1
Na Litwie „złotego pociągu” nigdy nie znajdziemy

Obecnie bezcenne okazy słynnego skarbca Katedry Wileńskiej, znajdujące się w Muzeum Dziedzictwa Sakralnego, może oglądać każdy chętny Fot. Marian Paluszkiewicz

Obecnie bezcenne okazy słynnego skarbca Katedry Wileńskiej, znajdujące się w Muzeum Dziedzictwa Sakralnego, może oglądać każdy chętny Fot. Marian Paluszkiewicz

Wypełniony drogocennymi skarbami „złoty pociąg” z okresu III Rzeszy jest jednym z najbardziej intrygujących zagadek II wojny światowej i stał się już legendą.

Do dolnośląskiego Wałbrzycha ostatnio przybywają rzesze badaczy, ciekawych słynnego skarbu turystów oraz dziennikarzy, by uchylić choć rąbka tajemnicy nazistowskiego składu, który ma się znajdować gdzieś pod ziemią w granicach tego miasta.
Niedawno do powiatu wałbrzyskiego zgłosiły się dwie osoby, które rzekomo odkryły pociąg. Obiecają podzielić się informacją, ale w zamian żądają 10 procent znaleźnego.

Jak natomiast podobna sytuacja wyglądałaby na Litwie?
― U nas takiego pociągu na pewno nie znajdą. Jednak gdyby stał się taki cud, to znalazcy mogliby żądać nie 10 proc., ale połowy wartości znaleźnego. Zgodnie z obowiązującymi na Litwie ― od 2013 roku ― przepisami, osobie, która znalazła skarb w swojej ziemi, należy się 100 proc. jego wartości. Natomiast jeżeli znaleziska dokonano nie na własnym terytorium, znalazca ma otrzymać 50 proc. wartości skarbu. Pozostałe 50 proc. mają być przeznaczone dla właściciela ziemi — powiedział w rozmowie z „Kurierem” Eduardas Remecas z działu numizmatów Litewskiego Muzeum Narodowego.
Mieszkańcom nie warto jednak uzbrajać się w poszukiwacze metali i łopaty, ponieważ prawo litewskie zabrania celowo szukać skarbów.

― Na Litwie nie wolno tym zajmować się. Natomiast jeżeli ktoś znajdzie skarb przypadkowo, to ma w ciągu tygodnia dostarczyć go do Departamentu Ochrony Zabytków Kultury lub jakiegoś muzeum. Jeżeli skarb ma jakąś wartość historyczną, zostanie odkupiony od znalazcy. Jeżeli nie, to będzie po prostu zwrócony ― tłumaczy nam Eduardas Remecas.

I dodaje, że po znalezieniu skarbu należy ostrożnie wszystko zebrać ― nawet szczątki rozbitych naczyń czy strzępy materiałów. Zaleca się też zrobić zdjęcie miejsca, gdzie dokonano znaleziska.
Rozmówca zaznacza jednak, że poszukiwaczom jakichś dużych i interesujących skarbów w naszym kraju faktycznie już nie ma nic do zrobienia.

Legenda głosi, że pociąg wjechał tajnym tunelem do podziemnego kompleksu w górze Sobiesz pod Piechowicami i ma tam być do dziś Fot. archiwum

Legenda głosi, że pociąg wjechał tajnym tunelem do podziemnego kompleksu w górze Sobiesz pod Piechowicami i ma tam być do dziś Fot. archiwum

― W wielu zakątkach Litwy od dawna istnieją legendy o schowanym złocie Napoleona. Lecz dotychczas nikt tego złota nie znalazł i, szczerze mówiąc, wątpię, że kiedyś znajdzie ― mówi Remecas. ― Nasz kraj nigdy nie był bogaty. Takich skarbów, które znajdują w Polsce, na Białorusi, Ukrainie czy gdzie indziej, w naszych okolicach po prostu nigdy nie wykryjemy.

Czasami ludzie przynoszą jakieś drobne znaleziska do muzeum. Zwykle są to jakieś stare monety, zazwyczaj po jednej lub kilka sztuk. Zdaniem naszego rozmówcy, na jakieś większe znaleziska w naszym kraju liczyć nie warto.
Co prawda, w ubiegłym wieku, zwykli rolnicy jeszcze znajdowali skarby z monetami sprzed wieków zakopane w ziemi.

― Podobno najcenniejszy skarb dawnych pieniędzy znaleziono na wileńskim przedmieściu w 1930 roku. Były to ważące około 50 kg starolitewskie srebrne monety pochodzące z XIII-XIV wieków. Znalazł je zwykły chłop, który orał ziemię. Drugi pod względem wielkości skarb pieniężny znaleziono w roku 1926 w rejonie szyłelskim. Były to różne srebrne przedmioty oraz 308 złotych monet, pochodzących z XVI wieku ― mówi Remecas.

