10
Pamięć w Wędziagole o nieżyjących żywa jest nie tylko przed Dniem Zadusznym

31_pazd_wandzia_1

Aktywna uczestniczka miejscowego oddziału ZPL Zofia Pylipienė doskonale pamięta, kiedy na grobie rodziny Biniewiczów (obecnie Binevičiai) były polskie napisy Fot. Marian Paluszkiewicz

Święto pamięci zmarłych i obchody zaduszne rozpoczynają się w Wędziagole w rejonie kowieńskim w przededniu Dnia Zmarłych. Z racji najzwyklejszej — ksiądz Skaidrius Kandratavičius musi pogodzić dwie parafie — Labunawską pw. Objawienia Pańskiego, gdzie mieszka i pełni obowiązki duszpasterza w miejscowym kościele, oraz parafię Świętej Trójcy w Wędziagole, do której dojeżdża.

Miejscowi swego księdza nie mają, ale mają rzecz najważniejszą: jako bardzo nieliczni w rejonie kowieńskim zachowali, wywalczoną co prawda, niedzielną Mszę świętą w języku polskim. Cieszą się też, że w tym dniu po odmówieniu różańca i po Mszy świętej mogą uczestniczyć w żałobnej procesji na pobliski cmentarz i tam za dusze zmarłych pomodlić się i Anioł Pański w języku ojczystym zaśpiewać.
Ich radość jest w pełni uzasadniona, gdyż to właśnie Polakom — mieszkańcom tego niedużego miasteczka nieopodal Kowna — udało się to zachować.
Nie jest jednak łatwo zachować na tych starych grobach autentyczne napisy, bo ich miejsca zamieniają nowe.
Tak Hanusowski zostaje Anusauskasem, Augutowicz – Augutavičiusem itp.
— Kto to robi?

Ryszard Jankowski, prezes wędziagolskiego oddziału ZPL, onże zakrystian w miejscowym kościele, bez namysłu odpowiada: najbliżsi. Dzieci, wnukowie, którzy zamieniając drewniane zbutwiałe krzyże swych przodków w ich miejscu stawiają nowe granitowe pomniki z napisami w języku litewskim. Sami języka przodków w większości nie używają.
„Nie można tak bardzo winić młode pokolenie — ze zrozumieniem kontynuuje mój rozmówca. — Gdy nie ma nauki od podstaw — przedszkola, szkoły — to jest jak jest. Jako Polacy zjednoczeni w oddziale ZPL robimy co możemy, by na tej swoistej nekropolii XIX-zacnych szlacheckich polskich rodów z okolicznych folwarków i zaścianków nie tylko nie znikły autentyczne napisy, lecz by nie zaginęła pamięć o nich” — kontynuuje Jankowski.
A że pamięć nie ginie, świadectwem jest też Dzień Zmarłych będący jednocześnie dniem powrotu do swych korzeni.

Rozrzuceni po szerokim świecie wędziagolanie jako emigranci, mieszkańcy poszczególnych rejonów, większych i mniejszych miast Litwy, zbierają się właśnie tu, na tym starym przykościelnym cmentarzu i innych miejscach wiecznego spoczynku parafii wędziagolskiej, by wspomnieć, oddać hołd, pomodlić się za dusze swoich bliskich, kochanych osób.
Tak też będzie na pewno i w tym roku i żaden grób, zarówno ten najstarszy datujący się rokiem 1846, jak i najnowszy (1950) nie zostanie pominięty modlitwą.
Żałobna procesja zatrzyma się na pewno zarówno przy grobach polskich rodów szlachetskich, z okolicznych folwarków i zaścianków: Ibiańskich, Miłoszów, Chłopickich, Górskich, Jagiełłowiczów, Zabiełów, Chmielewskich, jak też odwiedzi groby zwykłych jej byłych mieszkańców, którzy tu znaleźli spoczynek wieczny.
„Dlatego każdego roku, jeszcze daleko przed świętami prosimy o pomoc wszystkich w sprzątaniu tego cmentarza.

