0
Priorytety, priorytety…

Mer Wilna Remigijus Šimašius bardzo chętnie zabiera głos w sprawach prestiżowych i oryginalnych. A to muzeum postmodernizmu wesprze, a to inkubator przedsiębiorczości, a to powstanie centrum naukowego w miejsce stołecznego planetarium. Jeszcze i tworzenie ślizgawek w mieście zapowie. Przy wszystkim, obligatoryjnie, zrobi sobie modne selfie z tym samym uśmiechem, napisze #smagu.
Tymczasem na obchody rocznicy styczniowych wydarzeń mieszkańcy i goście Wilna pod parlament szli nieoczyszczonymi chodnikami, grzęznąc i ślizgając się w brunatnej brei, jaka powstaje z niesprzątniętego śniegu. Na Starym Mieście też nie jest lepiej — „kasza” pokrywa i chodniki, i ulice. Ale za to przed końcem roku chodniki te od jezdni odgrodzono metalowymi barierkami — w sumie nie wiadomo, czemu innemu mającymi służyć, niż tylko wydaniu pieniędzy. Teraz się przynajmniej przydają, by nie upaść w „kaszę”.
Sytuacja ta jednak pokazuje, że włodarze miasta niespecjalnie sobie radzą ze sprawami dla miasta podstawowymi. Albo się nimi nie interesują, chociaż to właśnie powinno być priorytetem, dopiero później większe i poboczne projekty. Przypomina ta postawa trochę beztroskiego rodzica, zajmującego się kosmicznymi tematami, a nie dostrzegającego, że dziecko leży nieprzewinięte.

Leave a Reply

Your email address will not be published.