13
„Patriotyczne” zakupy w Polsce

Za 100 euro w Polsce kupisz pełny bagażnik, na Litwie ledwie zapełnisz wózek Fot. Witold Janczys

Za 100 euro w Polsce kupisz pełny bagażnik, na Litwie ledwie zapełnisz wózek Fot. Witold Janczys

Mieszkańcy Litwy korzystają z niższych cen w polskich sklepach. Cierpią na tym litewskie sklepy. To właśnie ich właściciele naciskają na lokalnych polityków, by zniechęcali miejscowych do zakupów w Polsce.

11 marca to dla Litwy bardzo ważna data. Tego dnia w 1990 roku Litewska Socjalistyczna Republika Sowiecka ogłosiła deklarację niepodległości. Obecnie dzień Odzyskania Niepodległości Litwy jest wolnym od pracy.
Tymczasem tegoroczny długi weekend był okazją dla wielu mieszkańców Litwy do zrobienia zakupów w Polsce. Sklepy w Suwałkach przeżyły prawdziwe oblężenie.

Irena Degutienė, konserwatystka, była oburzona, że w święto Odzyskania Niepodległości Litwy, 11 marca obywatele Litwy nie świętowali, a wybrali się na zakupy do sąsiedniej Polski.

— Gdy przeczytałam, ilu ludzi 11 marca jechało do Suwałek na zakupy, byłam niemile zaskoczona. Ludzie tam jechali autobusami turystycznymi. W taki sposób świętowali odzyskanie niepodległości naszego państwa. Powstaje pytanie — dlaczego? Czy oni nie lubią Litwy? Czy nie chcą obchodzić naszego święta? Czy po prostu ciężko jest wyżyć na Litwie? Czy w tym, że dzieją się takie rzeczy, nie jest winny obecny rząd?

Andrius Kubilius, lider opozycji i prezes konserwatystów powiedział, że o wiele lepiej byłoby, gdyby zakupy były robione u siebie w kraju.

— Gdyby kupowali na Litwie, pomogliby swojej gospodarce. Ale są wolni i każdy wybiera gdzie chce kupować. Nie możemy zabronić ludziom jeździć na zakupy tam, gdzie jest taniej. Jeżeli chcemy, żeby nikt z naszych obywateli nie szukał gdzie jest taniej, to musimy zapewnić im wyższe wynagrodzenie — powiedział „Kurierowi” Andrius Kubilius.

Mer Lazdijai Artūras Margelis znalazł sposób na wzrost gospodarczy w zarządzanym przez niego mieście. Urzędnikom zakazał wyjazdów na zakupy do Polski. Zagroził, że ci, którzy to zrobią, nie otrzymają dodatków do wynagrodzeń.

Włodarz liczącego około 4 tys. mieszkańców przygranicznego litewskiego miasteczka odwołał się ponadto do lokalnego patriotyzmu wszystkich mieszkańców. Wezwał ich, aby nie myśleli wyłącznie o własnej kieszeni i zakupy robili w Łoździejach, zamiast zasilać budżet sąsiedniego państwa.

Z powodu spadku kursu złotego, niższych cen na paliwo oraz wprowadzenia euro mieszkańcy Litwy stali się głównymi klientami polskich marketów blisko granicy, m. in. w Suwałkach. Dla mieszkańców z głębi Litwy organizowane są nawet regularne wyjazdy autokarowe do Polski. Ceny w Polsce czasami są nawet dwukrotnie niższe niż na Litwie.

Litwini korzystają z niższych cen w polskich sklepach Fot. Witold Janczys

Litwini korzystają z niższych cen w polskich sklepach Fot. Witold Janczys

— Nic dziwnego, że na zakupy wybiera się do Polski. Tam jest znacznie taniej. W Polsce VAT na artykuły spożywcze to tylko 5 procent, u nas — 21. Litewscy politycy mówią, żeby i na Litwie zmniejszyć VAT, ale nie byłbym taki pewny, że to pomoże. Tak naprawdę ludzie tego prawie nie odczują. Natomiast jeżeli władza zadecyduje to zrobić, musi pomyśleć, w jaki sposób będzie kompensować te środki — zaznaczył w rozmowie z „Kurierem” Gitanas Nausėda, znany litewski analityk, doradca finansowy prezesa banku SEB.

