1
Wywalczony promyk słońca na cmentarzu Saulė (Słońce)

Znajdująca się na szczycie centralnego wzgórza niewielka klasycystyczna kaplica grobowa książęcej rodziny Ogińskich po wieloletniej interwencji czytelników i redakcji wreszcie doczekała się renowacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Znajdująca się na szczycie centralnego wzgórza niewielka klasycystyczna kaplica grobowa książęcej rodziny Ogińskich po wieloletniej interwencji czytelników i redakcji wreszcie doczekała się renowacji Fot. Marian Paluszkiewicz

Ponad trzy lata trwały zdawałoby się beznadziejne kołatania do wielu urzędów, aby zapobiec „konaniu” cmentarza św. Piotra i Pawła w Wilnie, od roku 1945 noszącego jakże pogodną nazwę Saulė (Słońce).

Dziesiątki listów, próśb, 138 podpisów ludzi, którym nie był i nie jest obojętny los tej jednej z trzech najstarszych nekropoli wileńskich.
Noszący po wojnie nazwę tak słonecznego, miał i ma bynajmniej nie słoneczny dzień codzienny. Czas i… ludzie dokonali swego niszczącego dzieła.

Chylące się ku ziemi pomniki, powyrywane krzyże, zdewastowane grobowce ludzi znanych, zasłużonych dla Wilna, którzy tu wieczny spoczynek w różnych latach znaleźli. Między innymi znajdują się tu zabytkowe kaplice — grobowce Zawiszów, Ogińskich, Sidorowiczów i Meysztowiczów oraz in. Każda z nich wymaga niezwłocznej restauracji.
Dlatego to wilnianka Jadwiga Pietkiewicz, stale czuwająca nad stanem cmentarza Bernardyńskiego oraz św. Piotra i Pawła, jeszcze w roku 2012 zaczęła wraz z Nelą Mongin pisać listy, prośby, zbierać podpisy, by zachować choć niektóre jakże historyczne obiekty.
Tylko ona sama wie, ile musiała progów obijać, do ilu instytucji pisać, dzwonić, by wreszcie coś ruszyło. By ta przysłowiowa „kropelka” tę skałę opuszczenia zaczęła drążyć.
A mówiąc o tej „kropelce” mamy na myśli kaplicę rodziny Ogińskich, która do niedawna znajdowała się w stanie awaryjnym. I jak powiedziała po wielokrotnych interwencjach Pietkiewicz, „może się stać, że w ogóle przestanie istnieć, albowiem z niektórych grobów widoczne są nawet szczątki trumien”.

Dziesiątki listów, próśb, 138 podpisów ludzi, którym nie był i nie jest obojętny los tej jednej z trzech najstarszych nekropolii wileńskich Fot. Marian Paluszkiewicz

Dziesiątki listów, próśb, 138 podpisów ludzi, którym nie był i nie jest obojętny los tej jednej z trzech najstarszych nekropolii wileńskich Fot. Marian Paluszkiewicz

— Trzeba z tym coś zrobić, gdyż jest to brak szacunku do osób zmarłych. Jeżeli tak będziemy dbać o swoją historię, to szybko ona całkiem zniknie — pisała do samorządu miasta Wilna, Ministerstwa Kultury Litwy, do kierowników tych i wielu innych instytucji. Wszędzie otrzymała tę samą odpowiedź — „brak pieniędzy.
Przed kilkoma dniami pani Jadwiga przyszła do redakcji z jakże radosną nowiną: „A jednak chyba coś wskóraliśmy. Dziękuję też „Kurierowi”, który kilkakrotnie pisał o tym problemie. Zobaczcie sami, stał się cud. Zabytkowa kaplica Ogińskich nie tylko została zabezpieczona, ale na pewno rozpocznie swój drugi żywot”.
Wybieramy się więc na ten stary cmentarz wileński, o którym Jadwiga Pietkiewicz, tak jak o Bernardyńskim, mogłaby śmiało książki pisać. Ma tyle wiedzy i tak niezawodną pamięć. Gdy zbliżamy się do bramy wejściowej, mówi: „A tu kiedyś nad bramą, dokładnie zamykającą się na noc, był krzyż. Nikt tu się nie wałęsał, jak niestety jest teraz na starych nekropolach wileńskich — hieny cmentarne żerują, a bezdomni obierają sobie kaplice jako noclegownie” — ze smutkiem mówi moja przewodniczka.

