0
Profesor Ryszard Swiackiewicz: akordeon — moje życie

Z okazji jubileuszu prof. Ryszard Swiackiewicz został uhonorowany przez Sejm LR nagrodą za rozsławianie Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Z okazji jubileuszu prof. Ryszard Swiackiewicz został uhonorowany przez Sejm LR nagrodą za rozsławianie Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Dziś naszym rozmówcą jest prof. Ryszard Swiackiewicz — artysta muzyk, wirtuoz akordeonista, dyrygent, wykładowca Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru (LAMiT), przewodniczący Stowarzyszenia Akordeonistów Litwy, założyciel i wieloletni kierownik pierwszego na Litwie kwintetu akordeonistów „Concertino”. W tym roku Mistrz obchodzi podwójny jubileusz — 65-lecie oraz 45-lecie działalności twórczej.

Niedawno z okazji jubileuszu w Ratuszu wileńskim odbył się uroczysty wieczór. Został Pan uhonorowany przez Sejm LR nagrodą za rozsławianie Litwy.

Jestem dumny z tej nagrody, posiada ją zaledwie kilku artystów litewskich. Ale nie nagrody są najważniejsze. Cieszę się, że odbył się koncert. Wystąpili moi wychowankowie, laureaci wielu konkursów międzynarodowych. Orkiestra kameralna instrumentów smyczkowych szkoły muzycznej w Nowej Wilejce, kwartet akordeonowy LAMiT „Magnus quadrum”, orkiestra akordeonistów Wileńskiego Domu Nauczyciela „Consona”.
Czy w ciągu 45 lat działalności udało się zrealizować wszystkie plany twórcze?
Myślę, że tak. Chociaż planów na przyszłość mam mnóstwo — szereg projektów, koncertów, wyjazdów.

Jakie były początki ?

Moja, że tak powiem kariera zawodowa zaczęła się, gdy jeszcze byłem studentem pierwszego roku konserwatorium państwowego, obecnej LAMiT.
Wtedy podjąłem pracę w II szkole muzycznej w Nowej Wilejce. Po studiach otrzymałem skierowanie do pracy w wyższej szkole muzycznej w Szawlach, ale już po dwóch miesiącach powołano mnie do wojska. Grałem w orkiestrze instrumentów dętych. Po powrocie z wojska kontynuowałem pracę pedagogiczną. Od 1975 roku wykładałem w konserwatorium im. Juozasa Tallat-Kelpszy, przez 9 lat byłem kierownikiem wydziału akordeonu. Przepracowałem tam 28 lat.

Jak powstał pierwszy na Litwie kwintet akordeonistów?

Po studiach marzyłem o założeniu zespołu kameralnego, o orkiestrze akordeonowej. Stało się to nie lada wyzwaniem w tak niewielkim mieście, jakim jest Wilno. Jednak w 1978 roku powstał kwintet „Concertino”. Jeździliśmy po Europie i koncertowaliśmy w ciągu 32 lat. Zdobyliśmy wiele prestiżowych nagród na festiwalach i konkursach międzynarodowych. Daliśmy ponad 1000 koncertów.

„Concertino” zakończył swą działalność, ale powołał Pan do życia inne zespoły?

Jestem kierownikiem artystycznym i dyrygentem orkiestry akordeonowej „Cansona”, orkiestry Akademii Muzycznej oraz orkiestry kameralnej szkoły muzycznej w Nowej Wilejce. W tej ostatniej grają nauczyciele i uczniowie. Cieszę się, że pedagodzy poza lekcjami w szkole mają możliwość występować, ja zaś dyrygować. W przyszłym roku będziemy obchodzić 10-lecie orkiestry. Z tej okazji zaplanowany jest koncert w wilenskim Pałacu Władców.

Oprócz tego wykłada Pan w Akademii Muzyki i Teatru…

W Akademii wykładam dyrygenturę oraz jestem dyrektorem szkoły muzycznej w Nowej Wilejce. Ponadto pełnię wiele obowiązków społecznych. Jestem przewodniczącym Stowarzyszenia Akordeonistów Litwy. 30 lat byłem prezydentem Asocjacji Akordeonistów Litwy, teraz funkcję ten przejął mój starszy syn Rajmond, ja zaś pozostałem przewodniczącym rady. Jestem także członkiem zarządu Związku Muzyków Litwy.

Ze szkołą muzyczną w Nowej Wilejce los związał Pana dwukrotnie?

Tak, raz w roku 1969, gdy pracowałem tam jeszcze będąc studentem konserwatorium i drugi — w roku 2001, gdy zostałem jej dyrektorem. Gdy wygrałem konkurs na stanowisko dyrektora, w szkole były cztery wydziały, uczyło się 300 uczniów. Dziś mamy już osiem wydziałów i dwa razy więcej uczniów. Placówka cieszy się dobrą opinią, mamy fachowy zespół pedagogiczny, ostatnio do pracy przystąpiło wielu młodych nauczycieli. W tym roku obchodziliśmy 50-lecie szkoły. W Filharmonii Narodowej odbył się uroczysty koncert. W prasie było wiele przychylnych recenzji. Cieszę się, że za 14 lat udało się coś zrobić.

Podobno będąc dyrektorem tej placówki powołał Pan wydział śpiewu z myślą o Gabrielė Vasiliauskaitė?