Ceny na artykuły spożywcze w Polsce są jedne z najniższe w Unii Europejskiej.

— Trudno, mamy takiego sąsiada, który może konkurować z nami atrakcyjnymi cenami. Tak naprawdę to, że obywatele Litwy masowo jeżdżą do Polski na zakupy, dla naszej gospodarki nie jest niczym tragicznym. Litwa nie tylko kupuje w Polsce, ale też eksportuje do Polski artykuły spożywcze. Obecnie Polska jest naszym drugim partnerem w eksporcie, ale w 2016 roku może stać się pierwszym. Czyli widzimy, że nam też udaje się sprzedać swoje produkty — tłumaczy Gitanas Nausėda.

Zdaniem litewskich ekspertów gospodarczych Polska pozostanie dla Litwinów atrakcyjnym miejscem na zakupy dopóty, dopóki polski rząd nie zdecyduje się na zwiększenie podatku VAT do wysokości tej stawki, która obowiązuje na Litwie i wejście do strefy euro.

— Źle oceniam polityków, którzy osądzają tych, co jeżdżą na zakupy do Polski. Politycy nie muszą osądzać, co kto zrobił, ich obowiązkiem jest zrobić tak, żebyśmy żyli lepiej i nie musieli nigdzie za granicą szukać taniej. Takie zarzuty ze strony polityków wobec ludzi są niesłuszne — podkreślił Nausėda.

Linas Kojala, politolog, analityk Centrum Studiów Europy Wschodniej powiedział „Kurierowi”, że Polska może zaproponować nie tylko tańsze produkty, ale też większy ich wybór.

— To, że obywatele Litwy na zakupy jeżdżą do Polski, jest normalnym zjawiskiem, mieszkamy w Unii Europejskiej. Nasi mieszkańcy są wolni i mają prawo z tego korzystać. Nikt nie może tego zabronić. Jednak zakupy w Polsce mogą mieć ujemny wpływ na nasze rodzime firmy. Dlatego też radziłbym obecnej władzy przemyśleć swoją politykę. Na zakupy jadą nie tylko Polacy z Litwy, ale też sami Litwini, sytuacja polityczna między państwami nie gra tu żadnej roli. Większa część obywateli Polski i Litwy nie uważa siebie nawzajem za wrogów — powiedział Linas Kojala.

„Za 100 euro w Polsce kupisz pełny bagażnik, na Litwie ledwie zapełnisz wózek” — mówią mieszkańcy Litwy, którzy chętnie jeżdżą na zakupy do przygranicznych terenów w Polsce.

— Dosyć często jeździmy z rodziną na zakupy do Polski. Nawet jeżeli podliczyć wszystko — drogę, czas, to i tak jest o wiele taniej. Przykładowo — cena jogurtu w Polsce to 40 eurocentów (w przeliczeniu), a na Litwie prawie 1 euro, kurczak w Polsce kosztuje 1 euro 64 centy, na Litwie — 3 euro 18 centów, chleb w Polsce 39 eurocentów, na Litwie — 72 eurocenty; cukier w Polsce ok. 60 eurocentów, na Litwie około 1 euro. Jeżeli naszym władzom jest dobrze, że wspieramy gospodarkę Polski, to my tam jeździmy — mówi Regina Moczan z Wilna.
Na zakupy do przygranicznych Suwałk co sobotę przyjeżdża 20-30 tys. mieszkańców Litwy.
***
Według lipcowych danych Europejskiego Urzędu Statystycznego Eurostat, ceny żywności w Polsce są najniższe w całej Unii Europejskiej. Stanowią one 59,8 proc. średniej unijnej, podczas gdy ceny żywności na Litwie stanowią około 77 proc.
Potwierdza to także raport litewskiej sieci sklepów Maxima, która na początku roku porównała ceny artykułów w 14 krajach Unii. Okazało się, że najtaniej jest w Polsce, na drugim miejscu znalazła się Bułgaria.

