0
Z uniwersytetu prosto… do zawodówki

Litwa coraz bardziej odczuwa brak wykwalifikowanych pracowników

Litwa coraz bardziej odczuwa brak wykwalifikowanych pracowników Fot. Marian Paluszkiewicz

„Obecnie obserwujemy na Litwie nadmiar wysoko wykwalifikowanej kadry, ale zarazem odczuwa się brak fachowej siły roboczej. Tymczasem system kształcenia zawodowego jest dziś praktycznie zrujnowany” – uważa Jarosław Narkiewicz, wiceprzewodniczący Sejmu, poseł z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, członek sejmowego komitetu ds. oświaty, nauki i kultury.

Wykształcenie wyższe na Litwie oferuje dziś 47 uniwersytetów.
Z wyników badań MOSTA (Centrum Badań i Monitoringu Nauki i Studiów) okazuje się, że uczelnie mają coraz większą liczbę kierunków, a na studia dostają się niemalże wszyscy chętni, mimo niewysokiego poziomu wiedzy kandydatów.
Po skończeniu uczelni (często na kierunkach płatnych) część absolwentów ląduje na giełdzie pracy. Uczelnie wyższe „produkują” dyplomy, które nie budzą zaufania pracodawców. Prawie połowa z nich uważa, że absolwenci uniwersytetów nie są odpowiednio przygotowani do wykonywania zawodu. Często jedynym sposobem na znalezienie pracy dla byłego studenta uniwersytetu (poza emigracją) jest zdobycie specjalistycznej kwalifikacji w… szkole zawodowej.

Jak poinformowała „Kurier” Ewa Sawiel, specjalistka Solecznickiego Oddziału Litewskiej Giełdy Pracy (LGP), z dniem 1 stycznia zarejestrowano tu 112 osób z wyższym wykształceniem: 33 osoby po ukończeniu kolegiów i 79 osób po ukończeniu uniwersytetów. „Na bruku” w rejonie solecznickim wylądowało najwięcej inżynierów, pedagogów, ekonomistów, prawników.
Tymczasem według danych „Barometru możliwości zatrudnienia” udostępnionych przez LGP, największe szanse na znalezienie pracy na Litwie mają betoniarze, elektrycy, kucharze, masarze, murarze, krawcy, budowlani, hydraulicy, kierowcy TIR-ów, mechanicy sprzętu rolniczego, specjaliści technologii informacyjnych. Szczególnie wysokie szanse na zatrudnienie mają spawacze, monterzy konstrukcji metalowych, pracownicy od izolacji. Natomiast najmniejsze szanse znalezienia pracy mają m. in. ekonomiści, prawnicy, nauczyciele, pracownicy socjalni, tłumacze, dziennikarze, politolodzy, biolodzy, botanicy, specjaliści urządzania wnętrz.

Rosnąca potrzeba rąk do pracy w postaci wykwalifikowanych pracowników wzbudziła niepokój rządzących.
Na wtorkowe (19 stycznia) posiedzenie rządowe premier Algirdas Butkevičius zwołał przedstawicieli ministerstw w celu omówienia doskonalenia systemu kształcenia zawodowego. Według premiera, ze względu na brak wykwalifikowanych fachowców konieczne jest poświęcenie większej uwagi dla „ulepszenia systemu kształcenia zawodowego”, by na Litwie nie brakło wykwalifikowanych specjalistów.
Jak powiedział „Kurierowi” poseł Jarosław Narkiewicz, w mijającej (2012-16) kadencji Sejm i rząd miał zwrócić szczególną uwagę na odbudowanie systemu kształcenia zawodowego.
— Ten system, jak wiemy, po okresie sowieckim był praktycznie zrujnowany, a zawodówki i technikumy uległy, nazwijmy to tak, samolikwidacji, silniejsze szkoły techniczne przekształciły się w kolegia. Zachowały się one dotychczas, ale system kształcenia zawodowego jest praktycznie zrujnowany. Odtworzyć to, co zostało zniszczone, nie jest łatwo — mówił poseł.

Obecnie na Litwie jest nadwyżka specjalistów z wykształceniem akademickim dla których odnalezienie się na rynku pracy jest sprawą mocno skomplikowaną. Spowszedniał już obrazek, gdy specjalista z dyplomem prawnika pracuje przy renowacji i ocieplaniu domów, a wykwalifikowany socjolog czy manedżer podaje pizzę.