A przecież na tym początkowo parafialnym cmentarzu, założonym w roku 1830, tylu znanych ludzi zostało pogrzebanych.
Tylu księży. Pani Jadwiga opiekuje się niektórymi, ale cóż — np. tabliczkę zrobi, a po kilku latach już jej nie ma. Ktoś zerwał.
„Oto proszę popatrzeć na ten zmurszały krzyż, chyli się ku ziemi. A jest to grób prałata kapituły wileńskiej Konstantego Dybowskiego, który zmarł w roku 1918. Ale przecież żadnej informacji, żadnej tabliczki nie ma. Naprzeciw grób innego księdza, Konstantego Majewskiego, ale już bez krzyża, był z metalu, więc go skradziono” — kończy rozmówczyni.

Idziemy dalej, prawie przy każdym grobie Jadwiga zaczyna mówić o ludziach, którzy tu wieczny spoczynek znaleźli. O Józefie Zawadzkim — założycielu drukarni w Wilnie (z jego drukarni wyszły m. in. pierwsze tomy poezji Adama Mickiewicza). O Kazimierzu Karaffie-Korbucie — profesorze Uniwersytetu Wileńskiego, Janie Ptaszyckim zm. w 1912 — doktorze matematyki, profesorze Uniwersytetu Petersburskiego i wielu innych.
Ale celem naszej dzisiejszej wędrówki jest do niedawna jeszcze tak zaniedbana kaplica rodziny Ogińskich. Piszemy do niedawna, gdyż jak głosi napis na specjalnej tablicy umieszczonej przed wejściem na cmentarz, prace restauratorskie rozpoczęły się na cmentarzu z dniem  31 sierpnie br. a zakończone mają być do października 2017 roku.
— Jeżeli dopisze pogoda, to będziemy pracować do końca roku — na nasze pytanie odpowiada grupa robotników, którzy akurat usiedli na krótki odpoczynek. — Co zrobiliśmy? Patrzcie sami, przecież widać, że ściany odnowione, a w najbliższym czasie zabierzemy się do wymiany dachu — niechętnie mówią nasi rozmówcy. Praca ciężka, oni zmęczeni.

Prace prowadzone są na terenie całego czworobocznego tarasu Fot. Marian Paluszkiewicz

Prace prowadzone są na terenie całego czworobocznego tarasu Fot. Marian Paluszkiewicz

Po chwili dodają: „Pytajcie u władz, one wszystko wiedzą”.
Vincas Brezgys, kierownik projektu, nie ukrywa zadowolenia, że prace ruszyły, bo z praktyki doskonale wie, że dobrych chęci nie wystarcza. O wszystkim decydują pieniądze. Ileż to projektów oczekuje latami na realizację.
„Tak się doskonale złożyło, że będzie to bodajże najwspanialszy akcent w roku ogłoszonym rokiem wybitnego polskiego kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego, którego obchodzimy 250. rocznicę urodzin” — mówi nasz rozmówca.

Jak za chwilę się dowiem, projekt był przygotowywany w ciągu całego prawie roku, albowiem dotyczy nie tylko tego jedynego obiektu, ale i wielu innych znajdujących się na tym cmentarzu.
Prace zostały podzielone na kilka etapów. Zaczęto od tych grobów, które są w najgorszym stanie. Rodzin Pogorzelskich, Ogińskich. Albowiem osoby, które zostały pochowane w kaplicy Ogińskich, rzeczywiście są spokrewnione z Michałem Kleofasem Ogińskim.
Prace tu są bardzo trudne. Z racji na bardzo nierówny teren — wzgórza, pagórki. Dlatego robotnicy większość prac muszą wykonywać ręcznie.

