1
Głośno mówi, co inni myślą

Kiedy generał bezpieki, były dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Gediminas Grina w internecie zaczął bredzić o potrzebie nie tylko zamknięcia, ale i zabronienia szkół mniejszości narodowych, można by oczekiwać, że zajmą się tymi wypowiedziami prokuratorzy (zostały zgłoszone jako rozniecanie nienawiści na tle narodowościowym) i psychiatrzy (nie ma informacji, by się zainteresowali). Okazało się jednak, że znaleźli się też tacy, którzy te pomysły poparli.
Edmundas Jakilaitis, telewizyjny publicysta, na swojej stronie napisał o wypowiedzi Griny, że „pomysł do rozważenia”, swój komentarz utrzymując w tonie aprobacji dla gadaniny bezrobotnego bezpieczniaka. Sprawa o tyle skandaliczna, że Jakilaitis nie jest jedynym pracownikiem mediów, popierającym tego rodzaju pomysły rodem z czasów stalinizmu. I o ile ma prawo na swojej prywatnej stronie głosić jakiekolwiek poglądy, to fakt, że jest to jedna z osób, formujących opinię publiczną, jest bardzo niepokojący — szczególnie, że idea dziennikarstwa nieodzownie wiąże się z obroną obywatelskich wolności, także mniejszości narodowych, a nie z propagowaniem ich ograniczania.
Czy nie jest tak, że Grina tylko głośno powiedział to, o czym wielu szowinistów po cichu marzy od dawna?

Jedna odpowiedź do Głośno mówi, co inni myślą

  1. Tadeusz mówi:

    Z tym litewskim ubekiem nie poszedłbym na łowy do tajgi,bo na pewno któryś by z nas nie powrócił,ale nigdy nie myślałem,że ten udający europejczyka młody jeszcze człowiek,jest tak bardzo chory na nacjonalizm smetonowskiego typu.Oto czego ich uczą wykładowcy na studiach,a polega to na tym,by pod płaszczykiem inelektuała,liberała umiejętnie chować istotę” wiecznie wczorajszego Litwina”,ktorego podstawową cechą jest polonofobia,a którą ONI dziedziczą z dziadka na ojca,z ojca na syna,z syna na swego syna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.