— Sytuacja ta wiąże się z uleganiem modzie na studiowanie na prestiżowych kierunkach, często bez uwzględnienia tego, co to wykształcenie da i czy pozwoli odnaleźć się na rynku pracy — przypuszcza poseł Narkiewicz. — Z innej strony, uniwersytety próbując dostosować się do warunków i próbując przetrwać, stwarzają wiele programów tzw. studiów płatnych, po których trudno jest znaleźć pracę — często są to kierunki studiów o charakterze humanistycznym.

 Szkoła zawodowa daje dziś większą możliwość zatrudnienia Fot. Marian Paluszkiewicz

Szkoła zawodowa daje dziś większą możliwość zatrudnienia Fot. Marian Paluszkiewicz

A tymczasem rzeczywiście brakuje wykwalifikowanych specjalistów, fachowców. Zwłaszcza że studenci na uniwersytetach poznają tylko teorię, studiują bez zdobywania praktycznych umiejętności.
Studenci po ukończeniu studiów wyższych często udają się do szkół zawodowych, żeby otrzymać konkretną specjalność. Z jednej strony istnieje nadmiar specjalistów z wyższym wykształceniem, z drugiej — brak rąk do pracy.

Opornie idzie współpraca państwa z przedsiębiorcami, którzy mogliby zgłaszać zapotrzebowanie na pracowników określonego zawodu, zaś państwo z kolei stworzyłoby warunki do studiowania na potrzebnym kierunku.

— Jednym z modeli odbudowania systemu kształcenia zawodowego jest współpraca z tzw. sektorem prywatnym. Przedsiębiorcy będą zgłaszali zapotrzebowanie na określonych specjalistów, a państwo z kolei będzie szykowało odpowiednie programy studiów, finansowane z puli państwowej, by zmotywować uczniów do nauki w dziedzinie konkretnej specjalizacji – mówi Jarosław Narkiewicz.

W społeczeństwie utarł się stereotyp, że kształcenie zawodowe jest skierowane do młodzieży niezbyt zdolnej. Tymczasem nauka w szkole zawodowej czy kolegium pozwala zdobyć praktyczne przygotowanie, pozwalające zdobyć konkretny zawód. Student szkoły zawodowej czy kolegium zdobywa określone umiejętności, które następnie potrafi zastosować w praktyce.

Valdas Kazlauskas, dyrektor Wileńskiej Szkoły Technologii, Biznesu i Rolnictwa przyszedł na to stanowisko z uczelni wyższej, gdzie kierował katedrą finansów. Uważa, że w systemie oświaty istnieje poważny problem.

— W procesie nauczania jest wada: brakuje priorytetu ciągłego poszukiwania zawodu – mówi Valdas Kazlauskas. — Jeżeli uczeń będzie wiedział, że przede wszystkim musi poszukiwać zawodu, „przymierzyć” go, czy mu się podoba, jeżeli nauczy się go w procesie przygotowania zawodowego, wtedy może dalej myśleć o kontynuowaniu nauki na uczelni wyższej.

Tymczasem w życiu jest czasami odwrotnie: droga do zawodówki biegnie przez uniwersytet.

— Jest tak dlatego, że w uczelniach wyższych studenci mają mało zajęć praktycznych i nie stykają się z zawodem – uważa dyrektor. — Ktoś się na uniwersytecie uczy dla przykładu projektowania ubrań i tworzy modele, ale sam szyć nie potrafi. Szkoła zawodowa natomiast uczy rzemiosła od podstaw, po czym uczeń może przejść do wyższego poziomu studiów.

Jako zwykły przykład podaje próby zainteresowania małego dziecka różnymi zajęciami dodatkowymi: w szkole muzycznej, w klubie sportowym, w kółku tanecznym, szachowym itd. Mija czas, zanim dziecko określi się, który rodzaj działalności sprawia mu największą przyjemność. W przypadku wyboru zawodu młody człowiek zostaje „skazany” na często przypadkowe studia, marnuje kilka lat, potem dochodzi do wniosku, że to, co robi, zupełnie mu nie odpowiada.

Zdaniem Valdasa Kazlauskasa, sensowne by było zintegrowanie nauczania ogólnokształcącego z przygotowaniem zawodowym.

— Myślę, że uczniowie ze szkół ogólnokształcących mogliby przyjechać do szkoły zawodowej na kilka lekcji, nauczyć się określonej specjalności, „przymierzyć” ją, być może zaciekawić się. Najczęściej bywa tak, że to same szkoły zawodowe muszą się reklamować. Ze strony szkół ogólnokształcących nie ma troski o przygotowanie zawodowe uczniów – myślę, że jest to ich wada. Ich wysiłek jest skierowany jedynie na to, by uczniowie skończyli szkołę z jak najlepszym rezultatem – sądzi dyrektor szkoły zawodowej.

