4
Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie: wczoraj i dziś w przededniu jubileuszu 150-lecia (2)

 Dyrektor Tadeusz Grygorowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Dyrektor Tadeusz Grygorowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

W kolejnym odcinku znów udajemy się do Niemenczyna, a ściślej do polskiego Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego, które istnieje tu już od pięknych, czasami mocno burzliwych — a na pewno treściwych 150 lat. Tym razem mówimy o czasach bardziej współczesnych, o dniu dzisiejszym szkoły, o jej radościach i problemach.

Na wstępie mała dygresja, której nie mogę pominąć. Do Niemenczyna prowadzi długi stalowy most przez rzekę. Neris — informuje tablica, czyli opiewana przez Wieszcza Adama Wilia, „naszych strumieni rodzica”. Zastanawia myśl: przecież w nazwie Niemenczyna ukryta jest zupełnie inna litewska rzeka. Wiąże się z nią pewna legenda — tłumaczy kolega Marian — podobno Napoleon z żołnierzami w trakcie swej kampanii zbliżając się do rzeki miał zapytać: „Niemen czy nie?”. Pamiętają o tym ludzie mieszkający w Niemenczynie.

W szkolnym muzeum zachowały się zdjęcia z 1947 roku.
— W okresie wojennym szkoła była zamknięta — opowiada wicedyrektor Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego, polonistka Irena Karpavičienė. — W latach 1944-47 pod kierownictwem dyrektora Jurgielaitisa funkcjonowała jako polskojęzyczna siedmiolatka, w 1947 r. szkołę opuściła pierwsza powojenna polska promocja.

Potem polska szkoła została zamknięta i w latach 1947-51, kiedy dyrektorem był Krawcow, nauczanie odbywało się tylko w języku rosyjskim. Mieszkańcy nie chcieli się na to zgodzić.
— W 1951 r. rodzice z Janem Jarmołowiczem (ojcem obecnej nauczycielki muzyki Alicji Jarmołowicz) na czele pojechali aż do Moskwy z petycją, żeby zezwolono na nauczanie po polsku. Tak się pojawiła szkoła polska — opowiadała Irena Karpavičienė.

Procent ludności litewskiej w Niemenczynie zarówno w okresie międzywojennym, jak też powojennym, był znikomy. Zaczęło to się zmieniać w ostatnich latach. Pierwsza klasa z litewskim językiem nauczania pojawiła się w 1957 r. Klasy litewskie zawsze były bardzo nieliczne — po 10-13 uczniów, polskich klas były po dwie, rosyjskich po 3. Pion litewski przeniósł się do osobnego gmachu w 1991 r.
— Obecnie proporcje narodowościowe odwróciły się w sposób odczuwalny — tłumaczy polonistka. — A po drugie, młodzież swobodnie posługuje się językiem litewskim, więc na ucho trudno odróżnić Litwina od nie-Litwina.

Lekcja języka polskiego w klasie 1 z Aliną Ciesiul Fot. Marian Paluszkiewicz

Lekcja języka polskiego w klasie 1 z Aliną Ciesiul Fot. Marian Paluszkiewicz

— Z przyjemnością wspominam swoje szkolne lata — opowiada Irena Karpavičienė. — Uczyłam się dobrze, moją nauczycielką języka polskiego była pani Anna Kirwiel, która zaszczepiła miłość do czytania. Zapamiętały się studniówki, rozrywki, ciepła atmosfera. Zapamiętałam pana Wojciecha Kryłowicza od matematyki, szczególnie ciepło wspominam panią Irenę Ludkowską, nauczycielkę historii. To właśnie jej zawdzięczam zainteresowanie historią, a co za tym idzie — dzisiejszy zawód nauczyciela historyka. Wspominam nauczycielkę chemii Danutę Silienė, obecną dyrektorkę szkoły im. Władysława Syrokomli. Oryginalne lekcje geografii prowadził Bolesław Kirwiel.

W muzeum szkolnym — historyczna ostatnia maszyna do pisania z sekretariatu szkolnego, obok — równie historyczny, a dziś już wręcz archaiczny, pierwszy komputer. Smutne czarno-brązowe mundurki okresu sowieckiego, które dziewczynki starały się jakoś przyozdobić własnoręcznie szydełkowanymi wymyślnymi kołnierzykami, stare ławki z odrzucanym pulpitem i kałamarzem, stare podręczniki i przedwojenne wydania książek. Jest tu kalendarzyk litewski z początków państwa litewskiego z 1919 r. „Švyturėlis — kalendorėlis 1919 metams”.