Sprawujący techniczny nadzór nad pracami Viktoras Vilkišius z „Lietuvos paminklai” nie tylko że nie narzeka, ale mówi, że do końca roku widok będzie inny niż ten, który był na początku września bieżącego roku, kiedy rozpoczęli prace.
„Z wnęk widać było groby, trumny. Wyglądało, że całe wzgórze osunie się lada chwilę.
Zabezpieczyliśmy cały ten kawałek alei i już jest inny wygląd naszego głównego obiektu — kaplicy Ogińskich. Wytynkowane ściany, w najbliższym czasie wymienimy dach, na kaplicy znajdzie się metalowy krzyż. Wejście do niej zostanie też zabezpieczone metalowym ogrodzeniem, by „hieny” cmentarne nie mogły tu żerować” — kończy Viktoras Vilkišius.
Tyle rozmówca, ale jak za chwilę się dowiem, całkowite odnowienie kaplicy nastąpi dopiero w roku przyszłym. Wtedy to też znajdą się tu schodki doń wiodące.

Boki całej alei, wzdłuż której z niektórych grobów były widoczne nawet szczątki trumien, zostały zabezpieczone Fot. Marian Paluszkiewicz

Boki całej alei, wzdłuż której z niektórych grobów były widoczne nawet szczątki trumien, zostały zabezpieczone Fot. Marian Paluszkiewicz

Najważniejsze, że jednak ruszyło. Ruszyło nie bez pomocy czasami bardzo natarczywej wilnianki, naszej wiernej Czytelniczki Jadwigi Pietkiewicz, dla której spuścizna narodowa, kulturalna nie jest i nigdy nie była obojętna.
Nigdy nie zadowala się tym co zrobione, bo wracając mówi: „Proszę, zobaczcie, w jakim stanie są groby Pogorzelskich, kaplica Zawiszów też błaga o ratunek”.
Między innymi w związku z interwencją naszej energicznej Czytelniczki została również zabezpieczona.
SOS — woła kaplica Meysztowiczów i innych znanych, tak zasłużonych dla obu narodów ludzi.
Kiedy wychodzimy z cmentarza św. Piotra i Pawła, Jadwiga mówi: „A czy wiecie, że od lat w Dniu Zadusznym mamy procesję na ten cmentarz. Tradycja ta ożyła u nas po wielu latach zaniedbania. Uważam, że to również hołd podzięki dla tych, co to tu wieczny spoczynek znaleźli. Ta nasza wspólna modlitwa za nich”.

KAPLICA GROBOWA OGIŃSKICH

Pod dwukolumnowym portykiem toskańskim, z belkowaniem i tympanonem nad portalem wejściowym znajdowała się tablica, obecnie niestety zniszczona, podobnie jak wszystkie inne epitafia i napisy.
Przed kaplicą znajduje się czworoboczny taras, otoczony żelazną furtką na osi, a pośrodku tarasu wznosi się wysoki klasycystyczny obelisk. Całość, tj. kaplica, taras i obelisk, tworzy efektowną kompozycję w duchu klasycystycznym(…).

W pobliżu znajduje się kilku innych nagrobków spoczywających tu członków rodziny Ogińskich: Marii z Brochockich ks. Ogińskiej (1864-1894), pomnik z wielkim krzyżem wznoszącym się na ogromnym głazie z tarczą herbową, oraz Ludwiki z Romerów ks. Ogińskiej (1872), pomnik w formie krzyża kamiennego naśladującego „drewno z sękami”, wznoszący się na cokole.

Jedna odpowiedź do Wywalczony promyk słońca na cmentarzu Saulė (Słońce)

  1. Cmentarz św. Piotra i Pawła to mój “ulubiony” cmentarz wileński. Byłem tam dwa tygodnie temu i chciałbym tam jeszcze wrócić. Widziałem prace remontowe, to cieszy… Na mojej wystawie, która własnie trwa, jest jedna fotografia właśnie z tego cmentarza
    http://www.muzeum.miejskie.wroclaw.pl/CMS/muzeum_historyczne/morawski.html

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.