1
Czarnoborskie wspomnienia o księdzu Michale Sopoćce

Ksiądz Michał Sopoćko w czasie wojny przez ponad dwa lata ukrywał się w tym domu w Czarnym Borze Fot. Marian Paluszkiewicz

Ksiądz Michał Sopoćko w czasie wojny przez ponad dwa lata ukrywał się w tym domu w Czarnym Borze Fot. Marian Paluszkiewicz

Historia domu w Czarnym Borze przy ul. Sodowej 16 jest niezwykła dzięki postaci błogosławionego księdza Michała Sopoćki. W tym bowiem domu, podczas II wojny światowej, przez 2,5 roku ukrywał się ks. Sopoćko, mieszkając u sióstr urszulanek jako stolarz Wacław Rodziewicz.

Swymi wspomnieniami o księdzu Michale Sopoćce, gorliwym apostole kultu Bożego Miłosierdzia, spowiedniku świętej siostry Faustyny Kowalskiej podzieliła się z „Kurierem” 88-letnia Nusia Raczko, mieszkająca podczas II wojny światowej w domu, w którym ukrywał się ksiądz. Obecnie mieszka w Polsce w Kędzierzynie.

— Ksiądz Michał Sopoćko w czasie wojny przez ponad dwa lata ukrywał się w Czarnym Borze przed Niemcami. Był ścigany za ratowanie Żydów. Ja wtedy byłam jeszcze dzieckiem. Schronienia księdzu udzieliły siostry urszulanki. Wówczas w tym domu mieszkałam z rodzicami, trzema siostrami oraz bratem — opowiada Nusia Raczko z Kędzierzyna.

Dom sióstr urszulanek w Czarnym Borze Fot. Marian Paluszkiewicz

Dom sióstr urszulanek w Czarnym Borze Fot. Marian Paluszkiewicz

22 czerwca 1941 r. wybuchła wojna niemiecko-sowiecka. Wilno wkrótce znalazło się pod nową okupacją. Szczególnej dyskryminacji poddana została ludność żydowska. Ksiądz Sopoćko już przed wojną zajmował się katechizowaniem Żydów i przygotowaniem ich do chrztu. Owocem tych wysiłków był chrzest ok. 65 osób. Ksiądz Sopoćko udzielał im także materialnego i duchowego wsparcia. Tego rodzaju postępowanie groziło daleko idącymi konsekwencjami, z utratą życia włącznie.

Pod koniec 1941 r. Niemcy nasilili terror okupacyjny. W ostatnią niedzielę Adwentu, zamknęli wszystkie kościoły w Wilnie, a 3 marca 1942 r. podjęli szeroką akcję przeciw duchowieństwu. Aresztowali profesorów i alumnów Seminarium Duchownego oraz prawie wszystkich księży pracujących w Wilnie.

Matka przełożona zaprowadziła ks. Sopoćkę, przebranego za zakonnicę, do domu w Czarnym Borze. Drewniany domek, położony na skraju lasu, był oddalony od innych zabudowań. Należał do 65-letniej Felicji Węsławowicz. W zamian za opiekę nad nią pozwoliła urszulankom korzystać ze swego domu. W budynku, nazwanym przez siostry „Opatrznością” były cztery pokoje. Gospodyni domu przygarnęła także rodzinę Raczków. Felicja Węsławowicz swój dom po tym jak do Polski wyjechały siostry, na własność przekazała właśnie tej rodzinie.

—W ukrywaniu księdza i dwóch zakonnic siostrom pomagali moi rodzice. W tamtych czasach bardzo ryzykowali. Gdyby Niemcy dowiedzieli się, gdzie znajduje się ksiądz Michał Sopoćko, rozstrzelaliby całą rodzinę! Moi rodzice byli bardzo pobożni i chyba uważali, że pomoc takiemu człowiekowi, jak ksiądz Sopoćko, jest ich obowiązkiem. Rodzice skrywali przede mną, moimi trzema siostrami i bratem prawdę o mieszkającym u nas człowieku. Na pewno robili to dla naszego bezpieczeństwa — opowiada rozmówczyni.

Za pośrednictwem zaufanych osób ks. Michał Sopoćko otrzymał dowód osobisty na nazwisko Wacława Rodziewicza. Od tego czasu jako cieśla i stolarz wykonywał proste narzędzia i sprzęty domowe dla miejscowej ludności.

—Nie wiedzieliśmy, że to ksiądz. My, jako dzieci, myślałyśmy, że to zwykły człowiek, gdyż chodził ubrany po cywilu. Często widziałam go modlącego się na kolanach. Pamiętam też, że przychodziły siostry urszulanki, przynosiły mu jakieś książki. Rodzice przy dzieciach nigdy nie rozmawiali ani z księdzem, ani z zakonnicami — opowiada Nusia Raczko.

Ksiądz Sopoćko codziennie wcześnie rano odprawiał Mszę świętą, a potem miał dużo czasu na modlitwę i osobistą refleksję. Co kilka tygodni udawał się do domu sióstr w Czarnym Borze na spowiedź.

Henryk Adamowicz, syn śp. Modesty Adamowicz z domu Raczko, osobiście nie znał księdza Michała Sopoćki, ale wie o nim z opowiadań swojej mamy, która mieszkała w Czarnym Borze w domu, gdzie ksiądz się ukrywał.

— Mama mówiła, że nie było tak, że ksiądz siedział w ukryciu i nic nie robił. On ciągle coś robił. Pracował ciężko w lesie, robił też narzędzia z drewna. Odwiedzali go zaufani ludzie mieszkający w sąsiedztwie. Do domu wracał tylko na noc. Mówiła też, że ksiądz był wielkim człowiekiem. Dużo pomagał ludziom. Spowiadać się u niego można było nawet w polu. Był to bardzo oddany wierze i ludziom człowiek. Rodzinny dom mojej mamy stał na skraju lasu. Wokół prawie nikt nie mieszkał. Chyba dlatego siostry wybrały właśnie to miejsce — wspomina Henryk.

