0
W placówkach oświatowych Litwy strajkowali nauczyciele i wychowawcy

Oświatowe związki zawodowe żądały przywrócenia finansowania sprzed 2009 r. Fot. Marian Paluszkiewicz

Oświatowe związki zawodowe żądały przywrócenia finansowania sprzed 2009 r. Fot. Marian Paluszkiewicz

Wczoraj, 8 grudnia, odbył się zapowiadany przez związki zawodowe nauczycieli strajk w szkołach i przedszkolach Litwy. Według danych związków zawodowych, udział w akcji protestu wzięło około 10 tys. pedagogów z ponad 350 placówek.

Z obliczeń Ministerstwa Oświaty i Nauki wynika, że protestowało 5 231 nauczycieli i 429 wychowawców przedszkoli, co stanowi 16,3 proc. nauczycieli i 4,9 proc. wychowawców. Strajkujący nauczyciele i wychowawcy w tym dniu przez dwie godziny nie prowadzili zajęć.
Żądania związków zawodowych pozostają niezmienne od lat. To są wyższe wynagrodzenia, mniejsze liczebnie klasy w szkołach i grupy w przedszkolach i żłobkach, stopniowe wyrównanie wynagrodzeń wychowawców w przedszkolach z płacami zarobkowymi nauczycieli w placówkach ogólnokształcących, stopniowe zwiększanie służbowych współczynników wynagrodzeń pracowników, większy fundusz emerytalny, przywrócenie koszyczka ucznia sprzed 1 stycznia 2009 roku.

— Solidaryzujemy się z żądaniami związków zawodowych nauczycieli Litwy, dlatego postanowiliśmy również dołączyć do strajku — poinformowała „Kurier” Anna Siedlecka, przewodnicząca związków zawodowych nauczycieli Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach. — Chodzi nam o podniesienie koszyczka ucznia, a co za tym idzie, również poziomu wynagrodzeń sprzed 2009 roku. Związek zawodowy domaga się też zniesienia tzw. „nożyc” w wypłatach nauczycieli i zwiększenia współczynnika obliczania wynagrodzenia.

Jak mówiła Anna Siedlecka, strajk odbył się spokojnie, choć trudno było zorganizować go sprawnie, gdyż szkoła jest duża, a uczniowie stawili się na zajęcia.

— Ponieważ szkoła powinna zapewnić uczniom bezpieczeństwo, więc nauczyciele przekazali podstawowe informacje i zorganizowali pracę samodzielną na lekcji — mówiła przewodnicząca związków zawodowych.

Związki zawodowe nauczycieli Litwy domagają się również w budżecie 2016 r. przeznaczyć 3,56 mln euro na kompensaty dla nauczycieli w wieku emerytalnym, którzy z własnej woli zostawiają pracę w szkole. Jak mówiła Anna Siedlecka, z funduszu emerytalnego mogliby skorzystać nauczyciele mający 30 lat stażu oraz 5 lat przed emeryturą.
— Z tego funduszu byłaby wypłacana nauczycielom w wieku przedemerytalnym renta w wysokości 238 euro. To uratowałoby sytuację nauczycieli, którzy przykładowo stracą pracę — poinformowała nas Anna Siedlecka.

Jak na konferencji prasowej mówiła minister oświaty Audronė Pitrėnienė, strajk odbył się w 49 samorządach z 60, wzięło w nim udział 300 placówek z 2 300. Pozytywnie oceniła strajk nauczycieli, ponieważ „walczą o to, co im się należy”. „Niektórym grupom przywrócono wypłaty, zaś nauczycielom od 2009 roku wynagrodzenia nie były zwiększane, dlatego są to ich zgodne z prawem oczekiwania i zgodne z prawem żądania” — podkreśliła Pitrėnienė.

Zapytana, jakie jest średnie wynagrodzenie nauczyciela na Litwie, minister mówiła, że podliczenie konkretnej sumy jest niezwykle skomplikowane, gdyż zależy to od liczby godzin kontaktowych. „Według moich danych, za 25 lekcji nauczyciel metodyk otrzymuje na ręce ponad 800 euro” — mówiła minister.

Z obliczeń przedstawionych przez Annę Siedlecką, wysokość wynagrodzeń nauczycieli w rejonie solecznickim wygląda następująco: młody nauczyciel, mający 18 godzin lekcyjnych i otrzymujący dodatek za przygotowanie się do lekcji przy minimalnym współczynniku otrzymuje „do ręki” 337 euro, starszy nauczyciel — 367 euro, nauczyciel metodyk — 394 euro netto.
— Jak widać, wynagrodzenie młodego nauczyciela jest zbliżone do płacy minimalnej na Litwie — mówiła Anna Siedlecka. — Istotny jest tutaj współczynnik, o którego zwiększenie zabiegają związki zawodowe. Przy średnim współczynniku wynagrodzenia wzrastają o około 9 proc.

Nauczyciele bezskutecznie domagali się spełnienia żądań od kilku lat Fot. Marian Paluszkiewicz

Nauczyciele od kilku lat bezskutecznie domagają się spełnienia żądań Fot. Marian Paluszkiewicz

Partyjna rada polityczna koalicji rządzącej w ubiegłym tygodniu postanowiła zadośćuczynić części żądań związków zawodowych, przeznaczając na potrzeby oświaty 10 mln euro. Ministerstwo również obiecuje szukać środków.
Padły obietnice — po raz pierwszy od 6 lat — podwyżek dla najmniej zarabiających pracowników oświaty. Według ministerstwa, wychowawcy nauczania przedszkolnego w przyszłym roku doczekają 7-procentowej podwyżki, początkujący nauczyciele w placówkach nauczania ogólnokształcącego otrzymają 5-proc. podwyżki, pozostali — podwyżki w wysokości 3 proc. Zaznacza się, że od 1 stycznia o 34 euro wzrośnie koszyczek ucznia.

Zdaniem organizatorów strajku, udał się on, zanim się rozpoczął.
— Mogę stwierdzić jednoznacznie, że strajk się udał — zaznaczył w rozmowie z „Kurierem” Audrius Jurgelevičius, przewodniczący Związku Zawodowego Oświaty Litwy. — Nauczyciele nie wystraszyli się presji ze strony ministerstwa i wzięli udział w tej akcji protestu liczniej, niż to było wstępnie prognozowane. Od kilku lat rząd twierdzi, że nie ma żadnej możliwości zwiększenia wynagrodzeń dla nauczycieli, ale gdy się okazało, że strajk jest nieunikniony, znalazło się 12 mln dodatkowych euro.
Jak mówił Audrius Jurgelevičius, potwierdziły się przypuszczenia, że to nie brak pieniędzy jest przeszkodą, lecz brak chęci rozwiązania problemu. Zaznaczył też, że jeżeli żądania nauczycieli będą spełniane niedostatecznie, są oni zdecydowani ogłosić strajk bezterminowy.

— W obecnym budżecie na 2016 r. planuje się nieznaczne podniesienie wynagrodzeń dla nauczycieli o kilka procent, co oznacza średnio 6 euro „do ręki”. Taka podwyżka jest wyrafinowaną kpiną z nauczycieli — powiedział Audrius Jurgelevičius. — Chcemy widzieć perspektywę polepszenia warunków pracy.

Print

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.