0
Ogiński na nowo odkryty — koncert w stołecznym Ratuszu

 Gabriela Vasiliauskaitė i Edward Trusewicz w towarzystwie Orkiestry Symfonicznej „Mezzo”

Gabriela Vasiliauskaitė i Edward Trusewicz w towarzystwie Orkiestry Symfonicznej „Mezzo”

W czwartkowy wieczór w wypełnionej po brzegi sali wileńskiego Ratusza brzmiała muzyka Michała Kleofasa Ogińskiego. Osiem dotychczas nieznanych pieśni wielkiego polskiego kompozytora wykonała GabrielaVasiliauskaitė (mezzosopran).

Śpiewaczce akompaniował Ettore Prandi (fortepian) oraz Orkiestra Symfoniczna „Mezzo”, składająca się z instrumentalistów Litewskiej Państwowej Orkiestry Symfonicznej (kierownik Vytenis Grigas) pod batutą Edwarda Trusewicza.

— Muzyka Ogińskiego jest piękna, ale czasem zagadkowa. Jestem niezmiernie zadowolona, że zostałam zaproszona do wykonania pieśni tego kompozytora. Pisane były na fortepian, ale w wykonaniu orkiestry miały bogatszy dźwięk, zaś współczesna aranżacja Maxa Fedorowa dodała im uroku, zabrzmiały jeszcze piękniej — powiedziała „Kurierowi” Gabriela Vasiliauskaitė, solistka Teatru Operowego w Hamburgu i Kielu. Gabriela ukończyła Szkołę Średnią im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Nowej Wilejce. Studiowała śpiew w Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru.

— Mieszkam i śpiewam w teatrach w Niemczech. Dobrze się stało, że akurat w tym czasie miałam zaplanowany pobyt w Wilnie i mogłam wystąpić na scenie Ratusza. Niektóre pieśni Ogińskiego głęboko zapadły mi w serce — dodała Gabriela Vasiliauskaitė.

Rok Ogińskiego, w którym obchodzimy 250. rocznicę urodzin kompozytora, dobiega końca, na Litwie odbyło się już wiele koncertów i imprez kulturalnych poświęconych twórczości wielkiego polskiego kompozytora.

— W takim emploi jednak Ogińskiego jeszcze nie było — powiedział „Kurierowi” Edward Trusewicz, pomysłodawca i organizator koncertu, wiceprezes Związku Polaków na Litwie.

Ogiński zaistniał bardziej jako dyplomata, działacz społeczny, jako kompozytor zaś jest najczęściej kojarzony tylko z polonezem a-moll „Pożegnanie Ojczyzny”.

— Chcieliśmy pokazać, jak by brzmiała muzyka kompozytora, gdyby pisał ją w dzisiejszych czasach. Odkryliśmy go jako autora wielu pieśni, które prawdopodobnie pisane były do „szuflady”, co nie znaczy, że nigdy nie były wykonywane. Z czasem stały się zapomniane. Odkurzyliśmy je i zaprezentowaliśmy szerszej publiczności. Cieszę się, że pomysł pokazania kompozycji Ogińskiego w wersji współczesnej został zrealizowany. Melodie nie były całkowicie zmienione, partie fortepianu zostały wykonane w oryginale, charakter został zachowany. Myślę, że Mistrz byłby zadowolony z nowej interpretacji swojej muzyki — dodał Edward Trusewicz, który wystąpił również w roli dyrygenta.

O współczesną aranżację zadbał pochodzący z Ukrainy Max Fedorow. Obecnie pracuje on w Białymstoku. Aranżer przyznał, że pieśni Ogińskiego były dla niego odkryciem.

— Kiedy dostałem propozycję napisania aranżacji do tego koncertu, nie znałem romansów i pieśni Ogińskiego. To dla mnie było prawdziwe wyzwanie. Należało stworzyć nową wersję muzyczną, jednocześnie zachowując charakter utworów Ogińskiego — powiedział Max Fedorow.

Pierwotnie organizatorzy chcieli zachować swego rodzaju intrygę i nie wykonywać poloneza
„Pożegnanie Ojczyzny”, utworu, który przyniósł światową sławę jego twórcy. Jednak jeden z najbardziej znanych polskich polonezów uwieńczył finał koncertu.
Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.