22
Linkevičius: Jadę do Polski nawiązywać ścisłe kontakty

Najważniejszym celem wizyty Linkevičiusa w Polsce jest nawiązać ścisły kontakt, no i oczywiście omówić sprawy bezpieczeństwa

Najważniejszym celem wizyty Linkevičiusa w Polsce jest nawiązać ścisły kontakt, no i oczywiście omówić sprawy bezpieczeństwa Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius na początku listopada planuje wyjazd do Polski, by nawiązać kontakty z przedstawicielami nowych władz w Pałacu Prezydenckim i w rządzie.

— Planuję wyjazd do Warszawy w sprawach służbowych. To nie będzie długa podróż, potrwa zaledwie kilka dni. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać z doradcą prezydenta do spraw polityki zagranicznej, spróbuję także spotkać się z innymi politykami. Jeszcze nie mam dokładnie uzgodnionego planu tej wizyty. Najważniejszym jej celem jest nawiązać ścisły kontakt, no i oczywiście omówić sprawy bezpieczeństwa naszych krajów — powiedział „Kurierowi” Linas Linkevičius.

Waldemar Tomaszewski

Waldemar Tomaszewski

Jak zaznaczył, w kwestii bezpieczeństwa kraje bałtyckie i Polska są w bardzo podobnej sytuacji, dlatego też dobre relacje między tymi krajami są obowiązkowe.
— Mam nadzieję, że w stosunkach dwustronnych Litwy i Polski będzie przeważał racjonalny, pragmatyczny i odpowiedzialny pogląd. Myślę, że żadne drobne nieporozumienia nie zepsują naszych stosunków — zaznaczył szef dyplomacji.
Vytautas Landsbergis, patriarcha litewskich konserwatystów, podczas rozmowy z „Kurierem” zaznaczył, że zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych w Polsce może polepszyć relacje polsko-litewskie.
— Uważam, że teraz stosunki z naszym sąsiadem będą lepsze. Mamy szansę zacząć wszystko od nowa. Myślę, że nowi politycy polscy pozbędą się starych nieporozumień ze sprawowania polityki rządu poprzedniej kadencji. Stosunki polsko-litewskie w większym stopniu zależą od Polski niż Litwy — powiedział Vytautas Landsbergis.

Vytautas Landsbergis

Vytautas Landsbergis

Tymczasem przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL), europarlamentarzysta Waldemar Tomaszewski wątpi, że stosunki polsko-litewskie będą lepsze.

— Każda wizyta ministra, czy innej osoby z władz najwyższych teoretycznie mogłaby dać jakieś pozytywy. Ale znając działania niektórych naszych litewskich polityków, pozytywne oczekiwania są tylko teoretyczne. Wizyt było bardzo wiele, składanych obietnic jeszcze więcej, dużo podpisanych umów, traktatów, ale realnie nie były one realizowane. Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius przed trzema laty, tuż po objęciu fotela szefa MSZ odbył wizytę w Polsce, która była bardzo nagłośniona. Spotkał się tam z ministrem Sikorskim i innymi przedstawicielami najwyższych władz Polski — powiedział podczas rozmowy z „Kurierem” Waldemar Tomaszewski.

Jak zaznaczył, przed wyjazdem do Warszawy, jak się okazało, na pokaz odbył nawet kilka spotkań z polską społecznością oraz w MSZ z przedstawicielami, reprezentantami polskiej społeczności.

— Brałem osobiście udział w tym spotkaniu wraz z Michałem Mackiewiczem, prezesem ZPL, i Ritą Tamašunienė, starostą sejmowej frakcji AWPL. Wszystkie sprawy dotyczące ograniczenia praw polskiej społeczności, ich nieprzestrzegania zostały przekazane Linkevičiusowi z pierwszych ust. Niestety, w tym kierunku nie tylko że nic nie zrobiono, ale za używanie języka ojczystego na Polaków były nakładane horrendalne kary — podkreślił Tomaszewski.

Linas Linkevičius

Linas Linkevičius

Jak mówi, obecnie notorycznie są ograniczane prawa polskiego szkolnictwa, są zamykane szkoły. W tym roku zamknięto słynną szkołę na wileńskiej Jerozolimce. Są ograniczane prawa innych szkół w Wilnie — im. W. Syrokomli, J. Lelewela, Sz. Konarskiego i w Lazdynai.

