10
Komunizm, który trwa w głowach

W Sejmie wczoraj zaprezentowano projekt ustawy zakazującej normalnej pisowni nielitewskich nazwisk, wytworzony przez grupkę z „Tłoką” w nazwie, składającą się w pewnej mierze z ludzi, najlepsze lata swoich karier mających w czasach komunistycznych lub którzy możliwie z władzami komunistycznymi blisko współpracowały.

Skojarzenia z komunizmem nie są przypadkowe. Oto Eugenijus Jovaiša, profesor(!) archeologii, w sposób dosyć histeryczny tłumaczył, że imię i nazwisko nie są własnością człowieka, a ich pisownia powinna być „wygodna dla większości”. Argumentacja rodem właśnie z czasów komunizmu, gdzie wszystko podporządkowane było właśnie „większości” (a w rzeczywistości — partyjnym bossom), a nawet imiona miały służyć propagandzie (choćby takie, jak Elektron, Wilor, Oktebrina, Traktorina i podobne) „jedynego słusznego” ustroju.
Totalitaryzm komunistyczny upadł, ale jego pozostałości zostały w mentalności tych apostołów totalizmu, którzy wystąpili z inicjatywą mającą „tłokiem” zakazać normalnej pisowni imion i nazwisk. Niepojęte dla nich jest, że ktoś się może nazywać „Anna”, a nie „Ana”, „Andrzej”, a nie „Andrej”. Cokolwiek wychodzącego poza urzędowe wzorce chcą zakazać i stłamsić.
Muszę ich tylko rozczarować. Skoro ma być „wygodnie dla większości”, to trzeba by pisać nazwiska po chińsku.

10 odpowiedzi to Komunizm, który trwa w głowach

  1. Zbyszek mówi:

    Robert winnicki pierwsze wystąpienie w Sejmie YouTube, dobre polecam

  2. Bronislaw mówi:

    komunizm nie w glowach a na ich języku,dlaczego bo žeby mysleliby glawą to tak by nie postępowaliby,pierw partyjniaki swoim szesciorkom kazali zbierac podpisy przeciw pisowni nie litewskich imion i nazwisk,a sejm robi bo nie trzeba myslic jak zrobic žeby byli wilki syte i owcy cale,režim politykierow litewskich robi czym gožej tym lepiej,tak myslę že broni się jak utopający,myslę že utoni,dlatego že jednak w UE to nie podchodzi.

  3. Maur mówi:

    Już była próba zapisu nazwisk w sposób wygodny większości. Wprowadzili naziści, hitlerowcy – jak kto woli – w każdym razie Niemcy w czasie II WŚ we wszystkich obozach koncentracyjnych. Próba, jak wiemy, zakończona niepowodzeniem.
    Nazwisko człowieka należy do jego dóbr osobistych. Tylko jego i nikogo więcej. I jako dobro osobiste podlega szczególnej ochronie. Co oznacza, że żadna władza publiczna nie może sobie pozwolić na swobodne traktowanie nazwiska obywatela według własnego widzi mi się. Tu jest nawet jeszcze większy rygor: urzędnik za naruszenie dóbr osobistych obywatela nie będzie miał możliwości zasłonienia się urzędem i odpowie osobiście. Więcej – zostanie wyrzucony z pracy i nigdy nie będzie zatrudniony w urzędzie publicznym.
    Polski Kodeks Cywilny, w art.23 wśród dóbr osobistych wymienia też nazwisko, i obejmuje je ochroną prawną.
    Nie sądzę by K.C. Lietuvy nie miał postanowień podobnych choćby z racji przynależności do UE.

    W takim wypadku jakieś pseudonaukowe supozycje, że jednak dobro osobiste to jest jednak dobro bardziej komunalne, mogą urodzić się tylko w silnie zindoktrynowanym leninizmem umyśle. Sugerują przypadek kliniczny i jedyny ratunek w dożywotnim pobycie w psychuszce.

  4. co mówi:

    rod lansbergow z Niemiec przywedrowal na Litwe, z nim i faszyzm?

  5. Koroniarz mówi:

    Rzeczpospolita nie ma na Litwie interesu ważniejszego niż obrona naszych rodaków.

  6. fadek mówi:

    ….no’to ich pogańskie myslenie…

  7. fadek mówi:

    No bo jak poganie…

  8. fadek mówi:

    No bo i poganie…

  9. LT-PL mówi:

    Zbieranie podpisów pod antyeurpejska petycją zabraniajacerj używanie oryginalnych nazwisk przez mniejszość narodową to nic innego jak jątrzenie ale przyjmowanie przedstawicieli kilkudziesięciotysięcznego tłumu odmawiajacego europejskich praw swoim sąsiadom przez najwyższe władze państwowe LR to już planowe rozpalanie nienawiści etnicznej i mówiąc kolokwialnie zabawa zapalkami w bazie paliwowej.

  10. Lubomir mówi:

    Wydaje się, że Europa i świat postrzegają basanovićiusowskich Lietuvisów jak 3,2 milony mieszkanców Galicji, mówiących lokalnym językiem galego, lub jak przewrażliwione 2,3 mln mieszkanców Baskonii, mówiących lokalną euskarą. Zarówno mieszkańcy Galicji, jak i Baskonii, ze światem zewnętrznym kontaktują się po hiszpańsku. Język polski zawsze nobilitował a nie umniejszał Litwinów. Trudno pojąć te irracjonalne uprzedzenia lietuviskich ultrasów – do polszczyzny. Trzeba wierzyć, że jest to coraz mniejszy margines. Prawdziwa Litwa i prawdziwa Żmudź słynęły z umiłowania ojczyzny-polszczyzny. Ludzie dwóch kultur i dwóch języków, ponoć biją na głowę swoją inteligencją – językowych i kulturowych ‘monopolistów’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.