Osobne miejsce zajmuje galeria, której przyświeca łacińska maksyma: „Verba docent, exempla trahunt” („Słowa uczą, przykłady pociągają”) składająca się z portretów dyrektorów szkoły, wśród których znalazł się też Włodzimierz Czeczot (kierował szkołą w latach 1951-55), późniejszy dyrektor Instytutu Nauczycielskiego w Nowej Wilejce i dobrze znany całym pokoleniom polonistów z Wileńskiego Instytutu Pedagogicznego jako dziekan wydziału języków obcych. W latach 1955-67 dyrektorem szkoły był Eugeniusz Uszpalewicz, za którego szkoła rozrosła się do 3 pionów: polskiego, rosyjskiego i litewskiego. W 1969 r. dyrektorem został Antoni Malinauskas, który niezmiennie kierował nią przez 35 lat. Od 2004 r. szkole dyrektoruje Tadeusz Grygorowicz, który po ukończeniu Niemenczyńskiej Szkoły Średniej (ze złotym medalem) oraz po studiach na wydziale matematyki Uniwersytetu Wileńskiego powrócił niejako „do siebie”.

W galerii są też portrety nauczycieli tej szkoły, a jednocześnie autorów podręczników — Czesławy Szapiro, która z córką Heleną wydała „Elementarz”, oraz Heleny Szapiro, która z mamą wydała podręcznik „Język polski” dla klasy 3. Nauczycielka muzyki Alicja Rusiecka (z d. Jarmołowicz) jest autorką pomocy dydaktycznej „Polskie pieśni ludowe na fujarkę szkolną”. Nauczający muzyki oraz religii Jan Gabriel Mincewicz jest autorem podręczników z muzyki dla klas 5,6,7,8.

Osobne miejsce dla patrona szkoły Konstantego Parczewskiego. W muzeum znalazła się cenna pozycja autorstwa patrona gimnazjum, wydana w Paryżu w 1845 r. pt. „Powstanie w okolicach Niemenczyna. Pamiętnik 1831 rok”. Właściciel Czerwonego Dworu Konstanty Parczewski wiosną 1831 r. zorganizował na tych terenach spory oddział powstańczy, zajął Niemenczyn, stoczył kilka walk z niedużymi oddziałami wojska rosyjskiego. Sam Parczewski ogłoszony był przez władze powstańcze dowódcą wojsk powstańczych powiatu wileńskiego. Po upadku powstania na emigracji w Paryżu spisze wspomnienia w „Pamiętnikach polskich”, które są cennym źródłem wiedzy o dziejach powstania listopadowego na Wileńszczyźnie. Na historycznych zdjęciach w gablocie — dwór Parczewskich w Czerwonym Dworze, w którym mieściła się niegdyś szkoła. Dzisiaj uczniowie za punkt honoru uważają, by oddać hołd patronowi i odwiedzić dwór.

Dyrektor Tadeusz Grygorowicz kieruje szkołą od 2004 r.
— Obecny stan posiadania to 526 uczniów, w szkole pracuje ponad 60 pedagogów. O nauczycielach łatwiej jest powiedzieć, kto nie wywodzi się z tej szkoły, gdyż większość (ponad 40) spośród pedagogów w murach tej właśnie szkoły pobierało naukę i po latach studiów wróciło do stron rodzinnych — opowiadał dyrektor.
Cechą szczególną szkoły jest to, że również dzisiaj prowadzi się tu nauczanie w języku polskim i rosyjskim, choć pion rosyjski jest już bardzo nieliczny. Języka rosyjskiego uczą się tu Polacy jako drugiego obcego, osiągając na egzaminie bardzo dobre stuprocentowe wyniki. Dzięki znajomości kilku języków mają później większe „wzięcie” u pracodawców.
Szkoła jest zaliczana do typu szkół miejskich, toteż obliczanie koszyczka ucznia odbywa się tu według metodyki naliczania środków, charakterystycznej dla dużych placówek. Cierpi na tym szkoła, bo choć liczebnie jest 2-3-krotnie większa niż np. wiejska szkółka, ale otrzymuje mniejsze, niedostateczne finansowanie.

Nie wpływa to absolutnie na jakość nauczania, gdyż gimnazjum corocznie zgarnia nagrody w konkursie Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” „Najlepsza szkoła — najlepszy nauczyciel”.
Komplety klas polskich są tu od klasy 1 do 12, średnio po 2 klasy w potoku. Zwłaszcza tegoroczna jesień obdarzyła obficie, gdyż skompletowano w Niemenczynie 3 polskie klasy pierwsze — ogółem 67 uczniów.
— Cieszy to, że rodzice posyłają do nas dzieci, zebraliśmy w tym roku dobry narybek, napawa to dumą. Świadczy to o tym, że rodzice ufają nam — mówi dyrektor.
Najbardziej dyrektora cieszą sami uczniowie i ich osiągnięcia. Zaprzecza, jakoby współczesna młodzież nie ciekawi się niczym poza grami komputerowymi i przesiadywaniem w Facebooku.
— Przykładem ambitnej i zdolnej młodzieży jest chociażby Julian Germanowicz, fenomenalnie uzdolniony uczeń klasy 10. Szturmuje rozmaite konkursy i olimpiady (krajowe!) i osiąga niezłe wyniki. Uczy się na same 10, tańczy w szkolnym zespole „Perła”, śpiewa w kościelnym chórze, muzykuje — słowem jest wszechstronnie uzdolniony — z nieskrywaną satysfakcją opowiada dyrektor, dziwiąc się, kiedy chłopak w ogóle ma czas na naukę.