Kiedy przyszedłem do szkoły, Gabrielė była jeszcze małą dziewczynką. Grała na litewskim instrumencie ludowym, kanklach. Zauważyłem jej głos, zasugerowałem, aby zmieniła kierunek. Teraz jest solistką Teatru Operowego w Hamburgu i Kielu. Wysoki poziom osiągnęło i sporo innych absolwentów. Wprowadziłem program, który przewiduje, że po dwunastu latach nauki w szkole można od razu wstępować do Akademii, pomijając Konserwatorium.Pedagodzy starają się, aby ich wychowankowie uczestniczyli w projektach europejskich i konkursach międzynarodowych, które otwierają im furtkę do szerokiego świata.

Szkoła słynie z udziału w wielu projektach…

Przy współpracy z Instytutem Polskim, co trzy lata w szkole jest organizowany międzynarodowy konkurs pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Z Domem Kultury Polskiej w Wilnie organizujemy koncerty z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka. Wielką popularnością cieszy się międzynarodowy konkurs gry na instrumentach smyczkowych poświęcony litewskiemu skrzypkowi Viktorasowi Radovičiusowi. Realizujemy konkurs muzyki fortepianowej „Od baroku do romantyzmu”. Braliśmy udział w europejskim projekcie „Muzyka — mostem i elementem łączącym młodzież różnych narodowości”. Uczestniczyła w nim młodzież z Łotwy, Litwy i Polski. Organizowaliśmy konkursy muzyki fortepianowej poświęcone litewskiemu kompozytorowi Leonasowi Povilaitisowi. Chlubą szkoły jest 10-letni projekt, którego inicjatorką jest nauczycielka gry na fortepianie Irena Žilinskienė „Natchnieni Akcją Spełnienia” (lit. „Išsipildymo akcijos įkvėpti”).

Skąd taka fascynacja muzyką?

Moi rodzice muzykowali i śpiewali. Mama pięknie grała na mandolinie. Zawsze zabierali mnie ze sobą na różne zabawy. Mama opowiadała, że inne dzieci bawiły się, a mnie dosłownie nie można było oderwać od muzykantów. Szczególnie lubiłem słuchać gry akordeonisty.

Podobno Pana rodzina posiada szlacheckie korzenie?

Nasz ród początki bierze od Pawła Swiacko Rafałowicza (Povilas Svetkus Rapolionis). Był on bratem Stanisława Rapolionisa, urodzonego we wsi Rafałowska w pobliżu Ejszyszek, późniejszego profesora teologii uniwersytetu w Królewcu, osoby wielce zasłużonej dla piśmiennictwa litewskiego. Więc korzenie mam litewskie, ale wiele pokoleń mojej rodziny — dziadkowie, pradziadkowie, wszyscy rozmawiali po polsku, uważali się za Polaków, pieczętowali się herbem „Neczuja”. Mieszkali w okolicach Ejszyszek. Była nawet wieś Swiackiewiczów. Na tych terenach mam mały domek. Latem spędzam czas na ziemi moich przodków.

Czy dzieci Pana kontynuują rodzinne tradycje muzyczne?

Starszy syn Rajmond jest muzykiem. Uczył się u znakomitego moskiewskiego prof. Friedricha Lipsa ze słynnej Rosyjskiej Akademii Muzycznej im. Gniesinych. Skończył studia podyplomowe w Finlandii i Holandii. Jest kierownikiem katedry akordeonu w Akademii. Dużo koncertuje, jest twórcą wielu projektów muzycznych, m. in. muzyki współczesnej i jazzowej.
Młodszy Waldemar też uczył się muzyki, ale wybrał inny zawód, pracuje w Ministerstwie Rolnictwa.
Rozkwit muzyki akordeonowej na Litwie jest kojarzony z Pana imieniem…

Zawsze uważałem, że akordeon to przepiękny instrument, uniwersalny, można na nim grać każdy repertuar. Starałem obalić istniejące stereotypy, że to instrument ludowy, na którym można grać tylko na weselach i zabawach. Powołując do życia kwintet „Concertino” i orkiestrę „Consona” dowiodłem, że muzyka akordeonowa jest piękna, ekspresyjna i godna grania w najlepszych salach koncertowych.

Tak wiele dzieje się w Pana życiu. Czy nie myślał Pan o napisaniu książki?

Mam tak wypełniony harmonogram, że najpewniej nie znalazłbym na to czasu.
Ale w przyszłości być może. Na razie powinna wystarczyć książka autorstwa Iriny Akramaviciūtė pt. „Akordeon — moje życie” (2011), w której opisane są najciekawsze wydarzenia z mego życia i twórczości.

Jest Pan pomysłodawcą i jurorem różnych konkursów oraz festiwali muzycznych, dyrektorem szkoły muzycznej, wykładowcą LAMiT, wiele podróżuje ze swoimi zespołami po świecie. Skąd Pan czerpie energię?

Czasami wybieram się do sanatorium, lubię spędzać czas nad Bałtykiem w Połądze i u siebie na wsi.
Zajmuję się sportem, codziennie robię gimnastykę, jeżdżę na rowerze. Przede wszystkim jednak sił i energii dodaje mi fascynacja moją pracą.

 

Print

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.