Obecnie Wileńska Szkoła Technologii, Biznesu i Rolnictwa oferuje 7 programów nauczania, zaś w przygotowaniu jest kolejnych 5 nowych innowacyjnych kierunków. Niektóre nie są nawet jeszcze realizowane na Litwie.

— Z tymi programami jesteśmy pierwsi – mówi dyrektor Kazlauskas. — Oferujemy naukę skierowaną na zdobycie zawodu producenta produktów wizualnych, pracownika modelowania wirtualnego otoczenia i pracownika zarządzania środowiskiem, wytwórcy kosmetyków naturalnych i pracownika od renowacji wyrobów drewnianych. To zawody przyszłości.

Jak zapewnia, szkoła posiada partnerów społecznych w postaci stowarzyszeń i przedsiębiorstw, które są zainteresowane, by na Litwie pojawili się tacy specjaliści i są gotowe do zatrudnienia ich u siebie.

Obecnie w szkole uczy się 244 uczniów, choć mogłaby ona szykować nawet 600 specjalistów.
Szkoła uczestniczy w projektach międzynarodowych.

— Właśnie teraz nasi uczniowie wyjechali do Włoch (to już po raz trzeci), tam odbywają praktyki z pomocą naszych nauczycieli i włoskich fachowców. Tu uczą się na kierunku pomocnika pedagoga socjalnego, tam pracują z osobami niepełnosprawnymi, w domu starców, otrzymują potrzebne kompetencje – opowiadał dyrektor.
Z partnerami z Polski i Łotwy Wileńska Szkoła Technologii, Biznesu i Rolnictwa uczestniczy we wspólnym projekcie tworzenia innowacyjnych interaktywnych podręczników elektronicznych.

Razem z Zespołem Szkół Rolniczych w Ostródzie planowane są wspólne szkolenia w Druskiennikach, których celem byłoby uczenie pracy w otoczeniu wielokulturowym.

— Ponieważ uczą się u nas i Polacy, i Litwini, i Białorusini, i Tatarzy — to w tak wielokulturowym środowisku należy wypracować własne metody, aby uczniów zjednoczyć i aby współistnieli ze sobą. By politykierstwo nie wpływało na stosunki polsko-litewskie. Chcemy, by ten mit był obalony poprzez takie właśnie szkolenia, by nasze dzieci rosły w pięknym zgodnym środowisku – mówi dyrektor.

— Pracodawcy zwracają się do nas z propozycjami zatrudnienia. Cieszą się wzięciem nasi mechanicy samochodowi, kucharze, pomocnicy pracowników socjalnych.
Myślę, że nasza szkoła jest szkołą przyszłości, już dziś tworzy fachowców dla jutra – mówi dyrektor Valdas Kazlauskas z Wileńskiej Szkoły Technologii, Biznesu i Rolnictwa.

 Kucharze mają dziś większe szanse zatrudnienia niż prawnicy Fot. Marian Paluszkiewicz

Kucharze mają dziś większe szanse zatrudnienia niż prawnicy Fot. Marian Paluszkiewicz

„System nauczania zawodowego musi być nowoczesny i odpowiadać potrzebom uczącej się osobowości, społeczeństwa i państwa. W tym celu już optymizuje się sieć szkół zawodowych, są podpisywane umowy ze stowarzyszonymi strukturami biznesu w sprawie uczestnictwa pracodawców w nowelizacji programów nauczania zawodowego, odbywania praktyk uczniowskich na przedsiębiorstwach, otrzymania oceny kompetencji ucznia przed otrzymaniem dyplomu (część praktycznych kompetencji ocenią już wyłącznie pracodawcy), w celu zatrudnienia uczniów po skończeniu programu kształcenia zawodowego.
Ministerstwa zostały zobowiązane dążyć do większego włączenia uczniów w nauczanie dualistyczne. Jest to jeden z pozytywnych przykładów zagranicznych – kiedy uczący się zdobywa wiedzę w placówce oświatowej i dwie trzecie czasu spędza na praktykach w przedsiębiorstwie. W taki sposób młodzi ludzie zdobywają potrzebne praktyczne nawyki, a przedsiębiorstwa zyskują potrzebnych młodych wykwalifikowanych pracowników” — powiedział premier Algirdas Butkevičius.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.