1
Czy przebaczyć to znaczy zapomnieć?

Siostra Julianna Świderska Fot. archiwum

Siostra Julianna Świderska Fot. archiwum

Rozmowa z Julianną Świderską, siostrą Sercanką, magister, absolwentką Lubelskiego Uniwersytetu Katolickiego.

Wszyscy w życiu chcemy być szczęśliwi, tylko każdy to szczęście inaczej rozumie. Dla jednego są to pieniądze, dla drugiego kariera, jeszcze dla innego wolne i czyste sumienie. Jak to z tym jest?

Najszczęśliwsza chwila w życiu człowieka to nie ta, w której znalazł żyłę obfitującą złotem, ale ta, w której wytopił złoto z siebie. To nic, że serce człowieka bywa jak zamknięte naczynie. Jeśli jest w nim coś szlachetnego, jest taki ogień, który potrafi wszystko przetopić… W trakcie życia ranimy innych ludzi i sami jesteśmy ranieni. Dopuszczamy się złych czynów, krzywdzimy innych także swoimi słowami. Takie sytuacje zadają rany naszemu sercu, zapisują się w pamięci pokrzywdzonego na długo, nieraz na całe życie.

I jak ludzie wierzący powinni na to reagować?

Z chrześcijańskiego punktu widzenia przebaczyć należy każdemu, nawet największemu wrogowi. Jednak w rzeczywistości często bywa inaczej. Prawdziwe przebaczenie, zwłaszcza przy wielkich dotkliwych dla duszy i serca ranach, jest sztuką, wymagającą silnej woli, miłości i wyrozumiałości.
Znamy bardzo dobre biblijne pytanie Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć…?”. Owe „siedemdziesiąt siedem razy” Biblia wyjaśnia nam, że zawsze trzeba przebaczać. Tymczasem w naszych różnorakich doświadczeniach przebaczenie okazuje się takie trudne, czasami po ludzku niemożliwe. To żmudna, długa droga. Jak przebaczać, skoro pozostaje w nas tyle złości, wyrzutów do osób, które nas zraniły?

A więc, o co tak naprawdę chodzi w tym przebaczeniu?

Przebaczenie możemy podzielić na dwa rodzaje – prawdziwe/autentyczne i pozorne. Autentyczne przebaczenie ma swoje warunki i etapy, które powinny być spełnione, aby mogło dojść do prawdziwego przebaczenia i odnowienia relacji. Etapy, na których powoli dochodzimy do przebaczenia aż po głęboki wzajemny kontakt. Takie środki, jak obwinianie, unikanie, zaprzeczanie, nie odnowią relacji. Należy przebaczać — uświadamiając sobie popełnione zło.
Przebaczajmy — ponownie utwierdzając miłość, ale także szacunek wobec innych, ale najpierw wobec siebie. Przebaczajmy — uwalniając się od przeszłości. Kurczowe trzymanie się przeszłości czyni nas niezdolnymi do pełnego życia tym, co jest teraz. Przebaczajmy — wspólnie wyrażając skruchę. Jeden z moich spowiedników mówił — że nie należy starać się przebaczać i zapominać o wszystkim, jeśli nie nastąpił szczery akt skruchy.

A cóż to jest skrucha, gdy tak naprawdę obrażono ciebie?

Przebaczenie to nie jest zapomnienie. Rozbite gliniane naczynie da się skleić, lecz już ono będzie miało swoje blizny i nie będzie tak mocne, chociaż wartość swoją nie zawsze straci. Mówiąc inaczej przebaczyć – to nie znaczy zapomnieć – bo zapomnieć się nie da. To znaczy żyć dalej razem: podjąć wspólną drogę, choć już nie na tej samej zasadzie.

A więc istnieją dwa rodzaje przebaczenia: pozorne i autentyczne. Jak wytłumaczyć pozorne przebaczenie?

Jednostronne przebaczenie nie jest rozwiązaniem, trudne to jest do strawienia, nieraz osoba potrzebuje kilka lat, by wybaczyć. Czy tak naprawdę jednostronne przebaczenie nie jest rozwiązaniem?!
Na pewno nie będzie rozwiązaniem konfliktu, ale na pewno ziarno przebaczenia zakiełkuje, jeśli jedna ze stron będzie chciała szczerze przebaczyć.

Czy powinniśmy śpieszyć się z przebaczeniem?