Wszyscy, którzy mieli kontakt z ks. Sopoćką, do dziś są pod wrażeniem jego wiary. Wspominają jako człowieka niezwykle prostego, o bardzo silnym charakterze, zawsze osiągającego wyznaczony cel. Zgodnie przyznają, że oddał całego siebie, by zrealizować prośby Jezusa przekazane mu przez św. Faustynę.

Ks. Michał Sopoćko całe swoje życie poświęcił Bogu i Kościołowi. Wyróżniał się nadzwyczajną gorliwością o chwałę Bożą, wyrażającą się w niezwykłej aktywności, osadzonej w głębokim życiu duchowym. Zadziwia różnorodność jego prac. Był duszpasterzem parafialnym, katechetą, organizatorem szkolnictwa, pedagogiem, wykładowcą na uniwersytecie i w seminarium, ojcem duchownym, spowiednikiem alumnów, księży i sióstr zakonnych, kapelanem wojskowym, działaczem trzeźwościowym, budowniczym kościołów.
W swym dzienniku ksiądz Sopoćko zapisał, że czas spędzony w Czarnym Borze był najpiękniejszym okresem w jego życiu, kiedy mógł tak naprawdę zjednoczyć się z Bogiem, wyciszyć się i przemodlić wszystko to, co usłyszał od świętej Faustyny.

Siostry urszulanki prowadziły w Czarnym Borze od 1923 do 1946 roku — do zajęcia Litwy przez Sowietów — zakład opiekuńczo-wychowawczy dla sierot i dzieci ubogich, szkołę powszechną, ambulatorium, piekarnię, sklep, mleczarnię, gospodarstwo rolne. Po wojnie musiały opuścić Czarny Bór. Repatriowały do Polski.

— Już chyba nie ma ludzi, którzy pamiętają siostry… W domu urszulanek mieszkam już od 20 lat, więc udało mi się jeszcze z pierwszych ust usłyszeć o tych zakonnicach. Ludzie mówili, że to były święte siostry. Bardzo ciężko pracowały, pomagały ludziom i opiekowały się sierotami. Żyły i utrzymywały innych z własnych rąk pracy. Zajmowały się przede wszystkim praniem i sadem. Miały bardzo duży sad. Na strychu domu suszyły bieliznę, którą następnie roznosiły gospodarzom. Zakonnice zarobione pieniądze przeznaczały też na budowę kościoła w Czarnym Borze. Kiedyś obok tego domu stała malutka kapliczka, w której siostry odmawiały brewiarz — opowiada Andrzej, mieszkający w Czarnym Borze w domu sióstr urszulanek.

Rodzina Raczko: Modesta, Nusia, Eleonora, Ryszard Fot. archiwum

Rodzina Raczko: Modesta, Nusia, Eleonora, Ryszard  Fot. archiwum

Mężczyzna powiedział, że doznał cudu za pośrednictwem św. siostry Urszuli Ledóchowskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.
— Moja żona poroniła i długo nie mogliśmy doczekać się dzieci. Oboje zaczęliśmy szczerze codziennie modlić się do św. Urszuli o cud, aby mieć dziecko. Siostra usłyszała nasze modlitwy. Urodziła się nam zdrowa, piękna córeczka. Nazwaliśmy ją Urszula w znak wdzięczności — wyznaje młody mężczyzna.
***
30 września 2012 roku mieszkańcy Czarnego Boru upamiętnili błogosławionego kapłana, umieszczając w swojej miejscowości tablicę przy ulicy Sadowej 16, w domu, gdzie podczas wojny ukrywał się ks. Sopoćko. Na tablicy umieszczono napis w trzech językach: litewskim, polskim i angielskim: „W tym domu, zwanym „Opatrzność”, w czasie wojny 03-03-1942 — 14-08-1944 ukrywał się pod przybranym nazwiskiem, jako Wacław Rodziewicz, bł. ks. Michał Sopoćko”.
15 lutego 2016 roku w Czarnym Borze odbyła się uroczystość konsekracji kościoła i nadano mu tytuł bł. ks. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny Kowalskiej. Jest to pierwszy kościół na świecie pw. tego błogosławionego.
Mieszkańcy ulicy Sodowej, gdzie znajduje się dom, w którym od 3 marca 1942 do 14 sierpnia 1944 roku ukrywał się błogosławiony Michał Sopoćko, zebrali podpisy z prośbą, żeby ta ulica nosiła imię księdza Michała Sopoćki.

MICHAŁ SOPOĆKO

Michał Sopoćko urodził się w 1888 r. w Juszewszczyźnie w powiecie oszmiańskim na Wileńszczyźnie. Po ukończeniu szkoły miejskiej w Oszmianie wstąpił w 1910 r. do Seminarium Duchownego w Wilnie. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1914. Jako spowiednik św. Faustyny Kowalskiej zainteresował się kultem Miłosierdzia Bożego i stał się nie tylko jego głosicielem, ale również dał podstawy teologiczne tego kultu.
Błogosławiony ks. Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy siostry Faustyny, za jej pośrednictwem był bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę — realizację misji przekazanej przez Pana Jezusa św. siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie.

Jedna odpowiedź do Czarnoborskie wspomnienia o księdzu Michale Sopoćce

  1. schlange mówi:

    Jezu Ufam Tobie )))
    Bardzo ciekawy artykuł )))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.