2
Sezon na skandale

Obecnej koalicji rządzącej dotychczas powodziło się nieźle. Prawie przez całą kadencję socjaldemokraci, Partia Pracy oraz Porządek i Sprawiedliwość mieli święty spokój, w którym załatwiali swoje sprawy. I trwało tak prawie do wyborczego roku 2016.

Można domniemywać, że to właśnie dzięki zbliżającym się wyborom parlamentarnym dowiedzieliśmy się, jakie to sprawy i w jaki sposób załatwiały rządzące nami partie. Na światło dzienne wypłynęły skandale wokół dworku Vijūnėlės i jednej z dużych sieci handlowych. W pierwszy skandal umoczono część wierchuszki socjaldemokratów z premierem Algirdasem Butkevičiusem na czele. Prokuratura wprawdzie na razie nie dopatrzyła się naruszeń przy likwidacji stref ochronnych w miejscowościach wypoczynkowych, ale wątpliwości i upublicznione nagrania rozmów najwyższej rangi polityków i urzędników pozostają.

Z kolei politycy Porządku i Sprawiedliwości od kilku dni lamentują, że wymiar sprawiedliwości znowu bezpodstawnie atakuje ich wodza Rolandasa Paksasa — „nie jest on zamieszany w wymuszanie łapówki od sieci handlowej i koniec”.

Czysta na razie pozostaje tylko Partia Pracy. A ściślej mówiąc wyczyszczona. Bo zupełnie niedawno skończył się wieloletni maraton sądowy, w wyniku którego liderzy partii oskarżani o wielomilionowe machinacje zostali na wolności.

Nam, zwykłym wyborcom, pozostaje więc tylko czekać, czy rozkręcająca się walka o miejsca w Sejmie odsłoni kolejne tajemnice z życia rządzących i odpowiednio rozliczyć ich przy urnach do głosowania.

2 odpowiedzi to Sezon na skandale

  1. andrzej mówi:

    Lelity przy władzy, w pierwszym roku uczą się jak omijać prawo lub tworzyć pod swoje potrzeby. Następne lata kadencji to twórcze wykorzystanie zdobytej wiedzy.

  2. JM mówi:

    Dobra zmiana zaczęła się o Węgier.
    Polska 2015 też ich pożegnała.
    Kiedy Litwa ?
    https://youtu.be/mhtKxhNo5ec

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.