X
    Categories: Wiadomości

Wtargnięcie Sowietów na terytorium Polski

Przed 76 laty, 17 września nad ranem, Związek Sowiecki zadał zdradziecki cios Polsce walczącej z hitlerowskim najeźdźcą Fot. archiwum

18 września 1939 roku „Kurier Wileński” ukazał się z tym samym tytułem na pierwszej stronie, jaki ma dzisiejszy numer.
Przed 76 laty, 17 września nad ranem, Związek Sowiecki zadał zdradziecki cios Polsce walczącej z hitlerowskim najeźdźcą.

Łamiąc wszelkie normy prawa międzynarodowego Hitler i Stalin wespół realizowali plan podziału Europy na strefy swoich wpływów. Dogadali się o tym wcześniej i zmowę zawarli w pakcie i tajnych jego protokołach, podpisanych 23 sierpnia przez ministrów spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa i Wiaczesława Mołotowa. Miesiąc później, po kapitulacji bohatersko broniącego się Grodna, 22 września w Brześciu, sojusznicze wojska pod dowództwem sowieckiego kombriga Siemiona Kriwoszeina i niemieckiego generała Heinza Guderiana wspólnie urządzili zwycięską defiladę oddziałów pancernych niemieckich i radzieckich.

Radosnej atmosfery i wzajemnego zrozumienia nie zakłócił nawet fakt, że Niemcy zajęli więcej terenów polskich niż uzgodniono w załącznikach do paktu z 23 sierpnia.
Agresorzy szybko naprawili ten problem, bo już 28 września wspólnie przerysowali mapę tej części Europy. Wymazano z niej państwo polskie, którego przedwojenne tereny stały się łupem III Rzeszy i ZSRR. Hitler oddał Stalinowi Lwów, w zamian otrzymał Suwałki. Niemcy poprosili jednak dorzucić jeszcze Augustów i Puszczę Augustowską, ze względu na tereny łowieckie. Stalin się zgodził.
Ustępując Hitlerowi Polskę aż do linii Bugu zamiast Wisły, jak przewidywał wcześniejszy układ z 23 sierpnia, Stalin wynegocjował, by do strefy sowieckich wpływów weszła cała Litwa. Hitler się zgodził.

Do ataku na Polskę sowieci rzucili około 620 000 żołnierzy, ponad 4 700 czołgów i 3 300 samolotów Fot. archiwum

W październiku 1939 r. Stalin, niczym przynętę, przekazał władzom w Kownie okrojoną Wileńszczyznę z Wilnem włącznie. Litwa uroczyście przyjęła. Niebawem, w czerwcu 1940 r. sama padła ofiarą sowieckiej okupacji.
Po rozbiorze Polski agresorzy uzgodnili też, że nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji.
Uderzając Polsce w plecy 17 września, sowieci perfidnie tłumaczyli to potrzebą obrony miejscowej ludności – białoruskiej i ukraińskiej.
„Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji” — uzasadniano w ten sposób wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej.

Roman Lachowicz

Dziś putinowska już propaganda odtwarza i powiela ten stalinowski dogmat, a sam Władimir Putin uzasadnia Pakt Ribbentrop — Mołotow ówczesnymi uwarunkowaniami geopolitycznymi i powtarza niemal dosłownie, że Polska z własnej winy stała się ofiarą okupacji i rozbiorów.
„To się nie zgadza z faktami” — ocenia takie poglądy wileński historyk, autor „Krótkiego zarysu historii narodu polskiego” Roman Lachowicz. W rozmowie z „Kurierem” zauważa, że napaść na Polskę nie była podyktowana żadną troską o miejscową ludność, lecz była o wiele wcześniej zaplanowanym i uzgodnionym z Hitlerem aktem wspólnej z Niemcami agresji. Historyk podkreśla przełomowe momenty i dary, które przesądziły o sowieckiej agresji.
— Była ona już zaplanowana 23 sierpnia w podpisanej w Moskwie umowie przez Ribbentropa i Mołotowa oraz w tajnych załącznikach do tej umowy. Jej treść, za sprawą sekretarza ambasady niemieckiej w Moskwie Hansa Heinrycha Herwartha von Bittenfelda, niebawem była przekazana Anglikom i Francuzom, sojusznikom Polski – wyjaśnia Roman Lachowicz. Zauważa też, że „sojusznicy” nie tylko nie podjęli żadnych kroków, żeby zapobiec agresji wobec Polski, ale nawet nie ostrzegli sojusznika przed zagrożeniem.
Jednak po 1 września Stalin wciąż nie był pewien zachowania Anglii i Francji, dlatego nie decydował się na wejście do Polski, mimo nalegań Hitlera.