Przed laty runął i rozbił się duży krzyż z czarnego kamienia na mogile dziadka Noblisty. Natychmiast zatroszczył się o zniszczony krzyż właśnie Ryszard Jankowski  Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed laty runął i rozbił się duży krzyż z czarnego kamienia na mogile dziadka Noblisty. Natychmiast zatroszczył się o zniszczony krzyż właśnie Ryszard Jankowski Fot. Marian Paluszkiewicz

Władze miejscowe, członków naszego oddziału ZPL, każdego, komu nie jest obca pamięć o zmarłych” — mówi nasz rozmówca. Zamyśla się, a po chwili dodaje: „I jakże jest przyjemnie, kiedy to ci, którzy od dłuższego czasu nie odwiedzali przykościelnego wędziagolskiego cmentarza, widzą i doceniają, że wiele starych polskich pomników zostało wyremontowanych i uporządkowanych. Że odnowione zostały kapliczki i rzeźby na tych grobach, których już od dawna nie było komu doglądać. Co prawda, nie zawsze tak było”.
Przypomina lata, kiedy to nie doczekawszy się pomocy miejscowych władz, do prac porządkowych prowadzonych na własny koszt zabierali się nieraz członkowie Wędziagolskiego Oddziału ZPL oraz osoby im sympatyzujące.
Cmentarz wędziagolski. Ileż znanych nazwisk! Ileż zasłużonych dla ojczyzny ludzi spoczynek tu znalazło! Chociażby grób Aleksandra Chmielewskiego(+1882), znajdujący się po prawej stronie kościoła. To on, marszałek szlachty Guberni Kowieńskiej, za dostarczanie broni powstańcom otrzymał karę 10 lat zsyłki.
Zatrzymujemy się również przy grobie Jerzego Dackiewicza (+1915), uczestnika powstania 1863 r.

No i oczywiście odwiedzając cmentarz wędziagolski nie pomijamy zbiorowej mogiły rodziny Miłoszów: Andrzeja, który ze swoją litewską chorągwią walczył ze Szwedami pod Kircholmem (1605 r.); Eugenjusza Edwarda Artura (+1895), dziadka poety Czesława Miłosza, uczestnika powstania, wojaka u boku naczelnika Zygmunta Sierakowskiego.
Mówiąc o grobach rodzinnych Miłoszów wędziagolanie zawsze z dumą przypominają rok 1992, kiedy to Noblista Czesław Miłosz tuż po wyjściu z samolotu na wileńskim lotnisku, powiedział: „Jestem szczęśliwy”. Udało mu się wówczas powrócić do Szetejń, do rodzinnych stron nad Niewiażą, odwiedzić groby bliskich. W tym znajdujące się właśnie tu na cmentarzu wędziagolskim.

Wiele jest starych zmurszałych krzyży na tej nekropolii wędziagolskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Wiele jest starych zmurszałych krzyży na tej nekropolii wędziagolskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Czas nie jest przychylny dla nikogo i dla niczego. W tym też dla grobu dziadka Czesława Miłosza. Kiedy przed laty  runął i rozbił się duży krzyż z czarnego kamienia na jego mogile, natychmiast zatroszczył się o zniszczony krzyż właśnie Ryszard Jankowski, od wielu lat opiekujący się tym cmentarzem. Oddał krzyż do restauracji. I już podczas obchodów święta miasteczka  spotykając się przy grobach rodziny Miłoszów, wszyscy obecni mogli zobaczyć naprawiony pomnik dziadka Noblisty.

Przypominając nie tak dawną historię nasz przewodnik po tym cmentarzu, Ryszard Jankowski przypomina również historię odnowy kapliczek znajdujących się na starym podwórzu kościelnym. Do jednej z nich powrócił pamiątkowy kamień z wytartymi od starości napisami w języku polskim, który kiedyś został stąd wydarty i był uznany za zaginiony. Wiele czasu i cierpliwości wymagała identyfikacja tych napisów. Wykorzystano w tym celu stare materiały archiwalne, które pozwoliły potwierdzić ich autentyczność.
„Przypominając te prace sprzed lat jakże wdzięczni jesteśmy wszystkim miejscowym Polakom, którzy tu pracowali. Zgłaszali się jako ochotnicy, odnawiali i porządkowali stare kapliczki swoich rodaków” — mówi Jankowski. Jak za chwilę się dowiem, nie są to sporadyczne akcje, ale stałe tradycyjne i, mimo że obecnie oddział wędziagolski ma bardzo dobre relacje z miejscowym starostwem, które daje transport, by wywieźć liście, śmiecie, sami zawsze mają sporo pomocników, którzy nie żałują swego czasu, pracy, środków materialnych, pracują z zapałem, bo doskonale wiedzą, że tylko oni — miejscowi mieszkańcy — mogą i mają za obowiązek zachować tę narodową spuściznę historyczną, by ją uratować dla przyszłych pokoleń od całkowitego zaginięcia.

