2
Jadą trójkolorowe wozy do Polski po… kiełb-aaa-sy!

„Jadą wozy kolorowe tabor-aaa-mi!” — tak niegdyś śpiewała (i zaśpiewa mam nadzieję jeszcze) w Wilnie Maryla Rodowicz. Słuchając madonny polskiej muzyki w życiu bym nie pomyślał, że będzie pasowała jak ulał do dzisiejszego komentarza.

Od lat mieszkańcy Litwy „pielgrzymują” do Polski po niemal trzykrotnie tańszą tam żywność. A każdy, który po raz pierwszy wracał z pełnym bagażnikiem, nie krył oburzenia: „A dlaczego u nas tak drogo?!”. Odpowiedź jest prosta jak drut: bo w Polsce VAT na artykuły spożywcze jest pięcio-, a u nas aż 21-procentowy.
Tegoroczny ubiegły długi weekend rozpoczął się 11 marca — Dniem Odzyskania Niepodległości — i… „świętowaniem” taborami zakupowymi. „Skandal!” — zawyli co poniektórzy hurapatrioci, a rządzący wreszcie poszli po rozum do głowy i postanowili wznieść tamę, a raczej obniżyć poziom wody we własnym stawie.
Bowiem i oni nie mogą już więcej z bólem w sercu patrzeć na te poniżające, niepatriotyczne swoich wyborców cotygodniowe „wycieczki” do Polski.
W Sejmie ruszył więc proces obniżenia VAT-u do „piątki” na żywność, żeby litewskie euro nie karmiło polskiego budżetu.
No wreszcie! Może więc nie będzie takiego wstydu, jak np. kiedy mer przygranicznych Łoździej przed miesiącem zasłynął z tego, że zabronił „polskich zakupów” swoim urzędnikom. Którzy — jak i inni normalni obywatele — pędzili do tanich „biedronek”, swoje „maximy” szerokim łukiem omijając. Mer tak się ośmieszył, że nawet na rodzimym najwyższym poziomie politycznym przypomniano, że jesteśmy w Unii i możemy po czekoladę jechać choćby i do Szwajcarii.
Co prawda ów mer potem próbował swój wizerunek poprawić… rozdając 11 marca udającym się do Polski trójkolorowe chorągiewki.
No, a jak wynika z dotychcasowej pracy litewskich instytucji, „cud”, czyli spadek cen na żywność, może nastąpić nie wcześniej niż w roku przyszłym.
Tak więc jeszcze długo litewskie auto-pociągi będą kursowały w ruchu wahadłowym, czyli w te i z powrotem, po polską kiełbasę.
Smacznego!

2 odpowiedzi to Jadą trójkolorowe wozy do Polski po… kiełb-aaa-sy!

  1. andrzej mówi:

    Żartowniś z Pana, Panie Redaktorze. He, he, he, he, he. Ale muszę stwierdzić, że czytając Pański komentarz nie było mi do śmiechu. Współczuję przeciętnemu Litwinowi, że doszło do tego z czego Pan, Panie Redaktorze dzisiaj zarobił tzw. wierszówkę (to nie jest wyrzut, ani przytyk). Po raz kolejny stwierdzam, że władza dokonała wyjątkowo głupiego kroku eksperymentując na żywej tkance ekonomicznej narodu litewskiego. Wyjątkowo nieprzemyślana decyzja zamiany własnej waluty na euro spowodowała zubożenie, (a przynajmniej spadek siły nabywczej) większości przeciętnie zarabiających mieszkańców tego pięknego kraju. Ta sama władza obsobaczyła swoich obywateli, że w dniu święta narodowego zrobili wycieczkę do Polski za własne pieniądze od nikogo nie wymuszając dotacji na nią, zamiast robić za tłum podczas oficjalnych imprez. Ta sama władza obstawiła swoich obywateli za to, że świętując w Polsce przypadkiem przechodzili obok naszych sklepów no to przy okazji tam weszli, aby ogrzać się. A, że zobaczyli takie same, dużo tańsze towary to ich wolna wola, że trochę kupili. A co mieli wyjść z pustymi rękoma? Władza popisała się wyjątkowym tupetem, bo nikt nie przyznał się, że jednak popełniono poważny błąd tym bardziej, że dochodziły sygnały o wzroście cen na Słowacji po podobnej operacji. I jeszcze jedna ważna sprawa decyzja rządu litewskiego o zmianie waluty uderza też dzisiaj, nas Polaków lubiących Litwę bo jest u Was drogo i stać mnie na rzadsze wyjazdy, aby zwiedzać obcować z ludźmi i smakować lokalne przysmaki.
    Pozdrawiam Pana, Czytelników przepiękną Wileńszczyznę i pewną zagrodę w Jowaryszkach

  2. Szanowny Panie Redaktorze analiza, ładny tekst, należy jednak wspomnieć iż nie jest to tak proste jak w pana artykule, mianowicie znaczna część ludzi jeździ po zakupy do kraju swych przodków, nie byłoby w tym nic dziwnego i zdrożnego, ot taki przejaw patriotyzmu, oczywiście stymulowanego przez Litewski rząd zainstalowany w Wilnie, a wynikający z zbyt dużej presji podatkowej, powodującej wzrost cen, lecz to nie do końca prawda, zwyczajnie idea euro – waluty powoduje drastyczny wzrost cen w każdym kraju gdzie było wprowadzone może to jakaś tajna broń eurokołchozu przeciwko ludziom, taki rodzaj eksterminacji ekonomicznej, potęgowanej dodatkowo przez położenie geograficzne, bądź etniczne bo środkowo – wschodnia część europy ma ceny wyższe niż na zachodzie a zarobki mhmmm szkoda gadać. Przy komentarzu należy wspomnieć iż traktowanie naszej części Europu jako państw kolonialnych skutkuje tym że Litwin, Polak kupujący w sklepie z owadem w logo albo innym daje złotówki i euro Niemcom, Portugalczykom, Brytyjczykom, i innym. Wiec drogą do dobrobytu jest jedność europy środkowo wschodniej (wynika to po prostu z historii, kultury, mentalności ludzi.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.