Śpieszmy się przebaczać. Śpieszmy się prosić o przebaczenie. Bo wśród popełnianych przez nas grzechów odmowa przebaczenia jest największą tamą dla Bożego miłosierdzia. Istnieją takie rany, których się nie zapomina. Co wtedy?
Wydaje się, że w pewnych tragicznych sytuacjach droga do uzdrowienia prowadzi raczej przez uświadomienie sobie głębi zła niż przez zapomnienie. Nie usuwa się zła – ono i tak zostaje – nie można jednak uchylić się od tego, żeby pozwolić, by zło stopniowo zostało ogarnięte przez miłość, a później przemienione. Jeśli Stary Testament mówi o gniewie Boga, to dlatego, że Bóg cierpi, a Jego miłość do Izraela została zraniona przez niewierność Jego ludu. A nawet to, co najbardziej niezwykłe w historii biblijnej – odkryli to prorocy – polega na tym, że Bóg, z miłości, wykracza poza swój własny gniew: „Mój lud jest skłonny odpaść ode Mnie. (…) Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu”. Dla tego, kto przebacza, przebaczenie staje do walki z własnym gniewem. „Płomień gniewu” nie prowadzi do gwałtownej reakcji, ale jest powodem wewnętrznego rozdarcia, powoduje wyrzeczenie się dążenia do sprawiedliwości, aby wyjść naprzeciwko temu, kto zgrzeszył. Cierpliwość Jezusa w stosunku do przeciwników, Jego męka w Jerozolimie pozwalają dostrzec, że nie uciekał On ani od cierpień, ani od ludzi, którzy usiłowali Go złapać. I zamiast uzbroić się przeciwko atakom, w prawdzie przyjmował wszystko, co Go spotykało, bez przygotowań i ukrytych myśli. Jeśli na krzyżu mógł powiedzieć: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.To dzięki temu, że osiągnął największą miłość i zgodził się na to, że będzie zraniony przez tych, których kocha.
Kiedy mój wróg zadaje mi cierpienie, to należy do porządku rzeczy, jak jednak przyjąć cierpienie z ręki przyjaciela?
Każda więź miłości zostawia otwartą bramę kruchości, to znaczy podatność na zranienie. Pamiętać należy o tym i nie uciekać od tej kruchości, to znaczy już przygotowywać się na przebaczenie.

Czy jest recepta na przebaczenie?

Żeby człowiek przebaczył, musi zrobić rachunek sumienia. Przyjrzeć się temu, czego sam dokonał, kogo skrzywdził. Co ja mam z tym zrobić? Jeżeli człowiek nie przebaczy, to ten ciężar się za nim ciągnie. Przebaczenie jest trudną miłością wobec drugiego człowieka. Ale przecież Bóg jest miłością, jest miłosierny. Miłuje każdego z nas, bez względu na to, co złego zrobiliśmy. Skoro On jest miłosierny, dlaczego my mamy nie być?

Śpieszmy podać sobie dłoń przebaczenia Fot. archiwum

Śpieszmy podać sobie dłoń przebaczenia Fot. archiwum

Ponoć za przebaczenie w Kościele jest nawet jakaś nagroda?

Tak. Co roku wspólnota sióstr augustianek z Cascii przyznaje Nagrodę im. św. Rity trzem kobietom, które w swym życiu — tak jak św. Rita — zrealizowały ewangeliczne przesłanie Chrystusa o przebaczeniu. Wśród laureatek tej nagrody w 1990 r. znalazła się Matka ks. Jerzego Popiełuszki, dziś już Sługi Bożego, który za swoją bohaterską postawę w obronie wiary i prawdy został okrutnie zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa 19 października 1984 r. we Włocławku. Tuż po pogrzebie ks. Jerzego Marianna Popiełuszko stwierdziła, że mordercy „nie z synem, tylko z Bogiem walczyli”. Mimo ogromnego bólu, nigdy nie mówiła o chęci odpłaty za doznaną krzywdę. „Dla mnie śmierć Jurka to jest kamień na całe życie. To taka wielka boleść. Odnawia się stara rana, a ta rana zawsze jest i będzie, bo kto może coś takiego zapomnieć. Ale nikogo nie osądzam, śmierci niczyjej nie żądam. Pan Bóg sam kiedyś osądzi. Ile trzeba, tyle mordercy będą musieli odpokutować. Niech im Pan Jezus daruje. Najbardziej bym się cieszyła, gdyby oni się nawrócili” — powiedziała.

Praktyka wskazuje, że przebaczanie czasem wydaje niespodziewane wyniki. Jak to jest?

Mówiąc o przebaczeniu, przypomniała mi się rozmowa z pewną kobietą chrześcijanką, która zwierzyła się, że przez kilka lat nie odmawiała modlitwy „Ojcze nasz”. Nie przechodziły jej przez gardło słowa „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”, bo nie mogła darować swemu mężowi, który zostawił ją z szóstką dzieci. Pałała nienawiścią i planowała nawet zemstę. Mijały lata, gdy po jednych dłuższych rekolekcjach wszystko w jej sercu się odmieniło. Odszukała męża i nową kobietę, wyznała przed nimi swój grzech i poprosiła o przebaczenie. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. Po dwóch miesiącach wrócił mąż i już wiele lat nadal są szczęśliwą rodziną.

Przebaczenie i miłość były i są odwiecznym tematem wielu mądrych ludzi. Co na ten temat mówi papież Franciszek?

W jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi papież dość krótko, ale jakże dobitnie to skomentował, mówiąc: „Poprzez przebaczenie można zło dobrem zwyciężyć, można nienawiść przemienić w miłość. W ten sposób sprawimy, że świat stanie się czystszy. Przebaczenie jest zawsze trudne, ale zaczynać go należy zawsze od modlitwy. Potem dopiero odkrywa się ta wewnętrzna walka, oczyszcza się zło i modlitwa i miłość uwalnia nas z oków urazy”.

Przebaczenie to wzniosły gest, który przybliża nas do Boga. Przebaczenie ściśle się łączy z miłością, a o niej tak pięknie mówił św. Paweł.

Tak. W swoim Hymnie o miłości św. Paweł pisze: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów/a miłości bym nie miał/stałbym się jak miedź brzęcząca/. Gdybym też miał dar prorokowania/ i znał wszystkie tajemnice/ i posiadał wszelką wiedzę/ i wszelką wiarę tak iżbym góry przenosił/ a miłości bym nie miał/ byłbym niczym”.

Jedna odpowiedź do Czy przebaczyć to znaczy zapomnieć?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.