3 września Wielka Brytania i Francja przedstawiły bowiem Niemcom ultimatum i zażądały natychmiastowego wycofania się z Polski i terytorium Wolnego Miasta Gdańsk. Alianci mieli wyruszyć przeciwko Niemcom w ciągu dwóch tygodni od wypowiedzenia wojny. Jednak podczas tajnej konferencji w Abbeville, gdzie 12 września, a więc na pięć dni przed upływem terminu ultimatum, premierzy Wielkiej Brytanii i Francji — Neville’a Chamberlaina i Edouarda Daladiera — uzgodnili decyzję o rezygnacji z pomocy dla Polski.
— Treść tych uzgodnień natychmiast została przekazana do Moskwy przez sekretarza francuskiego premiera, który był sowieckim agentem. Stało się oczywistym, że Polska została pozostawiona sama sobie, dlatego ostrożny dotąd Stalin decyzję o ataku. 14 września wydano rozporządzenie dla Białoruskiej i Ukraińskiej Republik, żeby przygotowały się do przejęcia zabranych Polsce terenów – zaznacza nasz rozmówca.
A już 17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został polski ambasador Wacław Grzybowski, któremu odczytano notę, której treść uzgodniono wcześniej z Hitlerem. Sowieci oświadczały w niej m. in., że „Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć”.
Do ataku na Polskę sowieci rzucili około 620 000 żołnierzy, ponad 4 700 czołgów i 3 300 samolotów.

Według niektórych szacunków, tylko w ciągu tych lat represjonowano ponad 1 milion osób Fot. archiwum

Po stronie polskiej przeciwstawiły się im jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.
„Około godziny 18 w dniu 18 września na północnych i południowych rogatkach Wilna pokazały się czołgi sowieckie. W mieście doszło do sporadycznych starć z czerwonoarmistami. Obrońcami Wilna była młodzież z Przysposobienia Wojskowego, harcerze oraz drobne oddziały Wojska Polskiego. Został zniszczony jeden czołg na Zielonym Moście, a kilka pojazdów zostało uszkodzonych. 22 żołnierzy polskich przez dobę broniło mostu nad Wilią w dzielnicy Zwierzyniec. Te bohaterskie potyczki nie miały wpływu na opanowanie miasta przez Armię Czerwoną. Warta przy Płycie Marszałka została zlikwidowana. Tuż za formacjami wojsk sowieckich weszły do Wilna jednostki NKWD. (…) Zaraz po tym ujawniły się jaczejki komunistyczne w Wilnie i na Wileńszczyźnie, które rozpoczęły wcielać w życie nowe porządki bolszewików na okupowanej Ziemi Wileńskiej” — czytamy w „Krótkim zarysie historii narodu polskiego” Romana Lachowicza.
W wyniku dokonanego rozbioru Związek Sowiecki zajął obszar Polski o powierzchni ponad 190 tys. km2, z ludnością w liczbie około 13 mln. Tymczasem liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest znana.
Według niektórych szacunków, tylko w ciągu tych lat represjonowano ponad 1 milion osób. Z nich 90-100 tysięcy zmarło. Kolejnych 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych.

OBCHODY 17 WRZEŚNIA W WILNIE

W dniu 17 września o godz. 13 z okazji rocznicy ataku Związku Sowieckiego na Polskę Chargé d’affaires Ambasady RP w Wilnie Maria Ślebioda, Konsul Generalny RP Stanisław Cygnarowski oraz Attaché Obrony przy Ambasadzie RP w Wilnie pułkownik Mirosław Wójcik złożą kwiaty w kwaterze Wojska Polskiego na Rossie na grobach żołnierzy Piotra Stacirowicza i Wacława Sawickiego, oraz podoficera Wojska Polskiego Wincentego Salwińskiego, którzy we wrześniu 1939 roku ponieśli śmierć z rąk sowietów, pełniąc do końca służbę wobec swojej Ojczyzny — Rzeczypospolitej Polskiej.

Stanisław Tarasiewicz :

View Comments (19)

  • Tarasiewicz nie wie że mieszkańcy Kresów II RP, w tym Wileńszczyzny, nie mówili Sowieci, jak w Polsce centralnej, ale bolszewicy. Za dużo lektury "Czerwonego Sztandaru" było w przeszłości...

  • JM- a ty tam akuratnie wiesz lepij jak mowili ot znalias sie i jaki rozumny? moj dziad Boleńka az do śmierci w 1986 mówił -soviety!