Litewscy archeolodzy wśród największych znalezionych skarbów wymieniają też 7 kg spławów ze srebra znalezionych w Trynapolu pod Wilnem oraz skarb z XIV-XV wieku znaleziony w Czerwonym Dworze.
Specjaliści zauważają, że daty pochodzenia tych skarbów zbiegają się z okresem najazdów zakonu krzyżackiego na Litwę. Podobno skarby zostały ukryte w ziemi właśnie w tych niespokojnych czasach i podczas takich najazdów. Zostały jednak niewykopane, bo gospodarze mogli zostać zabici.
Przypuszcza się, że skarby te należały do zamożnych feudałów, zawierały bowiem dobrej jakości wyroby jubilerskie oraz precyzyjnie wykonane srebrne przedmioty użytku codziennego. Nie było w skarbach natomiast żadnego złomu ze srebra, który zwykle gromadzili kupcy — stąd więc znaleziska nie należały do nich.

Odrębnym tematem mogą być powojenne znaleziska na wileńskiej Starówce.
Wśród wilnian dotychczas krążą historie o tym, jak w latach 50. ubiegłego wieku były znajdowane skarby podczas porządkowania ruin byłego getta. Skarby te, których właścicieli spotkał fatalny los, znajdowali zwykli robotnicy budowlani, którzy zajmowali się odbudową kamienic i uporządkowaniem terenów. Podobno niektórzy budowlani, nie podejrzewając, jaką mają prawdziwą wartość znalezione monety, nawet rozliczali się nimi za produkty w sklepach.
Różnego rodzaju legendy na temat „żydowskiego złota” krążą też po wsiach. Starsi mieszkańcy nieraz opowiadają historie o tym, jak ludzie, ratując swój majątek przed nazistami, zakopywali złote ozdoby i oszczędności w sadach, piwnicach lub wrzucali do pobliskich stawów.

Natomiast najnowszym powojennym skarbem znalezionym na wileńskiej Starówce są 92 złote monety, pochodzące z drugiej połowy XIX i pierwszej połowy XX wieku. Archeolodzy odkryli je w lipcu ubiegłego roku, gdy prowadzili rutynowe badania ruin przy ul. Subocz na terytorium przeznaczonym do budowy nowych mieszkań (mają tam powstać już w przyszłym roku). Znalezisko natychmiast oddano do Litewskiego Muzeum Narodowego. Co prawda, oficjalnie zaprezentowano skarb dopiero w grudniu. Jak tłumaczą przedstawiciele muzeum, w tajemnicy znalezisko było utrzymywane w celu bezpieczeństwa i zachowania spokoju na terytorium, gdzie się odbywały prace — skarb bowiem mógł zwabić ludzi do dalszych poszukiwań.
― Dotychczas, niestety, nie wiemy, kto mógł być właścicielem tych monet. Trudno także dokładnie ustalić datę, kiedy właśnie zostały one schowane. Najprawdopodobniej stało się to w latach 1936-1941 — mówi Eduardas Remecas.
W ruinach przy ul. Subocz, w metalowym zerdzewiałym pudełku, znaleziono przeważnie 5- i 10-rublowe monety z okresu Nikołaja II, także jedną 5-rublówkę Aleksandra II z 1863 r., kilka 10-dolarówek USA, dwie monety o nominale 2,5 dolara i jedną 20-dolarówkę. Odkrycie to jest wyceniane na 23-25 tys. euro.

Najsłynniejszym jednak odkryciem w całym kraju pozostaje skarbiec Katedry Wileńskiej, przypadkowo odnaleziony w 1985 roku podczas remontu.
Bezcenny skarb ― krucyfiksy, kielichy i monstrancje sprzed wieków ― wykryto za pomocą ultradźwięku, podczas gdy badano ściany katedry (wówczas Galerii Obrazów).
Skarbiec Katedry Wileńskiej zaczęto zbierać jeszcze w XIV wieku. Pierwsze naczynia liturgiczne i wystawne szaty katedrze podarowali Władysław Jagiełło i Witold Wielki. Niektóre przedmioty do skarbca przekazał pierwszy biskup Wilna, franciszkanin Andrzej Wosiło. Następnie drogocenne dary przynosili też inni duchowni i zamożni mieszkańcy.

