1
„Dziękuję” do koperty nie włożysz…

Minister ochrony zdrowia stwierdziła, że w walce z drobnym łapówkarstwem w zakładach leczniczych przeszkadza zachowanie samych pacjentów Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister ochrony zdrowia stwierdziła, że w walce z drobnym łapówkarstwem w zakładach leczniczych przeszkadza zachowanie samych pacjentów Fot. Marian Paluszkiewicz

O tym, że w systemie zdrowotnym Litwy „kwitnie” łapówkarstwo, wiadomo od dawna. Władze głośno deklarują, że walczą z korupcją na wszystkich frontach, dzięki czemu podobno system staje się coraz bardziej przejrzysty. Jako dowód przedstawiane są najnowsze wyniki światowego rankingu dotyczące korupcji „Transparency International”, w którym Litwa awansowała o 7 pozycji i zajmuje obecnie 32. miejsce wśród 168 badanych krajów.

Paradoksalnie, co prawda, na tym tle wygląda wczorajsze oświadczenie minister ochrony zdrowia Rimantė Šalaševičiūtė, która przyznała się dziennikarzom, że sama kiedyś… „odwdzięczyła się” lekarzowi kopertą.

− Prawdę mówiąc, pięć czy sześć lat temu sama również wręczyłam kopertę, ponieważ jeden bliski krewny kategorycznie odmawiał operacji, dopóki nie rozliczę się z lekarzem zawczasu. Moje namowy zrezygnowania z „zapłaty” nie pomogły. Zrobiłam to, ale nawet nie wiedziałam, jak „należy” − czy między dokumentami podać, czy do kieszeni włożyć − powiedziała dla radia „Žinių radijas” minister Šalaševičiūtė.
Minister ochrony zdrowia stwierdziła, że w walce z drobnym łapówkarstwem w zakładach leczniczych przeszkadza zachowanie samych pacjentów, którzy kultywują zwyczaje „wręczania podziękowań w kopertach” jeszcze z czasów sowieckich.

− Ta tradycja jest bardzo głęboko zakorzeniona. Idziesz do lekarza, musisz mu coś dać, przynajmniej bombonierkę czy jeszcze coś, aż wreszcie − pieniądze w kopercie. Staramy się te „tradycje” zwalczać, ale bez pomocy samego społeczeństwa i obywatelskiej postawy każdego pacjenta nic nie da się zrobić. Najbardziej teraz przeszkadza, że sami pacjenci nie patrzą negatywnie na drobne łapówkarstwo — mówiła minister.
Šalaševičiūtė powiedziała także, że ministerstwo poświęca wiele uwagi zwalczaniu korupcji na większą skalę. Minister podała przykłady kilku kierowników szpitali, którzy zostali zwolnieni z powodu przeprowadzenia nieprzejrzystych przetargów publicznych.
Ostatni taki przypadek miał miejsce w szpitalu w Poniewieżu, gdzie w tym tygodniu funkcjonariusze Służby ds. Badań Specjalnych po raz kolejny dokonali rewizji. Podejrzewa się, że kierownik kliniki położnictwa i ginekologii poniewieskiego szpitala Albinas Ivonaitis podczas przetargu publicznego wziął łapówkę od firmy zajmującej się dostarczaniem sprzętu medycznego. Przed rokiem o łapówkarstwo został oskarżony kierownik tego samego szpitala Ivanas Dorošas. Został on na 9 miesięcy usunięty ze stanowiska, ale właśnie niedawno powrócił na dawne miejsce pracy. Sami mieszkańcy natomiast oceniają prowadzoną walkę z korupcją jako nieefektywną.

Rimantė Šalaševičiūtė

Rimantė Šalaševičiūtė

Jak powiedział „Kurierowi” 48-letni czytelnik Roman, oświadczenie minister Šalaševičiūtė jest właśnie dowodem owej nieefektywności.
„Jeżeli nawet minister odwdzięcza się poprzez koperty, to cóż robić zwykłym mieszkańcom?” − retorycznie pyta wilnianin.

− „Dziękuję” do koperty nie włożysz. A euro − jak najbardziej. Nie ma miejsca w szpitalu? Dajesz 50-100 euro i miejsce się pojawia. Dasz więcej — pojawi się cała wolna sala, uwaga personelu i wszystkie potrzebne leki. Gdy bliski człowiek jest chory, to przez palce patrzysz na „normy etyczne” i robisz to, co trzeba. W naszym przypadku − robisz to, co przyjęte, bo łapówkarstwo w szpitalach to sprawa normalna. Miejsce w szpitalu dla chorej na serce mamy otrzymałem właśnie dzięki kopercie — opowiada Roman. Podobnego zdania jest 39-letnia wilnianka Danuta, która rozwiązanie problemu łapówkarstwa w szpitalach widzi w podniesieniu wynagrodzeń dla personelu medycznego.
− Państwo nie jest w stanie utrzymać wszystkich instytucji, z których wiele w ogóle jest niepotrzebnych. Lekarze otrzymują niskie wynagrodzenia, chociaż praca jest trudna i wymaga poważnej kwalifikacji. Nie wszyscy medycy chcą brać te łapówki i na pewno czują się nie najlepiej, że są oceniani niby kelnerzy poprzez napiwek. Gdyby wynagrodzenia były godne, sytuacja wyglądałaby inaczej — sądzi rozmówczyni.
Tymczasem lekarze nie chcą głośno mówić na temat nielegalnych „podziękowań w kopertach”.
− Młodsze pokolenie już raczej nie próbuje wręczać medykom prezentów czy pieniędzy. Natomiast osoby starsze często nie wyobrażają wizyty u lekarza bez koperty, sądząc, że będą lepiej leczeni. Nawet obrażają się, jeżeli tłumaczysz, że nie przyjmiesz łapówki, z powodu której możesz stracić pracę i zepsuć swoją reputację. Zawsze podkreślamy swoim pacjentom, że najlepszym podziękowaniem dla nas będzie szczery uśmiech! − powiedziała Odeta J., lekarka rodzinna z przychodni w Wilnie.

Jedna odpowiedź do „Dziękuję” do koperty nie włożysz…

  1. nc mówi:

    to jest prawda zycia w “wolnej” i “nezaleznej” Litwie

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.