  • czy warto tak zacięcie komentowac tamte lata a artykul moim zdaniem musial byc napomnieniem tego zdaženia,ale jakas nie logiczna idzie informacyja a žeby tego Putina jakby zmienic bo wszędzie jak co to Putin,kto chce zamienic Putina a czemu nie Abamu,albo Gribauskaiti,Paraszenki itd.oni na nas sr...c chcieli,jak bylismy srubkami w polityce tak i jestesmy,tylko zaczyna nadojadac w LRT i wszędzie tylko Putin,jakby swoich problemow u naszych politykow niema,patrzylem litewskie TV teraz zbžydlo,wtargnięcie w 1939r sowietow,czy bolszewikow,czy komuchow jaka ružnica w nazwie tak bylo,možy byc w moim pojenciu dyskusyja na artykul czy wyswietla on ta tragiedyja czy Putina i tu možy byc swoje zdanie na jego.

  • Panie Tarasiewicz!
    "Przed 76 laty, 17 września nad ranem, Związek Sowiecki zadał zdradziecki cios Polsce walczącej z HITLEROWSKIM najeźdźcą."
    Nie bądź pan taki jewro-politycznie poprawny. Mój ojciec nie walczył w 1939 z "hitlerowskim najeźdźcą" lecz, po prostu, z NIEMCAMI.
    W 1939 napadli na nas nie żadni "hitlerowcy", "faszyści" czy inni "naziści" lecz NIEMCY, państwo NIEMIECKIE.
    I jeszcze darmowe korepetycje:
    Adolf Hitler i jego Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników (NSDAP) doszli do władzy w sposób absolutnie demokratyczny, do samego końca mieli poparcie większości niemieckiego narodu.
    A więc nie pisz pan "hitlerowskim najeźdźcą" lecz "NIEMIECKIM najeźdźcą", zgodnie z prawdą. Dlaczego ma pan z tym problem? Czy może KW otrzymał grant z Niemiec?

  • raczej to nie granty z Niemiec ale ignorancja historyczna i posługiwanie się językiem bolszewickim wyniesionym ze szkoły, uczelni lub domu.
    Bezrefleksyjnie. Zupełnie. Wcześniej "Czerwony Sztandar". Dzisiaj GównoWarta.

  • W walce z Polską najeźzcy zarówno Rosjanie w 1920 i w 1939 jaki i Niemcy w 1940 korzystali z pomocy Litwinów, ktrórzy nie mieszkali na Wileńszcyźnie ale chcieli wrócić na swoje tereny.
    I nie prawdą jest ,że Wilno było tylko ich stolicą bo była rzeczpospolita Obojga Narodów gdzie mieszkali polscy królowie oraz wybitni Polacy .To:Polacy byli tam i pobudowali te Wilno,którym się chwalą teraz chwalą Litwini. Ponadto Litwini pousuwali dowody - własności i tablice z kościołów ,zabytkowych budowli oraz przekręcili nazwiska :Polaków twórców architektów,budowniczych i właścicieli tych pałaców i dworkóna , na litewsko brzmiące..Historycznie stworzyli białą plamę i dbają o to aby nie pokazywać nawet map z tego okresu [na sympozjum naukowym w Wilnie prof Niewodniczański z Polski nie miał okazji zaprezentować swojego zbioru map historycznych].

  • @ mederes
    "W walce z Polską najeźzcy zarówno Rosjanie w 1920 i w 1939 jaki i Niemcy w 1940 korzystali z pomocy Litwinów, ktrórzy nie mieszkali na Wileńszcyźnie ale chcieli wrócić na swoje tereny."

    Panie mederas!
    W tym zdaniu popełnił Pan kilka błędów:
    1. "Niemcy w 1940 korzystali z pomocy Litwinów..."
    Otóż chyba Niemcy wkroczyli na teren CCCP (sowieckiej republiki litewskiej) nie w 1940 lecz w 1941?
    2. "korzystali z pomocy LITWINÓW"?
    chyba Lietuvisów?
    3. Lietuvisy "chcieli wrócić na SWOJE tereny"?
    Jakie "swoje"? Wileńszczyzna od wieków nie była "ich", czyli Lietuvisów (kto wie, może nawet NIGDY nie była?), była nasza czyli POLSKA.

  • Polityka Rakowskiego milczała na ten temat. Defilada zwycięstwa sowiecko-hitlerowskiego w Brześciu była tabu. Dobrze ze czasy się zmieniły. Szkoda ze zgniłych jabłek nie wyrzucono.

1 2