Grób Aleksandra Chmielewskiego znajduje się po prawej stronie kościoła. To on, marszałek szlachty Guberni Kowieńskiej, za dostarczanie broni powstańcom otrzymał karę 10 lat zsyłki Fot. Marian Paluszkiewicz

Grób Aleksandra Chmielewskiego znajduje się po prawej stronie kościoła. To on, marszałek szlachty Guberni Kowieńskiej, za dostarczanie broni powstańcom otrzymał karę 10 lat zsyłki Fot. Marian Paluszkiewicz

Wędziagolanie nie są obojętni nie tylko wobec stanu tej starej zabytkowej nekropolii, na której, jak nadmieniliśmy, znajdziecie bardzo dziwne napisy, czasami z błędami ortograficznymi, czasami pomieszanymi literami — jedna polska, druga litewska, bo takie przecież sploty historyczne przeżywał i nadal przeżywa ten skrawek ziemi.
Na mogile Butkiewicza widnieje taki napis: „Grop rodziny Hipolita Butkevicza”, a na innym — zmarłej 30-letniej Kazimiery Biniewiczówny, która umarła od gruźlicy, taki: „Bóg Jej powołał w kwiecie wieku”.
Ale żaden błąd nie zaćmi rzeczy podstawowej: tu naprawdę się dba o pamięć tych, którzy tu żyli, którzy odeszli, którzy tu i na pobliskich cmentarzach spoczynek znaleźli…
Dotyczy to nie tylko starego cmentarza. Ale każdego krzyża, który tu i na terenie parafii się znajduje. Bo znów dzięki ogromnemu zaangażowaniu Ryszarda Jankowskiego odnowiony został opuszczony i zmurszały przydrożny stary krzyż znajdujący się na centralnej ulicy Wędziagoły.

Polacy z Wędziagoły zaprosili wówczas do pomocy zepchniętych na margines życia społecznego swoich rodaków — ludzi złamanych trudnościami życia, mających różne uzależnienia, cierpiących niedostatek. Ci potrafili zadziwić: podjęli się katolickiej misji — uporządkować, odnowić krzyż i jego otoczenie.
„Czyż taki fakt nie może nie cieszyć” — z radością mówi Jankowski. „Przecież ustawianie krzyży przydrożnych to nasza piękna tradycja narodowa. Bo to właśnie one miały
chronić od wszelkich nieszczęść, bied i kataklizmów, a cierpiący na krzyżu Bóg błogosławił kraj, tę miejscowość, to miasteczko, tę ulicę i wszystkich mieszkających tu ludzi” — mówi nasz przewodnik po Wędziagole, osiedlu słynnym z historii, z działań ludzi, którzy tu mieszkali i którzy tu na historycznej Laudzie wieczny spoczynek znaleźli.

 

10 odpowiedzi to Pamięć w Wędziagole o nieżyjących żywa jest nie tylko przed Dniem Zadusznym

  1. Prawda mówi:

    Oni są tam nierealne…

  2. józef III mówi:

    Pan Ryszard : król Laudy !

  3. Cytat mówi:

    “Kilka lat temu Wędziagolskie Polacy zadbali nad grobami tych rodów, które w 1920 r. namiętnie wspierali gen. Żeligowskiego idącego do Wilna. Obszar grobów jest ogrodzony płotem, gdzie chętnie robią zdjęcia przybysze. Te same osoby porządkują te groby.” (doc. Rūstis Kamuntavičius. Istorija VDU)

  4. Piłsudski mówi:

    Polska mniejszość na Litwie jest najsilniejszą naszą mniejszością na świecie. Wędziagolskie Polacy jest top na Litwie!

  5. Ale mówi:

    Oczywiście, bo oni jest faini potomkowie Laudańskiej szlachty!

  6. dobrze mówi:

    Mądre słowa. To trzeba więcej takich ludzi.

  7. Szlachcic mówi:

    Strzesź ich Boże!

  8. wiem mówi:

    Oni tam istnieją w warunkach getto, tam jest pełna ignorancja w Wędziagole żyjących Polaków ze strony rządu, poczynając od władzy regionalnej, miejscowej, szkoły i innych. Kaput!

  9. wilniuk mówi:

    Wilniuki, zawsze pamiętajcie o swoich rodakach żyjących na kowieńszczyznie, ponieważ tam naprawdę Litwin męczy Polskich dzieci!

  10. Bardzo smutne mówi:

    Trafna uwaga. To jednak smutne, że dzisiaj wędziagolanie muszą dramatycznie walczyć o język Polski…

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.