17
Co zrobią Litwini z lęku przed Moskwą

Z Litwy nadchodzą sygnały, że chciałaby ona naprawić stosunki z Polską. A to likwidując niektóre kłody, które rzuciła pod nogi w rafinerii w Możejkach swojemu największemu inwestorowi, polskiemu Orlenowi, a to robiąc jakiś gest w sprawach mniejszości polskiej, najbardziej ciążących relacjom między Wilnem i Warszawą.

Przysłuchuję się im bez wielkich nadziei, choć rozumiem, skąd się biorą: z lęku przed odrodzonym rosyjskim imperializmem. Pojednawcze tony Wilna wobec Warszawy to reakcja na przyśpieszony oddech Moskwy, rozochoconej aneksją Krymu i wojną na wschodzie Ukrainy.
Dotychczas kompromisowe projekty wobec litewskich Polaków firmowali premierzy, ale upadały one w litewskim parlamencie pod naporem ponadpartyjnej większości nacjonalistów. Nacjonalizm litewski — co po latach przebywania Litwy w granicach Związku Sowieckiego może się wydawać dziwne — był do niedawna bardziej antypolski niż antyrosyjski. Choćby dlatego, że Wilno jest litewskie dzięki Moskwie.
Jeszcze ponad dwa lata temu podejście nacjonalistów litewskich do naszego kraju trafnie oddawała anegdota: Gdy Rosjanie zaatakowali Wilno, na pomoc ruszył tylko jeden natowski sojusznik — Polska. Ale polscy żołnierze nie dotarli do stolicy, bo na drodze zatrzymały ich demonstracje nienawidzących naszego kraju nacjonalistów litewskich.
Niestety, nie mam pewności, czy takie podejście to tylko przeszłość. Wątpliwości biorą się stąd, że Litwini chcą wykonać jedynie gest pod adresem mniejszości, a nie pochylić się nad jej najpoważniejszymi problemami (z edukacją na czele). Gest ma polegać na jakimś kompromisie w sprawie mniej istotnej — pisowni nazwisk. Czyli na przykład zamiast Haszczyński miałbym w dokumentach napisane Haszczynski, a może Hascynski. To i tak lepiej niż Chaščinski (pod takim nazwiskiem występowałem niegdyś w litewskiej prasie), ale jednak nie tak, jak się nazywam.
Tradycyjnie naprawianiu stosunków z Polską nie sprzyjają zbliżające się wybory do litewskiego Sejmu (odbędą się na jesieni). A ja tradycyjnie też dodam, że chciałbym się mylić. I doczekać wreszcie prawdziwej poprawy stosunków polsko-litewskich.

Jerzy Haszczyński
„Rzeczpospolita”

17 odpowiedzi to Co zrobią Litwini z lęku przed Moskwą

  1. stasys mówi:

    “Czyli na przykład zamiast Haszczyński miałbym w dokumentach napisane Haszczynski, a może Hascynski. To i tak lepiej niż Chaščinski (pod takim nazwiskiem występowałem niegdyś w litewskiej prasie), ale jednak nie tak, jak się nazywam”.

    Ale w Punsku Litwin Liškauskas w paszporcie tylko jak Liszkowski.

  2. staś mówi:

    stasys, chamie, kłamiesz

  3. andrzej mówi:

    Nie piepsz stasys. W Polsce nazwisk nie przekręcają nikomu – jeśli jest KOVACS, to tak jest napisane w dokumentach. Już nie wspomnę o lietuvisach, których w Polsce nikt nie krzywdzi.

  4. stasys mówi:

    Czytaj: Wójt Witold Liszkowski email: ug_punsk@pro.onet.pl

  5. audrey mówi:

    Czy litewscy nacjonalisci jeżdżą do PL po zakupy?

  6. Ali mówi:

    Stanowisko Stasysa odzwierciedla obecną “ugodowość” Litwinów. Nie ma się czym podniecać. Będzie tak jak było do tej pory. No chyba żeby Putin za cichą zgodą Waszyngtonu ruszył czołgami na Wilno. Wtedy jednak byłoby za późno. Nazwiska Polaków i Litwinów pisano by cyrylicą.
    Czy jest to możliwe ? Na dzisiaj bardzo mało prawdopodobne. Dlatego tacy jak nasz Stasys nadal sprawują wśród Litwinów rządy dusz.

  7. stasys mówi:

    Piotr Maciązek:
    “Może to niepopularne, ale moim zdaniem te żądania związane z mniejszością Polski przynajmniej na rok-dwa powinniśmy wyciszyć, bo rykoszetem. mogą uderzyć właśnie w nas. Jeśli dojdzie do takiej prowokacji w krajach NATO, a reakcja Sojuszu nie będzie wystarczająco jednoznaczna, to sytuacja może się kompletnie wymknąć spod kontroli. O ile bowiem na Ukrainie wojsko stawia realny opór, o tyle na Białorusi ten scenariusz byłby zrealizowany błyskawicznie. Jeszcze dwa-trzy lata temu takie tezy byłyby traktowane jako szalone, ale dziś musimy je poważnie analizować.

  8. Ali mówi:

    Stasys : Skoro tak się obawiasz agresywnych poczynań Moskwy, to powinieneś nawoływać swoje władze do spełnienia postulatów litewskich Polaków. Po to właśnie, aby nie byli podatni na manipulacje Kremla. Po to, aby uznali wreszcie, że Litwa jest ich matką, a nie macochą. Wtedy zapewnicie sobie spokój i komfort psychiczny. Natomiast dobre rady pana Maciążka możesz sobie włożyć tam, gdzie promienie słoneczne nigdy nie docierają. Nikt tego nie będzie słuchał. Choćby tylko dlatego, że cieszą szowinistów litewskich, a są szkodliwe dla Polaków.