— W takiej sytuacji trudno być jakimś większym optymistą, bo wszytko to przerabialiśmy już nieraz. Wizyta, zapowiedzi, relacje umów, postanowień i nic z tego. Tym niemniej jestem optymistą i zawsze istnieje minimalna nadzieja, że nareszcie minister Linkevičius i ekipa rządząca zaczną przestrzegać zarówno Konwencję Ramową o Ochronie Mniejszości Narodowych Rady Europy, którą Litwa ratyfikowała bez wyjątków jeszcze w 2000 roku, jak też Traktatu Polsko-Litewskiego z 1994 roku, który gwarantuje nauczanie w języku polskim na poziomie szkoły średniej, czyli 12-letniej. Tak więc ustawa oświatowa z 2011 roku, łamiąca Traktat, powinna być odwołana. Więc mam nadzieję, że będą nie tylko wizyty, ale też i pozytywne rozwiązania, i decyzje — zaznaczył Waldemar Tomaszewski.

Print

22 odpowiedzi to Linkevičius: Jadę do Polski nawiązywać ścisłe kontakty

  1. Wereszko mówi:

    Panie Linkiewicz,
    a kto ciebie do Polski zaprasza? komu w Polsce są potrzebne twoje farmazony?

  2. tak to już z notorycznymi oszustami bywa mówi:

    Szef lit. MSZ powinien wiedzieć, że nikt nie szanuje notorycznych kłamców, którzy wpierw wiele obiecują – a gdy uzyskają swoje własne cele, to bezczelnie oszukują i nie dotrzymują słowa. Kłamczuch Linkevicius jest wzorcowym przykładem takiego lietuviskiego cwaniaka, ale w Polsce już dobrze się na nich poznano. Dlatego jak można wywnioskować, nikt zbytnio nie chce się z nim spotykać. I słusznie, gdyż jak wiadomo trwa próba buldożerowego niszczenia polskiego szkolnictwa, w czym kolaborują tak liberalno-konserwatywne władze m.Wilna, jak też beznadziejna koalicja rządząca pod kierunkiem socjalistów. Wszystkie lietuviskie największe siły polityczne przykładają brudne łapska do tej paskudnej roboty.

  3. LT-PL mówi:

    Linkevičius znowu jedzie z zapowiedziami realizacji podpisanych umów?
    To już nie przejdzie, mam nadzieję,że w Warszawie co najwyżej szatniarz w MSZ na niego czeka.

  4. Wilk mówi:

    Jestem przekonany że ekipa żądząca Litwą w pogorszeniu stosunków Polso-litewskich już co mogła to zrbiła.I tutaj najwięsza zasługa nie Linkeviciusa i nawet nie Gribauskaite czy podobnych marionetek a przedewszystkim Lansbergisa-“Deduli’ I KTO ZA NIM STOI.Ta wizyta funkcjonariusza Linkiewicza,bardzo żałośnie wygląda i wzbudza szczere politowania…W Polsce już nikt nie chce się ośmieszać aby zawierać jakąś poważną umowę ze stroną litewską bo ta strona nie wywiązała się z żadnej umowy obóstronnej naszych państw…mało tego ciągle bezczelnie kłamią w tej sprawie i naśmiewają się ze strony Polskiej.Musimy już dawno zrozumieć że na Litwie nie ma ani lewicowców,ani poważnych prawicowców,jest tylko jedna opcja to opcja bezczelnych,zakłamanych antypolskich nacjonalistów litewskich.

  5. LT-PL mówi:

    Patrząc na wieloletnie tuptanie w kierunku Warszawy Linkevičiusa i innych przywódców LR oparte na odruchu Pawłowa z opowieściami z “mchu i paproci” dowodzi jak niepoważnych mamy partnerów na Litwie i jak infantylna jest nasza post-giedroyciowska polityka wschodnia sprowadzająca się do obsesyjnego „niezadrażniania stosunków”
    Mam głęboką wiarę,że prezydent i przyszły rząd RP zmienią tę chorą sytuację.

  6. wyjce opluwają mówi:

    Na gadzinówce delfi Linkevicius opluwa lidera AWPL, a na innej gadzinówce ZW wtóruje mu sajudzista Okińczyc – wyją w jednym chórze pod jedną antypolską batutą.
    Aż zęby bolą gdy się czyta takie propagandowe brednie, jakie wygłasza szef litewskiego MSZ. Ale wiadomo, on ma takie zadanie, by oczerniać polskich działaczy na Wileńszczyźnie. Jednak to, że do tego chóru opluwaczy dołączył Okińczyc, tylko potwierdza, że szef mediów ZW już dawno przeszedł na “ciemną stronę” i ujada jednym głosem z polakożercami, z którymi wiążą go podejrzane biznesy i szemrane relacje towarzyskie.

