
— w każdej polskiej rodzinie

Rokrocznie w naszej republice wzrastają nakłady wydań periodycznych. W ciągu ostatnich siedmiu lat jednorazowy nakład gazet w republice zwiększył się o 60 procent. Świadczy to wymownie, że ludzie pracy stale interesują się prasą radziecką, szanują i popierają ją. Jest to przede wszystkim dużą zasługą organizacji partyjnych, komsomolskich, związkowych, jak również licznego zastępu społecznych kolporterów prasy.
Od 1 września w republice rozpoczął się odpowiedzialny okres — rozpowszechnienia prasy na rok 1967. Prenumerata będzie przyjmowana do 25 listopada. Pozostało więc bardzo niewiele czasu.
Pierwsze dni przyjmowania prasy dowodzą, że w miastach i na terenie prawidłowo zrozumiano to zadanie i w tym kierunku dokonano znacznej pracy.
Jednakże sytuacja w niektórych miastach i rejonach jest niezbyt pocieszająca pod względem rozpowszechniania „Czerwonego Sztandaru”. Jeżeli w rejonie wileńskim rozpowszechnianie naszego dziennika przebiega stosunkowo pomyślnie, to w takich rejonach jak ejszyski, trakajski, szwenczioński, szyrwincki, ignaliński, zarasajski, jonawski, molecki, kedajniajski, alytuski, w istocie nie rozpoczęto jeszcze akcji prenumeraty naszej gazety.
Szczególnie poważne zaniepokojenie budzi sytuacja w takich rejonach jak eiszyski, trakajski, szweńcziński i szyrwincki. Poprzednio w tych rejonach sprawy prenumeraty również miały się źle. „Czerwony Sztandar” nie dociera do wszystkich rodzin czytających po polsku.
Podstawową przyczyną słabej organizacji rozpowszechniania gazet w poszczególnych rejonach jest to, że sprawę puszczono samopas. Pracownicy komitetów rejonowych partii, zajmujący się sprawami ideologii, między innymi sprawami kultury, nierzadko uważają, że kolportowanie gazet jest wyłącznie rzeczą organów „Sojuzpieczati”. Te zaś z kolei biernie czekają, że społeczni kolporterzy zrobią wszystko sami. Społeczni kolporterzy natomiast uważają, że nie posiadają wystarczająco ścisłych kontaktów z pracownikami „Sojuzpieczati” i z reguły nie bardzo się śpieszą na początku akcji rozpowszechniania prasy na rok przyszły, gdyż, jak powiadają, czasu jest dużo. W wyniku obserwuje się całkowitą albo prawie całkowitą bezczynność we wrześniu i na początku października, a potem zaczyna się „szturm” w ostatnich dniach prenumeraty.
Co robić, aby tego uniknąć? Odpowiedź jest jedna — zająć się sprawą kolportażu naszej gazety bezzwłocznie, nie odkładając na później. Kierownicy partyjni i radzieccy, organizacje społeczne miast i wsi, przewodniczący kołchozów i sowchozów, nauczyciele, cała nasza inteligencja powinni nie tylko słowem, ale też czynem przyczyniać się do tego, aby „Czerwony Sztandar” stał się nie gościem, lecz członkiem każdej polskiej rodziny.
„Czerwony Sztandar”
1 października 1966 r.

DSC_0135Pracownicy przemysłu budowy obrabiarek i narzędzi Litwy Radzieckiej mają wielkie święto. Pierwszemu obiektowi przemysłu obrabiarkowego — fabryce „Żalgiris” uroczyście wręczono order Czerwonego Sztandaru pracy, a licznej grupie pracowników przemysłu obrabiarkowego i narzędziowego — ordery i medale ZSRR.
Na zdjęciu: W hali produkcyjnej fabryki „Żalgiris”

Fot. L. Ruikasa
„Czerwony Sztandar”
24 sierpnia 1966 r.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.