7
Kto bardziej groźny?

Na Polskę spada fala krytyki za „łamanie demokracji” ze strony instytucji finansowych. Nic dziwnego, skoro rząd Beaty Szydło wprowadził podatek bankowy i zapowiedział walkę z wyprowadzaniem kapitału z kraju. Do grona krytykantów dołączył także litewski ekspert od wszystkiego, finansista banku Swedbank Nerijus Mačiulis, który stwierdził, że Polska stała się równie nieprzewidywalna, co Rosja, i stanowi dla Litwy zagrożenie.
Wypowiedź, pasująca bardziej do czasów prosowieckiej dyktatury Antanasa Smetony, niż normalnych czasów, została skrytykowana przez praktycznie wszystkich. Ale abstrahując od krytyki, warto się nad zagrożeniami zastanowić — każdy może to zrobić samodzielnie, wraz ze stosownymi obliczeniami. Ot, taka prosta sprawa — można sobie porównać ceny usług bankowych, choćby przelewów, w bankach w Polsce, a w bankach na Litwie, na przykład w Swedbanku i sprawdzić różnicę.
Albo można zadać pytanie, co dla Litwy jest groźniejsze — przykład z Polski, czy, przykładowo, zmonopolizowanie rynku usług finansowych przez banki ze Skandynawii. Czy nie istnieje zagrożenie, że te banki mogą między sobą się zmówić co do cen na rynku, stóp procentowych i procedur? Albo, czy nie mogą wyprowadzać kapitału z Litwy w czasach kryzysu? Może dlatego tak się boją Polski?

7 odpowiedzi to Kto bardziej groźny?

  1. Marlena Siwiak mówi:

    Dzień dobry,
    Krytyka za łamanie demokracji w Polsce wynika nie z ustaw bankowych, ale z faktu, że rząd ignoruje postanowienia Trybunału Konstytucyjnego oraz swoimi ustawami paraliżuje jego działanie, co w praktyce oznacza odwrócenie się od zasady trójpodziału władzy oraz brak jakiejkolwiek kontroli nad partią rządzącą. Gdyby jutro Kaczyński obudził się i wprowadził karę śmierci dla wrogów politycznych, nie ma instytucji, która mogłaby go powtrzymać. Dochodzi do tego jeszcze kwestia upolityczniania mediów, służby cywilnej, prokuratury… Tak więc krytyka nie jest bezpodstawna, bo Polska bierze w tej chwili ostry kurs na wschód i nikt do końca nie wie, co z tego wyniknie.
    Wielu Polaków w kraju (w tym i ja, choć mieszkam jedną nogą tutaj) ma ogromne obawy co do obranej polityki, która w swej retoryce przywodzi na myśl bolszewików, stąd i liczne, wielotysięczne protesty w wielu miastach Polski.
    Polska zmagała się przez ostatnie 25 lat z wieloma problemami, wiele popełniono błędów, władze też nie były doskonałe, ale żaden z rządów do tej pory nie deptał Konstytucji. Stąd tak ogromny niepokój. Ustawy bankowe, kapitał zagraniczny i opłaty za przelewy to przy tym rzeczy zaniedbywalne.
    Mając na uwadze los Polaków w kraju nie chciałabym, aby Unia wprowadzała sankcje, ale obawiam się, że jest to jedyny sposób, by obecny rząd nieco się opamiętał. Dlatego każda krytyka sąsiadów (nawet Litwinów!) w sprawie łamania demokracji w gruncie rzeczy mnie cieszy, choć jednocześnie jest mi wstyd, że jest ona konieczna.

    Pozdrawiam

  2. Jerzy Paszkiewicz mówi:

    Jako syn ziemi wilenskiej (choc urodzony i mieszkajacy w Anglii – nie z mojej winy), moge powiedziec, ze ciesze sie, ze polacy wilenscy tez widza slusznosc programu rzadu Beaty Szydlo. Protesty ze stron polakow przeciwko temu programowi sa smutne, sa przeciw interesom Polski i rejonu (w tym Litwy) oraz pokazuja jak bardzo obce interesy sie zakorzenily w Ojczyznie.

  3. wielki brat mówi:

    Ale to już było. W czasie kryzysu 2008 r. banki skandynawskie bezczelnie wycofali z Litwy wszystkie swoje aktywy, żeby ratować banki macierzyste czym całkowicie zrujnowali gospodarkę Litwy. Tysiące firm litewskich splajtowało, setki przedsiębiorców przedwcześnie poszło na tamty świat. O tym Litwa musi zawsze pamiętać, a nie szukać wroga tam gdzie jego nie ma.

