0
Trwa fenomen Kaziuka Wileńskiego!

 

jj
image-76798

Fragment programu jubileuszowego słynnego wileńskiego zespołu „Wilia” Fot. Marian Paluszkiewicz

26 lutego, wczesnym rankiem z Wilna do Lidzbarka Warmińskiego na tradycyjne święto „Kaziuki-Wilniuki” wyrusza ponad 60-osobowa ekipa artystów. W tym gościnnym przytulisku, które przygarnęło naszych ziomków, zmuszonych w pierwszych latach powojennych na zawsze opuścić ojczystą Wileńszczyznę, odbywa się XXXII święto kaziukowe.

Jej prawdziwym rodzynkiem będzie występ zespołu „Wilia” z nowym i bogatym programem, który został przedstawiony z okazji obchodów swego 60-lecia.
Właśnie podczas jubileuszowego koncertu w Wilnie na scenie „Compensy” w listopadzie ub. roku, kierownictwo Lidzbarskiego Domu Kultury w osobach Jolanty Adamczyk oraz Pawła Sadowskiego zaprosiło „Wilię” na kaziukowe występy.
Jak powiedziała „Kurierowi” Renata Brasel, kierownik artystyczny zespołu,  tym razem oprócz jego podstawowego składu jedzie też młodociana grupa uczestników, która w niedalekiej przyszłości zasili szeregi chórzystów i tancerzy.
Równie oczekiwani w Lidzbarku są mistrzowie wileńscy: palmiarki, plastycy, rękodzielnicy, no i oczywiście, pełni optymizmu gawędziarze — ciotka Franukowa i Wincuk z Pustaszyszek.
Na czele jak zawsze — Krystyna Adamowicz, stała organizatorka i opiekunka wileńskich ekip kaziukowych.
— Dlaczego tak wcześnie w tym roku jedziecie? — zapytaliśmy. — Program imprez zarówno po stronie litewskiej, jak też polskiej jest nadzwyczaj napięty. Zespoły artystyczne oraz mistrzowie ludowi pragną wreszcie zaprezentować się w Wilnie, w dniach 4-6 marca. Sądzę, że dobrze się złożyło, ponieważ gospodarzom również odpowiadał ten wcześniejszy termin — powiedziała Krystyna Adamowicz.
Geografia „Kaziuków-Wilniuków” na Ziemi Warmińsko-Mazurskiej objęła aż pięć miast. Pierwsze – Kętrzyn, następnie Olsztyn i Orneta, z kolei w niedzielę z rana Msza św. w lidzbarskim kościele Piotra i Pawła w intencji wilniuków po stronie polskiej oraz tych, mieszkających na Ziemi Wileńskiej, będących strażnikami ojczystego języka, kultury i tradycji. I zaraz uroczysta gala w Domu Kultury w Lidzbarku, włącznie z bogatym kiermaszem w holu.
Tłumy ludzi, powitania, okrzyki radości i gorące łzy: my i oni to przecież jedna wileńska rodzina.

Co prawda, w tym roku miła niespodzianka: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Wileńsko-Nowogródzkiej w Szczytnie na czele z prezes Janiną Surgał zaprosiło całą wileńską ekipę na Kaziuka właśnie do Szczytna, a więc wyjazd do Ornety odpadnie.
Na tym jeszcze nie koniec.
Ostatnia wizyta prawie wieczorem w Bartoszycach.
I oto droga powrotna. Zdawałoby się, że po tak wyczerpującym tournee zapanuje w autokarach cisza i sen. Po tylu jednak spotkaniach i emocjach, wszystkim chce się mówić, żartować, dzielić się wrażeniami.

Fot. Marian Paluszkiewicz
image-76799

Wicie palm przekazywane jest z pokolenia na pokolenie Fot. Marian Paluszkiewicz

Jakże cieszy to, że prawie cała Polska po lidzbarskich „Kaziukach-Wilniukach” przejęła tradycję. Nie inaczej, że sam Święty Kazimierz czuwa nad tym wielkim ludowym świętem, trwającym ponad cztery wieki.
Drugie źródło radości: mamy, co pokazać, mamy czym zadziwić rodaków. Bo czyż oprócz występów „Wilii” nie budzą zachwytu wileńskie palmy mistrzyń: Danuty Wiszniewskiej oraz jej córki Agaty Granickiej, a także Leokadii Szałkowskiej!
Tak samo drewniane świątki, anioły, kapliczki oraz inne wyroby Michała Jankowskiego, obrazy Danuty Lipskiej i Tadeusza Romanowskiego. No i oczywiście cudowne serca, a także inne pierniki, smaczne i aromatyczne, wypieczone przez wilnian Annę i Alwidasa Gryszkiewiczów. To wszystko cieszy oko, podoba się rodakom w Polsce i sławi naszą Wileńszczyznę.
Po raz pierwszy w Lidzbarku Warmińskim przybysze z Ziemi Wileńskiej albo, jak wtedy mówiono „zza Buga”, urządzili cichą imprezę kaziukową w roku 1985.
I tak szczęśliwie się złożyło, że od tamtego czasu nie nastąpiło żadnej przerwy w kolejnych obchodach. Odwrotnie tradycja nabierała rumieńców, aż wreszcie przywołała do siebie Wilno.
Stało się to za sprawą ówczesnego kierownictwa Domu Kultury w Lidzbarku Alicji Gdańskiej oraz Władysława Strutyńskiego. W roku 1989 obydwoje zawitali do redakcji „Czerwonego Sztandaru”, by zaprosić wilnian na Kaziuka. I oto w roku 1990 na scenie lidzbarskiej tańczyła i śpiewała młodzież z wileńskiej „Świtezianki”.
W tym roku, ale już w marcu tradycyjnie wyrusza na Kaziuka do Giżycka i Mrągowa ekipa pod kierownictwem Apolonii Skakowskiej, prezes Centrum Kultury Polskiej im. Stanisława Moniuszki. Jest to 29 wojaż zorganizowany przez Centrum. Tym razem w składzie ekipy znajduje się zespół „Jawor” z gminy Awiżenie w rejonie wileńskim. Jego kierowniczki Renata Lisowska oraz Elita Sinkiewicz dokładają starań, aby program występów wypadł jak najpomyślniej.
Ponadto jadą dwaj młodzi wokaliści: Dominik Kowaliow, student Wileńskiego Konserwatorium oraz Albert Czerniawski, uczeń Szkoły Muzycznej w Nowej Wilejce.
W Poznaniu, gdzie co roku odbywają się urozmaicone imprezy kaziukowe, ekipę wileńską w tym roku będzie reprezentować „Zgoda” (kier. Henryk Kasperowcz).
Z kolei „Kapela Wileńska” zabawi publiczność w Węgorzewie. Szykują się do wyjazdu też inne polskie zespoły Wileńszczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.