3
Dopóki Litwa przyjaźni się z Polską, dopóty nie będzie należała do Rosji

19_grudnia_front_1

Propaganda telewizyjna jest nieodłączną częścią wojny Fot. Marian Paluszkiewicz

Wojnę można prowadzić na wiele różnych sposobów. Oprócz wojen z udziałem sił zbrojnych prowadzi się, również wojny energetyczne, cybernetyczne, wojny informacyjne. Jednak wojnom z udziałem sił zbrojnych prawie zawsze towarzyszy wojna informacyjna.

— Propaganda jest nieodłączną częścią wojny. Do sterowania ludźmi i manipulowania ich nastrojami często używaną metodą jest dezinformacja. Jest to rozpowszechnianie zmanipulowanych i sfabrykowanych informacji. Takie działania mają na celu wywarcie wpływu na odbiorców oraz skłonienie ich do danego rodzaju zachowań korzystnych dla dezinformującego. Im więcej ludzi ulegnie dezinformacji, tym bardziej jest ona skuteczna i spełnia swoje role — mówi „Kurierowi” historyk, prof. Valdas Rakutis, z litewskiej Akademii Wojskowej.

XXI wiek jest okresem rozwoju propagandy. Używa się współczesnych środków masowej informacji do jej rozprzestrzenienia, na przykład internet, telewizja, prasa, kino. Specjaliści mówią, że każda propaganda ma zakodowaną treść.

— Jeżeli propaganda nie ma konkurencji, czyli nie ma innej informacji, jak tylko ta nieprawdziwa, to wtedy ludzie przyjmują ją za rzeczywistość. Zazwyczaj w dezinformację wierzą ludzie mniej wykształceni i ci, którzy nie znają dobrze danego problemu. Może to sprowokować konflikty na dużą skalę — zaznaczył prof. Valdas Rakutis.

Jak mówi, Rosja w wojnie z Ukrainą także używa propagandy, która bardzo mocno oddziałuje na ludzi.

— Rosjanie celowo kierują swoją propagandę na różne audytoria. Jedna jest przeznaczona dla mieszkańców Rosji, tam nie mówi się o tym, jak dobrze jest mieszkać w kraju, ponieważ oni sami wiedzą jak jest naprawdę. Natomiast dla ludności rosyjskojęzycznej mieszkającej poza granicami przedstawia się Rosję jako raj, gdzie są wysokie zarobki, wysokie emerytury — tłumaczy Rakutis.

Historyk prof. Valdas Rakutis z litewskiej Akademii Wojskowej

Historyk prof. Valdas Rakutis z litewskiej Akademii Wojskowej

Jak zaznaczył, dla każdego audytorium są przeznaczone różne kanały, które tę propagandę rozpowszechniają. Najbardziej wyspecjalizowane są telewizje.

— Litwie, Łotwie i Estonii jest przeznaczony w pierwszą kolej Pierwyj Bałtijskij. Natomiast dla Zachodu — Russia Today. Propagandę tworzą specjaliści, którzy dobrze znają się na mentalności ludzi danego państwa. Najbardziej w rosyjską propagandę wierzą ludzie, którzy oglądają włącznie rosyjskie kanały. Na Litwie takich widzów niestety jest sporo — dodaje.

Ukazywanie cierpienia ludności cywilnej, głównie dzieci, podczas konfliktu zbrojnego stało się podstawowym orężem stosowanym w wojnie informacyjnej. Zdarza się, że prezentowany materiał pochodzi z innego miejsca, czasu i sytuacji, ale odbiorca nie jest w stanie dostrzec manipulacji. Taką strategię często stosuje propaganda rosyjska. Nowoczesne techniki multimedialne dają możliwość łatwej manipulacji obrazem czy dźwiękiem i upubliczniania informacji nieprawdziwej. Rosjanie manipulują opinią publiczną pokazując wojnę na Ukrainie za pomocą kłamstw. Podmieniają zdjęcia i ich przekaz, chcąc uwiarygodnić swoje działania i skompromitować stronę przeciwną.