  4. czarek mówi:

    Jak narazie tylko niektorzy obawiaja sie o Demokracje w Polsce. Wybrana partia ciagle ma spoleczne poparcie . Sytuacja sie zmieni gdy dojdzie do pogorszenia ekonomi i zwykli ludzie odczuja to na wlasnym ciele. A ze tak bedzie to jestem prawie pewny .Zawsze tak jest gdy ideologia jest stawiana ponad gospodarke .

  5. Tadeusz mówi:

    Znowu na te same grabie ?Zgadzam sie z “wielkim bratem”,a dodam tylko,że pod płaszczykiem inwestycji wykupili nas za bezcen – została jeszcze ziemia,a i ta częściowo jest wykupiona przez obcych.Tego nie widzieć może tylko ślepy.Niech też nie mylą was nazwy firm polskich czy litewskich tak mile i swoisko brzmiących oraz nazwiska ich prezesów i dyrektorów kończące się na -as,-is lub -ski.

  6. Ali mówi:

    Droga Pani Marleno ! Wypowiedź Pani ma charakter wysoce spekulatywny. Nigdy nie słyszałem zapowiedzi Kaczyńskiego ani kogokolwiek z PIS, że w Polsce zostanie wprowadzona kara śmierci dla politycznych przeciwników. Równie dobrze mogłaby Pani pofantazjować, że Kaczyński ma zamiar w majestacie prawa wymordować wszystkich brunetów albo ludzi leworęcznych oraz wszystkich Żydów. Prawdopodobieństwo wprowadzenia przez PIS takich ustaw jest taka sama jak prawdopodobieństwo wprowadzenia kary śmierci. Jest to prawdopodobieństwo równe zeru. Zresztą w takim wypadku Polska od razu zostałaby wyrzucona z UE, gdyż jednym z warunków przyjęcia jakiegoś państwa do UE było zniesienie kary śmierci, jeżeli takowa kara była jeszcze przewidziana w ustawodawstwie tegoż państwa. Argument wysunięty przez Panią jest zatem argumentem nad wyraz demagogicznym.
    Co do Trybunału, to nasuwa się pytanie przed kim odpowiedzialny jest sam Trybunał w świetle przepisów naszej Konstytucji ? Być może przed Bogiem i historią , chociaż i to nie wynika z treści przepisów ustawy zasadniczej. Poza tym nie każdy wierzy w Boga, a historię rozmaicie można interpretować, co zresztą nie rodzi żadnych skutków prawnych. Summa summarum mamy Konstytucję z roku 1997, która narusza monteskiuszowską zasadę trójpodziału władz, gdyż w świetle jej przepisów władza sądownicza ( Trybunał Konstytucyjny) ma wyraźny prymat nad władzą ustawodawczą i wykonawczą. Zaledwie trzech sędziów TK ( większość składu 5-osobowego) może wedle własnego uznania obalić rezultat pracy większości posłów 460 osobowego sejmu, następnie większości senatorów 100 osobowego senatu oraz woli prezydenta. Należy przy tym zaznaczyć, że sejm, senat i prezydent są wybierani w wolnych, demokratycznych wyborach, a więc mają – zwłaszcza prezydent – silniejszy mandat zaufania obywateli RP niż TK, którego skład wybierany jest przez sejm, a zatem nie bezpośrednio przez wyborców. Czy nie mamy w Polsce do czynienia ze swoistą sądokracją ? Czy to jest optymalny ustrój państwowy ?

  7. andrzej mówi:

    Przemiany polityczne, które dokonały się w Polsce po 1989 r. spowodowały zmianę systemu polityczno -gospodarczego. W miejsce socjalizmu pojawił się kapitalizm, który obnażył słabość gospodarki polskiej. Przez 25 lat budowy kapitalizmu w Polsce powiększały się nierówności społeczne. Społeczeństwo polskie cierpliwie znosiło różne niedogodności natury ekonomicznej związane z tymi przemianami. Ostatnie kilka lat rządów poprzedniej formacji politycznej były niestety bogate w różne wydarzenia o charakterze aferalnym. Pojawił się konieczność wymiany elit rządzących państwem bowiem w ciągu 8 lat, jak się okazuje, doszło do alienacji dotychczasowych. Przeciętny Polak odczuwa, że ponosił ciężary przebudowy gospodarki natomiast profity z tej sytuacji odnosiły wąskie grupy. W ciągu ostatnich dziesięciu lat z kraju wypłynęło około 54 miliardów dolarów, które wypracowane tutaj zasiliły Zachód Europy. Gdyby część z tych pieniędzy pozostała w kraju zapewne gorzej by nie było.
    Ale pamiętajmy też, że ludzie obecnej władzy nie mają monopolu na mądrość i doświadczenie, a mogą popełniać poważne błędy, które w przyszłości pogorszą warunki rozwoju państwa lub jego gospodarki i poziom życia przeciętnego obywatela.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.