  7. jas mówi:

    Bardzo brzydką wojnę podjazdową prowadzą medialne kundelki z ZW. Tym razem paszkwil wycelowany w AWPL popełnił sam szef czyli Okińczyc (choć jako półanalfabeta, zapewne “skorzystał” z pióra Radczenki…), który napluł i naobrażał co niemiara, ale biedaczyna umysłowo wątły zdaje się nie podołał zadaniu. Jego lietuviscy mocodawcy zapewne oczekują więcej.
    Media grupy ZW łamią wszelkie standardy przyzwoitości, stale promują środowiska nieprzychylne polskości, wrogo i napastliwie traktują polskich działaczy politycznych i społecznych skupionych wokół ZPL i AWPL, a promują pro-lietuviskie dziwadła w rodzaju niszowego PKD stworzonego przez urzędnika władzy państwowej Radczenkę itd.
    Okińczycowa sfora zapomina, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

  8. abc mówi:

    ty Linkiewicz, zawiąż najpierw rozum a potem przyjeżdżaj!?

  9. Ja mówi:

    Uważam, że polskie władze powinny prowadzić politykę ignorowania Litwy. Nie powinny, broń Boże, okazywać jej wrogości, ale właśnie powinny ją ignorować, nie poświęcać jej większej uwagi i pokazać w ten sposób, że potrafimy się bez Litwy świetnie obejść. Wątpię natomiast czy ona potrafi się obejść bez nas, dlatego taka polityka powinna przynieść szybkie pozytywne efekty.

    Problemów wileńskich Polaków nie rozwiąże się ani kierowaniem wobec władz litewskich próśb, ani wystosowywaniem wobec nich żądań, obie te metody były testowane i obie zawiodły. Wystarczyło natomiast, że prezydent Duda nie umieścił Litwy na liście swoich pierwszych zagranicznych podróży, by bardzo to Litwinów zabolało. Należy zatem kontynuować tę politykę i cierpliwie czekać, aż Litwini sami do nas przyjdą, już znacznie zmiękczeni.

  10. Bronislaw mówi:

    možliwe naprawdę rozum w Polskiej polityce odnalazl się wedlug partnera strategicznego na otwartą politykę dla nas,obiecanki cacanki robią się smieszne w UE,retoryka slow za 25lat namaliowana ružowymi koliorami može przestanie byc,tak sobie pomyslialem.

  11. afera mówi:

    Obecna aktywność szefa ZW przeciw polskim organizacjom na Litwie nie jest przypadkowa. Ktoś być może słusznie określił Okińczyca łapówkarzem, ja tam nie wiem. Ale też w Polsce krążą informacje, że on trudzi się wyłudzaniem haraczu od firm, które prowadzą interesy na Litwie. Do tego brudnego procederu stworzył własną kancelarię adwokacką, by legalnie otrzymywać haracze za rzekome usługi prawnicze. Uważam, że polska ambasada powinna wydać specjalną ulotkę, aby polskie firmy nie padały ofiarą tego wyłudzacza Okińczyca i jego kancelarii adwokackiej.

  12. Piotr KKKKK mówi:

    Przywieź jakiś konkret Linkiewiczu.

  13. mederes mówi:

    O tym warto pamiętać i to trzeba przypominać. Na łamach Kuriera Wileńskiego 30 stycznia 2015 .Stanisław Tarasiewicz napisał artykuł pt „Wileńszczyzna: rocznice zaprzepaszczonych szans” o obietnicach regulacji praw Polaków z 29 stycznia 1991 roku przez Parlament w Wilnie i organizacja Sajudisna na Litwie .Uchwalono spełnienie szeregu polskich postulatów, m. in. w zakresie używania języka ojczystego w urzędach i w nazewnictwie topograficznym oraz dopuszcza pisownię polskich nazwisk w litewskich paszportach. Parlament przyjął też specjalną uchwałę, która miała wyodrębnić Wileńszczyznę, jako jednostki samorządowej, na terenie której mniejszościom narodowym gwarantuje się szereg praw. Oto fragment tego co napisał S.Tarasiewicz : „W swoim oświadczeniu z 22 stycznia 1991 roku „Sąjūdis” opowiedział się za uznaniem języków mniejszości narodowych za języki pomocnicze w administracji lokalnej, za prawem do pisowni nazwisk w języku ojczystym, za jego używanie w nazewnictwie. Poparł też założenia narodowej jednostki samorządowej na Wileńszczyźnie. Później te reglamentacje w pełni znalazły się w uchwałach przyjętych 29 stycznia. Decyzje, na które czekała spragniona Wileńszczyzna, zapadły. Sadzę, że 29 stycznia br. stanie się doniosłym dniem w historii Wileńszczyzny… Tak, lody ruszyły. Zaznaczę, że nikt z obecnych deputowanych nie głosował przeciwko tym dokumentom. Powstrzymały się tylko dwie osoby”. Na łamach „Kuriera” czytamy pełną radości relację z Parlamentu ówczesnej dziennikarki gazety Jadwigi Bielawskiej. Dziś możemy tylko zastanawiać się, że te dokumenty były tak jednogłośnie przyjęte może właśnie dlatego, że głosujący „za” wiedzieli, że nigdy nie będą zrealizowane?”