Cieszą też dyrektora dobre wyniki uzyskane na maturze i, co za tym idzie, rozległy udany start na studia. Do uczelni wyższych w ubiegłym roku dostało się 67 proc. maturzystów. Podobny poziom utrzymuje się przez ostatnie 2-3 lata, choć wcześniej wyniki te były jeszcze lepsze. Reforma egzaminu z języka litewskiego „podstawiła nogę” polskim maturzystom.

Osobne miejsce w szkolnym muzeum zajmuje galeria dyrektorów szkoły i autorów podręczników Fot. Marian Paluszkiewicz

Osobne miejsce w szkolnym muzeum zajmuje galeria dyrektorów szkoły i autorów podręczników Fot. Marian Paluszkiewicz

— Kiedy jest nierówny start , nie może być jednakowa dla wszystkich meta — stwierdza dyrektor, oceniając rezultaty reform oświatowych. Na skutek wytężonej nauki języka litewskiego cierpią niestety inne przedmioty.
Jest to jedyny jak dotąd egzamin obowiązkowy (poza językiem polskim, ojczystym), uczniowie więcej czasu poświęcają na naukę języka litewskiego i mniej czasu zostaje na zgłębianie innych przedmiotów.
— Ale nie trzeba zapominać o tym, że w litewskiej szkole jest więcej godzin języka litewskiego — mówi dyrektor. — No i jest to dla nich język ojczysty.
W tym roku bardzo dobrzy uczniowie na egzaminie z języka litewskiego zdobyli minimalną liczbę punktów. Złożyli apelację, po której się okazało, że oceny musiały być wyższe.
— Czasami warto takie apelacje składać — zauważa dyrektor. — Decyzja o składaniu ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego jest dyskryminująca, gdyż moim zdaniem musiałby istnieć jakiś okres przejściowy, bardziej wydłużony, musiałyby być inne wymogi co do liczby możliwych popełnionych błędów…
— Zatrważa ostatnia tendencja — dodaje Irena Karpavičienė. — Nie wszyscy nawet starają się dostać na wyższe studia — po szkole idą do pracy, próbują siebie w różnych zawodach, wyjeżdżają za granicę. Myślę, że to skutek polityki, kiedy nawet dyplom wyższej uczelni nie gwarantuje zatrudnienia.
— Młodzież może nie widzi przyszłości na Litwie, możliwości samorealizacji — rozważa dyrektor. — Uczniowie 12 klasy np. zadają pytania: dlaczego uchodźcy będą mieli prawo do bezpłatnych studiów, my zaś będziemy musieli płacić? Nie miałem gotowej odpowiedzi na to pytanie. Fakt, że nie jesteście potrzebni tutaj? Bo na wasze miejsce przyjdzie kto inny?

Tymczasem w szkole tętni życie. Pierwszaki radośnie poznają pierwsze polskie litery i już próbują sił w pisaniu pierwszych dyktand. „Tato Oli”, „A to Lila”, „Tam mama Oli” — nieco koślawe litery składają się w pierwsze wyrazy i zdania. Znają już kilka piosenek, między innymi tę o swojej szkole: „Bo moje gimnazjum jest najlepsze w świecie/ I drugiego takiego nigdzie nie znajdziecie!” — wielobarwnym dziecięcym chórem zawadiacko brzmi piosenka.
Zostaje życzyć tej pięknej szkole wytrwałości w codziennej pracy i doczekania kolejnych doniosłych jubileuszy.
Print

4 odpowiedzi to Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie: wczoraj i dziś w przededniu jubileuszu 150-lecia (2)

  1. new mówi:

    gratuluje i z Panem Bogiem 🙂

  2. G ośka duża mówi:

    Niech żyją nam

  3. Tadeusz mówi:

    Oj nie, w czasie wojny szkoła przez jakiś czas była czynna, ponieważ mój brat tam uczęszczał.
    Warto by było zapytać mieszkańców, gdyby tacy jeszcze byli, którzy pamiętać mogą tamte czasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.