0
Siostra Rita: To nie jest koniec

Siostra Rita Fot. archiwum

Siostra Rita Fot. archiwum

Wywiad z siostrą Ritą, przełożoną Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie.

Święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny jest okazją do przypomnienia sobie o istnieniu bytu niematerialnego, pozasłownego, nieznanego. Czy świat dusz zmarłych istnieje równolegle obok nas? Skąd wiemy, że istnieje życie po śmierci?

Z Katechizmu Kościoła Katolickiego znamy prawdy o rzeczach ostatecznych człowieka. To śmierć, Sąd Boży, niebo albo piekło. Można powiedzieć, że Katechizm wprowadza nas w życie po śmierci. Jezus trzeciego dnia zmartwychwstał, gdyby było inaczej, to próżna byłaby moja wiara.
Wiemy też, że istnieje życie po śmierci z objawień: Matka Boża Fatimska bierze w opiekę dzieci – Franciszka i Hiacyntę – i pokazuje im niebo, piekło i czyściec. To nie były jedyne osoby, którym te prawdy zostały objawione. Ten przekaz otrzymaliśmy też od nich.
Również do siostry Faustyny, która została ogłoszona przez Kościół świętą, z czyśćca przychodziły dusze zmarłych z prośbą o modlitwę. To, że została ogłoszona przez Kościół świętą, jest potwierdzeniem jej wiarygodności. Również jedna z głównych prawd wiary Kościoła Katolickiego mówi o tym, że dusza ludzka jest nieśmiertelna. Ciało umiera, zostanie przemienione, ja będę żyć wiecznie. W Credo, czyli wyznaniu wiary mówimy „… wierzę w ciała zmartwychwstanie i żywot (życie) wieczny”.

Jak bardzo blisko zmarli są obok nas? Niektórzy twierdzą, że czują bliską obecność zmarłego…

Myślę, że jest to możliwe. Na pewno dusze z czyśćca, a zwłaszcza z nieba, mogą nam pomagać. Świadectwa ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, mówią o tym, że spotkali swoich bliskich. My nie jesteśmy w stanie usłyszeć zmarłych. Zresztą zawsze powtarzam dzieciom w szkole, że dla wierzącej osoby dowody nie są potrzebne. Dla osoby niewierzącej pewne rzeczy nie istnieją. Nawet jeżeli dziś się ukaże Jezus, powiedzą, że mam halucynacje albo zachorowałam na schizofrenię.

Czy sny, w których śni się nasz bliski zmarły, mają jakieś znaczenie? Czy to tylko mówi do nas nasza podświadomość?

Taki sen może oznaczać prośbę o modlitwę. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale to może być prośba wyrażona w ten sposób. Oni nie mogą sami sobie pomóc, pomocna może być modlitwa. Nauka Kościoła o odpustach mówi, że nasza modlitwa może spowodować przejście duszy zmarłego z czyśćca do raju.

Czy każda modlitwa jest skuteczna?

Modlący się musi znajdować się w stanie łaski uświęcającej – czyli po spowiedzi nie popełnić żadnego grzechu ciężkiego, być na Mszy św. w okresie oktawy za zmarłych, w intencji zmarłego przyjąć Komunię św., zawsze jest modlitwa w intencji Ojca św. i odwiedzenie grobu. Chociaż jeżeli zmarły jest pochowany daleko, to nie muszę jechać na jego grób, tylko odwiedzić jakiś pobliski cmentarz. Z całą pewnością nasze modlitwy nie są daremne.

W filmie „Body” („Ciało”) Szumowskiej dusza zmarłego obiera sobie pośrednika, medium do zakomunikowania pewnych przesłań dla osoby żyjącej. Czy pomysł ten jest jedynie fikcją filmową, czy też takie spotkania z pogranicza metafizyki mogą się realnie w życiu przydarzyć?

Powiem w ten sposób. Ktokolwiek będzie bawił się w medium, w wywoływanie duchów – popełnia grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Zawsze. Dusza wywoływana z nieba nie przyjdzie, gdyż jest jej tam dobrze, dusza wywoływana z czyśćca też nie przyjdzie, gdyż sprzeciwi się Bogu. Na wezwanie medium może przyjść jedynie szatan. Wchodzimy na teren bardzo niebezpieczny, na którym człowiek zawsze przegra. Szatan nie będzie pytał, czy chcesz tylko troszkę otworzyć drzwi – on wejdzie na całego. Może dojść nawet do ciężkiego opętania. Również w Biblii król Saul, który chciał wywołać ducha proroka Samuela, stracił spokój i zmysły, a ostatecznie też swoje królestwo, gdyż ingerencja w plany Boże jest przeciwna woli Bożej.

Jak z dziećmi rozmawiać o śmierci? Jak możliwie bezboleśnie odpowiedzieć na pytanie: „Czy was wszystkich stracę?”.