— W wojnie na Ukrainie Rosja na całego używa wojennej propagandy. Na przykład, gdy pokazywano, jak bardzo na Ukrainie są krzywdzone dzieci. Tak naprawdę zdjęcia przedstawiały dzieci z wojny na Bałkanach. Nie było w nich wcale prawdy, a pokazywano, że jakoby dzieje się to na Ukrainie obecnie. Wielu wierzy w to i myśli, że na Ukrainie są banderowcy, którzy zabijają i znęcają się nad ludźmi. Przedstają Ukraińców jako faszystów, którzy zabijają Rosjan. Dla władzy rosyjskiej właśnie o to chodzi, żeby w tę propagandę uwierzyło jak najwięcej ludzi — mówi prof. Valdas Rakutis.

Właśnie w dużej mierze za pomocą takich nieprawdziwych wiadomości Rosjanom udało się zająć Krym. Wygrywali wojnę informacyjną, dopóki Ukraina nie przedstawiła prawdziwych faktów.

— Rosja też za pomocą propagandy pokazuje, że jest bardzo silnym państwem. Na przykład w telewizji widzimy potężne czołgi, samoloty. Moskwa chce pokazać światu, że ma bardzo dużo techniki wojskowej, chociaż w rzeczywistości to już nie jest tak militarnie silne państwo. Taka dezinformacja na Ukrainie przyniosła dla Rosji pozytywne wyniki, ale już dzisiaj wielu rozumie, że to tylko propaganda i walczą z nią. Wyjawienie propagandy i pokazanie jej w świetle prawdziwym jest najlepszą walką przeciwko niej – tłumaczy Rakutis.

Rosjanie w Syrii także walczą za pomocą propagandy. W tym konflikcie dla różnych społeczeństw jest przeznaczona inna dezinformacja. Dla ludności w Syrii mówią, że walczą o sprawiedliwość. Natomiast dla Zachodu mówią, że walczą przeciwko terroryzmowi. Mieszkańców Rosji przekonują, że kraj wraca do dużej polityki międzynarodowej, że to mocarstwo, silne państwo, które może rozwiązywać problemy polityczne innych państw. Po otrzymaniu takiej wiadomości ludzie zaczynają wierzyć i podtrzymywać Rosję.

— Propaganda, którą używa Rosja, oddziałuje też na naszych ludzi. Na każdego inaczej. Litewskojęzyczni raczej nie wierzą w rosyjską dezinformację, gdyż nie oglądają rosyjskich kanałów i nie korzystają z rosyjskich portali. Właśnie tam ta propaganda najczęściej jest zamieszczana. Natomiast ci, którzy oglądają wyłacznie rosyjskie kanały telewizyjne, wierzą, gdyż tylko stamtąd otrzymują informację. Z kolei Polacy mieszkający na Litwie oglądają, również polskie kanały telewizyjne, gdzie jest udostępniana prawdziwa informacja. Dlatego też są mniej narażeni na propagandę rosyjską — tłumaczy historyk.

Rosja często kieruje do odbiorców na Litwie nawet bardzo agresywną propagandę. Metodą jest przyklejanie do Litwinów różnego rodzaju etykietek o negatywnej treści.

W wojnie na Ukrainie Rosja na całego używa wojennej propagandy Fot. EPA-ELTA

W wojnie na Ukrainie Rosja na całego używa wojennej propagandy Fot. EPA-ELTA

— Pokazują nas jako naród, który jest całkowicie zależny od USA, że robimy wszystko, co tylko Ameryka nam każe. Przedstawiają nas jako marionetki, jako naród rolników, rybaków, którzy nic nie potrafią zrobić. Przekręcają historię naszego kraju. Na przykład rozpowszechniają informację, że jakoby w styczniu w 1991 roku obywatele Litwy strzelali do swoich. To, że wtedy zginęło 13 osób, nazywają wojną domową. I oczywiście wmawiają, że oni nie mają z tym nic wspólnego — opowiada prof. Valdas Rakutis.

Jak mówi, Rosjanie starają się wzniecić nienawiść między Litwinami i mniejszościami narodowymi mieszkającymi w naszym kraju.