  14. żenujące wygłupy tak zwanego pkd mówi:

    Koleją prowokację urządził lietuviski klubik, zwany dla niepoznaki pkd. Urządzając swoje sabaty chciał przerzucić odpowiedzialność za sytuację szkolnictwa na polskich działaczy, pomijając prawdziwych sprawców czyli władze państwowe i samorządowe m. Wilna.
    Chyba tylko Radczenko, Zapolski, Okińczyc i Balcewicz jeszcze nie wiedzą, jakie jest stanowisko polskich organizacji szkolnych i społecznych.
    Dla przypomnienia: przeciw ustawie oświatowej w 2011 roku zebrano ponad 60 tysięcy podpisów protestu, które zostały zignorowane przez litewskie władze. Odbyły się liczne wiece i strajki, poszczególne sprawy zostały skierowane do sądu. Wyrazy solidarności przekazały liczne organizacje, także z Polski i świata. Takie są fakty.
    Macierz Szkolna, ZPL i AWPL wspierają wszelkie działania w obronie szkół mniejszości narodowych i biorą udział w przeprowadzanych działaniach.
    Napierać trzeba sprawców, a nie ofiary. Ale wszystko się wyjaśnia gdy rozważyć, że pkd pracuje na zamówienie i w interesie lietuviskich burzycieli.

  15. ha mówi:

    Nu i co tam wymyśleli Radcenko i Zemojtin? Oba siedli z przoda, oba majo łby wielkie jak wiadra to pewnikiem i jakowyś pomyślunek wykumbinowali, co nie?

  16. pies na kłamców mówi:

    Waszczykowski oznajmia że ……Linkievicius łże jak pies.
    Lietuviski.
    http://prawy.pl/z-kraju/11228-szef-litewskiego-msz-klamal-jak-z-nut-w-sprawie-polakow

  17. Zbigniew S. mówi:

    To jest kolejny przykład, jak ZW wystąpiło przeciw interesowi Polaków na Litwie i działa na szkodę. Podali nieprawdziwie, a za nimi podchwyciły to media litewskie, że podczas rozmów Linkeviciusa w Polsce nie były poruszane problemy dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie. Tak oto tworzy się fałszywe informacje, które obiegają opinię publiczną. Późniejsze sprostowania mają już dużo mniejszy zasięg odbiorców, zresztą wiadomo, ze liczy się efekt pierwszeństwa. Stąd częste kłamstwa ZW i mediów litewskich.

  18. Maur mówi:

    Zdaje się, że Radio znad Wilii ogłosiło wszem i wobec o braku zastrzeżeń ze strony Polski na spotkaniu z MSZ Lt Linkiewiczem. Radio prz tym powoływało się na wypowiedź ambasadora Polski.On sam powiedział, że jednak tak nie jest. Jeżeli ambasador tak powiedział faktycznie to znaczy, że już na walizkach.
    Natomiast Linkiewicz usłyszał słowa o sprawach Polaków na Litwie nadal czekających należytego uregulowania. Usłyszał, że Polska nie przyjmuje wymówek typu trudna sytuacja międzynarodowa czy agresja Rosji na Ukrainę. Oraz aby Litwa pozbyła się złudzeń bo Polska wróci do tych spraw w chwilę po powołaniu nowego rządu.
    Można się spodziewać raczej innego stanowiska Polski niż dotychczas.
    Warto by sobie Lietuvisy uświadomili, że w Polsce z woli Narodu władzę przejmuje szeroko pojęty obóz patriotyczny. A wtym obozie sprawy Polaków, gdziekolwiek by nie byli na świecie, mają znaczenie priorytetowe.
    Zupełnie przeciwnie niż dla dotychczasowej opcji politycznej, dla której Polskość była nienormalnością.

  19. no i znowu mówi:

    media Cz. Okłamczuszka oszukały i zdradziły…

  20. tak mówi:

    Prosto w oczy dostał odpowiedź Linas. Polska DOMAGA SIĘ wypełnienia zobowiązań traktatowych i uszanowania praw, które przysługują polskiej mniejszości na Litwie.

  21. Linas zapamiętaj mówi:

    Nic o nas bez nas.

  22. pies na kłamców mówi:

    Bez komentarza.
    “W Wilnie zdumienie

    Zaskoczenia listem Junckera nie krył szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevieius. – Uważam, że to osobiste poglądy [Junckera], a na pewno nie jest to wspólna polityka Unii Europejskiej. Mamy nadzieję usłyszeć z ust odpowiedzialnego dygnitarza UE o stanowisku, które nie dzieli, lecz konsoliduje – powiedział w czwartek Linkevieius, cytowany przez agencję BNS.”

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19216880,szef-ke-zaproponowal-putinowi-zaciesnienie-wspolpracy-gospodarczej.html#ixzz3s1Zn5vGB

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.