Możesz stracić, ale masz szansę spotkać. Rozumiem, że z jednej strony chcemy dzieci ochronić przed bólem, ale z drugiej — zetknięcie się ze śmiercią jest nieuchronne. To uczy też pokory w człowieczeństwie, że są pewne rzeczy, które mnie przerastają. U nas we wsi dzieci uczestniczyły w pogrzebach. Rozumiem, że to może być wielki szok i dziecko może się potem bać, ale ono zetknie się ze śmiercią w taki czy inny sposób. Pomaga tu wiara w życie po śmierci. Ze śmiercią nasze życie się nie kończy i że mam szansę z wszystkimi moimi bliskimi ludźmi się spotkać.
Kiedy małe dziecko traci rodziców, to nie możemy mu powiedzieć, że mama cię rzuciła, zostawiła, odeszła. Po otrzymaniu takiego komunikatu będzie się czuło niepotrzebne, porzucone, że jest zawadą. Lepiej powiedzieć prawdę.

Jak pokonać strach przed śmiercią?

To niemożliwe. Możemy tylko obserwować świętych, którzy bardzo głęboko wierzyli, że żyć będą wiecznie. Myślę, że też się bali, ale za wiarę potrafili nawet oddać swoje życie. Dla zwykłych śmiertelników przejście jest zawsze trudne i bolesne. Nie da się tego nie bać. Jedynym wyjściem jest podejście z zaufaniem, że to nie jest koniec. Jest to pójście w ramiona kochającego Ojca. No i modlitwa. Nieprzypadkowo wtedy, kiedy ktoś jest w agonii, modlimy się z całą rodziną i wszyscy najbliżsi. Proponuje się, żeby to była koronka do Miłosierdzia Bożego, bo właśnie o miłosierdzie zabiegamy i zaufanie Bogu.

Unikalny nagrobek z Sapanty jest wyrazem pogodnego przyjmowania śmierci

Unikalny nagrobek z Sapanty jest wyrazem pogodnego przyjmowania śmierci

W Rumunii w miejscowości Sapanta śmierć jest odbierana na wesoło – cmentarz zdobią kolorowe pogodne nagrobki…

To też są chrześcijanie. Msza św. pogrzebowa w naszej tradycji jest najbardziej uroczysta – też jest w niej radość, że ten człowiek przestał cierpieć i jest w Domu Ojca. Tylko kiedy opłakuję swego brata, ojca, męża czy żonę – to dominującym uczuciem jest żal rozstania i nie da się raczej cieszyć nawet z faktu, że ktoś jest w niebie. Jeżeli człowiek jest głęboko wierzący, to jest to w stanie przyjąć ze spokojem. Mądrość Kościoła jest w tym, że okres żałoby trwa u nas rok. W tym właśnie okresie Bóg leczy to rozstanie.

Dlaczego umierają małe dzieci?

To jest tajemnica cierpienia. Jak mówił ks. Twardowski: „O cokolwiek zapytasz, trzepnie cię milczenie. Bogu nie stawia się pytań, dlaczego”. Na niektóre pytania może po śmierci otrzymamy odpowiedzi. Jeżeli wierzę, że dziecko żyje wiecznie – to jaka różnica, kiedy ono umiera i jest szczęśliwe w Domu Ojca. Nie musi cierpieć na tej Ziemi. Tylko kto z nas myśli w takiej perspektywie.

Można się nauczyć patrzeć z innej perspektywy?

Przez zaufanie Bogu. Czasami zwalamy na Pana Boga odpowiedzialność, kiedy spotyka nas jakieś cierpienie, zwalamy to na wolę Bożą. To nieprawda, Bóg nie chce naszego cierpienia. Bóg stworzył człowieka, żeby był szczęśliwy — to jest Jego celem. Cierpienie Bóg jedynie czasami dopuszcza, kiedy człowiek nierozsądnie dysponuje swoją wolną wolą i sprowadza na siebie nieszczęścia.

Zostaliśmy stworzeni do życia w szczęściu, a nie potrafimy się nim cieszyć. Jak się cieszyć z życia?

Po prostu się cieszyć życiem. Za wszystko dziękować Bogu. Narzekając można zgnuśnieć i wszystkim innym zepsuć humor. Czasami sami sobie stwarzamy niepotrzebne cierpienia swym zamartwianiem się i rozpamiętywaniem tego złego, co się nam wydarzyło. Myślę, że siłą woli trzeba przekierować myśli na coś pozytywnego. Albo pomyśleć o innych, zapytać u nich, co słychać. Znam 2 osoby, które były zesłane na Syberię. Musiałyby mieć do Pana Boga najwięcej pretensji. Natomiast patrząc na nie, uczysz się radości życia, bo za wszystko dziękują, cieszą się z tego, co mają, polecają wszystkich Panu Bogu i są bardzo radosnymi osobami. Taką właśnie starość chciałabym mieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.