0
Na stacjach paliwowych bez alkoholu?

Minolta DSC

Kontrowersyjna decyzja wywołuje wiele sporów na temat, czy należy zakazać sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach Fot. M.arian Paluszkiewicz

„Przeznaczeniem stacji paliwowych jest sprzedaż paliwa” — twierdzi premier Algirdas Butkevičius i nie zmienia swego stanowiska w sprawie zakazu handlu alkoholem na stacjach paliwowych od 1 stycznia 2016 roku. Zdaniem premiera, taki zakaz byłby jednym ze sposobów walki ze spożyciem alkoholu na Litwie, którego wskaźniki są jednymi z najwyższych w Unii Europejskiej.

Kontrowersyjna decyzja wywołuje wiele sporów na temat, czy należy zakazać sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach.
„To absurd — twierdzi jeden z czytelników „Kuriera”. — Zakaz nie zmniejszy spożycia, nie od tego trzeba zaczynać. Moim zdaniem, to się bierze na zamówienie wielkich sieci handlowych, które chcą zwyczajnie wyeliminować konkurencję”.
„Popieram — sądzi inny czytelnik — taki zakaz może zmniejszyć pokusę kupienia alkoholu, no i oczywiście zmniejszyć kolejki do kasy.”
„Dlaczego się zakłada, że wszyscy bez wyjątku obywatele Litwy są notorycznymi naruszycielami lub alkoholikami, których trzeba koniecznie na siłę uszczęśliwić i uzdrowić?” — pyta inny.

„Nie jest żadną nowiną, że Litwa znajduje się w czołówce krajów, spożywających najwięcej alkoholu. Myślę, że musimy walczyć z tym, żeby spożycie alkoholu na Litwie zmniejszało się. Widzimy inne złe przykłady, niemało nietrzeźwych kierowców siada za kierownicą i powoduje wypadki drogowe” — mówił premier we wczorajszym wywiadzie dla radia LRT.
„Nic mi nie wiadomo na temat statystyki, obrazującej liczbę wypadków drogowych spowodowanych na skutek spożycia alkoholu kupionego na stacji benzynowej” — z kolei stwierdził w rozmowie z „Kurierem” jeden z funkcjonariuszy policji drogowej.

Ustalenia Uchwały o Kontroli Alkoholu, zakazujące sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach paliwowych, zostały przyjęte 23 grudnia 2011 r., a ich wejście w życie zostało przesunięte do 1 stycznia 2016 r. Zdaniem niektórych posłów, taki zakaz nie ma sensu, gdyż handlowcy mają sposoby, jak go ominąć — np. poprzez wynajem pomieszczeń stacji paliwowej dla innego subiekta gospodarczego.
Przedstawiciele stacji paliwowych twierdzą, że są za zmniejszeniem spożycia alkoholu, ale proponują stosować takie środki, które pomogłyby w osiągnięciu realnego, a nie tylko deklarowanego celu. Według nich, zakaz narusza zasadę równej konkurencji, dyskryminuje niektóre subiekty gospodarcze i nie przyniesie oczekiwanego efektu, ponieważ na stacjach paliwowych sprzedaje się poniżej 2 proc. całego alkoholu kupowanego legalnie na Litwie.

— Jeżeli sprzedaż zmniejsza się w jednym miejscu, automatycznie wzrasta w innym. Trudno powiedzieć, kto jest zainteresowany — twierdził w rozmowie z „Kurierem” Arūnas Vazgilevičius, doradca dyrektora generalnego spółki „Lukoil Baltija”.

Zarząd litewskiej Partii Socjaldemokratów poinformował oficjalnie w ubiegłym tygodniu o swym poparciu dla wyeliminowania sprzedaży alkoholu ze stacji paliwowych.

— Czy wchodzą tu w grę czyjeś interesy, czy wywiera wpływ czyjaś zachęta, tego nie wiemy, ale ciągle brzmi kilka tez. Jedna z nich to ta, że w porze nocnej kierowcy na stacjach mogą nabyć napoje wyskokowe i powodują wypadki. Wszyscy mieszkamy w tym kraju i dobrze wiemy, że godziny sprzedaży alkoholu są reglamentowane w Ustawie o Kontroli Alkoholu, która obowiązuje wszystkie bez wyjątku punkty handlu detalicznego, w tym też stacje paliwowe — zaznaczył Arūnas Vazgilevičius.

Według obowiązującej Ustawy o Kontroli Sprzedaży Alkoholu, stacja paliwowa jest określana jako punkt sprzedaży detalicznej, mający prawo do handlu różnymi produktami. Alkohol jest tu sprzedawany, podobnie jak w innych sklepach, od 8 rano do godz. 22. Takie ograniczenie obowiązuje wszystkie sklepy posiadające licencję na sprzedaż alkoholu.

— Z całą odpowiedzialnością mogę zaznaczyć w imieniu swej spółki, że celowo sprawdziliśmy, ile wynosi koszyk sprzedaży alkoholu na stacjach paliwowych wśród kierowców tankujących paliwo i kupujących alkohol. W ciągu całego ubiegłego roku nasi klienci kupili 1,9 proc. całego alkoholu sprzedawanego na Litwie — zapewnił Vazgilevičius.

Pertraktacje w sprawie sprzedaży alkoholu toczą się od wiosny ubiegłego roku. Spółka „Lukoil Baltija” wniosła wtedy propozycję, by na wzór innych krajów założyć na Litwie sieć specjalistycznych sklepów.

— Niestety, wytłumaczono nam, że Litwa nie jest jeszcze na to gotowa. Następnie zaproponowaliśmy inne rozwiązanie: sprzedaż alkoholi nie mocniejszych niż 15 proc. — opowiadał Arūnas Vazgilevičius. — Decyzja o zakazie sprzedaży alkoholu jest całkowicie nieuzasadniona, co potwierdziła Rada Konkurencji. W ten sposób są naruszane prawa do równej konkurencji. Gdyby podążać za podobnym tokiem myślenia, należałoby drastycznie ograniczyć sprzedaż alkoholu w innych sklepach, np. budowlanych. Taki zakaz jest nieuzasadniony, niesprawiedliwy, niewspółmierny.

Na dzisiaj przewidziane jest posiedzenie sejmowego komitetu zdrowia, na którym będzie omawiana kwestia o wprowadzeniu zakazu handlu alkoholem na stacjach paliwowych. Postanowi się, czy sprawa podlega dyskusji.
Premier uważa, że wprowadzenie planowanego zakazu nie naruszy praw właścicieli stacji benzynowych.
„Myślę, że nie zostało naruszone żadne prawo. Gdybyśmy przeprowadzili badania na stacjach paliwowych, ilu obywateli późnym wieczorem kupuje tu paliwo, a ilu alkohol, to zobaczylibyśmy, że kupno alkoholu w małych miejscowościach odbywa się właśnie na stacjach” — twierdził premier. Rząd nie popiera propozycji przesunięcia zakazu na 2019 r.

Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.