2
Na kolędę z… pistoletem?!

Już, niestety, przyzwyczailiśmy się do wszelkiego rodzaju przestępczości panującej na naszym ziemskim padole płaczu. Ale tak bezczelnego rozboju, jaki w tym tygodniu miał miejsce w Kołobrzegu, mało chyba kto by się spodziewał. Dwóch zbirów — 26- i 34-latek — napadło na księdza chodzącego po kolędzie. Próbowali ukraść duchownemu saszetkę z pieniędzmi, jednak spłoszyło ich to, że w trakcie szarpaniny ksiądz głośno wzywał pomocy. Uciekli, ale na szczęście całe zajście nagrały kamery osiedlowego monitoringu i teraz bandytom grozi nawet 12 lat więzienia. Mieszkańcy są zbulwersowani tak zuchwałym napadem: żeby to kraść przez wiernych ofiarowane datki! To teraz co? Ksiądz z ochroniarzem czy pistoletem pod sutanną musi chodzić?!
Obrzydliwy bezwstyd i brak cienia poszanowania do Kościoła przez pozbawionych jakichkolwiek moralności osobników zdarza się i w wileńskich kościołach. Sam widziałem kiedyś w kościele Ducha Świętego ślady (puste miejsca w gablotach i jaskrawszy kolor materiału) po powyrywanych wotach — srebrnych, złotych nogach, rękach, sercach — ofiarowanych przez wiernych jako znaki podziękowania Bogu za uzdrowienie, otrzymane łaski czy na dalszą opiekę.
Co robić, żeby do takiego świętokradztwa nie dochodziło? Banalnie, ale trzeba zainstalować kamery w świątyniach, albo przynajmniej zaszklić gabloty z wotami. Tylko chyba szkłem pancernym, bo bydlak może i z młotkiem zamiast różańca przyjść…

2 odpowiedzi to Na kolędę z… pistoletem?!

  1. andrzej mówi:

    Panie Aleksandrze,
    W swoim komentarzu na temat kondycji ludzkiej natury “wyjeżdża” Pan z przykładem najcięższego kalibru.
    Onegdaj prze kilku laty wraz z rodziną zwiedzaliśmy Kazimierz Dolny nad Wisłą, zresztą któryś raz z kolei. Trochę zmęczeni upałem doszliśmy do Klasztoru Ojców Franciszkanów. Ku naszemu niemiłemu zdziwieniu, pod ławką w kościele natknęliśmy się na kilka porzuconych butelek po napojach, w miejscu jakby nie było uświęconym. W tym przypadku zwykli ludzie, turyści, zachowali się “zwyczajnie.” Coraz częściej w dyskusjach stwierdzamy, że nie ma świętości.
    Pozdrawiam Pana, Redakcję i piękną Wileńszczyznę.

  2. Tadeusz mówi:

    Takich to mamy w naszych czasach “wierzących” zbirów.Nic świętego ! Dziadek mi opqwiadał,że dawniej,w czasach jego młodości, mogło dojść do zabójstwa,ale żeby obrabować księdza – to nie.Żaden złoczyńca nie odważyłby się na coś takiego,bo nie chciał sprowadzić gniewu miejscowej społeczności na siebie i całą rodzinę.Wniosek prosty : bali się kary boskiej.Teraz zaś nie wierzą albo udają,więć mają rozwiązane ręce.W “ciupie” dopiero przypomną,że są niby wierzący i wyleją morze krokodylowych łez i poprzez te nieprawdziwe łzy postarają się wpłynąć na księdza,by przebaczył,a sąd wymierzył łagodniejszą karę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.