13 odpowiedzi to „Patriotyczne” zakupy w Polsce

  1. Anonymous mówi:

    W Polsce jest taniej niż na Litwie. Na Łotwie jest drożej niż na Litwie. W Estonii jeszcze drożej. W Polsce też ludzie narzekają, że jest drogo 🙂 Poza tym to w RP niebawem będzie wojna domowa 🙂
    10 kwietnia się zacznie…

  2. andrzej mówi:

    Władza obraża się na naród, że zamiast świętować pojechał na tanie zakupy do sąsiedniego kraju. Obłudnicy zapomnieli, że zafundowali narodowi eksperyment gospodarczy w postaci projektu pod tytułem “Wymiana waluty narodowej lita na kosmopolityczne euro”. Miało być fajnie, tanio i bogato. Zrobiło się drogo i biednie dla przeciętnego obywatela. Ci obłudnicy zamiast bić się we własne piersi, że popełnili błąd skutkujący zubożeniem własnego społeczeństwa jeszcze grzmią na ludzi. Wychodzi na to, że to jest wina przypadkowego społeczeństwa, a władza jest w porządku chciała, jak zwykle dobrze. Co za bezczelność i arogancja ludzi władzy.

  3. andrzej mówi:

    Zapomniałem dopisać, że obywatele świętowali na wycieczce za granicą bo taki mieli kaprys, a przy okazji zrobili zakupy bo były otwarte sklepy.

  4. LD mówi:

    Niech przyjeżdżają,… tylko oprócz euro, niech przywiozą jeszcze KULTURĘ!!

  5. Anonymous mówi:

    Co za nieuk to pisał. Używa się zwrotu “do Suwałk” , a nigdy w życiu “do Suwałek”. Żenada.

  6. Artur mówi:

    Dali sie nabrac na euro to maja. Teraz zaczynaja trzezwiec, ale obawiam sie, ze juz jest troche za pozno. Przywrocenie lita byloby niezwykle trudne i kosztowne.

  7. Anonymous mówi:

    Dokładnie ” do Suwałk” ale trzeba wybaczyć, może pisała to osoba pochodzenia litewskiego. Były czasy ze i my jeździliśmy do naszych sąsiadów bo u nich lit był w atrakcyjnej cenie. Teraz nasi sąsiedzi przyjeżdzają do nas i bardzo dobrze.

  8. Monika mówi:

    SUWAŁK NIE SUWAŁEK LUDZIE!

  9. Dżi mówi:

    ludzie, trochę pozytywniej, p.Artur już Wam wytłumaczył, wypowiadała się osoba, która ma litewskie pochodzenie, u nich w szkołach nie uczą jak odmienić każde polskie miasto. Nie trzeba powielać komentarzy przedmówców. Ponadto nie tylko Litwini nie robią tego poprawnie, ale i Polacy, co niejednokrotnie słyszałam. Radzę wybrać się do większego miasta a nie tkwić w małomiasteczkowości i hejtować wszystko i wszystkich.
    Ja się nie spotkałam z chamstwem i prostactwem, zazwyczaj całe rodziny przyjeżdżają i nigdy ani słowem ani czynem mi nie ubliżono, może irytuję się trochę bardziej stojąc dłużej w kolejce.
    Bieda u nich taka, że połowa za granicą na chleb pracuje.

  10. Wincuk mówi:

    Pan Margelis wychowywany był w sowieckiej szkole i tamtą naukę głęboko zachował w sercu.
    Nieposłusznych gotów by wsadzać w tiurmu. Żałosny typ.

  11. Jan mówi:

    Mieszkam w Poznaniu. Chyba, rzeczywiście jest tanio. Nawet się dzisiaj zdziwiłem chleb kupowałem po 3 zł a dziś ten sam kupiłem za 1,74 zł. Najtaniej jest w Kauflandzie, potem Biedronka. Wydaje mi się, że na Litwie jest teraz drogo przez Euro. Dobrze, że Polacy nie chcą Euro.

  12. schlange mówi:

    Jan:
    w moim miasteczku chleb jest od 1.6 zł do 2.2 zł w hipermarketach. Jedyna piekarnia rodzinna wypiekająca smaczny pachnący chleb sprzedaje za 3 zł – lecz po ten chleb należy się spieszyć, gdyż nie leży na półkach długo.
    Fakt żywność jest w Polsce tania, lecz cierpi na tym Polski rolnik – za nie całe 5 lat zacznie znacznie ubywać producentów żywności ponieważ od wielu lat rzadko gospodarstwo po rodzicach przejmują młodzi. Kto wtedy będzie zaopatrywał w żywność Polski rynek – rolnik z zagranicy?!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.