0
System szkolnictwa wyższego potrzebuje naprawy

Obecny system rekrutacji na studia jest krzywdzący, gdyż często jeden stopień z egzaminu decyduje o przyszłości Fot. Marian Paluszkiewicz

Obecny system rekrutacji na studia jest krzywdzący, gdyż często jeden stopień z egzaminu decyduje o przyszłości Fot. Marian Paluszkiewicz

Nowy rok akademicki 2015/2016 nabiera już rozpędu, tymczasem w systemie szkolnictwa wyższego niekoniecznie wszystkie trybiki działają dobrze. Coraz szerzej się mówi o potrzebie jego naprawy. Pracodawcy narzekają na nic niewarte dyplomy niektórych „uniwersytetów”, studenci — na zbyt drogie studia, uczelnie za sprawą systemu tzw. koszyczka (oznacza to, że za każdym studentem przychodzi do uczelni finansowanie) muszą zawalczyć o każdego, nawet mniej zdolnego, studenta.

W tym roku możliwość kształcenia wyższego w naszym niedużym kraju oferują aż 43 uczelnie litewskie: 20 uniwersytetów i 23 kolegia. Miejsca na niektórych kierunkach są finansowane przez państwo, za niektóre studia trzeba zapłacić z własnej kieszeni. O tym, czy się dostanie na bezpłatne studia, decydują stopnie z egzaminów maturalnych. Tegoroczni maturzyści ubiegający się o bezpłatne miejsca na uczelniach, musieli złożyć egzamin z państwowego języka litewskiego i literatury. Egzamin ten złożyło 78,84 proc. uczniów.
— System koszyczka studenta jest trochę krzywdzący, gdyż finansowanie zostaje przydzielone na podstawie wyników egzaminów maturalnych, które oczywiście jakoś świadczą o przygotowaniu studenta, ale też czasami mogą być kwestią przypadku — ocenia doc. dr Irena Masojć z Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego. — Ten jeden egzamin często decyduje całkowicie o przyszłości, możliwości otrzymania finansowania lub jego nieotrzymania, w ogóle o możliwości zdobycia wykształcenia lub nie.
Studia stają się powoli przywilejem często mniej zdolnych, ale bardziej bogatych.
— System jest wadliwy z powodu zbyt wysokiej opłaty za studia. Kiedyś też ona istniała, ale była przystępna dla szerszych kręgów społecznych. Dzisiaj te sumy są horrendalne. Na przykład studia na filologii z kierunkiem pedagogicznym wynoszą ponad tysiąc euro — mówiła doc. dr Irena Masojć.
Uzyskanie na uczelni miejsca finansowanego przez państwo zależy od punktów, które są obliczane na podstawie wyników egzaminów państwowych. Ten system szczególnie uderzył w uczniów szkół polskich.
— Został ujednolicony egzamin z języka litewskiego — podaje przyczynę wykładowczyni. — Natomiast uczniowie, którzy zdają obecnie ten egzamin, jeszcze nie uczyli się według nowego programu, więc ich szanse są teraz okrojone. Ogólnie rzecz biorąc, wyniki z tego egzaminu są słabsze w ostatnich latach.

Po drugie, zdegradowano egzamin z języka rosyjskiego jako obcego. Ten egzamin już nie decyduje o dostaniu się na studia.
— W puli egzaminów państwowych zostały tylko egzaminy z języków zachodnioeuropejskich — tłumaczy dr Irena Masojć. — Wydaje mi się to zupełnie nielogiczne. Zabrało to dodatkowe szanse dla naszej młodzieży, ponieważ jako Słowianie uczniowie z polskich szkół rzeczywiście dobrze zdawali rosyjski jako obcy i dzięki temu zwiększali swoją punktację. Uzyskanie finansowania państwowego nie jest łatwe i jest to krzywdzące, gdy jakiś poślizg na jedynym egzaminie maturalnym może decydować o przyszłości.
Po trzecie, przejście koszyczków od jednego studenta do drugiego też nie jest klarowne. Nie jest tak, że jak ktoś bardzo dobrze się uczy, to może przejść na miejsce finansowane przez państwo. Powinien taki koszyczek się znaleźć na uczelni, to znaczy, że ktoś powinien bardzo źle się uczyć i stracić ten koszyczek. Nie jest to taka rotacja finansowania jak wcześniej — na podstawie wyników egzaminów z poszczególnej sesji.
System ogólnej rekrutacji na studia LAMA BPO, zdaniem rozmówczyni, jest mało klarowny i zbyt skomplikowany.
— Ten ogólny system jeszcze bardziej jakoś wszystko komplikuje i pozbawia cały proces klarowności — uważa Irena Masojć. — Zwykle bywa, że najpierw jest w internecie jedna liczba osób, które zapisały się na ten kierunek, po jakiejś selekcji tego systemu pojawia się zupełnie inna liczba. Naprawdę jest to bardzo nieklarowne. Mówiło się o tym już wcześniej na uczelniach. Myślę, że krokiem do przodu byłaby bezpośrednia rekrutacja na uczelnię, tak, żeby ten proces był bardziej klarowny, a student miał kontakt bezpośrednio z uczelnią, a nie za pośrednictwem tego bardzo skomplikowanego systemu.
Nowością tegorocznej rekrutacji na studia było wprowadzenie minimalnego progu konkursowego. Zalecana przez Ministerstwo Oświaty i Nauki minimalna poprzeczka dla uniwersytetów wynosiła 1 punkt, dla kolegiów — nie mniej niż 0,8 pkt. Tymczasem niektóre uniwersytety zastosowały próg w wysokości zaledwie 0,45 pkt., kolegia — do 0,35. Różne uczelnie wybrały różne minimalne granice punktowe. Np. na Litewskim Uniwersytecie Edukologicznym były to 2 punkty.

— Osoby, które mają bardzo niską punktację, nie mogą się dostać na studia. Ale myślę, że wprowadzenie egzaminu kierunkowego przez uczelnię, chociażby rozmowy kwalifikacyjnej, byłoby bardzo pożądane — twierdziła doc. dr Irena Masojć. — Mamy u siebie taką rozmowę kwalifikacyjną dla osób, które dostają się na kierunki pedagogiczne. Podobny sprawdzian mógłby być również np. na filologii. Myślę, że pozwoliłoby to sprawdzić motywację studentów, bo nie zawsze wysokie oceny z egzaminu, zwłaszcza w przypadku filologii, decydują potem o dobrych wynikach na studiach. Powinien tu być jakiś filologiczny typ myślenia, humanistyczny typ umysłu. Może to nie mieć odbicia w szkolnych stopniach na świadectwie maturalnym, a może się ujawnić podczas takiej rozmowy.
Print

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.