— Rosjanie chcą Litwinów najbardziej pokłócić z Polakami. Robią to już od czasów cara Piotra I. Wiedzą, że dopóki Litwa przyjaźni się z Polską, dopóty nie będzie należała do Rosji. Myślę, że jedyny sposób, by dać odpór Rosji, jest to, żeby Litwini i Polacy zaczęli ze sobą rozmawiać, zwłaszcza na bardzo trudne i delikatne tematy. Owszem raz powalczyliśmy przeciwko sobie i o tym rozpamiętujemy się przez kolejnych 100 lat. Należy wreszcie o tym zapomnieć. Jeżeli zaczniemy wierzyć rosyjskiej propagandzie, to znaczy, że jesteśmy słabi, nic niewarci i pozostaje tylko poddać się Rosji — dodaje.

Najlepszym sposobem na rozbrojenie dezinformacji jest poznanie metod jej działania. Daje to możliwość dokładnego nazywania po imieniu tego, co robią i próbują zrobić w danym momencie. Natychmiastowe demaskowanie taktyk dezinformacyjnych jest dla Rosji wysoce szkodliwe. Neutralizuje ją. Sprawia, że wygląda nieuczciwie i słabo.

— Prawda jest niezwykle cenna. To smutne, że w naszym społeczeństwie tak wielu straciło dla niej szacunek, tak wielu ludzi sprzedało swoje sumienie i dusze za chwilowy komfort finansowy, jednocześnie poświęcając stabilność i równowagę reszty kraju w pogoni za dobrami materialnymi. Dezinformacja nie tylko zakłóca nasze postrzeganie świata, ale czyni nas także skłonnymi do strachów, niezrozumienia i wątpliwości. Może sprowokować dobrych ludzi do popełniania strasznych czynów wobec innych, a nawet przeciwko samych siebie. Bez wspólnego i zorganizowanego wysiłku w celu zwalczania masowych kłamstw przyszłość w rzeczy samej będzie niewesoła — podsumowuje profesor.

Print

3 odpowiedzi to Dopóki Litwa przyjaźni się z Polską, dopóty nie będzie należała do Rosji

  1. niebezpieczna literka W mówi:

    “żeby Litwini i Polacy zaczęli ze sobą rozmawiać”
    Problem w tym, że lietuvisi są głusi, nie chcą dialogu, tylko siłą próbują nas wynarodowić z polskości i zlituanizować. Dlatego zwalczają język polski, polskie szkolnictwo, zabraniają napisów i pisowni nazwisk, nie zwrócili ziemi, ciągle napadają i podjudzają przeciw Polakom i naszym organizacjom oraz działaczom. Nawet literka “W” jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem dla lietuviskości.
    O czym więc bredzi profesorek Rakutis?
    Czy jako historyk nie zauważa ciągłości lietuviskiej nienawiści do polskości, trwającej od zarania państwowości lietuviskiej na początku XX wieku aż po dziś dzień?

  2. niedoinformowany prof. mówi:

    Wbrew ciągłej lietuviskiej propagandzie, badania naukowe dowiodły, że w czasach komuny w Litewskiej Republice Sowieckiej najmniej podatną na kolaborację z komuną była ludność narodowości polskiej. Duuuużo chętniej z komuną współpracowali w wielu obszarach sami lietuvisi.
    Co więcej, obecna prezydent Lietuvy, premier rządu, minister spraw zagranicznych… i wielu innych prominentnych polityków lietuviskich – to dawni zagorzali komuniści, słudzy dawnego systemu, wyniesieni przez Moskwę i wiernie jej przez lata służący, zawdzięczają komunie swoje kariery. To więc prędzej ci ludzie realizują sowiecki scenariusz niż ktokolwiek inny.
    Czy profesorek historyk Rakutis o tym nie wie?

  3. polak mówi:

    Zgadzam sie z trescia tego artykulu. Ruskie od zawsze prowadza propagande. Dosyc ciekawie profesor opowiedzial jak to robia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.