W ciągu długich wieków gromadzone skarby Katedry Wileńskiej niejednokrotnie były ukrywane z powodu wojen i okupacji. W XIX wieku, gdy skarbce wielkich katedr Europy przedstawiły swoje bogactwa dla wierzących, Kościół katolicki na Litwie publicznie nie demonstrował swoich zbiorów z powodu obawy konfiskaty przez władze rosyjskie. Społeczności zostały pokazane tylko nieliczne egzemplarze sztuki sakralnej.
Wraz z początkiem II wojny światowej, we wrześniu 1939 roku, ogromna część naczyń liturgicznych potajemnie została zamurowana w samej katedrze. Pozostałe przedmioty liturgiczne były zostawione do użytku. Dlatego, gdy w czasach sowieckich katedrę zamknięto i przekształcono w magazyn, niektóre przedmioty trafiły do muzeum, a inne po prostu znikły bez śladu.

Poszukiwacze skarbów na wybrzeżu Florydy znaleźli 350 złotych monet na głębokości 2 metrów Fot. EPA-ELTA

Poszukiwacze skarbów na wybrzeżu Florydy znaleźli 350 złotych monet na głębokości 2 metrów Fot. EPA-ELTA

Badacze, którzy odnaleźli skarb w 1985 roku, przeprowadzili jego inwentaryzację i… ponownie ukryli w magazynach muzealnych. Obawiano się bowiem, że bezcenne znalezisko powędruje do Moskwy.
Mieszkańców publicznie poinformowano o sensacyjnym znalezisku dopiero na początku lat 90. Obecnie bezcenne okazy słynnego skarbca Katedry Wileńskiej, znajdują się w Muzeum Dziedzictwa Sakralnego i może je oglądać każdy chętny.
Wracając do tematu znalezienia bezcennych cenności historycznych, warto zaznaczyć, że tegoroczny sierpień był naprawdę owocny w skarby. Oprócz „złotego pociągu” — jeżeli w końcu jego znalazcom uda się udowodnić, że on naprawdę istnieje — znaleziono też niezwykły skarb u wybrzeży Florydy. Chodzi o złote monety wartości 4,5 miliona dolarów. Pochodzą z zatopionych 300 lat temu hiszpańskich galeonów.
Poszukiwacze skarbów znaleźli 350 złotych monet na głębokości 2 metrów. Dziewięć monet wybito specjalnie dla Filipa V, króla Hiszpanii, panującego w I połowie XVII wieku. Skarb znajdował się na pokładach hiszpańskich galeonów, które zatonęły podczas sztormu w drodze z Kuby do Hiszpanii.

Prawo do eksploatacji miejsca zatonięcia galeonów ma amerykańska firma „1715 Fleet ― Queens Jewels”. Zgodnie z obowiązującymi w USA przepisami, 20 proc. znaleziska należy się stanowi Floryda. Resztą podzielą się znalazcy skarbu.
Jak szacują poszukiwacze, w miejscu zatonięcia flotylli składającej się z 11 okrętów mogą się jeszcze znajdować złoto i biżuteria warte nawet 400 milionów dolarów. Nie wykluczone więc, że wybrzeże Florydy stanie się znacznie bardziej oblegane przez turystów.

LEGENDA O „ZŁOTYM POCIĄGU”

Wyruszył w 1944 r. Lokomotywa ciągnęła 12 wagonów ze złotem i kosztownościami. Tego skarbu do dziś nie znaleziono.
Jak mówi czarna legenda hitlerowskich skarbów, złoty pociąg został zatrzymany, a cała obsługa wymordowana. Niemieckich kolejarzy i żołnierzy zastąpili esesmani. Potem pociąg wjechał tajnym tunelem do podziemnego kompleksu w górze Sobiesz pod Piechowicami na Śląsku w rejonie Jeleniej Góry. Ma tam być do dziś.
Co wiózł tajemniczy pociąg? Zależnie od źródeł, w wagonach znajdowało się złoto Wrocławia, Bursztynowa Komnata, część depozytów Centralnego Banku Rzeszy, dzieła sztuki zrabowane w Polsce i Rosji, ewentualnie tajne archiwa III Rzeszy. Wymieniane przy tej okazji złoto Wrocławia jest wciąż nieodkrytym realnym skarbem. Był to wielki zbiór cennych przedmiotów, oddanych do depozytu przez ludność Dolnego Śląska, na mocy wydanego w 1944 r. zarządzenia ministerstwa finansów III Rzeszy.

Print

Jedna odpowiedź do Na Litwie „złotego pociągu” nigdy nie znajdziemy

  1. JM mówi:

    tych pociągów może być kilka…
    Jeden wyjechał z wilna do trok i nie jest znany jego los.
    W Wałbrzychu został zagubiony:
    https://youtu.be/ffUa_qjGHvY

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.