  9. Adam81w mówi:

    Jeszcze bardziej pojadą Polakom.

  10. stasys mówi:

    Ali: Skoro tak się obawiasz agresywnych poczynań Moskwy, to powinieneś nawoływać swoje władze umorzyc swoje paranoidalne ultimatumy do Litwy związane z mniejszością Polski przynajmniej na 30-50 lat. Wtedy zapewnicie sobie spokój i komfort psychiczny. Szowinisci polskie są szkodliwe dla samych Polaków.

  11. Ali mówi:

    Stasys : Rzecz w tym, że ja się Moskwy nie obawiam. Polska ma dużo lepsze położenie geopolityczne niż Litwa, wciśnięta między Okręg Kaliningradzki i Białoruś. Polska ma mikroskopijne mniejszości narodowe. Polska nigdy nie była częścią ZSRR. Rosja nigdy nie panowała nad całością ziem polskich. Zawsze musiała z kimś się dzielić.
    To jest wasz interes, aby na Litwie nie było ciągotek prorosyjskich. W Polsce ich nie ma.
    Ponadto niespełna 3-milionowa Litwa nie stanowi dla Polski żadnego realnego wsparcia. Po co mamy tłumić słuszne żądania litewskich Polaków ? Po to, by zyskać poparcie maleńkiej, bezbronnej pod względem militarnym Litwy ? Kto tutaj kogo naprawdę potrzebuje ?

  12. roman mówi:

    stasys klamie, tu wszystko wyjasnione
    jak liszkowski nie chce byc liskauskasem, to tylko jego decyzja
    http://www.efhr.eu/2015/02/03/pisownia-imion-nazwisk-w-polsce-oraz-mozliwosc-ich-zmiany/

  13. Przemysław mówi:

    To, co pisze Piotr Maciążek, jest nawoływaniem do popełnienia przez polskich decydentów przestępstwa zawartek w Art. 129 KK RP, czyli zdrady dyplomatycznej:
    „Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej,
    podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”

    Jako że „żądania mniejszości Polski” (sic!) zawarte są także w Traktacie polsko-litewskim z 1994 r., szczególnie zaś w tych jego zapisach, które zabraniają pogarszania sytuacji stosownych mniejszości, to Maciążek nawołuje polskich polityków do (dalszego) zezwalania na nieprzestrzeganie Traktatu. Jako iż zezwalanie na niewywiązywanie się z zobowiązań wobec Polski umniejsza autorytet Rzeczypospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej i może powodować rezygnację z wywiązywania się z zobowiązań wobec Państwa Polskiego kolejnych podmiotów, jest działaniem na szkodę interesów Rzeczypospolitej Polskiej.
    Nawoływanie do przestępstwa zaś jest także przestępstwem w myśl KK RP w Art 255:
    Art. 255.
    § 1. Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

  14. stasys mówi:

    “tych jego zapisach, które zabraniają pogarszania sytuacji stosownych mniejszości”. Sytuacja Polakow na Litwie jest najpiękniejsza w świecie i do 1994 r. i po 1994 r.

  15. Tadeusz mówi:

    Litewskim patriotom powiem,że już dobra połowa polskich Litwinów uznaje siebie za Polaków i nawet zmieniają nazwiska na polskie,gdyż należenie do narodu polskiego jest dla nich bardziej prestiżowe.Znam takie przypadki.

  16. LT-PL mówi:

    Zastanawiam się,czy jeśli redaktor Haszczyński mylnie odczytuje sygnały płynące z Litwy,dziennikarz,który powinien się znać w temacie Polaków, Litwie, bo przecie chwilę tu mieszkał, to czy ktokolwiek w Polsce jest w stanie pojąć, zrozumieć istotę działania władz lietuviskich wobec Polski i Polaków na Litwie. Dziwię się ,że w Polsce w której mieszka ponad milion ludzi, którzy urodzili się na Litwie lub mają tam korzenie, nie ma grupy nacisku, doradców, którzy działaliby w interesie polskiej racji stanu, interesie polskiej ludności na Litwie.W sygnały płynące z Litwy nie tylko należy należy bacznie się wsłuchiwać ale też i prawidłowo interpretować, bo leczenie złych, biliteralnych stosunków polsko- letuviskich zaczyna się od postawienia prawidłowej diagnozy a samo już leczenie może być mniej lub bardziej skuteczne, agresywne i jatrogenne.
    Z mojego punktu widzenia Lietuvisi nie boja się Rosjan, oni ich znają , współpracują , robią interesy. Jeśli Lietuvisi boją się kogokolwiek, to Polaków. Świadomie bądź podświadomie, czują,że zrobili im krzywdę i boją się odpowiedzi. O ile łatwo mieć za wroga mniejszość polska na Litwie, to wiedzą,że Polska, to zupełnie inna liga i kategoria wagowa. Przybysze, którzy w niepodległej Lietuvie kupili pałace i kamienice w Wilnie za 1 lita,żeby wynająć ambasadom za setki tysięcy litów boją się,że Polska przypomni sobie krzywdy i upomni się o swoją własność rodaków mieszkających na Litwie.

  17. SLU-ZL mówi:

    Jestem tego samego zdania co LT-PL.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.